Janek pływa jak ryba, Rafał Witek

 

Autor: Rafał Witek
Tytuł: Janek pływa jak ryba
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Janek nie potrafi pływać i bardzo boi się wody. Podczas wakacji w Grecji obserwuje, jak inni beztrosko korzystają z hotelowego basenu, podczas gdy on trzyma się z boku. Po powrocie do domu zaczyna przyglądać się zwierzętom w zoo i zauważa, że w wodzie świetnie radzą sobie nawet te, których wcale nie kojarzyłby z pływaniem. To skłania go do podjęcia decyzji – chłopiec postanawia przełamać swój strach i nauczyć się pływać.

Janek pływa jak ryba. Czytam sobie. Poziom 2 Rafała Witka z ilustracjami Joanny Rusinek to książka przeznaczona dla dzieci, które mają już za sobą pierwsze próby samodzielnego czytania i są gotowe na kolejny krok. Drugi poziom serii „Składam zdania” oznacza wyraźnie więcej tekstu niż w książkach dla początkujących. Historia nadal pozostaje przystępna, ale dziecko musi już sprawnie łączyć słowa w zdania i śledzić dłuższą opowieść.

Temat został bardzo dobrze dopasowany do młodego odbiorcy. Strach przed wodą może być dla dziecka naprawdę dużym problemem, szczególnie gdy rówieśnicy świetnie się bawią, a ono samo czuje się niepewnie. Janek nie pokonuje swoich obaw w magiczny sposób – najpierw musi sam zdecydować, że chce coś z tym zrobić. Dzięki temu historia może być dla małego czytelnika nie tylko ciekawą przygodą, ale również wsparciem, jeśli sam zmaga się z podobnym lękiem.

Pod względem przygotowania do nauki czytania widać tutaj kolejny etap rozwoju. Tekst liczy około 800–900 wyrazów, pojawiają się dłuższe zdania, również złożone, a także dialogi. W książce wykorzystano 23 podstawowe głoski oraz „h”, więc zakres jest już szerszy niż na pierwszym poziomie. Nie jest to jeszcze lektura wymagająca od dziecka takiej samodzielności jak poziom trzeci, ale zdecydowanie czuć, że czytelnik zrobił kolejny krok. Na stronach znajdują się również ramki z wyrazami do ćwiczenia sylabizowania, dzięki czemu podczas lektury można dodatkowo utrwalać tę umiejętność.

Podoba mi się, że elementy edukacyjne nie dominują nad historią. Dziecko przede wszystkim dostaje opowieść o chłopcu, który chce pokonać własny strach, a ćwiczenia czytelnicze są naturalnie w nią wplecione. To ważne, bo przy nauce samodzielnego czytania łatwo stworzyć książkę, która będzie przypominała zeszyt ćwiczeń. Tutaj nadal najważniejsza jest historia i ciekawość, co wydarzy się dalej.

Kolorowe ilustracje Joanny Rusinek dobrze uzupełniają tekst. Są miękkie, pełne ruchu i pomagają wyobrazić sobie zarówno wakacyjną Grecję, jak i późniejsze obserwacje Janka w zoo. Jest ich nadal dużo, ale nie dominują one w książce.

Janek pływa jak ryba to książka, w której jest więcej tekstu, zdania są dłuższe i bardziej złożone, pojawiają się dialogi, a dziecko może dodatkowo ćwiczyć sylabizowanie. Jednocześnie historia nie została podporządkowana samej nauce – jest w niej konkretny bohater, problem i cel, do którego Janek próbuje dojść. To dobra propozycja dla dzieci, które opanowały już podstawy czytania i są gotowe, żeby coraz pewniej radzić sobie z całymi zdaniami i dłuższymi historiami.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

List z planety Nuda, Zofia Stanecka

Autor: Zofia Stanecka
Tytuł: List z planety Nuda
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Kuba spędza lipiec w domu, podczas gdy jego koledzy i koleżanki wyjechali na wakacje. W upalnym mieście każdy dzień zaczyna wydawać mu się taki sam, a nuda coraz bardziej daje się we znaki. Kiedy wujek proponuje mu, żeby napisał list do kogoś znajomego, Kuba początkowo nie jest przekonany do tego pomysłu. 

