Czarolina. Przysięga hipokrytki, Sylvia Douye


 Autor: Sylvia Douyé
Tytuł: Czarolina. Przysięga hipokrytki

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Czarolina kontynuuje naukę na tajemniczej wyspie, gdzie każdy kolejny dzień przynosi nowe wyzwania i kolejne pytania. Gdy dziewczyna zaczyna nawiązywać niezwykłą więź ze smokiem, wśród otaczających ją osób pojawiają się podejrzenia, że może podążać ścieżką mrocznej magii. Jednocześnie nie przestaje szukać sposobu na ocalenie rodziców, a kolejne odkrycia sprawiają, że coraz trudniej odróżnić prawdę od manipulacji.

Czarolina. Przysięga hipokrytki. Tom 7 to następna część serii fantasy, która z każdym albumem staje się coraz bardziej dojrzała. Historia nie skupia się już wyłącznie na odkrywaniu magicznego świata, ale coraz mocniej rozwija swoich bohaterów i ich wzajemne relacje. 

Największą uwagę ponownie przyciąga sama Czarolina. Z każdą kolejną częścią staje się bardziej świadoma swoich możliwości, ale jednocześnie coraz częściej musi mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów. Nie jest bohaterką, która zawsze wie, co zrobić – popełnia błędy, wątpi i szuka odpowiedzi, dlatego łatwo uwierzyć w jej historię. Ciekawie rozwijają się również relacje z pozostałymi postaciami. Zaufanie zostaje wystawione na próbę, a niektóre sojusze okazują się znacznie mniej trwałe, niż mogło się wydawać.

Choć fabuła pełna jest magii, smoków i niezwykłych stworzeń, opowiada przede wszystkim o dojrzewaniu i odpowiedzialności. Ważnym motywem staje się poszukiwanie własnej tożsamości oraz pytanie, czy o człowieku decydują jego zdolności, czy raczej wybory, których dokonuje. 

Scenariusz prowadzi historię, stopniowo odsłaniając kolejne tajemnice. Akcja przeplata się z bardziej spokojnymi momentami, w których bohaterowie mają okazję lepiej poznać siebie i swoje motywacje. Dzięki temu komiks nie opiera się wyłącznie na efektownych wydarzeniach, ale daje również przestrzeń na budowanie napięcia i emocji.

Warstwa graficzna ponownie stoi na bardzo wysokim poziomie. Ilustracje są pełne detali, a magiczny świat zachwyca różnorodnością barw i pomysłowo zaprojektowanymi lokacjami. Szczególne wrażenie robią sceny ze smokami, które zostały przedstawione z dużą dbałością o szczegóły i dynamikę. Mimika bohaterów świetnie oddaje ich emocje, a kadrowanie sprawia, że nawet spokojniejsze sceny mają odpowiedni rytm. Rysunki nie tylko ilustrują wydarzenia, ale budują atmosferę i pozwalają jeszcze mocniej zanurzyć się w tej historii.

Osoby rozpoczynające przygodę z serią właśnie od tej części mogą poczuć się nieco zagubione, ponieważ album mocno nawiązuje do wcześniejszych tomów. Dla fanów Czaroliny będzie to jednak bardzo satysfakcjonująca kontynuacja, pokazująca, że historia bohaterki wciąż potrafi zaskakiwać i rozwija się w coraz ciekawszym kierunku.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

Księżniczka i żaba


Autor: Augusto Macchetto
Tytuł: Księżniczka i żaba

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Tiana od dziecka marzy o tym, by otworzyć własną restaurację. Jest pracowita, ambitna i wierzy, że tylko ciężką pracą można osiągnąć sukces. Wszystko zmienia się, gdy spotyka księcia Naveena zamienionego w żabę. Niefortunny splot wydarzeń sprawia, że sama również zostaje objęta klątwą, a jedyną szansą na odzyskanie dawnego życia staje się pełna przygód podróż przez bagna Luizjany.

Księżniczka i żaba to komiksowa adaptacja disneyowskiej animacji, która z powodzeniem przenosi filmową historię na karty albumu. Choć opowieść została skrócona, zachowała swój baśniowy klimat, humor i najważniejsze emocje. To lekka, dynamiczna lektura, która pozwala jeszcze raz przeżyć przygodę dobrze znanych bohaterów.

Siłą tej historii są przede wszystkim jej bohaterowie. Tiana wyróżnia się spośród wielu disneyowskich księżniczek – nie czeka, aż marzenia same się spełnią, tylko konsekwentnie dąży do celu. Jest odpowiedzialna i wytrwała, ale jednocześnie stopniowo uczy się, że w życiu liczy się nie tylko praca. Ciekawie wypada również Naveen, który z rozpieszczonego księcia zmienia się w osobę potrafiącą dostrzec potrzeby innych. Dużo uroku wnoszą także postacie drugoplanowe, zwłaszcza sympatyczny aligator Louis i świetlik Ray, odpowiedzialni za sporą część humorystycznych scen.

Pod płaszczem baśniowej przygody kryje się opowieść o marzeniach, odpowiedzialności i odkrywaniu tego, co naprawdę daje szczęście. Historia pokazuje, że warto być wytrwałym, ale równie ważne jest dostrzeganie ludzi wokół siebie i otwieranie się na nowe doświadczenia. Nie brakuje tu także motywu przemiany – zarówno tej dosłownej, związanej z klątwą, jak i wewnętrznej, która zachodzi w bohaterach.

Scenariusz został dostosowany do formy komiksu, dlatego wydarzenia następują po sobie szybko i płynnie. Dialogi są naturalne, a historia zachowuje dobre tempo, dzięki czemu nawet młodsi czytelnicy bez problemu odnajdą się w fabule. Choć część filmowych scen została skrócona, nie wpływa to negatywnie na odbiór całej opowieści.

Warstwa graficzna bardzo wiernie oddaje klimat animacji. Ilustracje są pełne kolorów, a kadry dobrze pokazują zarówno tętniący życiem Nowy Orlean, jak i pełne tajemnic bagna Luizjany. Mimika bohaterów została świetnie uchwycona, dzięki czemu emocje są czytelne nawet bez wielu dialogów. Rysunki sprawiają, że komiks ogląda się z taką samą przyjemnością, z jaką śledzi się rozwój historii.

