Minecraft. Rocznik 2027

Tytuł: Rocznik 2027
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 72

W najnowszym roczniku Minecrafta na 72 stronach znalazły się informacje o tym, co działo się w świecie gry w 2026 roku, ciekawostki, poradniki, łamigłówki i pomysły na kolejne minecraftowe wyzwania. Można zajrzeć do przewodników po mobach, sprawdzić, jak poradzić sobie w Bladym Ogrodzie, poznać wskazówki dotyczące ruin bastionu albo zainspirować się projektami budowli. To właściwie mały przewodnik po świecie Minecrafta połączony z magazynem pełnym zabawy.

Minecraft. Rocznik 2027 to kolejne wydanie rocznika przygotowanego dla fanów jednej z najpopularniejszych gier. Nie trzeba jednak być zaawansowanym graczem, żeby znaleźć tutaj coś dla siebie. Materiał został pomyślany zarówno dla osób dopiero poznających Minecrafta, jak i tych, które mają już spore doświadczenie i szukają nowych pomysłów na zabawę.

Tym, co szczególnie dobrze wypada w takim wydawnictwie, jest różnorodność. Nie trzeba czytać go od pierwszej do ostatniej strony. Można zacząć od interesującego nas moba, przejść do poradnika przetrwania, a później zatrzymać się przy łamigłówkach czy instrukcji budowania. Dzięki temu rocznik bardziej przypomina książkę, do której regularnie się wraca, niż jednorazową lekturę.

Rocznik został też bardzo dobrze przygotowany wizualnie. Kolorowe ilustracje i kadry zaczerpnięte z gry sprawiają, że strony są pełne charakterystycznych minecraftowych elementów. Przy tego typu publikacji jest to szczególnie ważne – obrazki nie tylko uatrakcyjniają książkę, ale często pomagają również szybciej zrozumieć opisywane zagadnienia, zwłaszcza podczas korzystania z poradników i instrukcji.

Podoba mi się również sposób podania informacji. Język jest prosty, swobodny i pełen humoru, dzięki czemu nawet fragmenty zawierające konkretną wiedzę o grze nie przypominają podręcznika. Jednocześnie ilość różnego rodzaju aktywności sprawia, że dziecko nie pozostaje wyłącznie odbiorcą informacji. Może rozwiązywać zadania, planować własne konstrukcje, sprawdzać swoją wiedzę i od razu wykorzystywać poznane wskazówki w grze.

Minecraft. Rocznik 2027 to książka, która najlepiej sprawdzi się jako towarzysz minecraftowych przygód. Można ją przeglądać dla ciekawostek, korzystać z niej podczas grania, szukać inspiracji do budowania albo po prostu rozwiązywać kolejne zadania. Dzięki dużej różnorodności nie jest przeznaczona wyłącznie dla jednego typu gracza – zarówno początkujący, jak i bardziej doświadczeni fani Minecrafta mogą znaleźć w niej coś interesującego.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Janek pływa jak ryba, Rafał Witek

 

Autor: Rafał Witek
Tytuł: Janek pływa jak ryba
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Janek nie potrafi pływać i bardzo boi się wody. Podczas wakacji w Grecji obserwuje, jak inni beztrosko korzystają z hotelowego basenu, podczas gdy on trzyma się z boku. Po powrocie do domu zaczyna przyglądać się zwierzętom w zoo i zauważa, że w wodzie świetnie radzą sobie nawet te, których wcale nie kojarzyłby z pływaniem. To skłania go do podjęcia decyzji – chłopiec postanawia przełamać swój strach i nauczyć się pływać.

Janek pływa jak ryba. Czytam sobie. Poziom 2 Rafała Witka z ilustracjami Joanny Rusinek to książka przeznaczona dla dzieci, które mają już za sobą pierwsze próby samodzielnego czytania i są gotowe na kolejny krok. Drugi poziom serii „Składam zdania” oznacza wyraźnie więcej tekstu niż w książkach dla początkujących. Historia nadal pozostaje przystępna, ale dziecko musi już sprawnie łączyć słowa w zdania i śledzić dłuższą opowieść.