List z planety Nuda. Czytam sobie. Poziom 1 Zofii Staneckiej z ilustracjami Aleksandry Krzanowskiej to książeczka przeznaczona dla dzieci, które dopiero zaczynają samodzielnie czytać. Historia została osadzona w bardzo bliskiej najmłodszym rzeczywistości – wakacje, nuda, tęsknota za kolegami i szukanie pomysłu na to, co można robić, kiedy wszyscy inni gdzieś wyjechali. Przy okazji pojawia się jeszcze jeden, trochę zapomniany sposób komunikowania się, czyli pisanie tradycyjnych listów.

Podoba mi się przede wszystkim pomysł na pokazanie dziecku, że nuda wcale nie musi oznaczać braku pomysłów. Kuba początkowo nie widzi nic ciekawego w pisaniu listu, ale kiedy już sięga po kartkę i długopis, odkrywa, że może w ten sposób podzielić się z kimś swoimi przeżyciami i podtrzymać relację z przyjaciółką. 

To pierwszy poziom serii Czytam sobie, dlatego tekst jest krótki i skonstruowany z myślą o dzieciach stawiających pierwsze kroki w samodzielnej lekturze. Krótkie zdania i duża czcionka ułatwiają składanie kolejnych słów, a umieszczone na bokach stron wyrazy w ramkach pozwalają dodatkowo ćwiczyć głoskowanie. Dzięki temu dziecko nie zostaje samo z tekstem – książka została przygotowana tak, aby stopniowo budować jego pewność siebie.

Kolorowe ilustracje Aleksandry Krzanowskiej dobrze współgrają z opowieścią. W przypadku początkującego czytelnika takie obrazki mają dodatkowe znaczenie – pomagają zorientować się w wydarzeniach i sprawiają, że nawet niewielka ilość tekstu tworzy pełną, atrakcyjną historię.

List z planety Nuda to propozycja dla dzieci rozpoczynających przygodę z samodzielnym czytaniem. Łączy prostą historię o przyjaźni z ciekawym pomysłem na spędzenie wakacyjnego czasu i pokazuje, że nawet pozornie staromodny list może być początkiem interesującej rozmowy. Duże litery, krótkie zdania, ćwiczenia głoskowania, kolorowe ilustracje sprawiają, że dziecko może nie tylko poznać historię Kuby, ale przede wszystkim poczuć satysfakcję z tego, że przeczytało ją samodzielnie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Plażowy Rabuś, Joanna Jagiełło

 

Autor: Joanna Jagiełło
Tytuł: Plażowy Rabuś
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 64

Klara, Emil i Nikodem jak co roku spędzają wakacje nad Bałtykiem. Tym razem ich wypoczynek zakłóca tajemniczy złodziej, który od kilku tygodni kradnie plażowiczom drobne przedmioty. Policja próbuje go odnaleźć, ale rabuś pozostaje nieuchwytny. Przyjaciele postanawiają więc sami przyjrzeć się sprawie.

Plażowy Rabuś. Czytam sobie. Poziom 3 Joanny Jagiełło, z ilustracjami Marty Krzywickiej, to książka dla dzieci, które mają już za sobą pierwsze etapy nauki czytania i potrafią samodzielnie zmierzyć się z dłuższą historią. To trzeci poziom serii, czyli „Połykam strony”, i rzeczywiście widać tutaj dużą różnicę w porównaniu z książkami przeznaczonymi dla początkujących czytelników. Tym razem dziecko dostaje już pełnoprawną, znacznie bardziej rozbudowaną opowieść detektywistyczną, a nauka czytania jest niejako wpisana w przygodę.

Sama historia bardzo dobrze pasuje do wieku odbiorców. Jest zagadka, grupa przyjaciół, wakacyjna atmosfera i poszukiwanie złodzieja, a przy tym kolejne tropy sprawiają, że chce się czytać dalej, żeby dowiedzieć się, kto właściwie stoi za kradzieżami. Bohaterowie nie są biernymi obserwatorami – próbują samodzielnie połączyć fakty i wykorzystać swoje umiejętności. Dzięki temu dziecko może razem z nimi zastanawiać się nad rozwiązaniem zagadki, zamiast jedynie śledzić wydarzenia.

