Zombie książki cz. 1


Nie od dziś wiadomo, że jestem fanką zombie. Pomyślałam, że z okazji Halloween pokażę wam kilka powieści o tych potworach. Oto one!


Zombie survival, Max Brooks
Idealna pozycja dla tych, którzy chcą się chronić przed apokalipsą i głodnymi zombie. Poradnik, jak przetrwać, gdzie się schronić, jak walczyć. Super pomysł i wykonanie. Bardzo lubię tę książkę!


World War Z, Max Brooks
Myślałam, że będzie to pozycja bardziej zbliżona do tego, co widziałam w filmie, a jednak zaskoczyła mnie. To spis wywiadów z osobami, które były w czasie apokalipsy w różnych miejscach, miały różne zadania. Ciekawe i nowe podejście do tematu.


Alicja w Krainie Zombi, Gena Showalter
Jestem fanką łączenia znanego motywu z czymś nowym, dlatego chętnie sięgnęłam po tę serię i chociaż nie do końca znalazłam w niej to, czego szukałam, to była to całkiem ciekawa przygoda. Co prawda w tej wersji Alicji nieco za dużo namiętności i nadprzyrodzonych mocy, ale poza tym jest ok.


Wszystko się stało, Joanna Mucha
Nie jest wprost powiedziane, że chodzi o zombie, ale zachowanie jest dość podobne. Świetnie napisana książka, bardzo klimatyczna, która zaskoczyła mnie niesamowicie, gdy zaczęłam ją czytać i długo została w mojej pamięci. Warto sprawdzić.

Drugi Legion, Richard Schwartz


Autor: Richard Schwartz
Tytuł: Drugi Legion
Pełny tytuł: Tajemnica Askiru. Drugi Legion
Tytuł oryginalny: Die zweite Legion
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 464

Havald i Leandra wysłuchują przybysza, który opowiada im o królestwie Askiru. Twierdzi, że można się do niego dostać dzięki magicznemu portalowi. Para widzi w Askirze szansę na pomoc, chce także ostrzec mieszkańców przed władcą Thalaku. Postanawiają zaryzykować i udać się do królestwa. Zbierają drużynę i ruszają w niebezpieczną i pełną przygód drogę.

Drugi Legion Richarda Schwartza to drugi tom cyklu Tajemnica Askiru. Głównym bohaterem i narratorem powieści jest Havald. To nieco tajemniczy mężczyzna, silny, pewny siebie, ale nie dumny i pyszny, doświadczony życiem i mający posłuch wśród innych. To bardzo sympatyczna postać, która dobrze relacjonuje wydarzenia, nie stroniąc jednak od własnych komentarzy w narracji.

Najwięcej miejsca w powieści poświęcono motywowi podróży. Bohaterowie próbują dostać się do Askiru. By się tam udać, muszą zapuścić się w niebezpieczne rejony, o których mówi się same złe rzeczy. Po drodze czekają ich przygody, niebezpieczeństwa, magia i zaskoczenia. Poznają też siebie nawzajem i oceniają własne możliwości. Wspólna droga to czas na opowieści o sobie i rozmowy na temat przeszłości. Dobrze, że autor postanowił przybliżyć czytelnikom bohaterów, nie skupił się jedynie na tym, by naszpikować akcję nieprzewidzianymi wydarzeniami.

W tym tomie akcja nie zwalnia ani na chwilę. Co prawda dzieje się wiele, ale nie ma się poczucia zagubienia w lekturze. Autor potrafi wyważyć zwroty akcji i spokojne rozmowy podczas postojów, by w ten sposób dać odpocząć nie tylko bohaterom, lecz także czytelnikom. Dzięki temu podczas lektury nie czuje się zmęczenia ciągłymi zwrotami akcji. To wielka sztuka, która niewielu się udaje. 

Warto też zwrócić uwagę na styl autora. Nieco mniej dworski niż w pierwszym tomie, ale nadal pojawiają się pięknie wtrącenia rodem z rycerskich opowieści – jak choćby zwracanie się do pojedynczej osoby w liczbie mnogiej. Widać, że autor dopracował treść pod tym względem. Dzięki stylizacji możemy lepiej wczuć się w atmosferę powieści. Tekst nie jest jednak udziwniony, co pozytywnie wpływa na jego odbiór.

Książka rozpoczyna się niedługo po zakończeniu pierwszej części, więc ktoś, kto czyta jedną po drugiej, będzie zachwycony. Dla tych, którzy mają pierwszy tom za sobą, a nie pamiętają szczegółów, nic strasznego. W powieści tylko trochę wspomina się o tym, co było, a na dodatek można wszystko zrozumieć bez problemu, jeśli pierwszą część czytało się jakiś czas temu.

