K-Pop Spirit Academy, Joheun Lee

Autor: Joheun Lee
Tytuł: K-Pop Spirit Academy
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 224

Sanha od zawsze pozostawała w cieniu swojej starszej siostry – uwielbianej idolki K-popu. Sama nie wierzy we własny talent i woli trzymać się z dala od sceny. Wszystko zmienia się, gdy trafia do prestiżowej akademii, szkoły kształcącej przyszłe gwiazdy muzyki. Szybko odkrywa jednak, że za murami akademii kryje się znacznie więcej niż lekcje śpiewu i tańca – uczniowie przygotowują się również do walki z niebezpiecznymi potworami zagrażającymi światu.

K-Pop Spirit Academy autorstwa Joheun Lee to młodzieżowa powieść fantasy, która w oryginalny sposób łączy świat koreańskiego popu z magią i dynamiczną przygodą. Autorka wykorzystuje motyw szkoły dla przyszłych idoli, by stworzyć historię pełną akcji, humoru i emocji, jednocześnie pokazując, że droga do spełnienia marzeń często zaczyna się od pokonania własnych lęków.

Największym atutem książki są bohaterowie. Sanha nie przypomina typowej odważnej protagonistki – jest nieśmiała, nieustannie porównuje się do siostry i ma problem z uwierzeniem we własne możliwości. Jej rozwój został przedstawiony w przekonujący sposób, dzięki czemu łatwo zrozumieć jej obawy i kibicować kolejnym sukcesom. Równie dobrze wypadają pozostali uczniowie Spirit Academy. Każdy wnosi do historii własny charakter i umiejętności, a relacje między nimi stopniowo ewoluują, pokazując, jak rodzi się prawdziwe zaufanie i przyjaźń.

Choć w fabule nie brakuje pojedynków, magicznych stworzeń i tajemnic, pod warstwą przygodową kryje się opowieść o odnajdywaniu własnej wartości. Autorka porusza temat presji związanej z oczekiwaniami innych, życia w cieniu bardziej utalentowanych osób oraz odwagi potrzebnej do podejmowania własnych decyzji. Ważną rolę odgrywa również współpraca – bohaterowie szybko przekonują się, że nawet największego zagrożenia nie da się pokonać w pojedynkę.

Styl Joheun Lee jest lekki i bardzo przystępny. Krótkie rozdziały oraz dynamiczne tempo sprawiają, że książkę czyta się szybko, a kolejne wydarzenia skutecznie podtrzymują ciekawość. Świat przedstawiony nie jest przesadnie skomplikowany, dzięki czemu łatwo odnaleźć się w zasadach rządzących akademią i skupić na przygodzie bohaterów. Plusem jest także humor - nie jest przesadozny i infantylny, ale bardzo dobrze rozładowuje napięcie.

Na uwagę zasługują także ilustracje, które dobrze oddają charakter postaci i klimat powieści. Stanowią miłe uzupełnienie tekstu, podkreślając energię scen oraz estetykę inspirowaną współczesną kulturą K-popu. Dzięki nim książka zyskuje jeszcze bardziej młodzieżowy i dynamiczny charakter.

Największą zaletą K-Pop Spirit Academy jest świeże połączenie dwóch światów – muzyki i fantasy. Historia oferuje sporą dawkę przygody, sympatycznych bohaterów i pozytywnego przesłania, nie próbując przy tym udawać bardziej skomplikowanej, niż jest w rzeczywistości. Bardziej wymagający czytelnicy mogą uznać, że niektóre rozwiązania fabularne są dość przewidywalne, jednak dla grupy docelowej będzie to przede wszystkim lekka i wciągająca lektura.

To udany początek serii skierowanej do młodszych nastolatków. Spodoba się przede wszystkim fanom K-popu, szkolnych przygód i fantastyki, ale również wszystkim czytelnikom, którzy lubią historie o przyjaźni, odwadze i odkrywaniu własnego potencjału.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW


Tytuł: Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-popowe łowczynie demonów to książka, która powstała z myślą o tych, którym po seansie wciąż było mało. Nie opowiada historii od nowa ani nie rozwija filmowej fabuły, ale pozwala lepiej poznać świat bohaterek i odkryć wiele ciekawostek związanych z produkcją. To publikacja, która sprawia, że do ulubionego uniwersum można wrócić jeszcze na długo po napisach końcowych.

Nieoficjalny przewodnik dla fanów filmu K-popowe łowczynie demonów został przygotowany w formie bogato ilustrowanego przewodnika. W środku znalazły się informacje o bohaterkach, ciekawostki dotyczące filmu, quizy, opisy najważniejszych wydarzeń oraz materiały pokazujące inspiracje twórców. Wszystko zostało podzielone na krótkie, łatwe do przyswojenia części, dzięki czemu książkę można czytać od początku do końca albo po prostu otwierać na wybranych stronach.

Przewodnik nie ogranicza się wyłącznie do przedstawiania faktów. Między kolejnymi ciekawostkami przewijają się również informacje na temat prawdziwych grup muzycznych, które mogą być inspiracją dla fanów filmu. Są też quizy, co jest miłym dodatkiem.

Ogromnym atutem publikacji jest oprawa graficzna. Strony są kolorowe, nowoczesne i pełne ilustracji nawiązujących do filmu. Całość wygląda bardzo efektownie, ale jednocześnie pozostaje czytelna – tekst nie ginie wśród grafik, a wszystkie elementy tworzą spójną kompozycję. To książka, którą z przyjemnością się przegląda, nawet jeśli akurat nie planuje się czytać wszystkich informacji.

Najwięcej radości z lektury będą mieli oczywiście fani filmu. Osoby, które nie znają tej historii, mogą nie zrozumieć części odniesień i nie odczuć takiej satysfakcji z odkrywania kolejnych ciekawostek. Jeśli jednak ktoś chciałby jeszcze lepiej poznać świat K-popowych łowczyń demonów i zajrzeć za kulisy tej produkcji, będzie to naprawdę udane uzupełnienie filmowej przygody.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Nieoficjalny dziennik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW


Tytuł
: Nieoficjalny dziennik dla fanów filmu K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 128

Nieoficjalny dziennik dla fanów filmu K-popowe łowczynie demonów to propozycja dla tych, którym po seansie wciąż mało świata ulubionych bohaterek. Nie jest to kolejna opowieść ani rozszerzenie fabuły, ale kreatywny dziennik, który pozwala zatrzymać klimat filmu na dłużej i pobawić się nim na własnych zasadach.