Temat został bardzo dobrze dopasowany do młodego odbiorcy. Strach przed wodą może być dla dziecka naprawdę dużym problemem, szczególnie gdy rówieśnicy świetnie się bawią, a ono samo czuje się niepewnie. Janek nie pokonuje swoich obaw w magiczny sposób – najpierw musi sam zdecydować, że chce coś z tym zrobić. Dzięki temu historia może być dla małego czytelnika nie tylko ciekawą przygodą, ale również wsparciem, jeśli sam zmaga się z podobnym lękiem.

Pod względem przygotowania do nauki czytania widać tutaj kolejny etap rozwoju. Tekst liczy około 800–900 wyrazów, pojawiają się dłuższe zdania, również złożone, a także dialogi. W książce wykorzystano 23 podstawowe głoski oraz „h”, więc zakres jest już szerszy niż na pierwszym poziomie. Nie jest to jeszcze lektura wymagająca od dziecka takiej samodzielności jak poziom trzeci, ale zdecydowanie czuć, że czytelnik zrobił kolejny krok. Na stronach znajdują się również ramki z wyrazami do ćwiczenia sylabizowania, dzięki czemu podczas lektury można dodatkowo utrwalać tę umiejętność.

Podoba mi się, że elementy edukacyjne nie dominują nad historią. Dziecko przede wszystkim dostaje opowieść o chłopcu, który chce pokonać własny strach, a ćwiczenia czytelnicze są naturalnie w nią wplecione. To ważne, bo przy nauce samodzielnego czytania łatwo stworzyć książkę, która będzie przypominała zeszyt ćwiczeń. Tutaj nadal najważniejsza jest historia i ciekawość, co wydarzy się dalej.

Kolorowe ilustracje Joanny Rusinek dobrze uzupełniają tekst. Są miękkie, pełne ruchu i pomagają wyobrazić sobie zarówno wakacyjną Grecję, jak i późniejsze obserwacje Janka w zoo. Jest ich nadal dużo, ale nie dominują one w książce.

Janek pływa jak ryba to książka, w której jest więcej tekstu, zdania są dłuższe i bardziej złożone, pojawiają się dialogi, a dziecko może dodatkowo ćwiczyć sylabizowanie. Jednocześnie historia nie została podporządkowana samej nauce – jest w niej konkretny bohater, problem i cel, do którego Janek próbuje dojść. To dobra propozycja dla dzieci, które opanowały już podstawy czytania i są gotowe, żeby coraz pewniej radzić sobie z całymi zdaniami i dłuższymi historiami.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

List z planety Nuda, Zofia Stanecka

Autor: Zofia Stanecka
Tytuł: List z planety Nuda
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Kuba spędza lipiec w domu, podczas gdy jego koledzy i koleżanki wyjechali na wakacje. W upalnym mieście każdy dzień zaczyna wydawać mu się taki sam, a nuda coraz bardziej daje się we znaki. Kiedy wujek proponuje mu, żeby napisał list do kogoś znajomego, Kuba początkowo nie jest przekonany do tego pomysłu. 

List z planety Nuda. Czytam sobie. Poziom 1 Zofii Staneckiej z ilustracjami Aleksandry Krzanowskiej to książeczka przeznaczona dla dzieci, które dopiero zaczynają samodzielnie czytać. Historia została osadzona w bardzo bliskiej najmłodszym rzeczywistości – wakacje, nuda, tęsknota za kolegami i szukanie pomysłu na to, co można robić, kiedy wszyscy inni gdzieś wyjechali. Przy okazji pojawia się jeszcze jeden, trochę zapomniany sposób komunikowania się, czyli pisanie tradycyjnych listów.

Podoba mi się przede wszystkim pomysł na pokazanie dziecku, że nuda wcale nie musi oznaczać braku pomysłów. Kuba początkowo nie widzi nic ciekawego w pisaniu listu, ale kiedy już sięga po kartkę i długopis, odkrywa, że może w ten sposób podzielić się z kimś swoimi przeżyciami i podtrzymać relację z przyjaciółką. 

To pierwszy poziom serii Czytam sobie, dlatego tekst jest krótki i skonstruowany z myślą o dzieciach stawiających pierwsze kroki w samodzielnej lekturze. Krótkie zdania i duża czcionka ułatwiają składanie kolejnych słów, a umieszczone na bokach stron wyrazy w ramkach pozwalają dodatkowo ćwiczyć głoskowanie. Dzięki temu dziecko nie zostaje samo z tekstem – książka została przygotowana tak, aby stopniowo budować jego pewność siebie.