Muszę przyznać, że Drugi Legion zrobił na mnie dobre wrażenie. Nie czułam się zagubiona na początku lektury, fabuła mnie wciągnęła, było sporo zaskoczeń, ale też wiele informacji na temat bohaterów, miejsca akcji, świata wykreowanego przez autora. Powieść czyta się błyskawicznie i nie można się od niego oderwać. Bardzo dobra kontynuacja.

Zgadnij kto, Chris McGeorge


Autor: Chris McGeorge
Tytuł: Zgadnij kto
Tytuł oryginalny: Guess Who
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 416

W pokoju hotelowym budzi się Morgan Sheppard – gwiazda telewizji, detektyw uwielbiany przez tłumy, który w dzieciństwie rozwiązał zagadkę śmierci nauczyciela i stał się popularny. Tym razem czeka go prawdziwe wyzwanie – wraz z nim w pokoju zamkniętych jest pięć nieznajomych osób. By się wydostać, Morgan będzie musiał wydedukować, kto z nich jest mordercą. Czy uda mu się zgadnąć, kto zabił mężczyznę, którego ciało leży w łazience? 

Zgadnij kto Chrisa McGeorge to powieść, która ukazała się na fali popularności escape roomów. Głównym bohaterem książki jest Morgan Sheppard. To znany detektyw, którego popularność sprawia, że jest rozpoznawalny. Tak naprawdę jednak nie robi nic, jego jedynym zadaniem w programie telewizyjnym jest odczytanie przygotowanego wcześniej osądu. Sheppard ma problemy z alkoholem, a swoją sławę zbudował na historii z dzieciństwa.

Akcja rozgrywa się w pokoju hotelowym. Tu zamknięto z pozoru nieznajomych sobie ludzi. Mają tylko chwilę, by rozwiązać zagadkę morderstwa i wydostać się z pułapki, inaczej zginą oni i nie tylko. Wydarzenia są więc skoncentrowane na kilku metrach i kilku osobach. To zagęszcza atmosferę i sprawia, że pojawiają się napięcia. Są też sceny, które cofają nas do przeszłości bohatera. Poznajemy lepiej Shepparda i widzimy, co robił w dzieciństwie. Pojawiają się także wątki dotyczące tego, jak główny bohater zmienił się i co nim kieruje w dorosłym życiu. 

Fabuła to przede wszystkim opis tego, jak działa Sheppard. Rozmawia z podejrzanymi i typuje mordercę. Bywa dość powierzchowny w tym, jak ocenia innych. Jego pytania nie zawsze są celne. Działa jak dziecko we mgle. Czyta się to z pewnym zażenowaniem. Sheppard nie jest postacią, którą można lubić, od początku nie wzbudza sympatii czytającego. Mimo wszystko stara się coś robić, chociaż głównie przez presję czasu. Jego rozmowy to tylko część procesu, który odbywa się w zamkniętym pokoju. Są też próby zrozumienia, dlaczego bohaterowie tu trafili i szukanie sposobów na ucieczkę.

Atmosfera w książce jest gęsta. Od początku trudno jest zgadnąć, kto jest mordercą. Pytania głównego bohatera nie pomagają w rozwiązaniu sprawy. Tak naprawdę nie da się wytypować, kto jest winny. To trochę rozczarowuje podczas czytania. Nie ma też typowych dla escape roomu podpowiedzi. Brakowało mi kilku szczegółów, które dawałyby jakieś kierunki podejrzeń. 

Przez większość powieści miałam wrażenie, że czytam o niczym, by potem nagle coś mnie zaskoczyło – jednak tak nie było. Sprawca nie był dla mnie ani niespodzianką, ani szokiem, nie spodziewałam się co prawda, o kogo chodzi i jaka jest tajemnica całej tej sprawy, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Fabuła nie budowała napięcia, mimo że miała ku temu okazję – uciekający czas to dobra wymówka, by podkręcić atmosferę i coś wymyślić. Niestety, coś nie wyszło. Co prawda jest tu specyficzny klimat, który można uzyskać tylko w książka, których fabuła rozgrywa się w małych pomieszczeniach, ale to trochę mało. 

Zgadnij kto to powieść, która mnie rozczarowała. Spodziewałam się czegoś wciągającego i innowacyjnego, a fabuła mnie zawiodła. Szkoda, bo mogło być ciekawie.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Insignis: