Czarownica Zora. Skała Czarownicy, Judith Peignen

AutorJudith Peignen 
Tytuł: Sisters. Ja pierwsza!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 56

Zora zbliża się do jednego z najważniejszych momentów w swojej magicznej edukacji. Wkrótce ma przystąpić do testu Skały, który pozwoli jej przejść na wyższy poziom, dlatego dziewczyna powinna skupić się na przygotowaniach. Łatwiej jednak powiedzieć, niż zrobić, szczególnie gdy dzień wcześniej w jej szkole odbywa się wielki bal kostiumowy, na którym pojawia się również jej ulubiony kolega. Jakby tego było mało, Zora przypomina sobie zasadę obowiązującą w świecie czarownic – nie wolno zakochać się w kimś, kto nie jest czarodziejem.

Czarownica Zora. Skała Czarownicy. Tom 5 autorstwa Judith Peignen, z ilustracjami Ariane Delrieu, to kolejna część przygodowej serii fantasy o młodej czarownicy mieszkającej z babcią w Paryżu. Tym razem magia i szkolne obowiązki spotykają się z czymś znacznie bardziej przyziemnym – pierwszymi uczuciami i całym zamieszaniem, które potrafią ze sobą przynieść. Dzięki temu historia zachowuje przygodowy charakter, ale jednocześnie pozwala Zorze zrobić kolejny krok w dorastaniu.

Zora jest bohaterką pełną energii i ciekawości świata, ale daleko jej do ideału. Podejmuje decyzje pod wpływem emocji, czasem działa impulsywnie i nie zawsze potrafi przewidzieć konsekwencje swoich wyborów. W tym tomie szczególnie mocno widać jej rozterki związane z uczuciami. Z jednej strony czeka ją ważny magiczny sprawdzian, z drugiej trudno skupić się na nauce, kiedy w głowie pojawia się ktoś, kto zdecydowanie nie powinien aż tak zajmować jej myśli.

Pierwsze zauroczenie staje się jednym z najważniejszych tematów tego tomu, ale nie jest potraktowane jako jedyny element historii. Obok niego pojawiają się kwestie dorastania, podejmowania własnych decyzji i mierzenia się z zasadami narzuconymi przez społeczność. Zora zaczyna odkrywać, że nie wszystkie reguły są łatwe do zaakceptowania, szczególnie kiedy stoją w sprzeczności z tym, co sama czuje. To sprawia, że pod magiczną przygodą kryje się całkiem uniwersalna opowieść o szukaniu własnej drogi.

Ilustracje Ariane Delrieu świetnie pasują do baśniowego charakteru serii. Magiczny świat jest kolorowy i pełen szczegółów, a Paryż otrzymuje dzięki nim nieco bardziej niezwykłe oblicze. Dużo dzieje się również na twarzach bohaterów – zdziwienie, ekscytacja, zakłopotanie czy niepewność są bardzo czytelne, co dobrze współgra z historią opartą w dużej mierze na emocjach. Sceny związane z magią pozwalają ilustratorce bardziej poszaleć z kolorami i efektami, dzięki czemu komiks ogląda się z dużą przyjemnością. W ogóle uważam, że pod względem wizualnym jest to jeden z ciekawszych i ładniejszych komiksów wydawanych obecnie.

Największą zaletą tego tomu jest połączenie typowej fantastycznej przygody z problemami, które są bardzo bliskie młodym czytelnikom. Zora nie musi tym razem mierzyć się wyłącznie z magicznym zagrożeniem – równie trudne okazują się własne emocje i zasady, których niekoniecznie chce przestrzegać. Momentami fabuła może wydawać się dość przewidywalna, ale przy tego typu historii ważniejsze od zaskoczenia jest obserwowanie, jak bohaterka radzi sobie z kolejnymi doświadczeniami.

Skała Czarownicy będzie dobrym wyborem dla czytelników, którzy lubią młodzieżowe fantasy, magię, szkolne przygody i historie o pierwszych uczuciach. To przede wszystkim kolejny etap historii Zory, dlatego najlepiej sięgnąć po wcześniejsze tomy – jej relacje, świat i magiczne zasady rozwijają się bowiem z części na część. 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.


Siostry Niezapominajki. Strażnik Lasu, Giovanni Di Gregorio


AutorGiovanni Di Gregorio 
TytułSiostry Niezapominajki. Strażnik Lasu

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 72

Trzy siostry wyjeżdżają z mamą na weekend do niewielkiej miejscowości położonej w samym środku puszczy. Zamiast zapowiadanej nudy szybko trafiają na tajemnice, które uruchamiają ich wyobraźnię i sprawiają, że Klub Trzech Sióstr znów rusza do działania. Wkrótce okazuje się, że otaczający je las skrywa znacznie więcej sekretów, niż mogły przypuszczać. Najmłodsza Lucilla zaczyna wierzyć, że w puszczy naprawdę mieszka potężny strażnik i postanawia poprosić go o pomoc.

Siostry Niezapominajki. Strażnik lasu. Tom 8 autorstwa Giovanniego Di Gregorio, z ilustracjami Alessandro Barbucciego, to kolejna część serii łączącej rodzinną opowieść z przygodą, tajemnicą i odrobiną magii. Tym razem trzy siostry trafiają w zupełnie nowe miejsce, a zwykły rodzinny wyjazd szybko zamienia się w wyprawę pełną zagadek. To komiks, który potrafi być jednocześnie lekki, zabawny i wzruszający.

Relacja między siostrami pozostaje najważniejszym elementem całej historii. Każda z nich ma inny charakter i inaczej reaguje na pojawiające się wydarzenia, ale właśnie te różnice sprawiają, że razem tworzą naprawdę ciekawy zespół. Lucilla, jako najmłodsza, jest najbardziej otwarta na niezwykłe wyjaśnienia i zdecydowanie najmocniej wierzy w istnienie tajemniczego strażnika lasu. Starsze siostry podchodzą do jej pomysłów z większym dystansem, ale ostatecznie wszystkie angażują się w kolejne wydarzenia.

Tym razem szczególnie mocno wybrzmiewa temat wyobraźni i dziecięcej wiary w rzeczy, których dorośli nie zawsze potrafią dostrzec. Historia pozostawia miejsce na pytanie, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna coś naprawdę niezwykłego. Jednocześnie nie brakuje tutaj opowieści o siostrzanej więzi, wzajemnym wsparciu i potrzebie przynależności. Tajemnica lasu jest więc czymś więcej niż tylko zagadką do rozwiązania – staje się pretekstem do pokazania emocji i relacji między bohaterkami.

Scenariusz bardzo sprawnie łączy codzienność z przygodą. Początkowo mamy zwykły rodzinny wyjazd, lecz z każdą kolejną stroną pojawiają się nowe tropy i pytania. Tajemnica dobrze napędza fabułę, a kolejne wydarzenia pozwalają stopniowo odkrywać sekrety lasu. Historia nie jest przesadnie skomplikowana, dzięki czemu młodsi czytelnicy bez problemu mogą podążać za bohaterkami, ale jednocześnie pozostawia wystarczająco dużo miejsca na własne domysły.

