Looshkin. Psoty, śmieszki, heheszki!, Jamie Smart


 Autor: Jamie Smart
Tytuł: Looshkin. Psoty, śmieszki, heheszki!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 208

Profesor Sigmund de Lulu postanawia zbadać niezwykłego niebieskiego kota, którego zachowanie zdecydowanie odbiega od tego, czego można oczekiwać po zwyczajnym zwierzaku. Looshkin szybko udowadnia, że jest przypadkiem absolutnie wyjątkowym – ma niespożytą energię, szalone pomysły i wyobraźnię, która nie zna żadnych granic. Zamiast spokojnie poddać się obserwacji, wciąga profesora i wszystkich wokół w kolejne absurdalne sytuacje.

Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki. Tom 2 autorstwa Jamiego Smarta to komiks, w którym logika schodzi na dalszy plan, a jej miejsce zajmują absurd, chaos i bardzo specyficzne poczucie humoru. To kolejny tom serii, w której zwyczajne sytuacje błyskawicznie zamieniają się w kompletnie nieprzewidywalne przygody. 

Looshkin zdecydowanie nie jest kotem, którego można łatwo okiełznać. Niebieski bohater jest impulsywny, pomysłowy i właściwie każdą sytuację potrafi doprowadzić do kompletnego zamieszania. Towarzyszące mu postacie świetnie uzupełniają jego charakter, szczególnie profesor de Lulu, który próbuje podejść do Looshkina w sposób naukowy i racjonalny. Problem w tym, że w świecie tego kota rozsądek bardzo szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Trudno doszukiwać się tutaj jednego wielkiego przesłania i właściwie nie ma takiej potrzeby. Looshkin ma przede wszystkim bawić. Humor opiera się na absurdalnych sytuacjach, zaskakujących pomysłach i świadomym przekraczaniu granic logiki. Kot potrafi w jednej chwili znaleźć się w zupełnie nieprawdopodobnej sytuacji, a chwilę później zrobić coś jeszcze bardziej niedorzecznego. Dzięki temu czytelnik nigdy nie wie, czego spodziewać się na kolejnej stronie.

Komiks jest zbudowany z krótkich scen i gagów, które bardzo szybko prowadzą do puenty. Tempo pozostaje szybkie, a dialogi są krótkie i dobrze dopasowane do charakteru bohaterów. Jamie Smart nie próbuje wszystkiego szczegółowo tłumaczyć – pozwala, żeby humor wynikał z sytuacji i reakcji postaci. Dzięki temu album czyta się błyskawicznie, choć zdecydowanie warto zatrzymać się przy ilustracjach, bo sporo żartów ukryto właśnie w nich.

Rysunki są niezwykle ekspresyjne i pełne ruchu. Looshkin dzięki swojej mimice potrafi rozbawić samym spojrzeniem, a jego charakterystyczna sylwetka sprawia, że trudno pomylić go z jakimkolwiek innym bohaterem. Kadry są dynamiczne, często mocno wypełnione szczegółami, a kolejne elementy ilustracji potrafią tworzyć dodatkowe żarty. Kolorowa, charakterystyczna kreska idealnie pasuje do historii, w której właściwie wszystko może wydarzyć się za chwilę.

Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki. Tom 2 najlepiej sprawdzi się u dzieci, które lubią absurdalny humor, szalone pomysły i bohaterów wymykających się wszelkim zasadom. To lektura przede wszystkim dla dobrej zabawy – idealna wtedy, gdy zamiast poważnej historii mamy ochotę na trochę kontrolowanego chaosu i mnóstwo kocich psot.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Tablica

Tytuł: Tablica
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 142

Przed ślubem Fryzi i Radzia w domu rodziny Bluey panuje radosne zamieszanie. Wszystko zmienia się jednak, gdy przed domem pojawia się tablica „Na sprzedaż”. Tata dostał pracę w innym mieście, więc rodzina jest zmuszona do przeprowadzki, a dla Bluey oznacza to pożegnanie z domem, przyjaciółmi i wszystkim, co zna. Nie zamierza łatwo się z tym pogodzić i zrobi wszystko, żeby zatrzymać nadchodzącą zmianę.

Bluey. Tablica to książkowa adaptacja historii znanej z serialu animowanego, która tym razem sięga po znacznie bardziej emocjonalny temat. To opowieść o zmianach, lęku przed nieznanym i o tym, że nie wszystko, co początkowo wydaje się końcem czegoś dobrego, rzeczywiście nim jest.