W środku nie znajdziemy długich tekstów do przeczytania. Zamiast tego czekają pytania, quizy, miejsca na własne odpowiedzi, zadania kreatywne i strony zachęcające do rysowania czy zapisywania swoich pomysłów. To książka, z którą się współpracuje – można do niej wracać, uzupełniać ją po kawałku i traktować jak własny pamiętnik inspirowany filmem.

Najbardziej spodobało mi się to, że nie próbuje udawać klasycznej książki. Jej celem jest zaangażowanie czytelnika, a nie bierne opowiedzenie historii. Dzięki temu dziecko może na chwilę wejść do świata K-popowych łowczyń demonów, zastanowić się, do której bohaterki jest najbardziej podobne, stworzyć własne odpowiedzi czy po prostu dobrze się bawić. To sprawia, że każdy egzemplarz z czasem staje się trochę inny.

Na pochwałę zasługuje również oprawa graficzna. Strony są kolorowe, nowoczesne i pełne elementów nawiązujących do estetyki filmu. Nie ma tu przypadkowych ozdobników – grafiki współgrają z zadaniami i zachęcają, żeby od razu chwycić za długopis. Całość wygląda atrakcyjnie i zdecydowanie trafia w gust młodszych fanów popkultury.

Oczywiście trzeba pamiętać, że to publikacja bardzo mocno związana z filmem. Kto go nie oglądał, raczej nie zrozumie wszystkich odniesień i nie będzie czerpał z dziennika takiej przyjemności. Nie jest to również książka dla osób oczekujących nowej historii z ulubionymi bohaterami – tutaj najważniejsza jest kreatywna zabawa, a nie fabuła.

To jeden z tych dodatków, które potrafią przedłużyć życie ulubionej historii. Jeśli dziecko lubi uzupełniać dzienniki, rozwiązywać quizy i tworzyć własne notatki, z pewnością znajdzie tu coś dla siebie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Królik kontra małpa i superszybka AJ, Jamie Smart


 Autor: Jamie Smart
Tytuł: Królik kontra małpa i superszybka AJ!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 224

Królik kontra Małpa i superszybka AJ. Tom 4 to komiks, który od pierwszych stron stawia na szalony humor i kompletny brak logiki – oczywiście w najlepszym możliwym znaczeniu. W lesie zamieszkanym przez ekscentryczne zwierzęta znów dzieje się wszystko naraz, a każda próba zaprowadzenia porządku kończy się jeszcze większym chaosem. 

Królik kontra Małpa i superszybka Aj. Tom 4 nie opiera się na jednej, rozbudowanej fabule. To seria krótszych historii i gagów, które łączy grupa dobrze znanych bohaterów. Małpa jak zwykle wpada na absurdalne pomysły, Królik próbuje ratować sytuację, a pozostali mieszkańcy lasu nieustannie trafiają w sam środek kolejnych katastrof. 

Największą siłą komiksu jest humor. Autor nie próbuje być subtelny – stawia na absurd, nieoczekiwane zwroty akcji i sytuacje, które z każdą stroną stają się coraz bardziej niedorzeczne. To jeden z tych komiksów, przy których trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę, a właśnie ta nieprzewidywalność jest źródłem największej frajdy.

Warstwa graficzna zasługuje na szczególną uwagę. Rysunki są niezwykle dynamiczne i pełne energii. Postacie nieustannie się poruszają, skaczą albo uciekają przed skutkami własnych pomysłów. Mimika bohaterów jest przesadzona, ale właśnie dzięki temu świetnie oddaje humor i emocje. Często wystarczy spojrzeć na pojedynczy kadr, żeby się uśmiechnąć.

Kadrowanie jest bardzo pomysłowe i doskonale wspiera tempo opowieści. Niektóre strony wręcz pędzą do przodu, a nagromadzenie drobnych szczegółów sprawia, że można do nich wracać i za każdym razem zauważyć coś nowego. Kolory są żywe i wyraziste, co dodatkowo podkreśla zwariowany charakter historii. Wisienką na torcie są zapisy dźwięków podczas scen - można je odgrywać i to wypada dodatkowo dobrze.

Dużym plusem jest też przystępność. Historie są krótkie, łatwe do śledzenia i nie wymagają znajomości wszystkich wcześniejszych tomów. To świetna propozycja dla dzieci, które nie przepadają za długimi książkami. Z drugiej strony osoby szukające bardziej rozbudowanej fabuły mogą poczuć niedosyt, bo tutaj najważniejsze są żarty i tempo, a nie skomplikowana historia.

To komiks, który nie próbuje być poważny ani pouczający. Jego celem jest rozśmieszyć czytelnika i dostarczyć mu dobrej zabawy – i robi to bardzo skutecznie. Idealny dla dzieci w wieku około 7–11 lat, które lubią absurdalny humor, zwariowane postacie i komiksy pełne ruchu oraz nieprzewidywalnych wydarzeń. Świetnie sprawdzi się także u młodych czytelników, którzy dopiero przekonują się do samodzielnego czytania.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Strażniczka feniksa, S.A. MacLean

Autor: S.A. MacLean
Tytuł: Strażniczka feniksa
Wydawnictwo: StoryLighy
Liczba stron: 480

Aila od zawsze marzyła o pracy ze zwierzętami, ale nie takimi, które można spotkać w zwykłym zoo. Kiedy dostaje szansę opiekowania się feniksami w niezwykłym rezerwacie zamieszkałym przez magiczne stworzenia, wydaje się, że spełniło się jej największe marzenie. Szybko okazuje się jednak, że życie strażniczki to nie tylko codzienne obowiązki, lecz także odpowiedzialność za los rzadkich gatunków i konieczność stawienia czoła wydarzeniom, których nikt się nie spodziewał.