To udana adaptacja, która zachowuje najważniejsze atuty filmowego pierwowzoru. Oczywiście nie zastąpi pełnej animacji, ale świetnie sprawdza się jako samodzielny komiks – pełen ciepła, humoru i wartościowego przesłania. Najwięcej radości sprawi młodszym czytelnikom oraz wszystkim miłośnikom klasycznych opowieści Disneya.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Smerfy i magiczna peleryna


 Autor: Thierry Culliford, Alain Jost
Tytuł: Smerfy i magiczna peleryna

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

W wiosce Smerfów wszystko wydaje się toczyć jak zwykle, dopóki nie zaczynają dziać się rzeczy, których nikt nie potrafi wyjaśnić. Spokojni bohaterowie nagle zachowują się zupełnie inaczej niż dotychczas, a ich niespodziewane przemiany prowadzą do coraz zabawniejszych i bardziej zaskakujących sytuacji. Smerfy szybko orientują się, że za całym zamieszaniem stoi tajemniczy magiczny przedmiot, którego działanie może mieć poważniejsze konsekwencje, niż początkowo przypuszczali.

Smerfy i magiczna peleryna to kolejna odsłona kultowej serii, która udowadnia, że nawet po tylu latach autorzy wciąż potrafią znaleźć świeży pomysł na przygody mieszkańców smerfnej wioski. Tym razem fabuła opiera się na prostym, ale bardzo wdzięcznym motywie zamiany charakterów, dzięki czemu dobrze znani bohaterowie pokazują swoje zupełnie nowe oblicze.

Najwięcej radości sprawia obserwowanie samych Smerfów. Każdy z nich od lat kojarzy się z jedną dominującą cechą charakteru, dlatego odwrócenie tych ról prowadzi do wielu komicznych sytuacji. Bohaterowie pozostają sympatyczni, a ich relacje wciąż opierają się na współpracy i wzajemnym wsparciu. Nawet gdy w wiosce zaczyna panować chaos, szybko okazuje się, że tylko działając razem mogą rozwiązać problem.

Choć historia utrzymana jest w lekkim i humorystycznym tonie, niesie ze sobą także prosty przekaz. Autorzy pokazują, że każdy jest wyjątkowy właśnie dzięki swoim cechom i że nie zawsze warto próbować na siłę zmieniać siebie lub innych. W tle pojawia się również motyw odpowiedzialności za własne decyzje oraz znaczenie przyjaźni i zaufania, które od lat stanowią fundament smerfowych opowieści.

Scenariusz rozwija się dynamicznie, a wydarzenia następują po sobie w szybkim tempie. Humor przeplata się z elementami tajemnicy, dzięki czemu młodszy czytelnik z zainteresowaniem śledzi kolejne próby rozwiązania zagadki. To historia, która nie komplikuje fabuły bardziej, niż jest to potrzebne, stawiając przede wszystkim na dobrą zabawę.

Warstwa graficzna pozostaje wierna klasycznemu stylowi serii. Kadry są przejrzyste i pełne kolorów, a mimika bohaterów świetnie oddaje ich emocje oraz komizm wielu scen. Szczególnie dobrze wypadają momenty, w których zmienione zachowanie Smerfów kontrastuje z ich dobrze znanym wyglądem – często już sam jeden rysunek potrafi wywołać uśmiech. Tła są dopracowane, ale nie odciągają uwagi od wydarzeń, dzięki czemu całość czyta się bardzo płynnie.

To kolejny solidny tom serii, który łączy humor z prostym, wartościowym przesłaniem. Nie próbuje rewolucjonizować świata Smerfów, ale wykorzystuje dobrze znanych bohaterów w nowy, pomysłowy sposób. Najwięcej frajdy z lektury będą miały dzieci w wieku około 6–10 lat, choć dorośli wychowani na klasycznych komiksach o Smerfach również z pewnością odnajdą tu sporo uroku.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Kraina lodu


Autor
: Alessandro Ferrari
Tytuł: Kraina lodu
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 56

W królestwie Arendelle zbliża się dzień koronacji Elsy, która od lat ukrywa niezwykłą moc panowania nad lodem i śniegiem. Kiedy jej sekret wychodzi na jaw, dziewczyna w obawie przed zranieniem innych ucieka z domu, pogrążając całe królestwo w wiecznej zimie. Anna nie zamierza jednak pogodzić się z losem siostry i wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż, wierząc, że uda jej się sprowadzić Elsę z powrotem.

Kraina Lodu to komiksowa adaptacja jednej z najbardziej rozpoznawalnych animacji Disneya. Historia zachowuje wszystkie najważniejsze wydarzenia znane z filmu, jednocześnie dostosowując je do formy komiksu. Dzięki temu opowieść jest dynamiczna, łatwa do śledzenia i dobrze sprawdza się zarówno jako pierwsze spotkanie z tą historią, jak i powrót do dobrze znanego świata.

To właśnie bohaterowie od lat stanowią największą siłę tej opowieści. Anna zachwyca swoją spontanicznością, odwagą i niegasnącym optymizmem, podczas gdy Elsa jest znacznie bardziej zamknięta w sobie i nieustannie walczy z lękiem przed własnymi mocami. Ich relacja została przedstawiona w bardzo ciepły i wiarygodny sposób, pokazując, że nawet najtrudniejsze konflikty nie są w stanie zniszczyć rodzinnej więzi. Nie zabrakło również Kristoffa, wiernego Svena i Olafa, którzy wnoszą do historii sporo humoru i skutecznie równoważą bardziej emocjonalne momenty.

Choć na pierwszy plan wysuwa się baśniowa przygoda, historia opowiada przede wszystkim o miłości między siostrami, akceptacji siebie i odpowiedzialności za własne decyzje. To również opowieść o strachu, który potrafi oddzielić ludzi od siebie, oraz o odwadze potrzebnej, by zaufać innym. Te motywy zostały pokazane w prosty, ale bardzo poruszający sposób, dzięki czemu trafiają zarówno do młodszych, jak i starszych czytelników.

Komiks zachowuje dobre tempo i nie zatrzymuje się na dłużej w jednym miejscu. Poszczególne sceny płynnie przechodzą jedna w drugą, a dialogi są krótkie i naturalne. Dzięki temu całość czyta się szybko, nie tracąc przy tym najważniejszych emocji, które uczyniły tę historię tak popularną.

Warstwa graficzna bardzo wiernie oddaje klimat filmowego pierwowzoru. Ilustracje są pełne kolorów, a bohaterowie od razu rozpoznawalni. Kadry zostały zaprojektowane w przejrzysty sposób, dzięki czemu akcję śledzi się bez żadnych trudności. Szczególnie efektownie prezentują się zimowe krajobrazy i sceny z wykorzystaniem magicznych mocy Elsy – pełne błękitów, bieli i świetnie oddanej atmosfery lodowego królestwa. Mimika postaci również zasługuje na pochwałę, bo doskonale podkreśla emocje towarzyszące najważniejszym wydarzeniom.

