Powtórka z Disneya – "Alicja w Krainie Czarów"



We’re all mad here...
Alicja ma 19 lat. Gdy na swoim przyjęciu zaręczynowym dostrzega białego królika, udaje się w pogoń zanim. Dziewczyna wpada do dziury i trafia do dziwnego miejsca, w którym wszystkie drzwi są zamknięte. Po wypiciu zmniejszającej mikstury udaje jej się dostać do Krainy Czarów, gdzie oczekują jej mieszkańcy, spierając się, czy jest odpowiednią Alicją. Rozmowę przerywa pojawienie się Bandzierchlasta, Skazeusza i armii kart-żołnierzy, którzy dowiedzieli się o powrocie Alicji do Krainy Czarów...

Alicja w Krainie Czarów to film kostiumowy Disneya z 2010 roku. Reżyserem obrazu był Tim Burton. Film jest wariacją na temat powieści Lewisa Carrolla Alicja w Krainie Czarów i Alicja po drugiej stronie lustra.

Od wydarzeń zaprezentowanych w filmie animowanym z 1951 roku minęło kilka lat. Alicja dorosła i zapomniała o tym, że odbyła w dzieciństwie podróż do Krainy Czarów. Jako młoda kobieta trafia do niej ponownie, ale nie wszyscy wierzą w to, że jest TĄ Alicją. A właśnie TA Alicja jest im potrzebna...

Kraina Czarów zmieniła się. Królowa Kier rządzi twardą ręką, ścinając coraz więcej osób. Jest bezlitosna i przerażająca, a zbliża się Chwarny Dzień, który może zmienić bieg historii tego miejsca. Jeśli odpowiednia Alicja pokona Żaberzwłoka, poddani odwrócą się od Czerwonej Królowej i władze obejmie jej siostra, Biała Królowa.
W filmie przedstawiono kilka ciekawych nawiązań do animacji sprzed sześćdziesięciu lat. Po pierwsze sceny, które są powielone – wpadanie do dziury, zmniejszanie i powiększanie, by przejść przez drzwi, odwiedziny u Szalonego Kapelusznika. Także postacie są nam znane – Biały Królik, Królowa Kier, Marcowy Zając, Kapelusznik, bliźniaki Dyludi i Dyludam, Kot z Cheshire czy Absolem to tylko niektóre z istot znanych nam z bajki. Mamy też mysz Mniamałygę, która zyskała trochę werwy (w animacji była ciągle zaspana). No i przede wszystkim – ciągle mówi się o tym, że Alicja już tu kiedyś była, że robiła część rzeczy i szkoda, że tego nie pamięta.
Sama historia jest jednak całkiem nowa. Przede wszystkim skupia się na walce dobra ze złem, a nie na poznawaniu krainy. Alicja musi pomóc mieszkańcom Krainy Czarów obalić Czerwoną Królową. Będzie musiała pokonać wiele przeszkód, zanim dojdzie do ostatecznej bitwy. Innym wątkiem, nieco na uboczu, jest odkrywanie siebie i swojej przeszłości. Alicja musi zrozumieć, dlaczego została sprowadzona do Krainy Czarów i jakie jest jej zadanie. Gdzieś z boku jest jeszcze wątek uczuciowy – między Czerwoną Królową a Skazeuszem oraz... Alicją i Kapelusznikiem? W ich przypadku trudno orzec, czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie...
Film zachwyca obrazami. Piękne, barwne krajobrazy, wymyślne stroje, doskonała charakteryzacja robią swoje. Nie można się napatrzeć na to wyjątkowe widowisko. Ciągle na ekranie pojawia się coś, co przykuwa naszą uwagę.