Kolorowe ilustracje Aleksandry Krzanowskiej dobrze współgrają z opowieścią. W przypadku początkującego czytelnika takie obrazki mają dodatkowe znaczenie – pomagają zorientować się w wydarzeniach i sprawiają, że nawet niewielka ilość tekstu tworzy pełną, atrakcyjną historię.

List z planety Nuda to propozycja dla dzieci rozpoczynających przygodę z samodzielnym czytaniem. Łączy prostą historię o przyjaźni z ciekawym pomysłem na spędzenie wakacyjnego czasu i pokazuje, że nawet pozornie staromodny list może być początkiem interesującej rozmowy. Duże litery, krótkie zdania, ćwiczenia głoskowania, kolorowe ilustracje sprawiają, że dziecko może nie tylko poznać historię Kuby, ale przede wszystkim poczuć satysfakcję z tego, że przeczytało ją samodzielnie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Plażowy Rabuś, Joanna Jagiełło

 

Autor: Joanna Jagiełło
Tytuł: Plażowy Rabuś
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 64

Klara, Emil i Nikodem jak co roku spędzają wakacje nad Bałtykiem. Tym razem ich wypoczynek zakłóca tajemniczy złodziej, który od kilku tygodni kradnie plażowiczom drobne przedmioty. Policja próbuje go odnaleźć, ale rabuś pozostaje nieuchwytny. Przyjaciele postanawiają więc sami przyjrzeć się sprawie.

Plażowy Rabuś. Czytam sobie. Poziom 3 Joanny Jagiełło, z ilustracjami Marty Krzywickiej, to książka dla dzieci, które mają już za sobą pierwsze etapy nauki czytania i potrafią samodzielnie zmierzyć się z dłuższą historią. To trzeci poziom serii, czyli „Połykam strony”, i rzeczywiście widać tutaj dużą różnicę w porównaniu z książkami przeznaczonymi dla początkujących czytelników. Tym razem dziecko dostaje już pełnoprawną, znacznie bardziej rozbudowaną opowieść detektywistyczną, a nauka czytania jest niejako wpisana w przygodę.

Sama historia bardzo dobrze pasuje do wieku odbiorców. Jest zagadka, grupa przyjaciół, wakacyjna atmosfera i poszukiwanie złodzieja, a przy tym kolejne tropy sprawiają, że chce się czytać dalej, żeby dowiedzieć się, kto właściwie stoi za kradzieżami. Bohaterowie nie są biernymi obserwatorami – próbują samodzielnie połączyć fakty i wykorzystać swoje umiejętności. Dzięki temu dziecko może razem z nimi zastanawiać się nad rozwiązaniem zagadki, zamiast jedynie śledzić wydarzenia.

Najbardziej widoczna zmiana w stosunku do niższych poziomów dotyczy głównie samego tekstu. W tej części mamy około 2500–2800 wyrazów, wykorzystane zostały już wszystkie głoski, a zdania są wyraźnie dłuższe i bardziej złożone. To książka dla dzieci, które już czytają, a nie dopiero uczą się składać sylaby. Tekstu jest zdecydowanie więcej niż ilustracji, co sprawia, że lektura przypomina już zwykłą książkę dla starszego dziecka. Duża czcionka nadal ułatwia czytanie, ale poziom wymaga od młodego czytelnika większego skupienia i samodzielności.

Bardzo podoba mi się również pomysł ze słowniczkiem trudniejszych wyrazów na końcu. Słowa zaznaczone w tekście można później odnaleźć w alfabetycznie uporządkowanym zestawieniu i sprawdzić ich znaczenie. To drobny element, ale przy dłuższej historii ma duże znaczenie – dziecko nie musi przerywać lektury, gdy trafi na nieznane określenie, a równocześnie może poszerzać swoje słownictwo.