Komiks z powodzeniem zachowuje to, co w Krainie Lodu najważniejsze – emocje, humor i ciepłą historię o rodzinie. Trzeba jedynie pamiętać, że jako adaptacja jest znacznie krótszy od filmu, dlatego niektóre sceny zostały uproszczone lub skrócone. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, a wręcz sprawia, że całość jest bardzo przystępna dla młodszych czytelników.

To udana propozycja dla dzieci, które kochają świat Disneya i chcą przeżyć przygody Anny i Elsy w nieco innej formie. Świetnie sprawdzi się również jako jeden z pierwszych komiksów dla początkujących czytelników.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

Kumpelki. Miłość i inne zmory


Tytuł: Kumpelki. Miłość i inne zmory

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Miłość, szkolne plotki, niezręczne sytuacje i przyjaźń – to właśnie wokół tych tematów kręci się kolejny tom serii Kumpelki. Nie jest to jednak jedna ciągła opowieść. Album składa się z wielu krótkich, niezależnych historyjek, których bohaterkami są te same dziewczyny. Każda z nich przedstawia inną zabawną sytuację z życia nastolatek, dlatego komiks można czytać w dowolnej kolejności, bez obawy, że zgubimy wątek.

Kumpelki. Miłość i inne zmory to humorystyczny zbiór minikomiksów pokazujących codzienność grupy przyjaciółek. Poszczególne historie zajmują zazwyczaj jedną lub dwie strony i kończą się zabawną puentą. Taki format sprawia, że album świetnie nadaje się zarówno do przeczytania za jednym razem, jak i do sięgania po pojedyncze historyjki, gdy ma się tylko kilka wolnych minut.

Choć fabuła nie rozwija się chronologicznie, bohaterki pozostają największym atutem serii. Każda z dziewczyn ma własny charakter, inne podejście do miłości, szkoły czy relacji z rówieśnikami. To właśnie te różnice napędzają większość komicznych sytuacji. Ich rozmowy brzmią naturalnie, a drobne sprzeczki, wzajemne przekomarzanie i chwile wsparcia sprawiają, że łatwo uwierzyć w ich przyjaźń.

Motywem przewodnim tego tomu są pierwsze zauroczenia i wszystkie emocje, które im towarzyszą. Obok tego pojawiają się również tematy akceptacji, budowania pewności siebie i znaczenia prawdziwej przyjaźni. Wszystko podane jest lekko, bez moralizowania i z dużym dystansem.

Krótka forma wymaga szybkiego tempa i autor doskonale to wykorzystuje. Każda historyjka błyskawicznie przechodzi do sedna, a puenty zazwyczaj trafiają w punkt. Humor opiera się przede wszystkim na codziennych sytuacjach, dlatego łatwo odnaleźć w nim własne doświadczenia lub zachowania znajomych.

Warstwa graficzna świetnie podkreśla komediowy charakter albumu. Rysunki są kolorowe, dynamiczne i pełne ekspresyjnej mimiki, która często mówi więcej niż same dialogi. Kadry są przejrzyste, a postacie bardzo łatwo odróżnić od siebie, mimo że w każdej historyjce pojawiają się w nieco innych sytuacjach. Ilustracje skutecznie budują rytm żartów i sprawiają, że wiele scen bawi już na poziomie samego obrazu.

To komiks, który najlepiej sprawdzi się u młodszych nastolatków szukających lekkiej, zabawnej lektury o codziennych sprawach. Dzięki krótkim historiom łatwo do niego wracać, a sympatyczne bohaterki sprawiają, że po zakończeniu jednego tomu ma się ochotę sięgnąć po następny.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

K-Pop Spirit Academy, Joheun Lee

Autor: Joheun Lee
Tytuł: K-Pop Spirit Academy
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 224

Sanha od zawsze pozostawała w cieniu swojej starszej siostry – uwielbianej idolki K-popu. Sama nie wierzy we własny talent i woli trzymać się z dala od sceny. Wszystko zmienia się, gdy trafia do prestiżowej akademii, szkoły kształcącej przyszłe gwiazdy muzyki. Szybko odkrywa jednak, że za murami akademii kryje się znacznie więcej niż lekcje śpiewu i tańca – uczniowie przygotowują się również do walki z niebezpiecznymi potworami zagrażającymi światu.

K-Pop Spirit Academy autorstwa Joheun Lee to młodzieżowa powieść fantasy, która w oryginalny sposób łączy świat koreańskiego popu z magią i dynamiczną przygodą. Autorka wykorzystuje motyw szkoły dla przyszłych idoli, by stworzyć historię pełną akcji, humoru i emocji, jednocześnie pokazując, że droga do spełnienia marzeń często zaczyna się od pokonania własnych lęków.

Największym atutem książki są bohaterowie. Sanha nie przypomina typowej odważnej protagonistki – jest nieśmiała, nieustannie porównuje się do siostry i ma problem z uwierzeniem we własne możliwości. Jej rozwój został przedstawiony w przekonujący sposób, dzięki czemu łatwo zrozumieć jej obawy i kibicować kolejnym sukcesom. Równie dobrze wypadają pozostali uczniowie Spirit Academy. Każdy wnosi do historii własny charakter i umiejętności, a relacje między nimi stopniowo ewoluują, pokazując, jak rodzi się prawdziwe zaufanie i przyjaźń.

Choć w fabule nie brakuje pojedynków, magicznych stworzeń i tajemnic, pod warstwą przygodową kryje się opowieść o odnajdywaniu własnej wartości. Autorka porusza temat presji związanej z oczekiwaniami innych, życia w cieniu bardziej utalentowanych osób oraz odwagi potrzebnej do podejmowania własnych decyzji. Ważną rolę odgrywa również współpraca – bohaterowie szybko przekonują się, że nawet największego zagrożenia nie da się pokonać w pojedynkę.

Styl Joheun Lee jest lekki i bardzo przystępny. Krótkie rozdziały oraz dynamiczne tempo sprawiają, że książkę czyta się szybko, a kolejne wydarzenia skutecznie podtrzymują ciekawość. Świat przedstawiony nie jest przesadnie skomplikowany, dzięki czemu łatwo odnaleźć się w zasadach rządzących akademią i skupić na przygodzie bohaterów. Plusem jest także humor - nie jest przesadozny i infantylny, ale bardzo dobrze rozładowuje napięcie.

