Coco

 


Tytuł: Coco
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 56

Miguel Rivera marzy o tym, by zostać muzykiem, choć w jego rodzinie muzyka od pokoleń jest zakazana. Chłopiec nie zamierza jednak rezygnować ze swojej pasji i w Dzień Zmarłych trafia do niezwykłej Krainy Umarłych. Podczas podróży Miguel poznaje Héctora i próbuje dotrzeć do swojego muzycznego idola, Ernesta de la Cruza. Wkrótce okazuje się, że za rodzinnym zakazem kryje się tajemnica...

Coco w adaptacji Jai Nitza, z rysunkami Tony'ego Sandovala, to komiksowa wersja jednej z najbardziej wzruszających animacji Disneya. Historia Miguela łączy przygodę, muzykę, magię i rodzinne sekrety, ale pod tą efektowną warstwą kryje się opowieść o pamięci, więziach między pokoleniami i prawie do podążania za własnymi marzeniami. To także historia, która przypomina, jak ważne jest poznawanie rodzinnej przeszłości.

Miguel jest bohaterem, któremu łatwo kibicować. Z jednej strony bardzo kocha swoją rodzinę i szanuje jej tradycje, z drugiej nie potrafi zrezygnować z muzyki, która jest jego największą pasją. Ten konflikt jest ważny dla całej historii, bo chłopiec nie chce po prostu sprzeciwić się bliskim. Chce zrozumieć, dlaczego muzyka została w jego rodzinie tak bardzo znienawidzona. Dopiero poznawanie kolejnych faktów pozwala mu spojrzeć na własną historię z zupełnie innej perspektywy.

Bardzo dobrze wypada również relacja Miguela z Héctorem. Początkowo mężczyzna wydaje się przede wszystkim sprytnym włóczęgą, który ma własny interes w pomocy chłopcu. Z czasem ich relacja zaczyna jednak nabierać znacznie większego znaczenia. To właśnie wspólna wyprawa sprawia, że Miguel zaczyna odkrywać prawdę o swojej rodzinie, a czytelnik otrzymuje kolejne elementy układanki.

Jednym z najmocniejszych tematów Coco jest pamięć o zmarłych. Kraina Umarłych nie została pokazana jako miejsce ponure i przerażające. Wręcz przeciwnie – jest niezwykle kolorowa, tętniąca życiem i pełna niezwykłych postaci. Dzięki temu opowieść o śmierci staje się dla młodego odbiorcy znacznie łatwiejsza do oswojenia. Jednocześnie historia pokazuje, że odejście bliskiej osoby nie oznacza wymazania jej z rodzinnej historii. Dopóki o niej pamiętamy, pozostaje częścią naszego świata.

W komiksie szczególnie ważna jest warstwa wizualna. Tony Sandoval stworzył bardzo kolorowy, dynamiczny świat, który dobrze oddaje niezwykłość Krainy Umarłych. Mnóstwo szczegółów, fantastyczne postacie, charakterystyczne szkielety i pełne życia scenerie sprawiają, że kolejne kadry można długo oglądać. Nie jest to jednak kreska, którą znamy z animacji - jest bardziej miękka, nie komputerowa.

Coco to przede wszystkim opowieść o rodzinie, marzeniach i pamięci, ale podana w bardzo atrakcyjnej przygodowej formie. Są tutaj tajemnice, niezwykła podróż, muzyka, humor i fantastyczny świat, a jednocześnie historia skłania do rozmowy o tym, jak ważne są rodzinne więzi i pamięć o tych, których już z nami nie ma. Nie brakuje też wzruszających momentów, które sprawiają, że pod kolorową i pełną przygód historią kryje się sporo emocji.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Cząberek. Troska, Wiktor Talaga, Aleksandra Machoń


Autor:  Wiktor Talaga, Aleksandra Machoń
Tytuł: Cząberek. Troska. Tom 3

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Cząberek to kot, który wraz ze swoimi opiekunami przeżywa kolejne przygody. Tym razem w centrum historii znajduje się troska o zwierzę, jego zdrowie i samopoczucie, a także emocje pojawiające się wtedy, gdy z ukochanym pupilem dzieje się coś niepokojącego. Bohaterowie muszą zmierzyć się ze strachem i niepewnością, ale przede wszystkim przekonują się, jak ważne są odpowiedzialność i właściwa opieka nad zwierzęciem.

Cząberek. Troska. Tom 3 Wiktora Talagi, z ilustracjami Aleksandry Machoń, to kolejna część dziecięcej serii komiksowej poświęconej sympatycznemu kotu i otaczającym go ludziom. Tym razem już sam tytuł dobrze podpowiada, wokół czego koncentruje się opowieść. Troska oznacza tutaj nie tylko martwienie się o kogoś, kogo kochamy, ale przede wszystkim zainteresowanie jego potrzebami i gotowość do działania.

Cząberek jest oczywiście jednym z najważniejszych elementów całej historii. Kot potrafi dostarczyć swoim opiekunom zarówno mnóstwo radości, jak i powodów do zmartwień. Dzięki niemu młody czytelnik może spojrzeć na relację człowieka ze zwierzęciem trochę szerzej. Pupil nie jest zabawką ani dodatkiem do domu, ale żywą istotą, która potrzebuje uwagi, bezpieczeństwa i odpowiedniej opieki.

Podoba mi się, że temat odpowiedzialności za zwierzę został przedstawiony poprzez zwyczajną historię, a nie serię pouczeń. Dziecko obserwuje zachowanie bohaterów i samo może wyciągać wnioski z tego, co się wydarza. Troska zostaje pokazana przede wszystkim poprzez konkretne działania i emocje. To znacznie bardziej naturalny sposób mówienia młodszym czytelnikom o odpowiedzialności.

Ilustracje Aleksandry Machoń dobrze współgrają z lekkim charakterem historii. Są kolorowe, żywe i pełne ekspresji, a sam Cząberek zdecydowanie przyciąga uwagę. Dużo można wyczytać z mimiki i zachowania bohaterów, dzięki czemu emocje nie muszą być za każdym razem dokładnie opisywane w dialogach. Kadry są przejrzyste, a kolejne wydarzenia łatwo śledzić, co ma duże znaczenie w komiksie skierowanym do młodszych odbiorców.

Pod lekką i sympatyczną historią znalazło się więc miejsce na całkiem ważny temat. Troska przypomina, że posiadanie zwierzęcia oznacza nie tylko głaskanie, zabawę i wspólnie spędzony czas. To również obowiązki, obserwowanie pupila i reagowanie, kiedy potrzebuje pomocy.

Cząberek. Troska będzie dobrym wyborem przede wszystkim dla młodych miłośników zwierząt i komiksów. Historia jest przystępna i zabawna, ale jednocześnie daje okazję do rozmowy o odpowiedzialności, empatii i potrzebach domowych pupili. A Cząberek, jak na kociego bohatera przystało, skutecznie przypomina, że to właśnie kot bardzo często jest prawdziwym centrum całego domu.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Mała ucieczka, Marzena Sowa


 Autor: Marzena Sowa
Tytuł: Mała ucieczka

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 40

Mała pajęczyca nie potrafi tkać sieci tak jak inne pająki, dlatego jej mama postanawia oddać ją na nauki do budzącego grozę Skarabeusza. W jego domu poznaje innych nietypowych podopiecznych – między innymi sepleniącą muchę, wiecznie narzekającego trutnia oraz robaczka świętojańskiego, który świeci tylko połową ciała. Pewnej nocy cała grupa postanawia uciec i wyruszyć w poszukiwaniu piękniejszego świata. 

Mała ucieczka Marzeny Sowy, z ilustracjami Dorothée de Monfreid, to pełen humoru komiks dla młodszych czytelników, w którym pod postaciami owadów kryje się opowieść o byciu innym, poszukiwaniu swojego miejsca i akceptowaniu własnych niedoskonałości. Mamy tutaj grupę bohaterów, którzy z różnych powodów nie do końca pasują do oczekiwań innych. Każdy z nich ma jakiś problem, ale właśnie te różnice sprawiają, że tworzą całkiem zgrany zespół.

Bardzo podoba mi się pomysł na główną bohaterkę. Mała pajęczyca nie posiada umiejętności, którą w jej świecie powinna mieć każda szanująca się przedstawicielka swojego gatunku. Szybko okazuje się jednak, że nie jest jedyną osobą, która ma jakiś „brak”. Mucha, truteń czy robaczek świętojański również zmagają się ze swoimi ograniczeniami. Dzięki temu historia pokazuje, że nie trzeba być idealnym, żeby znaleźć przyjaciół i razem poradzić sobie z trudną sytuacją. Dodatkowo pajęczyca jest odważna i ciekawa świata, przewodzi swojej grupie i zabiera ich w lepsze miejsce.

Sama ucieczka nadaje opowieści sporo dynamiki. Bohaterowie nie chcą dłużej tkwić w miejscu, w którym czują się źle, dlatego decydują się ruszyć w nieznane. Ich podróż ma kilka niespodziewanych momentów, ale można w niej dostrzec również coś więcej – potrzebę wolności, samodzielnego decydowania o sobie i przekonanie, że czasami warto spróbować zmienić swoje życie, nawet jeśli początkowo wydaje się to niemożliwe.

Ilustracje Dorothée de Monfreid bardzo dobrze pasują do takiej historii. Są wyraziste, pełne ruchu i charakterystycznych postaci, a owady zostały przedstawione w sposób, który pozwala dzieciom spojrzeć na nie trochę inaczej. Każdy bohater ma własny wygląd i mimikę, dzięki czemu łatwo rozpoznać jego emocje. Komiksowy układ plansz dobrze prowadzi przez wydarzenia, a ilustracje często dopowiadają żarty i sytuacje, których nie trzeba już szczegółowo opisywać słowami.

Ważne jest też to, że jest to komiks stosunkowo krótki – ma 40 stron – więc nie przytłoczy młodego czytelnika ogromną ilością tekstu. Jednocześnie historia jest na tyle konkretna, że nie sprawia wrażenia urwanej czy zbyt prostej. Dużo dzieje się zarówno w dialogach, jak i na samych planszach, dlatego lektura jest szybka, ale niepozbawiona treści. Plusem jest też fakt, że treść wydrukowano większym fontem, co ułatwia czytanie.

Mała ucieczka dobrze sprawdzi się u dzieci, które lubią komiksy, zabawne zwierzęce postacie i historie o wyprawach w nieznane. Myślę też, że może być dobrym wyborem dla młodych czytelników, którzy sami czasem czują, że nie pasują do innych – bo mała pajęczyca i jej nietypowi przyjaciele pokazują, że właśnie z takich różnic może powstać naprawdę udana drużyna.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Minecraft. Rocznik 2027

Tytuł: Rocznik 2027
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 72

W najnowszym roczniku Minecrafta na 72 stronach znalazły się informacje o tym, co działo się w świecie gry w 2026 roku, ciekawostki, poradniki, łamigłówki i pomysły na kolejne minecraftowe wyzwania. Można zajrzeć do przewodników po mobach, sprawdzić, jak poradzić sobie w Bladym Ogrodzie, poznać wskazówki dotyczące ruin bastionu albo zainspirować się projektami budowli. To właściwie mały przewodnik po świecie Minecrafta połączony z magazynem pełnym zabawy.

Minecraft. Rocznik 2027 to kolejne wydanie rocznika przygotowanego dla fanów jednej z najpopularniejszych gier. Nie trzeba jednak być zaawansowanym graczem, żeby znaleźć tutaj coś dla siebie. Materiał został pomyślany zarówno dla osób dopiero poznających Minecrafta, jak i tych, które mają już spore doświadczenie i szukają nowych pomysłów na zabawę.

Tym, co szczególnie dobrze wypada w takim wydawnictwie, jest różnorodność. Nie trzeba czytać go od pierwszej do ostatniej strony. Można zacząć od interesującego nas moba, przejść do poradnika przetrwania, a później zatrzymać się przy łamigłówkach czy instrukcji budowania. Dzięki temu rocznik bardziej przypomina książkę, do której regularnie się wraca, niż jednorazową lekturę.

Rocznik został też bardzo dobrze przygotowany wizualnie. Kolorowe ilustracje i kadry zaczerpnięte z gry sprawiają, że strony są pełne charakterystycznych minecraftowych elementów. Przy tego typu publikacji jest to szczególnie ważne – obrazki nie tylko uatrakcyjniają książkę, ale często pomagają również szybciej zrozumieć opisywane zagadnienia, zwłaszcza podczas korzystania z poradników i instrukcji.

Podoba mi się również sposób podania informacji. Język jest prosty, swobodny i pełen humoru, dzięki czemu nawet fragmenty zawierające konkretną wiedzę o grze nie przypominają podręcznika. Jednocześnie ilość różnego rodzaju aktywności sprawia, że dziecko nie pozostaje wyłącznie odbiorcą informacji. Może rozwiązywać zadania, planować własne konstrukcje, sprawdzać swoją wiedzę i od razu wykorzystywać poznane wskazówki w grze.