Najbardziej widoczna zmiana w stosunku do niższych poziomów dotyczy głównie samego tekstu. W tej części mamy około 2500–2800 wyrazów, wykorzystane zostały już wszystkie głoski, a zdania są wyraźnie dłuższe i bardziej złożone. To książka dla dzieci, które już czytają, a nie dopiero uczą się składać sylaby. Tekstu jest zdecydowanie więcej niż ilustracji, co sprawia, że lektura przypomina już zwykłą książkę dla starszego dziecka. Duża czcionka nadal ułatwia czytanie, ale poziom wymaga od młodego czytelnika większego skupienia i samodzielności.

Bardzo podoba mi się również pomysł ze słowniczkiem trudniejszych wyrazów na końcu. Słowa zaznaczone w tekście można później odnaleźć w alfabetycznie uporządkowanym zestawieniu i sprawdzić ich znaczenie. To drobny element, ale przy dłuższej historii ma duże znaczenie – dziecko nie musi przerywać lektury, gdy trafi na nieznane określenie, a równocześnie może poszerzać swoje słownictwo.

Ilustracje Marty Krzywickiej są czymś, co szczególnie przypadło mi do gustu. Kolorowe (chyba pierwszy raz w serii Czytam sobie na poziomie 3 mamy kolorowe ilustracje) i pełne szczegółów, mają styl, który zdecydowanie lubię. Nie próbują konkurować z tekstem ani zajmować całych stron. Pojawiają się tam, gdzie są potrzebne, uzupełniają opowieść i pozwalają na chwilę odpocząć od większej ilości tekstu. Podoba mi się też ich kreska – jest nieco bardziej „książkowa” niż typowe kolorowe ilustracje dla najmłodszych, dzięki czemu całość rzeczywiście sprawia wrażenie lektury dla dziecka, które zaczyna wychodzić z etapu pierwszych książeczek do czytania.

To propozycja przede wszystkim dla dzieci, które sprawnie czytają i są gotowe na dłuższe historie. Szczególnie dobrze mogą odnaleźć się w niej mali miłośnicy zagadek, przygód i historii, w których bohaterowie sami próbują dojść do rozwiązania. A jeśli dziecko przeszło już przez wcześniejsze poziomy Czytam sobie, tutaj naprawdę można poczuć, że zrobiło kolejny duży krok w stronę samodzielnego czytania.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Muminki. Miłe scenki do wyklejania i poczytania

 

Tytuł: Muminki. Miłe scenki do wyklejania i poczytania
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Dolina Muminków zaprasza tym razem do zupełnie innego rodzaju zabawy. Na kolejnych stronach czekają scenki przedstawiające bohaterów podczas codziennych chwil w domu, letniego wypoczynku nad morzem, różnych wypraw i bardziej niezwykłych wydarzeń. To od ciebie zależy, jak będą wyglądały poszczególne obrazki – wystarczy sięgnąć po odpowiednie naklejki i uzupełnić nimi przygotowane ilustracje. Można odtworzyć proponowaną kompozycję albo stworzyć własną wersję wydarzeń.

Muminki. Miłe scenki. Do wyklejania i poczytania to 48-stronicowa książka aktywnościowa inspirowana światem stworzonym przez Tove Jansson. Nie jest to klasyczna historia z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem, ale zbiór uroczych scenek, które można samodzielnie uzupełniać. I właśnie ta dowolność bardzo dobrze tutaj działa – dziecko nie musi trzymać się jednej właściwej wersji obrazka, może samo zdecydować, gdzie umieści poszczególne elementy.

Jeśli chodzi o tekst, to pojawia się on zawsze na lewej stronie rozkładówki. Nie ma go dużo, jest prosty i w pewien sposób wprowadza nas do świata Muminków. Dostajemy krótkie opisy postaci i czynności, które wspólnie wykonują bohaterowie. To buduje atmosferę i sprawia, że możemy lepiej poznać postacie. 

Najważniejsze są oczywiście naklejki. Jest ich sporo, a ich dopasowywanie do ilustracji wymaga od dziecka odrobiny spostrzegawczości i skupienia. Można najpierw przyjrzeć się gotowej scenie i spróbować odtworzyć ją zgodnie z zamysłem autorów, ale równie dobrze można potraktować naklejki jako element tworzenia własnej historii. To szczególnie ciekawe rozwiązanie dla dzieci, które szybko nudzą się zadaniami mającymi tylko jedno prawidłowe rozwiązanie.