Na uwagę zasługują także ilustracje, które dobrze oddają charakter postaci i klimat powieści. Stanowią miłe uzupełnienie tekstu, podkreślając energię scen oraz estetykę inspirowaną współczesną kulturą K-popu. Dzięki nim książka zyskuje jeszcze bardziej młodzieżowy i dynamiczny charakter.

Największą zaletą K-Pop Spirit Academy jest świeże połączenie dwóch światów – muzyki i fantasy. Historia oferuje sporą dawkę przygody, sympatycznych bohaterów i pozytywnego przesłania, nie próbując przy tym udawać bardziej skomplikowanej, niż jest w rzeczywistości. Bardziej wymagający czytelnicy mogą uznać, że niektóre rozwiązania fabularne są dość przewidywalne, jednak dla grupy docelowej będzie to przede wszystkim lekka i wciągająca lektura.

To udany początek serii skierowanej do młodszych nastolatków. Spodoba się przede wszystkim fanom K-popu, szkolnych przygód i fantastyki, ale również wszystkim czytelnikom, którzy lubią historie o przyjaźni, odwadze i odkrywaniu własnego potencjału.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW


Tytuł: Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-popowe łowczynie demonów to książka, która powstała z myślą o tych, którym po seansie wciąż było mało. Nie opowiada historii od nowa ani nie rozwija filmowej fabuły, ale pozwala lepiej poznać świat bohaterek i odkryć wiele ciekawostek związanych z produkcją. To publikacja, która sprawia, że do ulubionego uniwersum można wrócić jeszcze na długo po napisach końcowych.

Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-popowe łowczynie demonów został przygotowany w formie bogato ilustrowanego przewodnika. W środku znalazły się informacje o bohaterkach, ciekawostki dotyczące filmu, quizy, opisy najważniejszych wydarzeń oraz materiały pokazujące inspiracje twórców. Wszystko zostało podzielone na krótkie, łatwe do przyswojenia części, dzięki czemu książkę można czytać od początku do końca albo po prostu otwierać na wybranych stronach.

Przewodnik nie ogranicza się wyłącznie do przedstawiania faktów. Między kolejnymi ciekawostkami przewijają się również informacje na temat prawdziwych grup muzycznych, które mogą być inspiracją dla fanów filmu. Są też quizy, co jest miłym dodatkiem.

Ogromnym atutem publikacji jest oprawa graficzna. Strony są kolorowe, nowoczesne i pełne ilustracji nawiązujących do filmu. Całość wygląda bardzo efektownie, ale jednocześnie pozostaje czytelna – tekst nie ginie wśród grafik, a wszystkie elementy tworzą spójną kompozycję. To książka, którą z przyjemnością się przegląda, nawet jeśli akurat nie planuje się czytać wszystkich informacji.

Najwięcej radości z lektury będą mieli oczywiście fani filmu. Osoby, które nie znają tej historii, mogą nie zrozumieć części odniesień i nie odczuć takiej satysfakcji z odkrywania kolejnych ciekawostek. Jeśli jednak ktoś chciałby jeszcze lepiej poznać świat K-popowych łowczyń demonów i zajrzeć za kulisy tej produkcji, będzie to naprawdę udane uzupełnienie filmowej przygody.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Nieoficjalny dziennik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW


Tytuł
: Nieoficjalny dziennik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 128

Nieoficjalny dziennik dla fanów filmu K-popowe łowczynie demonów to propozycja dla tych, którym po seansie wciąż mało świata ulubionych bohaterek. Nie jest to kolejna opowieść ani rozszerzenie fabuły, ale kreatywny dziennik, który pozwala zatrzymać klimat filmu na dłużej i pobawić się nim na własnych zasadach.

W środku nie znajdziemy długich tekstów do przeczytania. Zamiast tego czekają pytania, quizy, miejsca na własne odpowiedzi, zadania kreatywne i strony zachęcające do rysowania czy zapisywania swoich pomysłów. To książka, z którą się współpracuje – można do niej wracać, uzupełniać ją po kawałku i traktować jak własny pamiętnik inspirowany filmem.

Najbardziej spodobało mi się to, że nie próbuje udawać klasycznej książki. Jej celem jest zaangażowanie czytelnika, a nie bierne opowiedzenie historii. Dzięki temu dziecko może na chwilę wejść do świata K-popowych łowczyń demonów, zastanowić się, do której bohaterki jest najbardziej podobne, stworzyć własne odpowiedzi czy po prostu dobrze się bawić. To sprawia, że każdy egzemplarz z czasem staje się trochę inny.

Na pochwałę zasługuje również oprawa graficzna. Strony są kolorowe, nowoczesne i pełne elementów nawiązujących do estetyki filmu. Nie ma tu przypadkowych ozdobników – grafiki współgrają z zadaniami i zachęcają, żeby od razu chwycić za długopis. Całość wygląda atrakcyjnie i zdecydowanie trafia w gust młodszych fanów popkultury.

Oczywiście trzeba pamiętać, że to publikacja bardzo mocno związana z filmem. Kto go nie oglądał, raczej nie zrozumie wszystkich odniesień i nie będzie czerpał z dziennika takiej przyjemności. Nie jest to również książka dla osób oczekujących nowej historii z ulubionymi bohaterami – tutaj najważniejsza jest kreatywna zabawa, a nie fabuła.

To jeden z tych dodatków, które potrafią przedłużyć życie ulubionej historii. Jeśli dziecko lubi uzupełniać dzienniki, rozwiązywać quizy i tworzyć własne notatki, z pewnością znajdzie tu coś dla siebie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Królik kontra małpa i superszybka AJ, Jamie Smart


 Autor: Jamie Smart
Tytuł: Królik kontra małpa i superszybka AJ!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 224

Królik kontra Małpa i superszybka AJ. Tom 4 to komiks, który od pierwszych stron stawia na szalony humor i kompletny brak logiki – oczywiście w najlepszym możliwym znaczeniu. W lesie zamieszkanym przez ekscentryczne zwierzęta znów dzieje się wszystko naraz, a każda próba zaprowadzenia porządku kończy się jeszcze większym chaosem. 

Królik kontra Małpa i superszybka Aj. Tom 4 nie opiera się na jednej, rozbudowanej fabule. To seria krótszych historii i gagów, które łączy grupa dobrze znanych bohaterów. Małpa jak zwykle wpada na absurdalne pomysły, Królik próbuje ratować sytuację, a pozostali mieszkańcy lasu nieustannie trafiają w sam środek kolejnych katastrof. 

Największą siłą komiksu jest humor. Autor nie próbuje być subtelny – stawia na absurd, nieoczekiwane zwroty akcji i sytuacje, które z każdą stroną stają się coraz bardziej niedorzeczne. To jeden z tych komiksów, przy których trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę, a właśnie ta nieprzewidywalność jest źródłem największej frajdy.

