Próba zgładzenia małego owada – Człowiek kontra pszczoła

 

Trevor jest opiekunem domów. Jego pierwszym zadaniem w tej pracy jest zajęcie się domem państwa Kolstad-Bergenbatten. Ta luksusowa rezydencja pełna jest dzieł sztuki, które są bezcenne. Pech chce, że wraz z Trevorem do domu dostaje się pszczoła, która utrudnia mu życie. Mężczyzna chce się jej pozbyć, jednak w ferworze walki zaczyna dokonywać zniszczeń domu. Czy uda mu się naprawić szkody przed powrotem właścicieli?

Człowiek kontra pszczoła to serial stworzony przez Rowana Atkinsona i Williama Daviesa. W pierwszym sezonie znalazło się dziewięć odcinków. Co ciekawe są one bardzo krótkie – mają maksymalnie do 20 minut. W głównej roli zobaczymy samego Atkinsona. Poza nim obsada jest niewielka, bowiem na ekranie pojawia się przede wszystkim Trevor i jego wróg – pszczoła.

Fabuła serialu to zmagania człowieka z uprzykrzającym mu życie owadem. Pszczoła przyczepiła się do Trevora, a ten chce ją zabić. Śledzi ją, próbuje sposobem się jej pozbyć, jednak ta sprytna istota ciągle umyka. Podczas pogoni za owadem Trevor niszczy dom, choć nie było to jego zamiarem. Dla niego celem nadrzędnym jest usunięcie pszczoły.

Serial jest humorystyczny, chociaż w większości scen jest to żenujący typ żartów – na przykład pojawia się scena z psią kupą, która jest niesmaczna, ale może niektórych ona śmieszy. Dla Trevora unicestwienie pszczoły jest tak ważne, że nie zważa on na dokonane zniszczenia. Stara się zminimalizować straty, ale robi to w dość nieudolny sposób – widzimy te niedoskonałości, więc i właściciele pewnie bez trudu je zauważą.

Motywacje Trevora są trudne do zrozumienia dla widza. Owszem, pszczoła jest denerwująca, ale dlaczego po dokonaniu pierwszego zniszczenia, mężczyzna nie usiadł spokojnie na kanapie i nie poczekał, aż owad odfrunie lub będzie w zasięgu łapki na muchy?  Przez swoje zachowanie kompletnie zawala pracę, którą było doglądanie domu. Równocześnie jest odpowiedzialny za zniszczenie cennych przedmiotów, co dodatkowo mrozi krew w żyłach podczas oglądania.

Człowiek kontra pszczoła serwuje czasem sceny, które w jakiś sposób pokrzepiają w czasie seansu i sprawiają, że przychylniej patrzymy na głównego bohatera. Są to momenty, w których rozmawia z córką albo zaczyna myśleć o losie swojego owadziego przeciwnika. Potem jednak niweczy wszystko swoim zachowaniem w stosunku do pszczoły. Przez to serial staje się nierówny i pozbawia się go głębi, którą w pewnym momencie zaczynamy dostrzegać – w końcu ta pszczoła jest takim samym typem samotnika, jak główny bohater. A jednak kolejne potyczki sprawiają, że gdzieś umyka ta refleksja.

Atkinson w tym serialu ma w sobie bardzo dużo z Jasia Fasoli, czyli swojej najbardziej rozpoznawalnej i kultowej roli. Niektóre żarty są również jakby zaczerpnięte z tamtego serialu. Czy to dobrze, czy to źle – musicie ocenić sami. Mnie się to nie do końca podobało, chociaż z pewnym uczuciem nostalgii oglądałam tego aktora, który próbuje wydostać się z szablonu, a jednak mu się to nie udaje.

Człowiek kontra pszczoła ma zaskakujące zakończenie. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. To duży plus dla tej produkcji. Dodatkowo ostatnie kadry odcinka sugerują, że być może powstanie kolejny sezon, bowiem wojna między Trevorem a pszczołą trwa.

Jeśli szukacie krótkiego, nieskomplikowanego serialu, który czasem serwuje dobre żarty sytuacyjne, to możecie sięgnąć po ten tytuł. Nie spodziewajcie się jednak czegoś wybitnego. Mnie nie przekonał humor tej produkcji, bo częściej mnie żenowała niż bawiła, ale może wam to będzie odpowiadać.

3 komentarze:

  1. Na razie nie mam w planach tej produkcji. Nie mam wielkiej ochoty na oglądanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cierpię produkcji, podczas oglądania których czuję się zażenowana. To zdecydowanie nie dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Serial nie w moim typie, dlatego nie zdecyduje się na jego oglądanie, podejrzewam jednak ze znajdzie wielu zwolenników. ;)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!