Bluey bardzo mocno przeżywa perspektywę przeprowadzki. Jej reakcje są naturalne i łatwe do zrozumienia – nie chce opuszczać miejsca, które zna, swoich przyjaciół i codziennego świata, w którym czuje się bezpiecznie. Pozostali członkowie rodziny również mają swoje emocje związane z nadchodzącą zmianą, dzięki czemu historia nie sprowadza się wyłącznie do dziecięcego niezadowolenia. Każdy musi na swój sposób odnaleźć się w sytuacji, której nie da się po prostu odsunąć. Plusem jest pokazanie, jak odbiera tę sytuację Bingo - jak się okazuje, ona wcale nie jest szczęśliwa ze zmiany, mimo że zachowuje się inaczej.

Najważniejszym tematem książki jest lęk przed zmianą. Dzieci często chcą, żeby wszystko pozostało dokładnie takie, jakie jest, dlatego perspektywa przeprowadzki, zmiany szkoły czy rozstania z przyjaciółmi może wydawać się ogromnym problemem. Historia Bluey pokazuje, że strach przed nieznanym jest czymś zupełnie naturalnym, a jednocześnie przypomina, że nie zawsze potrafimy od razu przewidzieć, czy czekająca nas zmiana będzie dobra, czy zła. Czasami odpowiedź rzeczywiście przychodzi dopiero później.

Podoba mi się również to, że książka nie próbuje na siłę przekonywać Bluey, że powinna się cieszyć z przeprowadzki. Jej emocje zostają potraktowane poważnie, a rodzina jest obok niej, kiedy dziewczynka próbuje poradzić sobie z trudną sytuacją. Dzięki temu historia może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem o zmianach, rozstaniach i sytuacjach, na które nie zawsze mamy wpływ.

Tekst jest prosty i przystępny, dlatego książkę dobrze czyta się razem z młodszym dzieckiem. Fabuła została skondensowana do najważniejszych wydarzeń, ale zachowuje emocjonalny charakter opowieści. To nie jest wyłącznie lekka historyjka o Bluey – w tej książce jest zdecydowanie więcej miejsca na uczucia i rodzinne rozmowy niż na samą zabawę. Mam wrażenie, że nie jest też tak prosta i jednowątkowa jak inne pozycje z tej serii. Poza samą sytuacją z przeprowadzką, mamy też inne wydarzenia, w tym ucieczkę panny młodej i nieporozumienia z przyszłym mężem, którym stara się zaradzić mama Bluey.

Ilustracje wykorzystują kadry zaczerpnięte bezpośrednio z animacji, dlatego fani serialu od razu poczują się w znajomym świecie. Kolorowe obrazki dobrze oddają emocje bohaterów, a kolejne sceny pomagają młodszym dzieciom śledzić wydarzenia. Szczególnie ważne są tutaj momenty pokazujące rodzinę Bluey, ponieważ to właśnie ich wzajemne wsparcie stanowi jeden z najcieplejszych elementów całej historii.

Największą zaletą Bluey. Tablica jest to, że pod pozornie prostą historią o przeprowadzce kryje się opowieść o emocjach, których dzieci nie zawsze potrafią nazwać. Nie wszystko zostaje rozwiązane w jednej chwili, a sama historia pozwala zaakceptować fakt, że czasem możemy jednocześnie czegoś bardzo nie chcieć i bać się tego, a później odkryć w zmianie coś dobrego. Jeśli ktoś szuka wyłącznie zabawnej przygody Bluey, może być zaskoczony bardziej wzruszającym charakterem tej historii.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Dinuś chce być duży

 
Tytuł: Dinuś chce być duży
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Dinuś bardzo chciałby być już duży. Marzy o tym, żeby być tak silny, szybki i mądry jak starsze dinozaury, dlatego szuka sposobu, który pozwoli mu szybko dorosnąć. Jego przyjaciele podpowiadają mu, że warto spróbować nowych, zdrowych produktów, a w całej przygodzie wspiera go ukochany dziadek Tadek. Dinuś przekonuje się, że to, co jemy, ma znaczenie, a poznawanie nowych smaków może być całkiem fajną przygodą.

Dinuś chce być duży to kolejna książeczka z serii Dinuś i ważne sprawy, skierowana do najmłodszych dzieci. Tym razem punktem wyjścia jest bardzo bliski maluchom temat jedzenia – zwłaszcza próbowania nowych produktów i budowania zdrowych nawyków. Historia nie zamienia się jednak w wykład o zdrowym odżywianiu, tylko wykorzystuje dziecięce marzenie Dinusia, by pokazać, że o swoje ciało możemy dbać poprzez codzienne wybory.