Warstwa graficzna zasługuje na szczególną uwagę. Rysunki są niezwykle dynamiczne i pełne energii. Postacie nieustannie się poruszają, skaczą albo uciekają przed skutkami własnych pomysłów. Mimika bohaterów jest przesadzona, ale właśnie dzięki temu świetnie oddaje humor i emocje. Często wystarczy spojrzeć na pojedynczy kadr, żeby się uśmiechnąć.

Kadrowanie jest bardzo pomysłowe i doskonale wspiera tempo opowieści. Niektóre strony wręcz pędzą do przodu, a nagromadzenie drobnych szczegółów sprawia, że można do nich wracać i za każdym razem zauważyć coś nowego. Kolory są żywe i wyraziste, co dodatkowo podkreśla zwariowany charakter historii. Wisienką na torcie są zapisy dźwięków podczas scen - można je odgrywać i to wypada dodatkowo dobrze.

Dużym plusem jest też przystępność. Historie są krótkie, łatwe do śledzenia i nie wymagają znajomości wszystkich wcześniejszych tomów. To świetna propozycja dla dzieci, które nie przepadają za długimi książkami. Z drugiej strony osoby szukające bardziej rozbudowanej fabuły mogą poczuć niedosyt, bo tutaj najważniejsze są żarty i tempo, a nie skomplikowana historia.

To komiks, który nie próbuje być poważny ani pouczający. Jego celem jest rozśmieszyć czytelnika i dostarczyć mu dobrej zabawy – i robi to bardzo skutecznie. Idealny dla dzieci w wieku około 7–11 lat, które lubią absurdalny humor, zwariowane postacie i komiksy pełne ruchu oraz nieprzewidywalnych wydarzeń. Świetnie sprawdzi się także u młodych czytelników, którzy dopiero przekonują się do samodzielnego czytania.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Strażniczka feniksa, S.A. MacLean

Autor: S.A. MacLean
Tytuł: Strażniczka feniksa
Wydawnictwo: StoryLighy
Liczba stron: 480

Aila od zawsze marzyła o pracy ze zwierzętami, ale nie takimi, które można spotkać w zwykłym zoo. Kiedy dostaje szansę opiekowania się feniksami w niezwykłym rezerwacie zamieszkałym przez magiczne stworzenia, wydaje się, że spełniło się jej największe marzenie. Szybko okazuje się jednak, że życie strażniczki to nie tylko codzienne obowiązki, lecz także odpowiedzialność za los rzadkich gatunków i konieczność stawienia czoła wydarzeniom, których nikt się nie spodziewał.

Strażniczka feniksa autorstwa S.A. MacLean to powieść fantasy, która wyraźnie wyróżnia się na tle wielu współczesnych historii tego gatunku. Zamiast wielkich bitew, politycznych intryg czy wybrańców mających ocalić świat dostajemy opowieść osadzoną w miejscu przypominającym zoo dla magicznych stworzeń. To właśnie ten pomysł sprawia, że książka od pierwszych stron budzi ciekawość i zachęca do poznawania stworzonego przez autorkę świata.

Największą siłą powieści są bohaterowie. Aila nie jest nieomylną postacią, która z łatwością pokonuje wszystkie przeszkody. Wręcz przeciwnie – często wątpi w siebie, zmaga się z lękami i dopiero uczy się odnajdywać w nowej rzeczywistości. Dzięki temu jej sukcesy wydają się zasłużone, a porażki autentyczne. Trzeba jednak powiedzieć głośno, że czasem mnie irytowała. Była zapatrzona w siebie i nie pomagała przyjaciołom, skupiona na własnym zadaniu. Nie widziała, że inni też mają problemy czy potrzeby. Równie interesująco wypadają postacie drugoplanowe, które mają własne historie, motywacje i wpływają na rozwój wydarzeń. Trudno też nie wspomnieć o samych magicznych stworzeniach – nie są jedynie elementem dekoracyjnym, ale pełnoprawnymi uczestnikami tej opowieści.

Choć świat przedstawiony wypełniają feniksy, gryfy czy inne niezwykłe istoty, w centrum historii znajdują się bardzo uniwersalne tematy. Autorka opowiada o spełnianiu marzeń i zderzeniu wyobrażeń z rzeczywistością, o odpowiedzialności, odwadze i stopniowym budowaniu wiary we własne możliwości. Sporo miejsca poświęca również relacji człowieka z naturą i pokazuje, że troska o innych – niezależnie od tego, czy są ludźmi, czy magicznymi stworzeniami – wymaga cierpliwości, empatii i zaangażowania.

S.A. MacLean prowadzi historię spokojnym rytmem, charakterystycznym dla cozy fantasy. Nie spieszy się z akcją, pozwalając czytelnikowi dobrze poznać bohaterów i funkcjonowanie niezwykłego zoo. Opisy są sugestywne, ale nie przytłaczają, a magia została wpleciona w codzienność w bardzo naturalny sposób. Dzięki temu świat wydaje się wiarygodny i łatwo uwierzyć, że mógłby istnieć gdzieś obok naszego.

Najwięcej przyjemności daje właśnie atmosfera tej powieści. To książka, do której wchodzi się powoli i z której nie chce się wychodzić. Jeśli ktoś oczekuje nieustannej akcji i spektakularnych zwrotów fabularnych, może poczuć lekki niedosyt, bo autorka zdecydowanie bardziej stawia na budowanie świata i rozwój bohaterów. Dla miłośników spokojniejszych historii będzie to jednak ogromny atut. Nie jest jednak tak, że otrzymujemy jedynie codzienność - nudną i przewidywalną. Są też momenty napędzające akcję, a wszystko zostało bardzo przemyślanie wyważone.

To jedna z tych powieści, które zostają w pamięci przede wszystkim dzięki swojemu klimatowi. Miłośnicy cozy fantasy, magicznych stworzeń i historii opartych na relacjach między bohaterami z pewnością odnajdą się w niej znakomicie, a świat stworzony przez autorkę może okazać się miejscem, do którego będzie się chciało wracać.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa StoryLight.


 

Kid Lucky, Pearce & J. Leturgie


Autor: Pearce & J. Leturgie
Tytuł: Kid Lucky

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Kid Lucky to komiks, który pokazuje dzieciństwo najsłynniejszego kowboja Dzikiego Zachodu. Zamiast nieustraszonego rewolwerowca poznajemy tu chłopca pełnego pomysłów, energii i talentu do pakowania się w kłopoty. To lekka, humorystyczna historia, która stawia bardziej na zabawę i codzienne przygody niż na wielkie pojedynki czy pościgi.