Strażniczka feniksa autorstwa S.A. MacLean to powieść fantasy, która wyraźnie wyróżnia się na tle wielu współczesnych historii tego gatunku. Zamiast wielkich bitew, politycznych intryg czy wybrańców mających ocalić świat dostajemy opowieść osadzoną w miejscu przypominającym zoo dla magicznych stworzeń. To właśnie ten pomysł sprawia, że książka od pierwszych stron budzi ciekawość i zachęca do poznawania stworzonego przez autorkę świata.

Największą siłą powieści są bohaterowie. Aila nie jest nieomylną postacią, która z łatwością pokonuje wszystkie przeszkody. Wręcz przeciwnie – często wątpi w siebie, zmaga się z lękami i dopiero uczy się odnajdywać w nowej rzeczywistości. Dzięki temu jej sukcesy wydają się zasłużone, a porażki autentyczne. Trzeba jednak powiedzieć głośno, że czasem mnie irytowała. Była zapatrzona w siebie i nie pomagała przyjaciołom, skupiona na własnym zadaniu. Nie widziała, że inni też mają problemy czy potrzeby. Równie interesująco wypadają postacie drugoplanowe, które mają własne historie, motywacje i wpływają na rozwój wydarzeń. Trudno też nie wspomnieć o samych magicznych stworzeniach – nie są jedynie elementem dekoracyjnym, ale pełnoprawnymi uczestnikami tej opowieści.

Choć świat przedstawiony wypełniają feniksy, gryfy czy inne niezwykłe istoty, w centrum historii znajdują się bardzo uniwersalne tematy. Autorka opowiada o spełnianiu marzeń i zderzeniu wyobrażeń z rzeczywistością, o odpowiedzialności, odwadze i stopniowym budowaniu wiary we własne możliwości. Sporo miejsca poświęca również relacji człowieka z naturą i pokazuje, że troska o innych – niezależnie od tego, czy są ludźmi, czy magicznymi stworzeniami – wymaga cierpliwości, empatii i zaangażowania.

S.A. MacLean prowadzi historię spokojnym rytmem, charakterystycznym dla cozy fantasy. Nie spieszy się z akcją, pozwalając czytelnikowi dobrze poznać bohaterów i funkcjonowanie niezwykłego zoo. Opisy są sugestywne, ale nie przytłaczają, a magia została wpleciona w codzienność w bardzo naturalny sposób. Dzięki temu świat wydaje się wiarygodny i łatwo uwierzyć, że mógłby istnieć gdzieś obok naszego.

Najwięcej przyjemności daje właśnie atmosfera tej powieści. To książka, do której wchodzi się powoli i z której nie chce się wychodzić. Jeśli ktoś oczekuje nieustannej akcji i spektakularnych zwrotów fabularnych, może poczuć lekki niedosyt, bo autorka zdecydowanie bardziej stawia na budowanie świata i rozwój bohaterów. Dla miłośników spokojniejszych historii będzie to jednak ogromny atut. Nie jest jednak tak, że otrzymujemy jedynie codzienność - nudną i przewidywalną. Są też momenty napędzające akcję, a wszystko zostało bardzo przemyślanie wyważone.

To jedna z tych powieści, które zostają w pamięci przede wszystkim dzięki swojemu klimatowi. Miłośnicy cozy fantasy, magicznych stworzeń i historii opartych na relacjach między bohaterami z pewnością odnajdą się w niej znakomicie, a świat stworzony przez autorkę może okazać się miejscem, do którego będzie się chciało wracać.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa StoryLight.


 

Kid Lucky, Pearce & J. Leturgie


Autor: Pearce & J. Leturgie
Tytuł: Kid Lucky

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Kid Lucky to komiks, który pokazuje dzieciństwo najsłynniejszego kowboja Dzikiego Zachodu. Zamiast nieustraszonego rewolwerowca poznajemy tu chłopca pełnego pomysłów, energii i talentu do pakowania się w kłopoty. To lekka, humorystyczna historia, która stawia bardziej na zabawę i codzienne przygody niż na wielkie pojedynki czy pościgi.

Kid Lucky skupia się na młodym Luckym i jego życiu w niewielkim miasteczku i jego okolicach. Bohater przeżywa typowo dziecięce przygody, wpada na szalone pomysły i nieustannie testuje cierpliwość dorosłych. 

Największym atutem albumu jest jego lekkość. Autorzy nie próbują tworzyć skomplikowanej opowieści, tylko stawiają na dobrą zabawę i sympatycznych bohaterów. Dzięki temu komiks jest bardzo przystępny nawet dla dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z samodzielnym czytaniem. Humor jest różnorodny – od zabawnych dialogów po komiczne sytuacje i drobne żarty ukryte w tle.

Warstwa graficzna doskonale pasuje do charakteru historii. Rysunki są dynamiczne, kolorowe i pełne ruchu. Postacie mają bardzo wyrazistą mimikę, a emocje można odczytać niemal z każdego kadru. Szczególnie dobrze wypada sam Kid Lucky – pełen energii, ciekawości świata i dziecięcej spontaniczności. Kadry są przejrzyste, łatwe do śledzenia i nieprzeładowane szczegółami, dzięki czemu młodszy czytelnik bez problemu odnajdzie się w opowieści.

Kolorystyka jest ciepła i pogodna, a Dziki Zachód został pokazany w sposób bardziej przyjazny niż realistyczny. Krajobraz tętni życiem, a w tle często można dostrzec dodatkowe żarty i drobne szczegóły, które urozmaicają lekturę. To jeden z tych komiksów, do których warto wracać także dla samych ilustracji.

Dużym plusem jest fakt, że nie trzeba znać przygód dorosłego Lucky Luke’a, żeby dobrze się bawić. Komiks działa całkowicie samodzielnie i świetnie sprawdza się jako pierwszy kontakt z tym światem. To bardzo sympatyczny, pełen humoru komiks, który pokazuje, że nawet przyszły bohater Dzikiego Zachodu był kiedyś zwyczajnym chłopcem wpadającym w najróżniejsze tarapaty.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 6–9 lat, które lubią zabawne komiksy, sympatycznych bohaterów i krótkie, pełne energii przygody. Świetnie sprawdzi się również jako jeden z pierwszych komiksów czytanych samodzielnie.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Minecraft Academy. Zombie atakują, Tom Stone


Autor: Tom Stone
Tytuł: Minecraft Academy. Zombie atakują
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Minecraft Academy. Zombie atakują! to przygodowa pozycja osadzona w świecie dobrze znanym fanom Minecrafta. To zbiór zadań i podpowiedzi do gry.

Minecraft Academy. Zombie atakują! ma za zadanie zaciekawić czytelników i fanów gry. W środku znajdziemy różne przykłady na urozmaicenie rozgrywki. Podpowiedzi są proste, nie ma tu dużo tekstu. Znacznie więcej miejsca poświęcono ilustracjom. To one odgrywają tu główna rolę. Mają przyciągać wzrok i obrazować to, o czym jest mowa.

Największym atutem książki jest połączenie różnych dziedzin z grą. Możemy znaleźć sposoby na pokonanie zombie przy wykorzystaniu różnych dziedzin nauki. 

To udana propozycja dla młodych fanów Minecrafta, którzy chcą spędzić więcej czasu w ulubionym świecie, ale tym razem poza ekranem. To zbiór informacji, ciekawostek, które można potem przenieść do świata gry i urozmaicić swoją rozgrywkę. Tego typu pozycji jest całkiem sporo na rynku, ale każda oferuje coś unikalnego i daje pomysły na dalszą zabawę.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty, Lucie Arnoux


Autor: Lucie Arnoux
Tytuł: Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty. Tom 9 to kolejna część serii, która udowadnia, że przygody młodszej siostry Sherlocka Holmesa wciąż potrafią wciągać. Tym razem Enola trafia na trop tajemniczego zaginięcia, a sprawa szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo wygląda. To historia pełna sekretów, nieoczywistych tropów i zaskakujących powiązań.

Enola prowadzi śledztwo na własnych zasadach, obserwuje ludzi, analizuje szczegóły i krok po kroku odkrywa kolejne elementy zagadki. Fabuła prowadzi czytelnika przez różne zakątki Londynu, a każda nowa informacja zamiast wyjaśniać sytuację, często rodzi kolejne pytania. Dzięki temu napięcie utrzymuje się praktycznie do samego końca.

Największą siłą tej serii pozostaje główna bohaterka. Enola jest inteligentna, samodzielna i odważna, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia osoby, której wszystko przychodzi bez wysiłku. Musi podejmować ryzyko, popełnia błędy i często polega wyłącznie na własnym sprycie. To sprawia, że łatwo jej kibicować i śledzić kolejne etapy dochodzenia.

Warstwa graficzna ponownie prezentuje bardzo wysoki poziom. Ilustracje są eleganckie i szczegółowe, a jednocześnie nie przytłaczają nadmiarem detali. Szczególnie dobrze wypadają miejskie krajobrazy oraz wnętrza budynków, które pomagają budować klimat XIX-wiecznego Londynu. Kadry są przejrzyste i dobrze prowadzą wzrok, co sprawia, że komiks czyta się niezwykle płynnie.

Dużym atutem tomu jest połączenie zagadki detektywistycznej z ciekawą bohaterką i dopracowaną stroną wizualną. Historia angażuje, ale nie gubi się w nadmiarze wątków, a kolejne tropy są logicznie powiązane. To kolejny udany tom przygód Enoli Holmes – klimatyczny i bardzo przyjemny w odbiorze. Łączy atmosferę klasycznych opowieści detektywistycznych z nowoczesną, atrakcyjną formą komiksu, dzięki czemu sprawdzi się zarówno u młodszych, jak i nieco starszych czytelników.

Dla kogo? Dla dzieci i młodzieży od około 9–13 lat, które lubią zagadki, śledztwa i silne bohaterki. To także świetna propozycja dla czytelników szukających komiksu z tajemnicą, ciekawą fabułą i klimatem dawnego Londynu.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

W domu Muminków


Tytuł: W domu Muminków
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 14

Muminki. W domu Muminków. Opowieść z otwieranymi okienkami to książka, która bardziej zachęca do odkrywania niż do samego czytania. Już od pierwszego spojrzenia przyciąga uwagę formą – pełno tu klapek, schowków i zakamarków, które aż proszą się o otwarcie. To lektura, w której dzieci mogą aktywnie uczestniczyć w historii, a nie tylko jej słuchać.

Muminki. W domu Muminków. Opowieść z otwieranymi okienkami zabiera czytelników do dobrze znanego domu Muminków i pozwala zajrzeć do jego różnych pomieszczeń. Fabuła jest bardzo prosta i pełni raczej rolę przewodnika po kolejnych miejscach niż samodzielnej opowieści. Najważniejsze jest tu odkrywanie – sprawdzanie, co kryje się za drzwiami, pod klapkami i w kolejnych pokojach.

Największą zaletą książki jest jej interaktywny charakter. Dziecko może szukać szczegółów, zaglądać do ukrytych miejsc i wspólnie z bohaterami poznawać dom krok po kroku. Dzięki temu lektura staje się zabawą, a do książki można wracać wielokrotnie. To jeden z tych tytułów, które za każdym razem zachęcają do odkrywania czegoś nowego.

Ogromną rolę odgrywa warstwa graficzna. Ilustracje są pełne detali, ale jednocześnie bardzo przejrzyste. Każde pomieszczenie ma swój charakter i mnóstwo drobnych elementów, które można oglądać przez dłuższą chwilę. Dom Muminków sprawia wrażenie miejsca ciepłego, przytulnego i pełnego życia. Obrazki nie tylko uzupełniają tekst, ale wręcz stają się głównym elementem opowieści.

Dużym plusem jest również solidne wykonanie. Kartonowe strony dobrze znoszą wielokrotne oglądanie i otwieranie okienek, co w przypadku książki dla najmłodszych ma ogromne znaczenie. Minusem może być natomiast bardzo prosta fabuła – starsze dzieci prawdopodobnie szybko stracą zainteresowanie samą historią. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to książka nastawiona na rozbudowaną opowieść, lecz na wspólne odkrywanie i zabawę.