Równie ciekawie prezentuje się obsada. Jak to u Burtona bywa, w rolach głównych znajdziemy Johnny’ego Deppa jako Kapelusznika i Helenę Bonham Carter w roli Czerwonej Królowej. Tytułową rolę powierzono fenomenalnej Mii Wasikowskiej. Z postaci „ludzkich” można jeszcze wymienić Anne Hathaway, która gra Białą Królową i robi to w przezabawny sposób, przerysowując ruchy swojej postaci, ale z takim urokiem, że nie można się napatrzeć na jej zachowanie. 
W polskim dubbingu pojawiło się kilka interesujących nazwisk. Marta Wierzbicka dostała główną rolę i muszę przyznać, że gdy widziałam film pierwszy raz, bardziej mi się podobała. Kapelusznik mówi głosem Cezarego Pazury i chyba nie mogłoby być lepiej. Ciekawy jest za to wybór głosu do władczyń – Małgorzata Kożuchowska jako Biała Królowa to uosobienie łagodności i spokoju, a Katarzyna Figura w roli Czerwonej Królowej jest jej kompletnym przeciwieństwem. To najbardziej wyrazista postać w całym filmie nie tylko dzięki aktorce, ale też lektorce.

Sam film... Cóż, tak jak bajkowa Alicja, tak ta filmowa mnie do siebie nie przekonuje. Tu mamy jednak jakąś historię, którą da się opowiedzieć, co jest dużym plusem. Nie zabrakło jednak udziwnień, które sprawiają, że z trudem przebrnęłam przez całość. Powodem są głównie dialogi, które często nie trzymają się kupy, są abstrakcyjne i dziwne. Może właśnie taki jest urok tego filmu? Widać na mnie on nie działa. 
Niestety, mam słabość do Tima Burtona i muszę przyznać, że nie można było sobie wymarzyć bardziej pasującej do niego historii. Alicja to wprost idealna opowieść dla tego twórcy. Burton oddał doskonale jej mroczny, zwariowany klimat, nie zapominając przy tym o „smaczkach” – nawiązaniach do bajki, interesujących nowościach i fantastycznych obrazach.

Alicja w Krainie Czarów to film, który... da się oglądać. Wielu zachwyca, ale mnie nie porwał. Na szczęście fabuła była dość spójna, co w przypadku tego obrazu jest istotne. Jeśli jeszcze nie widzieliście, sprawdźcie.  
Źródło

7 komentarzy:

  1. W książce też nie wszystko miało sens, a i tak miała swój urok.
    Filmowa wersja mnie nie urzekła jakoś specjalnie, choć przyjemnie się ja oglądało, a animowanej wersji nie miałam nigdy przyjemności obejrzeć.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie mi się podobał ten film. Do czasu kiedy obejrzałam pierwszą część uważałam, że ta bajka jest bez sensu, jednak film całkiem zmienił mój pogląd. Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten film - moim zdaniem ma ten niepowtarzalny klimat, przez który nie mogę się od niego oderwać. Dodatkowo genialne role Deepa i Heleny Bonham Carter... no po prostu magia! Nie mogę doczekać się kontynuacji :)
    Pozdrawiam!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie właśnie dobijał scenariusz - był dziwny, nudny i nienaturalny, tak samo jak dialogi. Średnio też przypadła mi do gustu Alicja, ale reszta aktorów - przegeniusz po prostu. ^.^ Tim Burton ma jakiś taki swój klimacik, który jest cudowny, urzekający i mega oryginalny, a film robi ogromne wrażenie przede wszystkim wizualne. WOW! - co tu dużo mówić. Te kolory, te kostiumy, ta bajkowa scenografia... Choć produkcja podobnie jak Ciebie mnie nie porwała, to i tak miałam ogromną ochotę iść na drugą część (mimo, że zmienił się reżyser!). Niestety - zabrakło chętnego, który by się ze mną wybrał, a przecież samotny seans nie jest już tak zabawny. xD
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam na drugiej części, a moje refleksje w czwartek :)

      Usuń
  5. Nie oglądałam jeszcze. Chyba się nie skuszę w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  6. W weekend wybieram się na "Alicję" do kina i choć może scenariusz nie jest swietny to tak jak Ty mam słabość do Tima Burtona, więc ten film to moje absolutne must-watch :)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!