Kid Lucky skupia się na młodym Luckym i jego życiu w niewielkim miasteczku i jego okolicach. Bohater przeżywa typowo dziecięce przygody, wpada na szalone pomysły i nieustannie testuje cierpliwość dorosłych. 

Największym atutem albumu jest jego lekkość. Autorzy nie próbują tworzyć skomplikowanej opowieści, tylko stawiają na dobrą zabawę i sympatycznych bohaterów. Dzięki temu komiks jest bardzo przystępny nawet dla dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z samodzielnym czytaniem. Humor jest różnorodny – od zabawnych dialogów po komiczne sytuacje i drobne żarty ukryte w tle.

Warstwa graficzna doskonale pasuje do charakteru historii. Rysunki są dynamiczne, kolorowe i pełne ruchu. Postacie mają bardzo wyrazistą mimikę, a emocje można odczytać niemal z każdego kadru. Szczególnie dobrze wypada sam Kid Lucky – pełen energii, ciekawości świata i dziecięcej spontaniczności. Kadry są przejrzyste, łatwe do śledzenia i nieprzeładowane szczegółami, dzięki czemu młodszy czytelnik bez problemu odnajdzie się w opowieści.

Kolorystyka jest ciepła i pogodna, a Dziki Zachód został pokazany w sposób bardziej przyjazny niż realistyczny. Krajobraz tętni życiem, a w tle często można dostrzec dodatkowe żarty i drobne szczegóły, które urozmaicają lekturę. To jeden z tych komiksów, do których warto wracać także dla samych ilustracji.

Dużym plusem jest fakt, że nie trzeba znać przygód dorosłego Lucky Luke’a, żeby dobrze się bawić. Komiks działa całkowicie samodzielnie i świetnie sprawdza się jako pierwszy kontakt z tym światem. To bardzo sympatyczny, pełen humoru komiks, który pokazuje, że nawet przyszły bohater Dzikiego Zachodu był kiedyś zwyczajnym chłopcem wpadającym w najróżniejsze tarapaty.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 6–9 lat, które lubią zabawne komiksy, sympatycznych bohaterów i krótkie, pełne energii przygody. Świetnie sprawdzi się również jako jeden z pierwszych komiksów czytanych samodzielnie.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Minecraft Academy. Zombie atakują, Tom Stone


Autor: Tom Stone
Tytuł: Minecraft Academy. Zombie atakują
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Minecraft Academy. Zombie atakują! to przygodowa pozycja osadzona w świecie dobrze znanym fanom Minecrafta. To zbiór zadań i podpowiedzi do gry.

Minecraft Academy. Zombie atakują! ma za zadanie zaciekawić czytelników i fanów gry. W środku znajdziemy różne przykłady na urozmaicenie rozgrywki. Podpowiedzi są proste, nie ma tu dużo tekstu. Znacznie więcej miejsca poświęcono ilustracjom. To one odgrywają tu główna rolę. Mają przyciągać wzrok i obrazować to, o czym jest mowa.

Największym atutem książki jest połączenie różnych dziedzin z grą. Możemy znaleźć sposoby na pokonanie zombie przy wykorzystaniu różnych dziedzin nauki. 

To udana propozycja dla młodych fanów Minecrafta, którzy chcą spędzić więcej czasu w ulubionym świecie, ale tym razem poza ekranem. To zbiór informacji, ciekawostek, które można potem przenieść do świata gry i urozmaicić swoją rozgrywkę. Tego typu pozycji jest całkiem sporo na rynku, ale każda oferuje coś unikalnego i daje pomysły na dalszą zabawę.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty, Lucie Arnoux


Autor: Lucie Arnoux
Tytuł: Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty. Tom 9 to kolejna część serii, która udowadnia, że przygody młodszej siostry Sherlocka Holmesa wciąż potrafią wciągać. Tym razem Enola trafia na trop tajemniczego zaginięcia, a sprawa szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo wygląda. To historia pełna sekretów, nieoczywistych tropów i zaskakujących powiązań.

Enola prowadzi śledztwo na własnych zasadach, obserwuje ludzi, analizuje szczegóły i krok po kroku odkrywa kolejne elementy zagadki. Fabuła prowadzi czytelnika przez różne zakątki Londynu, a każda nowa informacja zamiast wyjaśniać sytuację, często rodzi kolejne pytania. Dzięki temu napięcie utrzymuje się praktycznie do samego końca.

Największą siłą tej serii pozostaje główna bohaterka. Enola jest inteligentna, samodzielna i odważna, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia osoby, której wszystko przychodzi bez wysiłku. Musi podejmować ryzyko, popełnia błędy i często polega wyłącznie na własnym sprycie. To sprawia, że łatwo jej kibicować i śledzić kolejne etapy dochodzenia.

Warstwa graficzna ponownie prezentuje bardzo wysoki poziom. Ilustracje są eleganckie i szczegółowe, a jednocześnie nie przytłaczają nadmiarem detali. Szczególnie dobrze wypadają miejskie krajobrazy oraz wnętrza budynków, które pomagają budować klimat XIX-wiecznego Londynu. Kadry są przejrzyste i dobrze prowadzą wzrok, co sprawia, że komiks czyta się niezwykle płynnie.

Dużym atutem tomu jest połączenie zagadki detektywistycznej z ciekawą bohaterką i dopracowaną stroną wizualną. Historia angażuje, ale nie gubi się w nadmiarze wątków, a kolejne tropy są logicznie powiązane. To kolejny udany tom przygód Enoli Holmes – klimatyczny i bardzo przyjemny w odbiorze. Łączy atmosferę klasycznych opowieści detektywistycznych z nowoczesną, atrakcyjną formą komiksu, dzięki czemu sprawdzi się zarówno u młodszych, jak i nieco starszych czytelników.

Dla kogo? Dla dzieci i młodzieży od około 9–13 lat, które lubią zagadki, śledztwa i silne bohaterki. To także świetna propozycja dla czytelników szukających komiksu z tajemnicą, ciekawą fabułą i klimatem dawnego Londynu.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

W domu Muminków


Tytuł: W domu Muminków
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 14

Muminki. W domu Muminków. Opowieść z otwieranymi okienkami to książka, która bardziej zachęca do odkrywania niż do samego czytania. Już od pierwszego spojrzenia przyciąga uwagę formą – pełno tu klapek, schowków i zakamarków, które aż proszą się o otwarcie. To lektura, w której dzieci mogą aktywnie uczestniczyć w historii, a nie tylko jej słuchać.