To urocza, angażująca propozycja, która pozwala dzieciom zajrzeć do jednego z najbardziej rozpoznawalnych domów w literaturze dziecięcej i poczuć się jego gościem.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 3–6 lat, które lubią książki z okienkami, wyszukiwanie szczegółów i aktywne uczestniczenie w lekturze. Świetnie sprawdzi się także jako książka do wspólnego oglądania z rodzicem.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Minecraft. Wbrew porządkowi, Josh Hicks


 Autor: Josh Hicks 
Tytuł: Minecraft. Wbrew porządkowi
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 88

Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1 to komiks, który wykorzystuje świat Minecrafta jako punkt wyjścia do stworzenia własnej historii przygodowej. Nie jest to opowieść o budowaniu czy odtwarzaniu wydarzeń z gry, ale pełnoprawna fabuła z bohaterami, konfliktem i wyraźnym przesłaniem. 

Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1 opowiada o Riley, której spokojne życie zostaje nagle wywrócone do góry nogami. Dziewczyna trafia w sam środek konfliktu związanego z grupą próbującą narzucić wszystkim jeden sposób myślenia i działania. Wraz z nowymi towarzyszami wyrusza w podróż, podczas której będzie musiała nie tylko stawić czoła przeciwnikom, ale także odkryć własną siłę i nauczyć się współpracy z innymi. Historia rozwija się dynamicznie, a kolejne wydarzenia zachęcają do przewracania następnych stron.

Dużym atutem komiksu są bohaterowie. Każdy z nich ma własny charakter i sposób działania, dzięki czemu relacje między postaciami wypadają naturalnie i często są równie interesujące jak sama akcja. To właśnie interakcje w grupie sprawiają, że historia nabiera życia i nie sprowadza się wyłącznie do kolejnych starć z przeciwnikami.

Warstwa graficzna bardzo dobrze wykorzystuje motywy znane z Minecrafta, ale nie ogranicza się do kopiowania wyglądu gry. Rysunki są dynamiczne, pełne ruchu i emocji. Postacie mają wyrazistą mimikę, a kadry są zaprojektowane tak, by akcja była łatwa do śledzenia. Świat zachowuje charakterystyczne elementy minecraftowej estetyki, ale jednocześnie wygląda bardziej szczegółowo i żywo niż w samej grze.

Kolorystyka jest intensywna i przyciąga uwagę, dobrze podkreślając przygodowy charakter historii. Dużo dzieje się także w tle – lokacje mają własny klimat i sprawiają wrażenie części większego świata, który dopiero zaczynamy poznawać. Dzięki temu komiks buduje poczucie podróży i odkrywania nowych miejsc.

Największym plusem jest to, że komiks działa zarówno jako historia dla fanów Minecrafta, jak i samodzielna opowieść przygodowa. Nie trzeba znać gry, żeby dobrze się bawić. Minusem może być pewna przewidywalność niektórych wątków – doświadczeni czytelnicy szybko domyślą się części fabularnych rozwiązań. Nie przeszkadza to jednak szczególnie, bo siłą tej historii są przede wszystkim przygoda, humor i bohaterowie.

To udany początek serii, który pokazuje, że świat Minecrafta może być tłem dla ciekawych i angażujących komiksów, a nie tylko dodatkiem do popularnej gry.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 8–12 lat, które lubią przygodowe komiksy, grupy bohaterów i historie o walce z niesprawiedliwością. Szczególnie spodoba się fanom Minecrafta, ale odnajdą się w nim także czytelnicy niezwiązani z grą.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Basia. Wielka księga zmysłów, Zofia Stanecka

Autor: Zofia Stanecka
Tytuł: Basia. Wielka księga zmysłów
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Basia. Wielka księga zmysłów to książka, która łączy to, co dzieci lubią najbardziej w serii o Basi, z dawką wiedzy o codziennym funkcjonowaniu człowieka. Tym razem tematem przewodnim są zmysły i sposoby, w jakie odbieramy świat. Brzmi poważnie, ale autorka podchodzi do tego zagadnienia w charakterystyczny dla siebie sposób – poprzez zwyczajne sytuacje, rodzinne rozmowy i doświadczenia bliskie dzieciom.

Basia. Wielka księga zmysłów nie jest jedną długą historią, lecz zbiorem opowiadań połączonych wspólnym tematem. Basia i jej bliscy doświadczają różnych sytuacji związanych ze słuchem, wzrokiem, smakiem, dotykiem czy węchem. Pojawiają się także zagadnienia związane z nadwrażliwością, przebodźcowaniem i różnicami w odbieraniu bodźców. Dzięki temu książka pokazuje nie tylko, jak działają zmysły, ale również to, że każdy człowiek może odczuwać świat trochę inaczej.

Największą zaletą tej publikacji jest sposób przekazywania wiedzy. Nie znajdziemy tu suchych definicji ani szkolnego tonu. Wszystko zostało osadzone w codzienności, dzięki czemu dzieci łatwo odnajdą podobne sytuacje we własnym życiu. To książka, która zachęca do zadawania pytań, obserwowania siebie i innych oraz budowania empatii. Szczególnie cenne jest pokazanie, że różnice w odbieraniu świata są czymś naturalnym i nie należy ich oceniać.

Ilustracje są pełne życia i dobrze znane fanom serii. Widać w nich emocje bohaterów, rodzinne relacje i mnóstwo drobnych szczegółów, które sprawiają, że świat Basi wydaje się prawdziwy i bliski. Obrazki nie tylko uatrakcyjniają lekturę, ale też pomagają lepiej zrozumieć sytuacje opisywane w tekstach.

Warto wspomnieć także o dodatkowych ciekawostkach i aktywnościach, które pojawiają się w książce. Dzięki nim lektura nie kończy się wraz z przeczytaniem opowiadania, ale może stać się początkiem rozmowy, eksperymentów i wspólnego odkrywania świata wszystkimi zmysłami.