Sam Dinuś jest typowym małym odkrywcą – ciekawym świata, pełnym energii i przekonanym, że bycie dużym oznacza przede wszystkim bycie silnym i sprawnym. Jego przyjaciele pomagają mu spojrzeć na jedzenie z innej perspektywy, a dziadek Tadek wnosi do historii spokój i poczucie bezpieczeństwa. 

Wątek zdrowego jedzenia został przedstawiony bardzo łagodnie. Nie ma tutaj straszenia niezdrowymi produktami ani presji, że dziecko powinno natychmiast polubić wszystko, co znajduje się na talerzu. Znacznie ważniejsze jest samo próbowanie i ciekawość nowych smaków. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, dlaczego różnorodne jedzenie jest potrzebne organizmowi i dlaczego czasem warto dać szansę produktom, których wcześniej nie mieliśmy ochoty spróbować.

Książeczka jest krótka i ma bardzo prostą konstrukcję, ale została pomyślana tak, by dziecko mogło aktywnie uczestniczyć w lekturze. Pojawiają się otwierane okienka, elementy przestrzenne oraz efektowny finał w formie pop-upu. 

Kolorowe ilustracje są bardzo przyjazne. Dinozaury mają sympatyczny wygląd, a kolejne sceny są czytelne. Interaktywne elementy zostały wkomponowane w ilustracje w taki sposób, że samo oglądanie książki staje się częścią zabawy. 

Największą zaletą książki jest połączenie prostego przekazu z atrakcyjną formą. Temat zdrowego jedzenia zostaje oswojony bez moralizowania, a dziecko dostaje okazję do poznawania nowych smaków razem z bohaterem, z którym łatwo się utożsamić. 

To sympatyczna propozycja dla najmłodszych, szczególnie jeśli temat jedzenia i próbowania nowych produktów jest aktualny w domu. Dinuś nie poucza, tylko pokazuje, że zdrowe nawyki można poznawać z ciekawością i odrobiną zabawy – najlepiej oczywiście razem z bliskimi.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Bluey. Papugowanie

Tytuł: Bluey. Papugowanie
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 24

Bluey i Tata zaczynają zabawę w Papugowanie, w której dziewczynka naśladuje każdy jego ruch. Beztroska zabawa szybko zostaje przerwana, gdy podczas spaceru znajdują ranną papużkę. Mimo prób udzielenia jej pomocy zwierzątka nie udaje się uratować, a Bluey musi zmierzyć się z czymś, czego wcześniej nie potrafiła zrozumieć – stratą i smutkiem po odejściu małego stworzenia.

Bluey. Papugowanie. Moja czytanka to historia inspirowana serialem, która podejmuje jeden z trudniejszych tematów w książkach dla najmłodszych. Tym razem nie chodzi wyłącznie o zabawę i codzienne przygody, ale o śmierć zwierzęcia i emocje, które pojawiają się po jego stracie. Autorzy pokazują ten temat z perspektywy dziecka, dzięki czemu całość pozostaje delikatna i przystępna, mimo że opowiada o czymś naprawdę trudnym.

Bluey zachowuje się bardzo naturalnie jak na dziecko, które nie wie jeszcze, jak poradzić sobie z żałobą. Próbuje zrozumieć sytuację poprzez zabawę i odtwarzanie tego, co się wydarzyło. Rodzice nie bagatelizują jej uczuć i nie próbują na siłę poprawić jej humoru. Są obok, słuchają i pozwalają córce przeżyć smutek na własny sposób. To właśnie ich relacja stanowi emocjonalne centrum całej historii i pokazuje, jak ważna jest obecność bliskiej osoby w trudnych chwilach.

Historia została napisana prostym, zrozumiałym językiem, ale jej treść zdecydowanie zachęca do wspólnego czytania. To jedna z tych książek, przy których warto zatrzymać się po zakończeniu i porozmawiać z dzieckiem. Krótka forma sprawia, że lektura nie męczy najmłodszych, a jednocześnie pozostawia wystarczająco dużo przestrzeni na pytania i własne refleksje.

Ilustracje zachowują dobrze znany styl serialu Bluey. Są kolorowe, ciepłe i pełne charakterystycznych dla tej produkcji postaci. Mimika bohaterów pomaga odczytać ich emocje, a rodzinne sceny pokazują bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu nawet przy trudnym temacie książka nie staje się przytłaczająca.

Jej największą wartością jest właśnie sposób, w jaki mówi o stracie – bez straszenia, nadmiernego dramatyzowania czy udawania, że smutek można szybko naprawić. Dla części dzieci historia może być jednak emocjonalnie trudna, szczególnie jeśli niedawno same doświadczyły straty ukochanego zwierzęcia. W takim przypadku warto zdecydować, czy jest to odpowiedni moment na tę lekturę.