Muminki. W domu Muminków. Opowieść z otwieranymi okienkami zabiera czytelników do dobrze znanego domu Muminków i pozwala zajrzeć do jego różnych pomieszczeń. Fabuła jest bardzo prosta i pełni raczej rolę przewodnika po kolejnych miejscach niż samodzielnej opowieści. Najważniejsze jest tu odkrywanie – sprawdzanie, co kryje się za drzwiami, pod klapkami i w kolejnych pokojach.

Największą zaletą książki jest jej interaktywny charakter. Dziecko może szukać szczegółów, zaglądać do ukrytych miejsc i wspólnie z bohaterami poznawać dom krok po kroku. Dzięki temu lektura staje się zabawą, a do książki można wracać wielokrotnie. To jeden z tych tytułów, które za każdym razem zachęcają do odkrywania czegoś nowego.

Ogromną rolę odgrywa warstwa graficzna. Ilustracje są pełne detali, ale jednocześnie bardzo przejrzyste. Każde pomieszczenie ma swój charakter i mnóstwo drobnych elementów, które można oglądać przez dłuższą chwilę. Dom Muminków sprawia wrażenie miejsca ciepłego, przytulnego i pełnego życia. Obrazki nie tylko uzupełniają tekst, ale wręcz stają się głównym elementem opowieści.

Dużym plusem jest również solidne wykonanie. Kartonowe strony dobrze znoszą wielokrotne oglądanie i otwieranie okienek, co w przypadku książki dla najmłodszych ma ogromne znaczenie. Minusem może być natomiast bardzo prosta fabuła – starsze dzieci prawdopodobnie szybko stracą zainteresowanie samą historią. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to książka nastawiona na rozbudowaną opowieść, lecz na wspólne odkrywanie i zabawę.

To urocza, angażująca propozycja, która pozwala dzieciom zajrzeć do jednego z najbardziej rozpoznawalnych domów w literaturze dziecięcej i poczuć się jego gościem.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 3–6 lat, które lubią książki z okienkami, wyszukiwanie szczegółów i aktywne uczestniczenie w lekturze. Świetnie sprawdzi się także jako książka do wspólnego oglądania z rodzicem.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Minecraft. Wbrew porządkowi, Josh Hicks


 Autor: Josh Hicks 
Tytuł: Minecraft. Wbrew porządkowi
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 88

Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1 to komiks, który wykorzystuje świat Minecrafta jako punkt wyjścia do stworzenia własnej historii przygodowej. Nie jest to opowieść o budowaniu czy odtwarzaniu wydarzeń z gry, ale pełnoprawna fabuła z bohaterami, konfliktem i wyraźnym przesłaniem. 

Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1 opowiada o Riley, której spokojne życie zostaje nagle wywrócone do góry nogami. Dziewczyna trafia w sam środek konfliktu związanego z grupą próbującą narzucić wszystkim jeden sposób myślenia i działania. Wraz z nowymi towarzyszami wyrusza w podróż, podczas której będzie musiała nie tylko stawić czoła przeciwnikom, ale także odkryć własną siłę i nauczyć się współpracy z innymi. Historia rozwija się dynamicznie, a kolejne wydarzenia zachęcają do przewracania następnych stron.

Dużym atutem komiksu są bohaterowie. Każdy z nich ma własny charakter i sposób działania, dzięki czemu relacje między postaciami wypadają naturalnie i często są równie interesujące jak sama akcja. To właśnie interakcje w grupie sprawiają, że historia nabiera życia i nie sprowadza się wyłącznie do kolejnych starć z przeciwnikami.

Warstwa graficzna bardzo dobrze wykorzystuje motywy znane z Minecrafta, ale nie ogranicza się do kopiowania wyglądu gry. Rysunki są dynamiczne, pełne ruchu i emocji. Postacie mają wyrazistą mimikę, a kadry są zaprojektowane tak, by akcja była łatwa do śledzenia. Świat zachowuje charakterystyczne elementy minecraftowej estetyki, ale jednocześnie wygląda bardziej szczegółowo i żywo niż w samej grze.

Kolorystyka jest intensywna i przyciąga uwagę, dobrze podkreślając przygodowy charakter historii. Dużo dzieje się także w tle – lokacje mają własny klimat i sprawiają wrażenie części większego świata, który dopiero zaczynamy poznawać. Dzięki temu komiks buduje poczucie podróży i odkrywania nowych miejsc.

Największym plusem jest to, że komiks działa zarówno jako historia dla fanów Minecrafta, jak i samodzielna opowieść przygodowa. Nie trzeba znać gry, żeby dobrze się bawić. Minusem może być pewna przewidywalność niektórych wątków – doświadczeni czytelnicy szybko domyślą się części fabularnych rozwiązań. Nie przeszkadza to jednak szczególnie, bo siłą tej historii są przede wszystkim przygoda, humor i bohaterowie.

To udany początek serii, który pokazuje, że świat Minecrafta może być tłem dla ciekawych i angażujących komiksów, a nie tylko dodatkiem do popularnej gry.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 8–12 lat, które lubią przygodowe komiksy, grupy bohaterów i historie o walce z niesprawiedliwością. Szczególnie spodoba się fanom Minecrafta, ale odnajdą się w nim także czytelnicy niezwiązani z grą.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Basia. Wielka księga zmysłów, Zofia Stanecka

Autor: Zofia Stanecka
Tytuł: Basia. Wielka księga zmysłów
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Basia. Wielka księga zmysłów to książka, która łączy to, co dzieci lubią najbardziej w serii o Basi, z dawką wiedzy o codziennym funkcjonowaniu człowieka. Tym razem tematem przewodnim są zmysły i sposoby, w jakie odbieramy świat. Brzmi poważnie, ale autorka podchodzi do tego zagadnienia w charakterystyczny dla siebie sposób – poprzez zwyczajne sytuacje, rodzinne rozmowy i doświadczenia bliskie dzieciom.

Basia. Wielka księga zmysłów nie jest jedną długą historią, lecz zbiorem opowiadań połączonych wspólnym tematem. Basia i jej bliscy doświadczają różnych sytuacji związanych ze słuchem, wzrokiem, smakiem, dotykiem czy węchem. Pojawiają się także zagadnienia związane z nadwrażliwością, przebodźcowaniem i różnicami w odbieraniu bodźców. Dzięki temu książka pokazuje nie tylko, jak działają zmysły, ale również to, że każdy człowiek może odczuwać świat trochę inaczej.