Ilustracje Marty Krzywickiej są czymś, co szczególnie przypadło mi do gustu. Kolorowe (chyba pierwszy raz w serii Czytam sobie na poziomie 3 mamy kolorowe ilustracje) i pełne szczegółów, mają styl, który zdecydowanie lubię. Nie próbują konkurować z tekstem ani zajmować całych stron. Pojawiają się tam, gdzie są potrzebne, uzupełniają opowieść i pozwalają na chwilę odpocząć od większej ilości tekstu. Podoba mi się też ich kreska – jest nieco bardziej „książkowa” niż typowe kolorowe ilustracje dla najmłodszych, dzięki czemu całość rzeczywiście sprawia wrażenie lektury dla dziecka, które zaczyna wychodzić z etapu pierwszych książeczek do czytania.

To propozycja przede wszystkim dla dzieci, które sprawnie czytają i są gotowe na dłuższe historie. Szczególnie dobrze mogą odnaleźć się w niej mali miłośnicy zagadek, przygód i historii, w których bohaterowie sami próbują dojść do rozwiązania. A jeśli dziecko przeszło już przez wcześniejsze poziomy Czytam sobie, tutaj naprawdę można poczuć, że zrobiło kolejny duży krok w stronę samodzielnego czytania.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Muminki. Miłe scenki do wyklejania i poczytania

 

Tytuł: Muminki. Miłe scenki do wyklejania i poczytania
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

Dolina Muminków zaprasza tym razem do zupełnie innego rodzaju zabawy. Na kolejnych stronach czekają scenki przedstawiające bohaterów podczas codziennych chwil w domu, letniego wypoczynku nad morzem, różnych wypraw i bardziej niezwykłych wydarzeń. To od ciebie zależy, jak będą wyglądały poszczególne obrazki – wystarczy sięgnąć po odpowiednie naklejki i uzupełnić nimi przygotowane ilustracje. Można odtworzyć proponowaną kompozycję albo stworzyć własną wersję wydarzeń.

Muminki. Miłe scenki. Do wyklejania i poczytania to 48-stronicowa książka aktywnościowa inspirowana światem stworzonym przez Tove Jansson. Nie jest to klasyczna historia z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem, ale zbiór uroczych scenek, które można samodzielnie uzupełniać. I właśnie ta dowolność bardzo dobrze tutaj działa – dziecko nie musi trzymać się jednej właściwej wersji obrazka, może samo zdecydować, gdzie umieści poszczególne elementy.

Jeśli chodzi o tekst, to pojawia się on zawsze na lewej stronie rozkładówki. Nie ma go dużo, jest prosty i w pewien sposób wprowadza nas do świata Muminków. Dostajemy krótkie opisy postaci i czynności, które wspólnie wykonują bohaterowie. To buduje atmosferę i sprawia, że możemy lepiej poznać postacie. 

Najważniejsze są oczywiście naklejki. Jest ich sporo, a ich dopasowywanie do ilustracji wymaga od dziecka odrobiny spostrzegawczości i skupienia. Można najpierw przyjrzeć się gotowej scenie i spróbować odtworzyć ją zgodnie z zamysłem autorów, ale równie dobrze można potraktować naklejki jako element tworzenia własnej historii. To szczególnie ciekawe rozwiązanie dla dzieci, które szybko nudzą się zadaniami mającymi tylko jedno prawidłowe rozwiązanie.

Ważne jest też to, że nie trzeba być wielkim fanem Muminków, żeby dobrze się przy tej książce bawić. Znajomość bohaterów oczywiście dodaje całości uroku, ale zadanie jest na tyle proste i uniwersalne, że równie dobrze może zainteresować dziecko dopiero poznające Dolinę Muminków. Z kolei dla starszych fanów Tove Jansson może być to przyjemny powrót do znanego świata, tym razem w bardziej kreatywnej formie.

Muminki. Miłe scenki to propozycja przede wszystkim do spokojnej, niespiesznej zabawy. Nie trzeba wykonać całej książki za jednym razem – można wykleić jedną czy dwie scenki, odłożyć ją i wrócić później. Dzięki temu dobrze sprawdzi się zarówno jako zajęcie na deszczowe popołudnie, jak i podczas podróży czy wakacyjnego odpoczynku.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Wielki skarb, Marcin Sendecki

Autor: Marcin Sendecki
Tytuł: Wielki skarb
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Tadek i jego kotek Zenek odkrywają, że coś, co na co dzień wydaje się zupełnie oczywiste, wcale nie musi być dane nam na zawsze. Woda jest potrzebna ludziom, zwierzętom i całej przyrodzie, dlatego warto o nią dbać i nie marnować jej bez potrzeby.