Jedynym minusem może być to, że książka porusza wiele różnych zagadnień naraz. Dzieci, które wolą jedną ciągłą historię, mogą potrzebować czasu, by przyzwyczaić się do takiej formy. Z drugiej strony właśnie dzięki podziałowi na krótsze opowiadania można czytać ją stopniowo i wracać do wybranych tematów.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 4–8 lat, a także dla rodziców, nauczycieli i bibliotekarzy, którzy chcą rozmawiać z dziećmi o zmysłach, emocjach i różnorodności w sposób prosty, naturalny i bliski codziennym doświadczeniom.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Dzikie łapy 2. Wyprawa przez las, Victor Nordahl

Autor: Victor Nordahl
Tytuł: Dzikie łapy 2. Wyprawa przez las
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 144

Dzikie łapy. Wyprawa przez las. Tom 2 to komiks przygodowy, który na pierwszy rzut oka wygląda jak historia o zwierzętach, ale bardzo szybko pokazuje, że kryje się tu coś więcej. To opowieść o wolności, która nie zawsze jest łatwa, i o tym, jak trudno odnaleźć się w świecie, którego wcześniej się nie znało.

Dzikie łapy. Wyprawa przez las. Tom 2 kontynuuje historię lisów próbujących przetrwać poza fermą. Dla jednego z bohaterów to zupełnie nowa rzeczywistość – nie zna zasad rządzących naturą, nie potrafi zdobywać pożywienia i musi uczyć się wszystkiego od podstaw. Do tego dochodzi zagrożenie ze strony innych drapieżników, co sprawia, że fabuła nabiera napięcia. 

Największą siłą tego komiksu jest jego ton – bardziej poważny i refleksyjny niż w wielu podobnych tytułach. Obok akcji pojawia się miejsce na emocje: strach, niepewność, zależność od innych. To nadaje historii głębi i sprawia, że łatwo zaangażować się w losy bohaterów.

Warstwa graficzna dobrze to podkreśla. Styl jest raczej realistyczny – zwierzęta nie są przesadnie „uczłowieczone”, tylko mają w sobie coś naturalnego i dzikiego. Plusem jest, że nie zapomniano o drobnych elementach różniących bohaterów z wyglądu, co łatwiej pozwala na zorientowanie się, kto właśnie mówi. Kadry są często szerzej rozplanowane, co pozwala wybrzmieć przestrzeni i budować klimat. Dużą rolę odgrywają tła – las nie jest tylko dekoracją, ale pełnoprawnym elementem opowieści.

Dla kogo? Dla dzieci od około 8–10 lat, które lubią przygodę, ale są gotowe na bardziej refleksyjną historię, oraz dla tych, którzy w komiksie szukają nie tylko akcji, ale też emocji i klimatu.

 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Misja. Zamek Króla Rybaka, Frédéric Maupomé, Wauter Mannaert

 

Autor: Frédéric Maupomé, Wauter Mannaert
Tytuł: Misja. Zamek Króla Rybaka
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 120

Misja. Zamek Króla Rybaka. Tom 2 to przygodowy komiks z wyraźnym klimatem fantasy, który luźno bawi się motywami znanymi z legend. Misja. Zamek Króla Rybaka. Tom 2 rozwija historię Pelliego, który wyrusza na kolejne etapy swojej wyprawy. Towarzyszy mu Nimue, a ich relacja – oparta na kontrastach i lekkim przekomarzaniu – nadaje opowieści rytm. 

Największą siłą tego komiksu jest warstwa graficzna, która od razu przyciąga uwagę. Styl jest dynamiczny i lekko przerysowany – postacie są bardzo ekspresyjne, ich ruchy i gesty są wyraźne, czasem wręcz teatralne. Kadry są różnorodne, dzięki czemu akcja naprawdę „płynie”. Nie ma tu sztywności – wszystko jest w ruchu i to świetnie współgra z przygodowym charakterem historii.

Kolorystyka jest intensywna. Pojawiają się mocniejsze kontrasty i wyraźne światło, które budują klimat – momentami bardziej baśniowy, momentami lekko mroczniejszy. Tła są dopracowane i tworzą spójny świat, ale nie przytłaczają bohaterów, tylko ich wspierają.

To komiks, który czyta się szybko, ale nie bezrefleksyjnie. Dużo się tu dzieje, sceny zmieniają się dynamicznie, a dialogi są lekkie i często podszyte humorem. Jednocześnie przez tempo i styl graficzny niektóre momenty mogą wymagać chwili skupienia, żeby dobrze uchwycić, co dokładnie się wydarzyło.

Największym plusem jest połączenie przygody, humoru i ciekawej strony wizualnej, która wyróżnia ten tytuł na tle bardziej klasycznych komiksów. Nawiązanie do czasów króla Artura wypada dobrze. Bohaterowie nie są herosami, mają swoje wady i słabości, co jest plusem. To świeża, dynamiczna i wizualnie ciekawa propozycja, która dobrze pokazuje, że komiks dla młodszych czytelników może mieć charakter i własny styl.

Plusem jest też motyw ekologiczny, który cały czas pojawia się w tle. Nie można o nim zapomnieć, nie jest podany dla wypełnienia luki, lecz ma znaczenie. Przy okazji nie jest jednak nachalny w tym, jak się o nim mówi. 

Dla kogo? Dla dzieci od około 8–10 lat, które lubią przygodę i fantasy. Warto jednak znać pierwszy tom, bo bez niego możemy mieć nieco problemu z rozpoznaniem postaci.

 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Zwierzogród

Tytuł: Zwierzogród
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 56

Zwierzogród to szybka, przygodowa historia z elementami zagadki, która od pierwszych stron wciąga tempem i wyraźnym konfliktem. Świat, w którym zwierzęta żyją jak ludzie, wygląda na uporządkowany, ale pod powierzchnią kryje się sporo uprzedzeń i nierówności. To opowieść, która oprócz akcji przemyca też temat stereotypów i tego, jak łatwo oceniamy innych.

Zwierzogród w tej wersji to komiks, więc historia jest skrócona do najważniejszych momentów i prowadzona głównie obrazem. Śledzimy losy Judy Hopps, która trafia do dużego miasta i próbuje odnaleźć się w roli policjantki. 

Warstwa graficzna jest bardzo czytelna i dobrze dopasowana do młodszego odbiorcy. Kadry są uporządkowane, nieprzeładowane, a układ plansz prowadzi wzrok naturalnie, bez zatrzymywania się. Postacie są bardzo ekspresyjne – mimika i gesty wyraźnie pokazują emocje, dzięki czemu nawet mniej wprawny czytelnik bez problemu odnajdzie się w historii. Kolory są żywe, ale dobrze zbalansowane, a całość ma lekko „filmowy” charakter, który dobrze oddaje klimat znany z animacji.

To komiks, który czyta się szybko i płynnie, bo obraz naprawdę niesie opowieść. Jednocześnie skrótowa forma sprawia, że historia jest mniej rozbudowana niż w innych wersjach – to raczej esencja wydarzeń niż pełne rozwinięcie wszystkich wątków. Największym plusem jest przystępność – książka dobrze sprawdza się jako pierwsze spotkanie z komiksem albo jako szybka, angażująca lektura. Minusem może być właśnie to uproszczenie – starsze dzieci mogą odczuć brak większej głębi i rozwinięcia postaci.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 5–8 lat, które lubią komiksy i historie z zagadką, a także dla tych, które dopiero zaczynają przygodę z czytaniem w formie obrazkowej.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

O potworach i Smerfach

Autor: Peyo
Tytuł: O potworach i Smerfach
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Świat Smerfów. O potworach i Smerfach. Tom 4 to zbiór krótkich historii, które tym razem mają w sobie odrobinę więcej napięcia niż klasyczne przygody Smerfów. Pojawiają się tu różne stworzenia, tajemnicze miejsca i sytuacje, które mogą być trochę „straszne”, ale cały czas mieszczą się w bezpiecznej, dziecięcej konwencji.

Świat Smerfów. O potworach i Smerfach. Tom 4 nie opowiada jednej historii, tylko kilka oddzielnych epizodów, które można czytać niezależnie. Każdy z nich opiera się na podobnym schemacie – pojawia się problem lub zagrożenie, Smerfy próbują sobie z nim poradzić, a całość kończy się rozwiązaniem, często z nutą humoru. To forma bardzo przystępna, szczególnie dla młodszych czytelników, bo nie wymaga śledzenia dłuższej fabuły.

Warstwa graficzna jest bardzo mocnym punktem tego komiksu. Kreska jest czytelna, a kadry uporządkowane i łatwe do śledzenia. Postacie są bardzo ekspresyjne – mimika i gesty jasno pokazują emocje, co sprawia, że nawet mniej wprawny czytelnik bez problemu odnajdzie się w historii. Tła, choć dopracowane, nie przytłaczają, tylko budują klimat.

Kolorystyka jest wyraźna i dobrze zbalansowana, a całość ma bardzo spójny, klasyczny charakter. To komiks, który czyta się płynnie, bo obraz i tekst dobrze ze sobą współpracują, a narracja nie jest przeładowana.

Największą zaletą jest ta równowaga między lekką grozą a humorem – historie budują napięcie, ale nie straszą naprawdę, dzięki czemu są atrakcyjne i jednocześnie bezpieczne dla dzieci. Minusem może być powtarzalność schematów – przy kilku historiach pod rząd można odczuć, że konstrukcja jest podobna, a brak jednej, większej fabuły sprawia, że trudniej się mocniej zaangażować.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 6–9 lat, które lubią komiksy i historie z odrobiną „strasznego” klimatu, ale podane w łagodnej i przystępnej formie.

 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Dumbo|

 


Tytuł: Dumbo
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 64

Dumbo to historia o małym słoniątku, które od początku doświadcza odrzucenia. Jego duże uszy sprawiają, że staje się obiektem żartów, a rozłąka z mamą tylko pogłębia poczucie samotności. To opowieść o byciu innym, ale też o odkrywaniu własnej siły.

Dumbo w tej wersji ma formę komiksową, więc historia prowadzona jest głównie obrazem, a tekst pełni rolę uzupełniającą. Fabuła jest prosta i dobrze znana – od trudnych doświadczeń bohatera po moment, w którym to, co było jego „słabością”, okazuje się czymś wyjątkowym. 

Największą siłą tej publikacji jest warstwa graficzna. Kadry są przejrzyste, dobrze rozplanowane i prowadzą wzrok bez wysiłku. Postacie są bardzo ekspresyjne – emocje Dumbo widać wyraźnie w mimice i gestach, co sprawia, że nawet bez czytania tekstu można zrozumieć, co się dzieje. Kolory są ciepłe i wyważone, a całość utrzymana w stylu, który jest jednocześnie nowoczesny i bliski klasycznej estetyce Disneya.

Dzięki komiksowej formie książka czyta się szybko i płynnie, a jednocześnie angażuje emocjonalnie. To dobra propozycja dla dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem i potrzebują wsparcia w postaci obrazu.

Jeśli chodzi o odbiór, to dużym plusem jest prostota i siła przekazu – historia jest zrozumiała, ale zostawia po sobie coś więcej. Może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy o odrzuceniu, akceptacji i wierze w siebie. Minusem dla niektórych może być skrótowość – jako adaptacja komiksowa historia jest uproszczona i mniej rozbudowana niż w innych wersjach.

Historia Dumbo zawsze mnie wzruszała. Nie inaczej jest z formą komiksową. Dla mnie to opowieść o dziecku, które zostaje samo i musi poradzić sobie z niezrozumiałym dla siebie światem. Znajduje zarówno przyjaciół, jak i osoby, które życzą mu źle, ale finalnie daje sobie radę.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 4–7 lat, szczególnie tych, które zaczynają czytać lub lubią komiksy, a także dla dorosłych szukających prostej historii z ważnym przesłaniem.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Włoski skarbiec, Massimo de Vita

 

Autor: Massimo de Vita
Tytuł: Włoski skarbiec
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 200

Najlepsze komiksy Massimo De Vita. Tom 1 to zbiór historii z bohaterami Disneya, który zamiast jednej fabuły daje przekrój przygód – krótszych i dłuższych, bardziej humorystycznych i bardziej przygodowych. To album do czytania fragmentami, wracania i podglądania, jak różnie można opowiadać historię w komiksie.

Zbiór pokazuje komiksy stworzone przez włoskiego mistrza rysunku. Oprócz samych historii obrazkowych mamy tu całkiem sporo tekstu od redakcji. Są to informacje o de Vicie, jego stylu i historii powstawania komiksów. To cenne ciekawostki, które uzupełniają wiedzę fanów komiksowych przygód Donalda i jego paczki.

Największą siłą tego tomu jest warstwa graficzna i to ona robi tu największe wrażenie. Kreska jest miękka, płynna i bardzo „żywa” – postacie są w ruchu niemal w każdym kadrze, gestykulują, reagują, mają świetnie oddaną mimikę. Kadrowanie jest przemyślane i prowadzi wzrok naturalnie, bez chaosu, dzięki czemu komiks czyta się bardzo płynnie. Widać tu ogromne wyczucie rytmu i doświadczenie autora – sceny są dynamiczne, ale jednocześnie klarowne.

Kolorystyka jest klasyczna, dobrze zbalansowana – nie dominuje nad rysunkiem, tylko go wspiera. Tła są dopracowane, ale nie przytłaczają, raczej budują przestrzeń i kontekst dla wydarzeń. Całość ma bardzo i uporządkowany charakter, który sprawia, że nawet bardziej intensywne sceny pozostają czytelne.

Dla kogo? Dla dzieci od około 8–9 lat, które lubią komiksy przygodowe, ale też dla starszych czytelników, którzy docenią klasyczny styl rysunku i sposób prowadzenia historii w komiksie. Dla fanów Kaczora Donalda, którzy chcą poznać kulisy powstawania komiksów.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Moja mama jest najlepsza


Tytuł: Moja mama jest najlepsza
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Bluey. Moja mama jest najlepsza to ciepła i bardzo „życiowa” książka, która pokazuje mamę oczami dziecka – z zachwytem, humorem i dużą dawką czułości. Nie ma tu jednej, wyraźnej fabuły, raczej zbiór codziennych sytuacji, które razem tworzą obraz bliskiej relacji i wspólnego czasu, dobrze znanej z życia wielu rodzin.

Bluey. Moja mama jest najlepsza skupia się na tym, co dla dzieci jest najważniejsze, czyli na byciu razem i poczuciu bezpieczeństwa. Mama Bluey jest tu bohaterką od wszystkiego – potrafi się bawić, wspiera, rozwiązuje problemy i jest obok wtedy, kiedy trzeba. To spojrzenie jest bardzo dziecięce i momentami idealizujące, ale właśnie dzięki temu brzmi wiarygodnie i trafia do młodego odbiorcy.

Największą siłą tej książki jest jej naturalność i lekkość. Nie ma tu moralizowania ani nachalnych wniosków, zamiast tego dostajemy serię sytuacji, które pokazują relację w działaniu. To książka, która dobrze sprawdza się w codziennym czytaniu, bo łatwo się do niej wraca i można ją czytać fragmentami.

Ilustracje są żywe, pełne ruchu i dobrze oddają emocje bohaterów, a styl znany z animacji sprawia, że całość jest bardzo przystępna i atrakcyjna wizualnie. Dzieci bez problemu odnajdą się w tej estetyce, a obrazki dodatkowo wzmacniają przekaz historii.

Jeśli chodzi o mocne i słabsze strony, to największym plusem jest bliskość i autentyczność przedstawionej relacji oraz uniwersalność tematu. To bardzo wdzięczna książka do wspólnego czytania i rozmowy, szczególnie w kontekście relacji dziecko–rodzic. Minusem może być natomiast brak wyraźnej fabuły, przez co starsze dzieci mogą potraktować ją bardziej jako coś do przejrzenia niż do wciągnięcia się na dłużej.

To spokojna, przyjemna lektura, która nie próbuje być spektakularna, tylko skupia się na tym, co naprawdę ważne – relacji, obecności i codziennych momentach, które dla dziecka mają największe znaczenie.

Dla kogo? Dla dzieci w wieku około 3–6 lat oraz dorosłych, którzy szukają krótkiej, ciepłej historii do wspólnego czytania i rozmowy o bliskości.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Niesforne ziarenko idzie do biblioteki, Jory John

Autor: Jory John
Tytuł: Niesforne ziarenko idzie do biblioteki
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Niesforne Ziarenko idzie do biblioteki to krótka i przystępna historia o bohaterze, który trafia do biblioteki i szybko znajduje swoją ulubioną książkę. Problem pojawia się wtedy, gdy nie chce jej oddać. Opowieść w lekki sposób pokazuje, czym jest odpowiedzialność i dlaczego warto dzielić się z innymi.

Niesforne Ziarenko idzie do biblioteki autorstwa Jory’ego Johna to kolejna część serii o niesfornym bohaterze, który tym razem mierzy się z bardzo konkretnym wyzwaniem. Biblioteka okazuje się miejscem pełnym pokus – półki aż uginają się od historii, które aż proszą się o przeczytanie. Kiedy Ziarenko znajduje książkę idealną, pojawia się dylemat: zatrzymać ją dla siebie czy jednak oddać, tak jak należy? To prosta fabuła, ale bardzo bliska dzieciom – szczególnie tym, które dopiero uczą się zasad korzystania ze wspólnych rzeczy.

Styl książki jest lekki, dynamiczny i dobrze dopasowany do młodego odbiorcy. Narracja prowadzona jest w sposób bliski dziecięcemu myśleniu – z humorem, lekką przesadą i wyraźnie zaznaczonymi emocjami. To historia, która nie moralizuje wprost, tylko pozwala dziecku samodzielnie zauważyć, gdzie bohater popełnia błąd i jakie są tego konsekwencje.

Ilustracje są wyraziste, kolorowe i pełne energii. Dobrze współgrają z tekstem i pomagają w odbiorze historii – widać w nich ruch, emocje i charakterystyczny styl, który przyciąga uwagę i buduje nastrój całej opowieści. Kadry są zróżnicowane, co sprawia, że nie nudzimy się podczas oglądania.

Do największych zalet książki należy jej prostota i czytelność przekazu. To bardzo dobra propozycja dla dzieci, które zaczynają samodzielnie czytać albo dopiero oswajają się z biblioteką. Temat jest bliski codziennym doświadczeniom, a jednocześnie daje przestrzeń do rozmowy o zasadach, odpowiedzialności i dzieleniu się.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.