Największą zaletą tej publikacji jest sposób przekazywania wiedzy. Nie znajdziemy tu suchych definicji ani szkolnego tonu. Wszystko zostało osadzone w codzienności, dzięki czemu dzieci łatwo odnajdą podobne sytuacje we własnym życiu. To książka, która zachęca do zadawania pytań, obserwowania siebie i innych oraz budowania empatii. Szczególnie cenne jest pokazanie, że różnice w odbieraniu świata są czymś naturalnym i nie należy ich oceniać.

Ilustracje są pełne życia i dobrze znane fanom serii. Widać w nich emocje bohaterów, rodzinne relacje i mnóstwo drobnych szczegółów, które sprawiają, że świat Basi wydaje się prawdziwy i bliski. Obrazki nie tylko uatrakcyjniają lekturę, ale też pomagają lepiej zrozumieć sytuacje opisywane w tekstach.

Warto wspomnieć także o dodatkowych ciekawostkach i aktywnościach, które pojawiają się w książce. Dzięki nim lektura nie kończy się wraz z przeczytaniem opowiadania, ale może stać się początkiem rozmowy, eksperymentów i wspólnego odkrywania świata wszystkimi zmysłami.

Jedynym minusem może być to, że książka porusza wiele różnych zagadnień naraz. Dzieci, które wolą jedną ciągłą historię, mogą potrzebować czasu, by przyzwyczaić się do takiej formy. Z drugiej strony właśnie dzięki podziałowi na krótsze opowiadania można czytać ją stopniowo i wracać do wybranych tematów.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 4–8 lat, a także dla rodziców, nauczycieli i bibliotekarzy, którzy chcą rozmawiać z dziećmi o zmysłach, emocjach i różnorodności w sposób prosty, naturalny i bliski codziennym doświadczeniom.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Dzikie łapy 2. Wyprawa przez las, Victor Nordahl

Autor: Victor Nordahl
Tytuł: Dzikie łapy 2. Wyprawa przez las
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 144

Dzikie łapy. Wyprawa przez las. Tom 2 to komiks przygodowy, który na pierwszy rzut oka wygląda jak historia o zwierzętach, ale bardzo szybko pokazuje, że kryje się tu coś więcej. To opowieść o wolności, która nie zawsze jest łatwa, i o tym, jak trudno odnaleźć się w świecie, którego wcześniej się nie znało.

Dzikie łapy. Wyprawa przez las. Tom 2 kontynuuje historię lisów próbujących przetrwać poza fermą. Dla jednego z bohaterów to zupełnie nowa rzeczywistość – nie zna zasad rządzących naturą, nie potrafi zdobywać pożywienia i musi uczyć się wszystkiego od podstaw. Do tego dochodzi zagrożenie ze strony innych drapieżników, co sprawia, że fabuła nabiera napięcia. 

Największą siłą tego komiksu jest jego ton – bardziej poważny i refleksyjny niż w wielu podobnych tytułach. Obok akcji pojawia się miejsce na emocje: strach, niepewność, zależność od innych. To nadaje historii głębi i sprawia, że łatwo zaangażować się w losy bohaterów.

Warstwa graficzna dobrze to podkreśla. Styl jest raczej realistyczny – zwierzęta nie są przesadnie „uczłowieczone”, tylko mają w sobie coś naturalnego i dzikiego. Plusem jest, że nie zapomniano o drobnych elementach różniących bohaterów z wyglądu, co łatwiej pozwala na zorientowanie się, kto właśnie mówi. Kadry są często szerzej rozplanowane, co pozwala wybrzmieć przestrzeni i budować klimat. Dużą rolę odgrywają tła – las nie jest tylko dekoracją, ale pełnoprawnym elementem opowieści.

Dla kogo? Dla dzieci od około 8–10 lat, które lubią przygodę, ale są gotowe na bardziej refleksyjną historię, oraz dla tych, którzy w komiksie szukają nie tylko akcji, ale też emocji i klimatu.

 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Misja. Zamek Króla Rybaka, Frédéric Maupomé, Wauter Mannaert

 

Autor: Frédéric Maupomé, Wauter Mannaert
Tytuł: Misja. Zamek Króla Rybaka
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 120

Misja. Zamek Króla Rybaka. Tom 2 to przygodowy komiks z wyraźnym klimatem fantasy, który luźno bawi się motywami znanymi z legend. Misja. Zamek Króla Rybaka. Tom 2 rozwija historię Pelliego, który wyrusza na kolejne etapy swojej wyprawy. Towarzyszy mu Nimue, a ich relacja – oparta na kontrastach i lekkim przekomarzaniu – nadaje opowieści rytm. 

Największą siłą tego komiksu jest warstwa graficzna, która od razu przyciąga uwagę. Styl jest dynamiczny i lekko przerysowany – postacie są bardzo ekspresyjne, ich ruchy i gesty są wyraźne, czasem wręcz teatralne. Kadry są różnorodne, dzięki czemu akcja naprawdę „płynie”. Nie ma tu sztywności – wszystko jest w ruchu i to świetnie współgra z przygodowym charakterem historii.

Kolorystyka jest intensywna. Pojawiają się mocniejsze kontrasty i wyraźne światło, które budują klimat – momentami bardziej baśniowy, momentami lekko mroczniejszy. Tła są dopracowane i tworzą spójny świat, ale nie przytłaczają bohaterów, tylko ich wspierają.

To komiks, który czyta się szybko, ale nie bezrefleksyjnie. Dużo się tu dzieje, sceny zmieniają się dynamicznie, a dialogi są lekkie i często podszyte humorem. Jednocześnie przez tempo i styl graficzny niektóre momenty mogą wymagać chwili skupienia, żeby dobrze uchwycić, co dokładnie się wydarzyło.

Największym plusem jest połączenie przygody, humoru i ciekawej strony wizualnej, która wyróżnia ten tytuł na tle bardziej klasycznych komiksów. Nawiązanie do czasów króla Artura wypada dobrze. Bohaterowie nie są herosami, mają swoje wady i słabości, co jest plusem. To świeża, dynamiczna i wizualnie ciekawa propozycja, która dobrze pokazuje, że komiks dla młodszych czytelników może mieć charakter i własny styl.

Plusem jest też motyw ekologiczny, który cały czas pojawia się w tle. Nie można o nim zapomnieć, nie jest podany dla wypełnienia luki, lecz ma znaczenie. Przy okazji nie jest jednak nachalny w tym, jak się o nim mówi. 

Dla kogo? Dla dzieci od około 8–10 lat, które lubią przygodę i fantasy. Warto jednak znać pierwszy tom, bo bez niego możemy mieć nieco problemu z rozpoznaniem postaci.

 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.