Ilustracje Alessandro Barbucciego są jednym z najmocniejszych punktów komiksu. Jego kreska jest niezwykle charakterystyczna, pełna szczegółów i świetnie pasuje zarówno do scen rodzinnych, jak i bardziej fantastycznych fragmentów. Las został przedstawiony jako miejsce pełne życia – momentami przyjazne i spokojne, a chwilę później tajemnicze i lekko niepokojące. Mimika sióstr pozwala bardzo dobrze odczytać ich emocje, a dynamiczne kadry sprawiają, że historia nabiera odpowiedniego tempa.

Klimat komiksu to mieszanka rodzinnych, ciepłych, choć momentami skomplikowanych relacji z tajemnicą i nutką grozy, która podsyca atmosferę. Podobały mi się też kolory, które podkreślały sceny i ich emocje.

Siostry Niezapominajki. Strażnik lasu. Tom 8 to propozycja dla młodych czytelników, którzy lubią historie o rodzeństwie, przygodach i tajemnicach, w których rzeczywistość może mieszać się z magią. Najlepiej sprawdzi się u osób znających wcześniejsze tomy, bo właśnie rozwijająca się relacja trzech sióstr jest jednym z powodów, dla których warto śledzić ich kolejne przygody.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.


Sisters. Ja pierwsza!, Christophe Cazenove


Autor: Christophe Cazenove
Tytuł: Sisters. Ja pierwsza!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Wendy zaczyna coraz częściej zastanawiać się, czy Maks naprawdę ją kocha i czy jej własne uczucia są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Na szczęście może liczyć na Marine, która – choć sama ma zupełnie inne problemy – potrafi ją pocieszyć i wesprzeć. Przez chwilę siostry potrafią być dla siebie naprawdę miłe, ale ich zgoda nie trwa długo. W końcu jak zwykle dochodzi do kolejnego domowego zamieszania, w którym nie zabraknie kłótni, wzajemnych złośliwości i powodów do śmiechu.

Sisters. Ja pierwsza! Tom 20 autorstwa Christophe'a Cazenove'a i Williama Maury'ego to kolejna odsłona humorystycznej serii o dwóch siostrach, które potrafią doprowadzić się nawzajem do szału, ale kiedy trzeba, również stanąć po swojej stronie. Ten tom skupia się między innymi na pierwszych miłosnych rozterkach Wendy, jednak nie oznacza to, że Marine zamierza pozwolić starszej siostrze spokojnie przeżywać swoje problemy.

Wendy i Marine są od siebie bardzo różne, a właśnie te różnice od początku napędzają większość zabawnych sytuacji. Wendy jest nastolatką, która coraz poważniej zaczyna myśleć o uczuciach i relacji z Maksem, podczas gdy Marine pozostaje młodszą siostrą, dla której świat wygląda zupełnie inaczej. Mimo ciągłych sprzeczek dziewczyny potrafią się jednak wzajemnie wesprzeć. I chyba właśnie ta mieszanka miłości, irytacji, zazdrości i siostrzanej solidarności sprawia, że ich relacja wypada tak wiarygodnie.

Tematyka tomu naturalnie kręci się wokół dorastania, pierwszych zauroczeń, niepewności i potrzeby bycia akceptowanym. Wendy zaczyna zadawać sobie pytania, które dla nastolatki mogą być naprawdę ważne, a Marine również przeżywa własne małe dramaty. Autorzy nie próbują jednak robić z tego poważnej opowieści o dojrzewaniu – wszystko zostaje podane z dużą dawką humoru. Emocje są prawdziwe, ale reakcje bohaterek często prowadzą do kompletnie absurdalnych sytuacji.

Podobnie jak w poprzednich częściach, nie mamy tutaj jednej rozbudowanej historii prowadzonej od początku do końca. Album składa się z krótkich epizodów pokazujących różne sytuacje z życia sióstr. Poszczególne scenki można czytać niezależnie, a ich kolejność nie tworzy jednej chronologicznej fabuły. Dzięki temu komiks świetnie sprawdza się jako szybka, niezobowiązująca lektura – można przeczytać kilka stron i odłożyć go bez poczucia, że zgubiliśmy główny wątek.

Rysunki Williama Maury'ego idealnie współgrają z takim sposobem prowadzenia historii. Są dynamiczne, kolorowe i bardzo ekspresyjne. Mimika Wendy i Marine często sama w sobie jest źródłem humoru – wystarczy spojrzenie, mina albo odpowiednio pokazana reakcja, żeby żart zadziałał jeszcze mocniej. Kadry są przejrzyste, a sceny domowych awantur mają odpowiednią dynamikę. Ilustracje dobrze pokazują również różnice między siostrami, dzięki czemu ich charaktery są widoczne nie tylko w dialogach.

Największą zaletą Sisters pozostaje umiejętność przedstawiania zwyczajnych rodzinnych sytuacji w taki sposób, żeby nawet dobrze znane problemy stały się zabawne. Nie każdy gag będzie równie udany, a część żartów opiera się na podobnym schemacie, ale przy takiej formule trudno tego całkowicie uniknąć. Ważne, że między kolejnymi kłótniami wciąż widać prawdziwą więź Wendy i Marine – mogą się ze sobą kłócić niemal o wszystko, ale kiedy jedna naprawdę potrzebuje drugiej, potrafią odłożyć swoje animozje na bok.

To lekki i zabawny komiks dla młodszych czytelników, szczególnie tych, którzy lubią historie o rodzeństwie, szkolnym życiu, przyjaźni i pierwszych zauroczeniach. Fani wcześniejszych tomów z pewnością wiedzą już, czego się spodziewać – kolejnej porcji siostrzanego chaosu, który tym razem wzbogacono o trochę więcej nastoletnich rozterek.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Dzikie łapy. Sekrety Miasta, Victor Nordahl

 

Autor: Victor Nordahl
Tytuł: Dzikie łapy. Sekrety miasta

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 160

Lukas wreszcie opuszcza fermę, na której był przetrzymywany, i razem z dzikim lisem Trymem rusza śladem swojej mamy. Poszukiwania prowadzą ich w stronę miasta, miejsca zupełnie innego od znanego im lasu. Ich wyprawa okazuje się nie tylko poszukiwaniem mamy, ale również próbą odnalezienia własnego miejsca w świecie.

Dzikie łapy. Sekrety miasta. Tom 3 to kolejna część przygodowego komiksu, w którym losy zwierzęcych bohaterów łączą się z tematami wolności, rodziny i poszukiwania własnych korzeni. Tym razem historia wychodzi poza dobrze znane bohaterom tereny i otwiera przed nimi zupełnie nową przestrzeń. Miasto jest dla nich czymś obcym i nieprzewidywalnym, dlatego sama zmiana otoczenia staje się ważnym elementem przygody.