Wielki skarb. Czytam sobie sylabami. Poziom 1 Marcina Sendeckiego z ilustracjami Zofii Różyckiej to książeczka przeznaczona dla dzieci, które dopiero rozpoczynają przygodę z samodzielnym czytaniem. Historia została połączona z tematyką ekologiczną, ale najważniejsze pozostaje tutaj stworzenie dziecku warunków, w których może spokojnie ćwiczyć czytanie i jednocześnie czerpać z niego przyjemność.

Temat oszczędzania wody został przedstawiony w sposób zrozumiały dla najmłodszych, bez nadmiernego moralizowania. Dziecko dostaje konkretny problem i może razem z bohaterami zastanowić się, dlaczego właściwie warto dbać o wodę.

Bardzo dobrze przygotowano tekst do nauki czytania. Poszczególne sylaby zostały wyróżnione kolorami, co ułatwia ich rozpoznawanie i składanie słów. Dodatkowo na bokach stron znajdują się wyrazy przeznaczone do ćwiczenia sylabizowania. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie opowiadaniem – staje się też narzędziem do nauki, ale takim, które nie przypomina typowego ćwiczenia z podręcznika. Przyznam jednak, że mam poczucie, że jedno ze słów można było zastąpić i uprosić. Pojawia się bowiem określenie "gorliwie", co nie dla każdego malucha może być zrozumiałe. 

Dużą rolę odgrywają również ilustracje Zofii Różyckiej. Są kolorowe, wyraziste i dobrze współgrają z tekstem, a przede wszystkim pomagają dziecku zrozumieć, co dzieje się w historii. Przy początku samodzielnej lektury takie wsparcie obrazem jest bardzo ważne – ilustracja pozwala domyślić się znaczenia sytuacji, podtrzymuje zainteresowanie i sprawia, że strona nie składa się wyłącznie z trudnych dla początkującego czytelnika słów. To one zajmują większość strony, a na dole, w takim samym położeniu na każdej karcie, znajdziemy krótki, prosty tekst. 

Podoba mi się również to, że ekologiczny temat nie został potraktowany jako dodatek. Woda rzeczywiście jest tutaj tytułowym „wielkim skarbem”, a historia pokazuje dziecku, że nawet proste codzienne zachowania mają znaczenie. To dobry sposób na rozpoczęcie rozmowy o oszczędzaniu wody i trosce o środowisko bez zamieniania książki w wykład.

Wielki skarb jest krótką, prostą i przemyślaną propozycją dla dzieci rozpoczynających samodzielne czytanie. Szczególnie dobrze sprawdzi się u tych, które potrzebują jeszcze wsparcia w składaniu słów i sylab, ale jednocześnie chcą mieć poczucie, że naprawdę czytają książkę, a nie tylko wykonują kolejne ćwiczenia. Kolorowe oznaczenia sylab, ilustracje, krótka historia oraz naklejki i dyplom na końcu tworzą całość, która może dać początkującemu czytelnikowi sporo satysfakcji z kolejnej przeczytanej strony.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Skromny placek, Jory John, Peter Oswald

 

Autor: Jory John, Peter Oswald
Tytuł: Skromny placek
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 32

Placek jest jednym z tych bohaterów, którzy zawsze chętnie pomagają innym, ale sami pozostają gdzieś w cieniu. Nie potrzebuje pochwał ani zainteresowania, wystarczy mu świadomość, że zrobił coś dobrego. Kiedy jednak razem ze swoim najlepszym przyjacielem trafia do zespołu przygotowującego szkolny projekt, szybko okazuje się, że to właśnie Placek wykonuje większość pracy, podczas gdy kolega znajduje kolejne wymówki. Początkowo bohater nie chce robić z tego problemu, ale w końcu dochodzi do wniosku, że życzliwość nie oznacza zgadzania się na wszystko.

Skromny Placek. Smaczna Banda i emocje Jory'ego Johna, z ilustracjami Pete'a Oswalda, to kolejna książka z serii poświęconej emocjom i relacjom. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się asertywność, stawianie granic i umiejętność mówienia o swoich potrzebach. To ważny temat, szczególnie dla dzieci, które są spokojne, nieśmiałe i mają tendencję do ustępowania innym.