Bluey. Papugowanie. Moja czytanka to krótka, ale bardzo wartościowa historia, która może pomóc dziecku nazwać trudne emocje i zrozumieć, że smutek po stracie jest czymś naturalnym. A przede wszystkim pokazuje, że w takich chwilach nie trzeba być samemu – czasem najważniejsze, co może zrobić bliska osoba, to po prostu zostać obok.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę, Jory John, Peter Oswald

 


Autor: Jory John, Peter Oswald
Tytuł: Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Cieciorek bardzo chciałby być tak odważny jak inni. Podczas wizyty na basenie obserwuje Fajne Fasolki wykonujące efektowne skoki do wody i zaczyna marzyć o tym, żeby samemu zrobić coś równie imponującego. Problem w tym, że głęboka woda budzi w nim sporo obaw, a kolejne próby nie kończą się tak, jak sobie wyobrażał. W końcu Cieciorek staje przed wyzwaniem, które wymaga od niego nie tylko odwagi, ale przede wszystkim uwierzenia we własne możliwości.

Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę autorstwa Jory’ego Johna, z ilustracjami Pete’a Oswalda, to kolejna odsłona serii Smaczna Banda i emocje. Tym razem autor bierze na warsztat strach przed porażką, niepewność i bardzo dziecięcą potrzebę dorównania innym. W zabawnej historii o skoku do wody przemyca ważną myśl: odwaga nie zawsze oznacza zrobienie czegoś spektakularnego, a własne tempo jest równie ważne jak sam cel.

Cieciorek jest bohaterem, z którym łatwo się utożsamić. Widzi, że inni świetnie sobie radzą, dlatego sam również chciałby wypaść jak najlepiej. Problem zaczyna się wtedy, gdy porównywanie się z innymi sprawia, że przestaje wierzyć we własne możliwości. Jego emocje są bardzo wiarygodne – od ekscytacji, przez zawstydzenie i strach, aż po satysfakcję, gdy udaje mu się zrobić krok naprzód. Dzięki temu dzieci mogą zobaczyć w nim własne obawy związane z próbowaniem nowych rzeczy.

Historia dotyka również samoakceptacji i presji, którą czasami sami na siebie nakładamy. Cieciorek odkrywa, że nie musi robić dokładnie tego samego co inni, żeby czuć się dobrze. Ważne jest nie to, kto skacze najwyżej czy odważy się na najbardziej szaloną rzecz, ale czy potrafimy pokonać własną granicę. To bardzo przyjazny sposób na rozmowę z dzieckiem o porównywaniu się z rówieśnikami, strachu przed oceną i oswajaniu nowych sytuacji. Dodatkowo pokazano tu wsparcie, jakie bohater otrzymuje od podziwianych przez siebie Fasolek. Na początku jest strach - czy chcą go skompromitować i wyśmiać? Potem jest zaufanie i wspólne pokonywanie przeszkód.

Jory John po raz kolejny pokazuje, że o trudnych emocjach można mówić bez moralizowania. Historia jest zabawna, dynamiczna i napisana prostym językiem, dzięki czemu młodszy czytelnik bez problemu podąża za wydarzeniami. Humor sprawia, że przesłanie nie jest nachalne, a rozmowa o lęku i niepewności pojawia się niejako przy okazji przygód bohatera.

Ilustracje Pete’a Oswalda doskonale uzupełniają tekst. Są kolorowe, dynamiczne i pełne charakterystycznego dla serii humoru. Szczególnie dobrze wypada mimika Cieciorka – jego emocje są widoczne niemal w każdym kadrze, dzięki czemu nawet bez czytania można zorientować się, co aktualnie przeżywa. Ilustracje dodają historii energii, a jednocześnie pomagają najmłodszym czytelnikom lepiej zrozumieć zachowanie bohatera.

Największą zaletą książki jest prostota, z jaką podejmuje ważny dla dzieci temat. Historia nie udaje wielkiej życiowej lekcji, tylko pokazuje konkretną sytuację i pozwala wyciągnąć z niej własne wnioski. Fabuła jest dość przewidywalna, ale w tym przypadku trudno uznać to za poważny minus – najważniejsze jest przesłanie i emocje Cieciorka, a nie zaskakujące zakończenie.

To sympatyczna i zabawna opowieść o tym, że czasem największej odwagi wymaga nie spektakularny skok, ale samo podjęcie próby. Szczególnie dobrze sprawdzi się podczas wspólnego czytania z dzieckiem, które właśnie uczy się radzić sobie z niepewnością, porównywaniem się z innymi i strachem przed tym, że coś może mu nie wyjść.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.