Lukas bardzo wyraźnie dojrzewa wraz z kolejnymi wydarzeniami. Nie jest już tym samym przestraszonym lisem, którego poznaliśmy wcześniej – potrafi podejmować samodzielne decyzje i działać mimo strachu. Towarzyszący mu Trym również nie pozostaje wyłącznie kompanem podróży. Między lisami rozwija się więź, a wspólne doświadczenia sprawiają, że zaczynają coraz lepiej rozumieć siebie nawzajem. Ich relacja jest jednym z najciekawszych elementów całego tomu.

Poszukiwanie mamy staje się okazją do poruszenia kilku ważnych tematów. Lukas chce poznać swoją przeszłość i zrozumieć, dlaczego jego życie potoczyło się właśnie w taki sposób. W tle pojawia się również pytanie o znaczenie domu – czy jest nim miejsce, w którym się urodziliśmy, czy może ludzie i zwierzęta, przy których czujemy się bezpiecznie. Ważna pozostaje także wolność i możliwość decydowania o własnym losie.

Historia została poprowadzona w taki sposób, że przygoda przeplata się ze spokojniejszymi momentami, w których bohaterowie mają czas na rozmowę i obserwowanie otaczającego ich świata. Nie brakuje napięcia, tajemnic i sytuacji, w których trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej, ale autor nie próbuje na siłę przyspieszać fabuły. Dzięki temu emocjonalne fragmenty mają odpowiednio dużo miejsca.

Ogromną rolę odgrywają tutaj ilustracje. Zwierzęcy bohaterowie są bardzo ekspresyjni, a ich ruchy, spojrzenia i mimika pozwalają łatwo odczytać emocje nawet wtedy, gdy nie pada ani jedno słowo. Leśne sceny mają spokojniejszy, naturalny charakter, natomiast miasto zostało przedstawione jako miejsce głośne, pełne ludzi i zupełnie obce bohaterom. Zmiana otoczenia jest więc widoczna również w rysunkach. Kadry dobrze prowadzą akcję, a dynamiczne sceny nabierają dzięki nim odpowiedniego tempa. Podoba mi się także, że dialogi prowadzone przez ludzi są dla zwierząt niezrozumiałe i zapisano je specjalnie bazgrołami, które nie mają żadnego sensu podczas lektury. Poznajemy bowiem perspektywę lisów i to je rozumiemy.

Największą siłą Sekretów miasta jest połączenie przygodowej historii z emocjami. To nie jest wyłącznie opowieść o wyprawie w poszukiwaniu zaginionej mamy. Lukas i Trym po drodze zmieniają się, uczą zaufania i zaczynają lepiej rozumieć własną przeszłość. Niektóre wydarzenia można przewidzieć, ale nie odbiera to przyjemności z lektury, ponieważ najważniejsze pozostają relacje między bohaterami i atmosfera całej podróży.

To komiks przede wszystkim dla młodszych czytelników, którzy lubią historie o zwierzętach, przygodach i odkrywaniu tajemnic. W tym przypadku zdecydowanie warto znać wcześniejsze tomy, ponieważ losy Lukasa i Tryma tworzą ciągłą opowieść, a ich relacja rozwija się z części na część.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Looshkin. Psoty, śmieszki, heheszki!, Jamie Smart


 Autor: Jamie Smart
Tytuł: Looshkin. Psoty, śmieszki, heheszki!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 208

Profesor Sigmund de Lulu postanawia zbadać niezwykłego niebieskiego kota, którego zachowanie zdecydowanie odbiega od tego, czego można oczekiwać po zwyczajnym zwierzaku. Looshkin szybko udowadnia, że jest przypadkiem absolutnie wyjątkowym – ma niespożytą energię, szalone pomysły i wyobraźnię, która nie zna żadnych granic. Zamiast spokojnie poddać się obserwacji, wciąga profesora i wszystkich wokół w kolejne absurdalne sytuacje.

Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki. Tom 2 autorstwa Jamiego Smarta to komiks, w którym logika schodzi na dalszy plan, a jej miejsce zajmują absurd, chaos i bardzo specyficzne poczucie humoru. To kolejny tom serii, w której zwyczajne sytuacje błyskawicznie zamieniają się w kompletnie nieprzewidywalne przygody. 

Looshkin zdecydowanie nie jest kotem, którego można łatwo okiełznać. Niebieski bohater jest impulsywny, pomysłowy i właściwie każdą sytuację potrafi doprowadzić do kompletnego zamieszania. Towarzyszące mu postacie świetnie uzupełniają jego charakter, szczególnie profesor de Lulu, który próbuje podejść do Looshkina w sposób naukowy i racjonalny. Problem w tym, że w świecie tego kota rozsądek bardzo szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Trudno doszukiwać się tutaj jednego wielkiego przesłania i właściwie nie ma takiej potrzeby. Looshkin ma przede wszystkim bawić. Humor opiera się na absurdalnych sytuacjach, zaskakujących pomysłach i świadomym przekraczaniu granic logiki. Kot potrafi w jednej chwili znaleźć się w zupełnie nieprawdopodobnej sytuacji, a chwilę później zrobić coś jeszcze bardziej niedorzecznego. Dzięki temu czytelnik nigdy nie wie, czego spodziewać się na kolejnej stronie.

Komiks jest zbudowany z krótkich scen i gagów, które bardzo szybko prowadzą do puenty. Tempo pozostaje szybkie, a dialogi są krótkie i dobrze dopasowane do charakteru bohaterów. Jamie Smart nie próbuje wszystkiego szczegółowo tłumaczyć – pozwala, żeby humor wynikał z sytuacji i reakcji postaci. Dzięki temu album czyta się błyskawicznie, choć zdecydowanie warto zatrzymać się przy ilustracjach, bo sporo żartów ukryto właśnie w nich.

Rysunki są niezwykle ekspresyjne i pełne ruchu. Looshkin dzięki swojej mimice potrafi rozbawić samym spojrzeniem, a jego charakterystyczna sylwetka sprawia, że trudno pomylić go z jakimkolwiek innym bohaterem. Kadry są dynamiczne, często mocno wypełnione szczegółami, a kolejne elementy ilustracji potrafią tworzyć dodatkowe żarty. Kolorowa, charakterystyczna kreska idealnie pasuje do historii, w której właściwie wszystko może wydarzyć się za chwilę.

Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki. Tom 2 najlepiej sprawdzi się u dzieci, które lubią absurdalny humor, szalone pomysły i bohaterów wymykających się wszelkim zasadom. To lektura przede wszystkim dla dobrej zabawy – idealna wtedy, gdy zamiast poważnej historii mamy ochotę na trochę kontrolowanego chaosu i mnóstwo kocich psot.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Tablica

Tytuł: Tablica
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 142

Przed ślubem Fryzi i Radzia w domu rodziny Bluey panuje radosne zamieszanie. Wszystko zmienia się jednak, gdy przed domem pojawia się tablica „Na sprzedaż”. Tata dostał pracę w innym mieście, więc rodzina jest zmuszona do przeprowadzki, a dla Bluey oznacza to pożegnanie z domem, przyjaciółmi i wszystkim, co zna. Nie zamierza łatwo się z tym pogodzić i zrobi wszystko, żeby zatrzymać nadchodzącą zmianę.