Ważne jest też to, że nie trzeba być wielkim fanem Muminków, żeby dobrze się przy tej książce bawić. Znajomość bohaterów oczywiście dodaje całości uroku, ale zadanie jest na tyle proste i uniwersalne, że równie dobrze może zainteresować dziecko dopiero poznające Dolinę Muminków. Z kolei dla starszych fanów Tove Jansson może być to przyjemny powrót do znanego świata, tym razem w bardziej kreatywnej formie.

Muminki. Miłe scenki to propozycja przede wszystkim do spokojnej, niespiesznej zabawy. Nie trzeba wykonać całej książki za jednym razem – można wykleić jedną czy dwie scenki, odłożyć ją i wrócić później. Dzięki temu dobrze sprawdzi się zarówno jako zajęcie na deszczowe popołudnie, jak i podczas podróży czy wakacyjnego odpoczynku.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Wielki skarb, Marcin Sendecki

Autor: Marcin Sendecki
Tytuł: Wielki skarb
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Tadek i jego kotek Zenek odkrywają, że coś, co na co dzień wydaje się zupełnie oczywiste, wcale nie musi być dane nam na zawsze. Woda jest potrzebna ludziom, zwierzętom i całej przyrodzie, dlatego warto o nią dbać i nie marnować jej bez potrzeby.

Wielki skarb. Czytam sobie sylabami. Poziom 1 Marcina Sendeckiego z ilustracjami Zofii Różyckiej to książeczka przeznaczona dla dzieci, które dopiero rozpoczynają przygodę z samodzielnym czytaniem. Historia została połączona z tematyką ekologiczną, ale najważniejsze pozostaje tutaj stworzenie dziecku warunków, w których może spokojnie ćwiczyć czytanie i jednocześnie czerpać z niego przyjemność.

Temat oszczędzania wody został przedstawiony w sposób zrozumiały dla najmłodszych, bez nadmiernego moralizowania. Dziecko dostaje konkretny problem i może razem z bohaterami zastanowić się, dlaczego właściwie warto dbać o wodę.

Bardzo dobrze przygotowano tekst do nauki czytania. Poszczególne sylaby zostały wyróżnione kolorami, co ułatwia ich rozpoznawanie i składanie słów. Dodatkowo na bokach stron znajdują się wyrazy przeznaczone do ćwiczenia sylabizowania. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie opowiadaniem – staje się też narzędziem do nauki, ale takim, które nie przypomina typowego ćwiczenia z podręcznika. Przyznam jednak, że mam poczucie, że jedno ze słów można było zastąpić i uprosić. Pojawia się bowiem określenie "gorliwie", co nie dla każdego malucha może być zrozumiałe. 

Dużą rolę odgrywają również ilustracje Zofii Różyckiej. Są kolorowe, wyraziste i dobrze współgrają z tekstem, a przede wszystkim pomagają dziecku zrozumieć, co dzieje się w historii. Przy początku samodzielnej lektury takie wsparcie obrazem jest bardzo ważne – ilustracja pozwala domyślić się znaczenia sytuacji, podtrzymuje zainteresowanie i sprawia, że strona nie składa się wyłącznie z trudnych dla początkującego czytelnika słów. To one zajmują większość strony, a na dole, w takim samym położeniu na każdej karcie, znajdziemy krótki, prosty tekst. 

Podoba mi się również to, że ekologiczny temat nie został potraktowany jako dodatek. Woda rzeczywiście jest tutaj tytułowym „wielkim skarbem”, a historia pokazuje dziecku, że nawet proste codzienne zachowania mają znaczenie. To dobry sposób na rozpoczęcie rozmowy o oszczędzaniu wody i trosce o środowisko bez zamieniania książki w wykład.

Wielki skarb jest krótką, prostą i przemyślaną propozycją dla dzieci rozpoczynających samodzielne czytanie. Szczególnie dobrze sprawdzi się u tych, które potrzebują jeszcze wsparcia w składaniu słów i sylab, ale jednocześnie chcą mieć poczucie, że naprawdę czytają książkę, a nie tylko wykonują kolejne ćwiczenia. Kolorowe oznaczenia sylab, ilustracje, krótka historia oraz naklejki i dyplom na końcu tworzą całość, która może dać początkującemu czytelnikowi sporo satysfakcji z kolejnej przeczytanej strony.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.