Minecraft. Rocznik 2027 to książka, która najlepiej sprawdzi się jako towarzysz minecraftowych przygód. Można ją przeglądać dla ciekawostek, korzystać z niej podczas grania, szukać inspiracji do budowania albo po prostu rozwiązywać kolejne zadania. Dzięki dużej różnorodności nie jest przeznaczona wyłącznie dla jednego typu gracza – zarówno początkujący, jak i bardziej doświadczeni fani Minecrafta mogą znaleźć w niej coś interesującego.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Janek pływa jak ryba, Rafał Witek

 

Autor: Rafał Witek
Tytuł: Janek pływa jak ryba
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Janek nie potrafi pływać i bardzo boi się wody. Podczas wakacji w Grecji obserwuje, jak inni beztrosko korzystają z hotelowego basenu, podczas gdy on trzyma się z boku. Po powrocie do domu zaczyna przyglądać się zwierzętom w zoo i zauważa, że w wodzie świetnie radzą sobie nawet te, których wcale nie kojarzyłby z pływaniem. To skłania go do podjęcia decyzji – chłopiec postanawia przełamać swój strach i nauczyć się pływać.

Janek pływa jak ryba. Czytam sobie. Poziom 2 Rafała Witka z ilustracjami Joanny Rusinek to książka przeznaczona dla dzieci, które mają już za sobą pierwsze próby samodzielnego czytania i są gotowe na kolejny krok. Drugi poziom serii „Składam zdania” oznacza wyraźnie więcej tekstu niż w książkach dla początkujących. Historia nadal pozostaje przystępna, ale dziecko musi już sprawnie łączyć słowa w zdania i śledzić dłuższą opowieść.

Temat został bardzo dobrze dopasowany do młodego odbiorcy. Strach przed wodą może być dla dziecka naprawdę dużym problemem, szczególnie gdy rówieśnicy świetnie się bawią, a ono samo czuje się niepewnie. Janek nie pokonuje swoich obaw w magiczny sposób – najpierw musi sam zdecydować, że chce coś z tym zrobić. Dzięki temu historia może być dla małego czytelnika nie tylko ciekawą przygodą, ale również wsparciem, jeśli sam zmaga się z podobnym lękiem.

Pod względem przygotowania do nauki czytania widać tutaj kolejny etap rozwoju. Tekst liczy około 800–900 wyrazów, pojawiają się dłuższe zdania, również złożone, a także dialogi. W książce wykorzystano 23 podstawowe głoski oraz „h”, więc zakres jest już szerszy niż na pierwszym poziomie. Nie jest to jeszcze lektura wymagająca od dziecka takiej samodzielności jak poziom trzeci, ale zdecydowanie czuć, że czytelnik zrobił kolejny krok. Na stronach znajdują się również ramki z wyrazami do ćwiczenia sylabizowania, dzięki czemu podczas lektury można dodatkowo utrwalać tę umiejętność.

Podoba mi się, że elementy edukacyjne nie dominują nad historią. Dziecko przede wszystkim dostaje opowieść o chłopcu, który chce pokonać własny strach, a ćwiczenia czytelnicze są naturalnie w nią wplecione. To ważne, bo przy nauce samodzielnego czytania łatwo stworzyć książkę, która będzie przypominała zeszyt ćwiczeń. Tutaj nadal najważniejsza jest historia i ciekawość, co wydarzy się dalej.

Kolorowe ilustracje Joanny Rusinek dobrze uzupełniają tekst. Są miękkie, pełne ruchu i pomagają wyobrazić sobie zarówno wakacyjną Grecję, jak i późniejsze obserwacje Janka w zoo. Jest ich nadal dużo, ale nie dominują one w książce.

Janek pływa jak ryba to książka, w której jest więcej tekstu, zdania są dłuższe i bardziej złożone, pojawiają się dialogi, a dziecko może dodatkowo ćwiczyć sylabizowanie. Jednocześnie historia nie została podporządkowana samej nauce – jest w niej konkretny bohater, problem i cel, do którego Janek próbuje dojść. To dobra propozycja dla dzieci, które opanowały już podstawy czytania i są gotowe, żeby coraz pewniej radzić sobie z całymi zdaniami i dłuższymi historiami.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.