Bluey. Tablica to książkowa adaptacja historii znanej z serialu animowanego, która tym razem sięga po znacznie bardziej emocjonalny temat. To opowieść o zmianach, lęku przed nieznanym i o tym, że nie wszystko, co początkowo wydaje się końcem czegoś dobrego, rzeczywiście nim jest.

Bluey bardzo mocno przeżywa perspektywę przeprowadzki. Jej reakcje są naturalne i łatwe do zrozumienia – nie chce opuszczać miejsca, które zna, swoich przyjaciół i codziennego świata, w którym czuje się bezpiecznie. Pozostali członkowie rodziny również mają swoje emocje związane z nadchodzącą zmianą, dzięki czemu historia nie sprowadza się wyłącznie do dziecięcego niezadowolenia. Każdy musi na swój sposób odnaleźć się w sytuacji, której nie da się po prostu odsunąć. Plusem jest pokazanie, jak odbiera tę sytuację Bingo - jak się okazuje, ona wcale nie jest szczęśliwa ze zmiany, mimo że zachowuje się inaczej.

Najważniejszym tematem książki jest lęk przed zmianą. Dzieci często chcą, żeby wszystko pozostało dokładnie takie, jakie jest, dlatego perspektywa przeprowadzki, zmiany szkoły czy rozstania z przyjaciółmi może wydawać się ogromnym problemem. Historia Bluey pokazuje, że strach przed nieznanym jest czymś zupełnie naturalnym, a jednocześnie przypomina, że nie zawsze potrafimy od razu przewidzieć, czy czekająca nas zmiana będzie dobra, czy zła. Czasami odpowiedź rzeczywiście przychodzi dopiero później.

Podoba mi się również to, że książka nie próbuje na siłę przekonywać Bluey, że powinna się cieszyć z przeprowadzki. Jej emocje zostają potraktowane poważnie, a rodzina jest obok niej, kiedy dziewczynka próbuje poradzić sobie z trudną sytuacją. Dzięki temu historia może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem o zmianach, rozstaniach i sytuacjach, na które nie zawsze mamy wpływ.

Tekst jest prosty i przystępny, dlatego książkę dobrze czyta się razem z młodszym dzieckiem. Fabuła została skondensowana do najważniejszych wydarzeń, ale zachowuje emocjonalny charakter opowieści. To nie jest wyłącznie lekka historyjka o Bluey – w tej książce jest zdecydowanie więcej miejsca na uczucia i rodzinne rozmowy niż na samą zabawę. Mam wrażenie, że nie jest też tak prosta i jednowątkowa jak inne pozycje z tej serii. Poza samą sytuacją z przeprowadzką, mamy też inne wydarzenia, w tym ucieczkę panny młodej i nieporozumienia z przyszłym mężem, którym stara się zaradzić mama Bluey.

Ilustracje wykorzystują kadry zaczerpnięte bezpośrednio z animacji, dlatego fani serialu od razu poczują się w znajomym świecie. Kolorowe obrazki dobrze oddają emocje bohaterów, a kolejne sceny pomagają młodszym dzieciom śledzić wydarzenia. Szczególnie ważne są tutaj momenty pokazujące rodzinę Bluey, ponieważ to właśnie ich wzajemne wsparcie stanowi jeden z najcieplejszych elementów całej historii.

Największą zaletą Bluey. Tablica jest to, że pod pozornie prostą historią o przeprowadzce kryje się opowieść o emocjach, których dzieci nie zawsze potrafią nazwać. Nie wszystko zostaje rozwiązane w jednej chwili, a sama historia pozwala zaakceptować fakt, że czasem możemy jednocześnie czegoś bardzo nie chcieć i bać się tego, a później odkryć w zmianie coś dobrego. Jeśli ktoś szuka wyłącznie zabawnej przygody Bluey, może być zaskoczony bardziej wzruszającym charakterem tej historii.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Dinuś chce być duży

 
Tytuł: Dinuś chce być duży
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Dinuś bardzo chciałby być już duży. Marzy o tym, żeby być tak silny, szybki i mądry jak starsze dinozaury, dlatego szuka sposobu, który pozwoli mu szybko dorosnąć. Jego przyjaciele podpowiadają mu, że warto spróbować nowych, zdrowych produktów, a w całej przygodzie wspiera go ukochany dziadek Tadek. Dinuś przekonuje się, że to, co jemy, ma znaczenie, a poznawanie nowych smaków może być całkiem fajną przygodą.

Dinuś chce być duży to kolejna książeczka z serii Dinuś i ważne sprawy, skierowana do najmłodszych dzieci. Tym razem punktem wyjścia jest bardzo bliski maluchom temat jedzenia – zwłaszcza próbowania nowych produktów i budowania zdrowych nawyków. Historia nie zamienia się jednak w wykład o zdrowym odżywianiu, tylko wykorzystuje dziecięce marzenie Dinusia, by pokazać, że o swoje ciało możemy dbać poprzez codzienne wybory.

Sam Dinuś jest typowym małym odkrywcą – ciekawym świata, pełnym energii i przekonanym, że bycie dużym oznacza przede wszystkim bycie silnym i sprawnym. Jego przyjaciele pomagają mu spojrzeć na jedzenie z innej perspektywy, a dziadek Tadek wnosi do historii spokój i poczucie bezpieczeństwa. 

Wątek zdrowego jedzenia został przedstawiony bardzo łagodnie. Nie ma tutaj straszenia niezdrowymi produktami ani presji, że dziecko powinno natychmiast polubić wszystko, co znajduje się na talerzu. Znacznie ważniejsze jest samo próbowanie i ciekawość nowych smaków. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, dlaczego różnorodne jedzenie jest potrzebne organizmowi i dlaczego czasem warto dać szansę produktom, których wcześniej nie mieliśmy ochoty spróbować.

Książeczka jest krótka i ma bardzo prostą konstrukcję, ale została pomyślana tak, by dziecko mogło aktywnie uczestniczyć w lekturze. Pojawiają się otwierane okienka, elementy przestrzenne oraz efektowny finał w formie pop-upu. 

Kolorowe ilustracje są bardzo przyjazne. Dinozaury mają sympatyczny wygląd, a kolejne sceny są czytelne. Interaktywne elementy zostały wkomponowane w ilustracje w taki sposób, że samo oglądanie książki staje się częścią zabawy. 

Największą zaletą książki jest połączenie prostego przekazu z atrakcyjną formą. Temat zdrowego jedzenia zostaje oswojony bez moralizowania, a dziecko dostaje okazję do poznawania nowych smaków razem z bohaterem, z którym łatwo się utożsamić. 

To sympatyczna propozycja dla najmłodszych, szczególnie jeśli temat jedzenia i próbowania nowych produktów jest aktualny w domu. Dinuś nie poucza, tylko pokazuje, że zdrowe nawyki można poznawać z ciekawością i odrobiną zabawy – najlepiej oczywiście razem z bliskimi.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Bluey. Papugowanie

Tytuł: Bluey. Papugowanie
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 24

Bluey i Tata zaczynają zabawę w Papugowanie, w której dziewczynka naśladuje każdy jego ruch. Beztroska zabawa szybko zostaje przerwana, gdy podczas spaceru znajdują ranną papużkę. Mimo prób udzielenia jej pomocy zwierzątka nie udaje się uratować, a Bluey musi zmierzyć się z czymś, czego wcześniej nie potrafiła zrozumieć – stratą i smutkiem po odejściu małego stworzenia.

Bluey. Papugowanie. Moja czytanka to historia inspirowana serialem, która podejmuje jeden z trudniejszych tematów w książkach dla najmłodszych. Tym razem nie chodzi wyłącznie o zabawę i codzienne przygody, ale o śmierć zwierzęcia i emocje, które pojawiają się po jego stracie. Autorzy pokazują ten temat z perspektywy dziecka, dzięki czemu całość pozostaje delikatna i przystępna, mimo że opowiada o czymś naprawdę trudnym.

Bluey zachowuje się bardzo naturalnie jak na dziecko, które nie wie jeszcze, jak poradzić sobie z żałobą. Próbuje zrozumieć sytuację poprzez zabawę i odtwarzanie tego, co się wydarzyło. Rodzice nie bagatelizują jej uczuć i nie próbują na siłę poprawić jej humoru. Są obok, słuchają i pozwalają córce przeżyć smutek na własny sposób. To właśnie ich relacja stanowi emocjonalne centrum całej historii i pokazuje, jak ważna jest obecność bliskiej osoby w trudnych chwilach.

Historia została napisana prostym, zrozumiałym językiem, ale jej treść zdecydowanie zachęca do wspólnego czytania. To jedna z tych książek, przy których warto zatrzymać się po zakończeniu i porozmawiać z dzieckiem. Krótka forma sprawia, że lektura nie męczy najmłodszych, a jednocześnie pozostawia wystarczająco dużo przestrzeni na pytania i własne refleksje.

Ilustracje zachowują dobrze znany styl serialu Bluey. Są kolorowe, ciepłe i pełne charakterystycznych dla tej produkcji postaci. Mimika bohaterów pomaga odczytać ich emocje, a rodzinne sceny pokazują bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu nawet przy trudnym temacie książka nie staje się przytłaczająca.

Jej największą wartością jest właśnie sposób, w jaki mówi o stracie – bez straszenia, nadmiernego dramatyzowania czy udawania, że smutek można szybko naprawić. Dla części dzieci historia może być jednak emocjonalnie trudna, szczególnie jeśli niedawno same doświadczyły straty ukochanego zwierzęcia. W takim przypadku warto zdecydować, czy jest to odpowiedni moment na tę lekturę.

Bluey. Papugowanie. Moja czytanka to krótka, ale bardzo wartościowa historia, która może pomóc dziecku nazwać trudne emocje i zrozumieć, że smutek po stracie jest czymś naturalnym. A przede wszystkim pokazuje, że w takich chwilach nie trzeba być samemu – czasem najważniejsze, co może zrobić bliska osoba, to po prostu zostać obok.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę, Jory John, Peter Oswald

 


Autor: Jory John, Peter Oswald
Tytuł: Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Cieciorek bardzo chciałby być tak odważny jak inni. Podczas wizyty na basenie obserwuje Fajne Fasolki wykonujące efektowne skoki do wody i zaczyna marzyć o tym, żeby samemu zrobić coś równie imponującego. Problem w tym, że głęboka woda budzi w nim sporo obaw, a kolejne próby nie kończą się tak, jak sobie wyobrażał. W końcu Cieciorek staje przed wyzwaniem, które wymaga od niego nie tylko odwagi, ale przede wszystkim uwierzenia we własne możliwości.

Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę autorstwa Jory’ego Johna, z ilustracjami Pete’a Oswalda, to kolejna odsłona serii Smaczna Banda i emocje. Tym razem autor bierze na warsztat strach przed porażką, niepewność i bardzo dziecięcą potrzebę dorównania innym. W zabawnej historii o skoku do wody przemyca ważną myśl: odwaga nie zawsze oznacza zrobienie czegoś spektakularnego, a własne tempo jest równie ważne jak sam cel.

Cieciorek jest bohaterem, z którym łatwo się utożsamić. Widzi, że inni świetnie sobie radzą, dlatego sam również chciałby wypaść jak najlepiej. Problem zaczyna się wtedy, gdy porównywanie się z innymi sprawia, że przestaje wierzyć we własne możliwości. Jego emocje są bardzo wiarygodne – od ekscytacji, przez zawstydzenie i strach, aż po satysfakcję, gdy udaje mu się zrobić krok naprzód. Dzięki temu dzieci mogą zobaczyć w nim własne obawy związane z próbowaniem nowych rzeczy.

Historia dotyka również samoakceptacji i presji, którą czasami sami na siebie nakładamy. Cieciorek odkrywa, że nie musi robić dokładnie tego samego co inni, żeby czuć się dobrze. Ważne jest nie to, kto skacze najwyżej czy odważy się na najbardziej szaloną rzecz, ale czy potrafimy pokonać własną granicę. To bardzo przyjazny sposób na rozmowę z dzieckiem o porównywaniu się z rówieśnikami, strachu przed oceną i oswajaniu nowych sytuacji. Dodatkowo pokazano tu wsparcie, jakie bohater otrzymuje od podziwianych przez siebie Fasolek. Na początku jest strach - czy chcą go skompromitować i wyśmiać? Potem jest zaufanie i wspólne pokonywanie przeszkód.

Jory John po raz kolejny pokazuje, że o trudnych emocjach można mówić bez moralizowania. Historia jest zabawna, dynamiczna i napisana prostym językiem, dzięki czemu młodszy czytelnik bez problemu podąża za wydarzeniami. Humor sprawia, że przesłanie nie jest nachalne, a rozmowa o lęku i niepewności pojawia się niejako przy okazji przygód bohatera.

Ilustracje Pete’a Oswalda doskonale uzupełniają tekst. Są kolorowe, dynamiczne i pełne charakterystycznego dla serii humoru. Szczególnie dobrze wypada mimika Cieciorka – jego emocje są widoczne niemal w każdym kadrze, dzięki czemu nawet bez czytania można zorientować się, co aktualnie przeżywa. Ilustracje dodają historii energii, a jednocześnie pomagają najmłodszym czytelnikom lepiej zrozumieć zachowanie bohatera.

Największą zaletą książki jest prostota, z jaką podejmuje ważny dla dzieci temat. Historia nie udaje wielkiej życiowej lekcji, tylko pokazuje konkretną sytuację i pozwala wyciągnąć z niej własne wnioski. Fabuła jest dość przewidywalna, ale w tym przypadku trudno uznać to za poważny minus – najważniejsze jest przesłanie i emocje Cieciorka, a nie zaskakujące zakończenie.

To sympatyczna i zabawna opowieść o tym, że czasem największej odwagi wymaga nie spektakularny skok, ale samo podjęcie próby. Szczególnie dobrze sprawdzi się podczas wspólnego czytania z dzieckiem, które właśnie uczy się radzić sobie z niepewnością, porównywaniem się z innymi i strachem przed tym, że coś może mu nie wyjść.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Bluey. Zły humor


Tytuł: Bluey. Zły humor
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 24

Bingo ma dziś wyjątkowo zły humor. Nic jej nie cieszy, nie ma ochoty się bawić, a nawet zwyczajne rzeczy zaczynają ją irytować. Tata postanawia więc potraktować jej nastrój bardzo dosłownie i wciela się w Zły Humor, a Blue próbuje znaleźć sposób, żeby poprawić siostrze samopoczucie. Szybko okazuje się jednak, że nie każdą chandrę da się po prostu przegonić.

Bluey. Zły humor. Moja czytanka to książka inspirowana popularnym serialem animowanym, skierowana przede wszystkim do najmłodszych czytelników. Prosta historia, duża czcionka i nieskomplikowany tekst sprawiają, że dobrze sprawdzi się podczas wspólnego czytania, ale może być również ciekawą propozycją dla dzieci, które zaczynają już próbować swoich sił w samodzielnej lekturze.

Bingo, Blue i Tata tworzą tutaj bardzo zgrany zestaw. Bingo przeżywa emocję, którą dzieci doskonale znają – czasem po prostu przychodzi dzień, kiedy wszystko denerwuje i nic nie sprawia przyjemności. Blue bardzo chce pomóc siostrze, choć jej kolejne pomysły nie zawsze okazują się trafione. 

W centrum historii znajduje się oczywiście temat emocji. Książka pokazuje, że zły humor nie jest czymś, czego trzeba się wstydzić ani co zawsze należy natychmiast zmienić. Czasami po prostu mamy gorszy dzień i potrzebujemy chwili dla siebie, a czasami najbardziej pomaga obecność kogoś bliskiego. Ciekawym zabiegiem jest zamiana Złego Humoru w niemal osobnego bohatera – dzięki temu dziecku łatwiej nazwać i oswoić to, co samo może odczuwać.

Historia została napisana bardzo przystępnie i bez zbędnego komplikowania. Jest w niej sporo charakterystycznego dla Bluey humoru, ale nie zabrakło również spokojniejszych momentów. Krótka forma dobrze odpowiada możliwościom najmłodszych odbiorców, choć starsze dzieci mogą przeczytać całość naprawdę błyskawicznie.

Ilustracje zachowują charakterystyczny wygląd znany z serialu. Są kolorowe, wyraziste i dobrze pokazują zarówno wydarzenia, jak i emocje bohaterów. Duże ilustracje ułatwiają śledzenie historii dzieciom, które dopiero zaczynają samodzielnie czytać, a znajome postacie sprawiają, że od razu można poczuć się w świecie Bluey jak w domu.

To niewielka książka, ale porusza temat, który wcale nie jest mały. Jej największą zaletą jest prostota – zamiast udzielać dzieciom skomplikowanych porad, pokazuje zwyczajną sytuację i pozwala zobaczyć, że każdy ma prawo czasem mieć gorszy dzień. Minusem może być jedynie to, że przy tak krótkiej formie temat zostaje potraktowany dość powierzchownie, ale dla przedszkolaków właśnie taka prostota może okazać się najlepszym rozwiązaniem.

To sympatyczna i ciepła czytanka, która może stać się dobrym pretekstem do rozmowy o tym, co robimy, kiedy dopada nas zły humor. Fani Bluey z pewnością ucieszą się ze spotkania z ulubionymi bohaterami, a rodzice dostają przy okazji prosty sposób na rozpoczęcie rozmowy o emocjach.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Dinuś nie chce spać


Tytuł: Dinuś nie chce spać
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 14

Dinuś zdecydowanie nie ma dziś ochoty na spanie. Mały dinozaur wolałby jeszcze się bawić, a wieczorne obowiązki traktuje jak kolejne przeszkody, które trzeba ominąć. Na szczęście starsze dinozaury  pokazują mu, że przygotowanie do snu wcale nie musi być nudne. Mycie zębów, kąpiel i wspólne czytanie zamieniają się w spokojny, przyjemny rytuał.

Dinuś nie chce spać to książeczka z serii Dinuś i ważne sprawy, przeznaczona dla najmłodszych dzieci. Jest to przede wszystkim opowieść o wieczornym wyciszeniu i oswajaniu rutyny przed snem, ale została pomyślana tak, by dziecko mogło aktywnie uczestniczyć w lekturze. Ma niewiele tekstu, krótką historię i kartonową formę, dzięki czemu dobrze odpowiada możliwościom przedszkolaków.

Dinuś jest bohaterem bardzo bliskim małym czytelnikom. Nie chce kończyć zabawy, odkłada pójście do łóżka i szuka powodów, żeby jeszcze trochę zostać poza sypialnią. Towarzyszące mu starsze dinozaury nie próbują jednak po prostu nakazać mu spania. Pokazują mu kolejne elementy wieczornego rytuału i pomagają odkryć, że przygotowanie do snu również może być przyjemną częścią dnia.

W centrum historii znajduje się oczywiście temat wieczornej rutyny, ale pojawia się tu również oswajanie zmian i uczenie się samodzielności. Dziecko może zobaczyć, że powtarzalne czynności – kąpiel, mycie zębów czy czytanie przed snem – nie muszą być przykrym obowiązkiem. Wręcz przeciwnie, mogą dawać poczucie bezpieczeństwa i sygnalizować, że dzień powoli się kończy. To bardzo prosty sposób na pokazanie, dlaczego stały rytuał może ułatwiać zasypianie.

Sama forma książeczki jest jej dużym atutem. Oprócz krótkiego tekstu pojawiają się otwierane okienka oraz przestrzenne elementy typu pop-up, które sprawiają, że dziecko nie pozostaje biernym odbiorcą. Możliwość samodzielnego odkrywania tych elementów dobrze pasuje do wieku odbiorców i może dodatkowo zachęcić do sięgania po książkę wieczorem.

Kolorowe ilustracje są pełne sympatycznych dinozaurów i dobrze oddają atmosferę rodzinnego, spokojnego wieczoru. Obrazki są czytelne i wyraziste, a kolejne sceny łatwo połączyć z wykonywanymi przez bohaterów czynnościami. Interaktywne elementy dodatkowo ożywiają ilustracje i sprawiają, że książeczka ma charakter nie tylko czytanki, ale również małej zabawy.

Największą zaletą Dinuś nie chce spać jest połączenie prostej historii z praktycznym tematem, który wielu rodzice doskonale znają z codzienności. Dziecko może obserwować bohatera, który ma dokładnie ten sam problem, i razem z nim przejść przez kolejne etapy przygotowania do snu. 

To sympatyczna książeczka, która może stać się częścią wieczornego rytuału i pomóc dziecku spojrzeć na przygotowanie do snu jak na coś przyjemnego, a nie na zakończenie zabawy. Szczególnie dobrze sprawdzi się u przedszkolaków, które niechętnie żegnają się wieczorem z zabawą i potrzebują trochę dodatkowej zachęty, by przełączyć się na spokojniejszy tryb.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Czarolina. Przysięga hipokrytki, Sylvia Douye


 Autor: Sylvia Douyé
Tytuł: Czarolina. Przysięga hipokrytki

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Czarolina kontynuuje naukę na tajemniczej wyspie, gdzie każdy kolejny dzień przynosi nowe wyzwania i kolejne pytania. Gdy dziewczyna zaczyna nawiązywać niezwykłą więź ze smokiem, wśród otaczających ją osób pojawiają się podejrzenia, że może podążać ścieżką mrocznej magii. Jednocześnie nie przestaje szukać sposobu na ocalenie rodziców, a kolejne odkrycia sprawiają, że coraz trudniej odróżnić prawdę od manipulacji.

Czarolina. Przysięga hipokrytki. Tom 7 to następna część serii fantasy, która z każdym albumem staje się coraz bardziej dojrzała. Historia nie skupia się już wyłącznie na odkrywaniu magicznego świata, ale coraz mocniej rozwija swoich bohaterów i ich wzajemne relacje. 

Największą uwagę ponownie przyciąga sama Czarolina. Z każdą kolejną częścią staje się bardziej świadoma swoich możliwości, ale jednocześnie coraz częściej musi mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów. Nie jest bohaterką, która zawsze wie, co zrobić – popełnia błędy, wątpi i szuka odpowiedzi, dlatego łatwo uwierzyć w jej historię. Ciekawie rozwijają się również relacje z pozostałymi postaciami. Zaufanie zostaje wystawione na próbę, a niektóre sojusze okazują się znacznie mniej trwałe, niż mogło się wydawać.

Choć fabuła pełna jest magii, smoków i niezwykłych stworzeń, opowiada przede wszystkim o dojrzewaniu i odpowiedzialności. Ważnym motywem staje się poszukiwanie własnej tożsamości oraz pytanie, czy o człowieku decydują jego zdolności, czy raczej wybory, których dokonuje. 

Scenariusz prowadzi historię, stopniowo odsłaniając kolejne tajemnice. Akcja przeplata się z bardziej spokojnymi momentami, w których bohaterowie mają okazję lepiej poznać siebie i swoje motywacje. Dzięki temu komiks nie opiera się wyłącznie na efektownych wydarzeniach, ale daje również przestrzeń na budowanie napięcia i emocji.

Warstwa graficzna ponownie stoi na bardzo wysokim poziomie. Ilustracje są pełne detali, a magiczny świat zachwyca różnorodnością barw i pomysłowo zaprojektowanymi lokacjami. Szczególne wrażenie robią sceny ze smokami, które zostały przedstawione z dużą dbałością o szczegóły i dynamikę. Mimika bohaterów świetnie oddaje ich emocje, a kadrowanie sprawia, że nawet spokojniejsze sceny mają odpowiedni rytm. Rysunki nie tylko ilustrują wydarzenia, ale budują atmosferę i pozwalają jeszcze mocniej zanurzyć się w tej historii.

Osoby rozpoczynające przygodę z serią właśnie od tej części mogą poczuć się nieco zagubione, ponieważ album mocno nawiązuje do wcześniejszych tomów. Dla fanów Czaroliny będzie to jednak bardzo satysfakcjonująca kontynuacja, pokazująca, że historia bohaterki wciąż potrafi zaskakiwać i rozwija się w coraz ciekawszym kierunku.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

Księżniczka i żaba


Autor: Augusto Macchetto
Tytuł: Księżniczka i żaba

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Tiana od dziecka marzy o tym, by otworzyć własną restaurację. Jest pracowita, ambitna i wierzy, że tylko ciężką pracą można osiągnąć sukces. Wszystko zmienia się, gdy spotyka księcia Naveena zamienionego w żabę. Niefortunny splot wydarzeń sprawia, że sama również zostaje objęta klątwą, a jedyną szansą na odzyskanie dawnego życia staje się pełna przygód podróż przez bagna Luizjany.

Księżniczka i żaba to komiksowa adaptacja disneyowskiej animacji, która z powodzeniem przenosi filmową historię na karty albumu. Choć opowieść została skrócona, zachowała swój baśniowy klimat, humor i najważniejsze emocje. To lekka, dynamiczna lektura, która pozwala jeszcze raz przeżyć przygodę dobrze znanych bohaterów.

Siłą tej historii są przede wszystkim jej bohaterowie. Tiana wyróżnia się spośród wielu disneyowskich księżniczek – nie czeka, aż marzenia same się spełnią, tylko konsekwentnie dąży do celu. Jest odpowiedzialna i wytrwała, ale jednocześnie stopniowo uczy się, że w życiu liczy się nie tylko praca. Ciekawie wypada również Naveen, który z rozpieszczonego księcia zmienia się w osobę potrafiącą dostrzec potrzeby innych. Dużo uroku wnoszą także postacie drugoplanowe, zwłaszcza sympatyczny aligator Louis i świetlik Ray, odpowiedzialni za sporą część humorystycznych scen.

Pod płaszczem baśniowej przygody kryje się opowieść o marzeniach, odpowiedzialności i odkrywaniu tego, co naprawdę daje szczęście. Historia pokazuje, że warto być wytrwałym, ale równie ważne jest dostrzeganie ludzi wokół siebie i otwieranie się na nowe doświadczenia. Nie brakuje tu także motywu przemiany – zarówno tej dosłownej, związanej z klątwą, jak i wewnętrznej, która zachodzi w bohaterach.

Scenariusz został dostosowany do formy komiksu, dlatego wydarzenia następują po sobie szybko i płynnie. Dialogi są naturalne, a historia zachowuje dobre tempo, dzięki czemu nawet młodsi czytelnicy bez problemu odnajdą się w fabule. Choć część filmowych scen została skrócona, nie wpływa to negatywnie na odbiór całej opowieści.

Warstwa graficzna bardzo wiernie oddaje klimat animacji. Ilustracje są pełne kolorów, a kadry dobrze pokazują zarówno tętniący życiem Nowy Orlean, jak i pełne tajemnic bagna Luizjany. Mimika bohaterów została świetnie uchwycona, dzięki czemu emocje są czytelne nawet bez wielu dialogów. Rysunki sprawiają, że komiks ogląda się z taką samą przyjemnością, z jaką śledzi się rozwój historii.

To udana adaptacja, która zachowuje najważniejsze atuty filmowego pierwowzoru. Oczywiście nie zastąpi pełnej animacji, ale świetnie sprawdza się jako samodzielny komiks – pełen ciepła, humoru i wartościowego przesłania. Najwięcej radości sprawi młodszym czytelnikom oraz wszystkim miłośnikom klasycznych opowieści Disneya.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Smerfy i magiczna peleryna


 Autor: Thierry Culliford, Alain Jost
Tytuł: Smerfy i magiczna peleryna

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

W wiosce Smerfów wszystko wydaje się toczyć jak zwykle, dopóki nie zaczynają dziać się rzeczy, których nikt nie potrafi wyjaśnić. Spokojni bohaterowie nagle zachowują się zupełnie inaczej niż dotychczas, a ich niespodziewane przemiany prowadzą do coraz zabawniejszych i bardziej zaskakujących sytuacji. Smerfy szybko orientują się, że za całym zamieszaniem stoi tajemniczy magiczny przedmiot, którego działanie może mieć poważniejsze konsekwencje, niż początkowo przypuszczali.

Smerfy i magiczna peleryna to kolejna odsłona kultowej serii, która udowadnia, że nawet po tylu latach autorzy wciąż potrafią znaleźć świeży pomysł na przygody mieszkańców smerfnej wioski. Tym razem fabuła opiera się na prostym, ale bardzo wdzięcznym motywie zamiany charakterów, dzięki czemu dobrze znani bohaterowie pokazują swoje zupełnie nowe oblicze.

Najwięcej radości sprawia obserwowanie samych Smerfów. Każdy z nich od lat kojarzy się z jedną dominującą cechą charakteru, dlatego odwrócenie tych ról prowadzi do wielu komicznych sytuacji. Bohaterowie pozostają sympatyczni, a ich relacje wciąż opierają się na współpracy i wzajemnym wsparciu. Nawet gdy w wiosce zaczyna panować chaos, szybko okazuje się, że tylko działając razem mogą rozwiązać problem.

Choć historia utrzymana jest w lekkim i humorystycznym tonie, niesie ze sobą także prosty przekaz. Autorzy pokazują, że każdy jest wyjątkowy właśnie dzięki swoim cechom i że nie zawsze warto próbować na siłę zmieniać siebie lub innych. W tle pojawia się również motyw odpowiedzialności za własne decyzje oraz znaczenie przyjaźni i zaufania, które od lat stanowią fundament smerfowych opowieści.

Scenariusz rozwija się dynamicznie, a wydarzenia następują po sobie w szybkim tempie. Humor przeplata się z elementami tajemnicy, dzięki czemu młodszy czytelnik z zainteresowaniem śledzi kolejne próby rozwiązania zagadki. To historia, która nie komplikuje fabuły bardziej, niż jest to potrzebne, stawiając przede wszystkim na dobrą zabawę.

Warstwa graficzna pozostaje wierna klasycznemu stylowi serii. Kadry są przejrzyste i pełne kolorów, a mimika bohaterów świetnie oddaje ich emocje oraz komizm wielu scen. Szczególnie dobrze wypadają momenty, w których zmienione zachowanie Smerfów kontrastuje z ich dobrze znanym wyglądem – często już sam jeden rysunek potrafi wywołać uśmiech. Tła są dopracowane, ale nie odciągają uwagi od wydarzeń, dzięki czemu całość czyta się bardzo płynnie.

To kolejny solidny tom serii, który łączy humor z prostym, wartościowym przesłaniem. Nie próbuje rewolucjonizować świata Smerfów, ale wykorzystuje dobrze znanych bohaterów w nowy, pomysłowy sposób. Najwięcej frajdy z lektury będą miały dzieci w wieku około 6–10 lat, choć dorośli wychowani na klasycznych komiksach o Smerfach również z pewnością odnajdą tu sporo uroku.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Kraina lodu


Autor
: Alessandro Ferrari
Tytuł: Kraina lodu
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 56

W królestwie Arendelle zbliża się dzień koronacji Elsy, która od lat ukrywa niezwykłą moc panowania nad lodem i śniegiem. Kiedy jej sekret wychodzi na jaw, dziewczyna w obawie przed zranieniem innych ucieka z domu, pogrążając całe królestwo w wiecznej zimie. Anna nie zamierza jednak pogodzić się z losem siostry i wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż, wierząc, że uda jej się sprowadzić Elsę z powrotem.

Kraina Lodu to komiksowa adaptacja jednej z najbardziej rozpoznawalnych animacji Disneya. Historia zachowuje wszystkie najważniejsze wydarzenia znane z filmu, jednocześnie dostosowując je do formy komiksu. Dzięki temu opowieść jest dynamiczna, łatwa do śledzenia i dobrze sprawdza się zarówno jako pierwsze spotkanie z tą historią, jak i powrót do dobrze znanego świata.

To właśnie bohaterowie od lat stanowią największą siłę tej opowieści. Anna zachwyca swoją spontanicznością, odwagą i niegasnącym optymizmem, podczas gdy Elsa jest znacznie bardziej zamknięta w sobie i nieustannie walczy z lękiem przed własnymi mocami. Ich relacja została przedstawiona w bardzo ciepły i wiarygodny sposób, pokazując, że nawet najtrudniejsze konflikty nie są w stanie zniszczyć rodzinnej więzi. Nie zabrakło również Kristoffa, wiernego Svena i Olafa, którzy wnoszą do historii sporo humoru i skutecznie równoważą bardziej emocjonalne momenty.

Choć na pierwszy plan wysuwa się baśniowa przygoda, historia opowiada przede wszystkim o miłości między siostrami, akceptacji siebie i odpowiedzialności za własne decyzje. To również opowieść o strachu, który potrafi oddzielić ludzi od siebie, oraz o odwadze potrzebnej, by zaufać innym. Te motywy zostały pokazane w prosty, ale bardzo poruszający sposób, dzięki czemu trafiają zarówno do młodszych, jak i starszych czytelników.

Komiks zachowuje dobre tempo i nie zatrzymuje się na dłużej w jednym miejscu. Poszczególne sceny płynnie przechodzą jedna w drugą, a dialogi są krótkie i naturalne. Dzięki temu całość czyta się szybko, nie tracąc przy tym najważniejszych emocji, które uczyniły tę historię tak popularną.

Warstwa graficzna bardzo wiernie oddaje klimat filmowego pierwowzoru. Ilustracje są pełne kolorów, a bohaterowie od razu rozpoznawalni. Kadry zostały zaprojektowane w przejrzysty sposób, dzięki czemu akcję śledzi się bez żadnych trudności. Szczególnie efektownie prezentują się zimowe krajobrazy i sceny z wykorzystaniem magicznych mocy Elsy – pełne błękitów, bieli i świetnie oddanej atmosfery lodowego królestwa. Mimika postaci również zasługuje na pochwałę, bo doskonale podkreśla emocje towarzyszące najważniejszym wydarzeniom.

Komiks z powodzeniem zachowuje to, co w Krainie Lodu najważniejsze – emocje, humor i ciepłą historię o rodzinie. Trzeba jedynie pamiętać, że jako adaptacja jest znacznie krótszy od filmu, dlatego niektóre sceny zostały uproszczone lub skrócone. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, a wręcz sprawia, że całość jest bardzo przystępna dla młodszych czytelników.

To udana propozycja dla dzieci, które kochają świat Disneya i chcą przeżyć przygody Anny i Elsy w nieco innej formie. Świetnie sprawdzi się również jako jeden z pierwszych komiksów dla początkujących czytelników.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.