Placek jest bardzo sympatycznym bohaterem właśnie dlatego, że jego problem nie wynika ze złych intencji. Przeciwnie – chce pomagać, jest zaangażowany i zależy mu na przyjacielu. Problem pojawia się wtedy, gdy jego dobroć zaczyna być wykorzystywana. Bohater musi więc zrozumieć, że można być dobrym kolegą i jednocześnie powiedzieć „nie”, kiedy druga osoba przekracza nasze granice. To bardzo potrzebna lekcja, pokazana jednak bez moralizowania.

Jory John jak zwykle potrafi połączyć poważniejszy temat z humorem. Sam pomysł, by bohaterami historii były produkty spożywcze, pozwala przedstawić emocje w lekki i zabawny sposób, ale problemy, z którymi mierzy się Placek, pozostają bardzo prawdziwe. Dziecko może łatwo odnaleźć w jego zachowaniu coś znajomego – sytuację, w której zgodziło się na coś wbrew sobie, zrobiło za kogoś pracę albo bało się powiedzieć, że coś mu nie odpowiada.

Dużo dobrego robią również ilustracje Pete'a Oswalda. Są ekspresyjne, zabawne i bardzo dobrze pokazują emocje bohaterów. Nie trzeba nawet czytać tekstu, żeby zauważyć, kiedy Placek jest zadowolony, zakłopotany czy w końcu naprawdę sfrustrowany. Charakterystyczne postacie i humorystyczne sceny sprawiają, że książkę ogląda się z przyjemnością, a ilustracje pomagają młodszemu dziecku lepiej zrozumieć sytuację.

Skromny Placek to ciepła, zabawna i bardzo życiowa opowieść o tym, że bycie dobrym dla innych nie powinno oznaczać zapominania o sobie. Dziecko dostaje historię, którą można po prostu przeczytać dla przyjemności, ale jednocześnie jest tu sporo tematów do rozmowy – o pomaganiu, przyjaźni, wykorzystywaniu cudzej dobroci, stawianiu granic i mówieniu o własnych emocjach. Szczególnie poleciłabym ją dzieciom, które często ustępują innym i potrzebują zobaczyć, że ich własne potrzeby są równie ważne.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Psoty Małej Mi

 

Tytuł: Psoty Małej Mi
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 48

W Dolinie Muminków pojawia się Mimble z całą gromadką swoich dzieci, a jej wizyta szybko staje się początkiem nowej przyjaźni. Tymczasem na morzu zostaje znaleziona tajemnicza skrzynka, w której znajdują się nasiona tropikalnych roślin. Kiedy zaczynają kiełkować, spokojna dolina zmienia się nie do poznania – pojawiają się kwiaty, pnącza i egzotyczne zwierzęta. Oczywiście Mała Mi nie byłaby sobą, gdyby przy okazji nie narobiła trochę zamieszania.

Muminki. Psoty Małej Mi. Czytam sobie. Poziom 2, z ilustracjami Riiny i Samiego Kaarli, to kolejna historia z Doliny Muminków przygotowana z myślą o dzieciach uczących się samodzielnego czytania. Tym razem jest to drugi poziom serii, czyli „Składam zdania”. Książka jest więc dobrym krokiem pomiędzy bardzo prostymi tekstami dla początkujących czytelników a bardziej rozbudowanymi historiami, z którymi dziecko będzie mogło zmierzyć się później.

Sama fabuła bardzo dobrze wykorzystuje charakter świata Muminków. Jest trochę codzienności, sporo zamieszania i oczywiście Mała Mi, której trudno odmówić talentu do pakowania się w różnego rodzaju przygody. Pojawienie się Mimbli i jej dzieci wprowadza do historii nowych bohaterów, a tajemnicze nasiona sprawiają, że Dolina Muminków zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.Co ciekawe w tym tomie są tak naprawdę dwie osobne historie, więc czytanie można sobie podzielić na części.

Pod względem nauki czytania widać tutaj wyraźny krok naprzód. To poziom 2, dlatego zdania są już dłuższe, a w tekście pojawia się więcej dialogów. Dziecko nie skupia się wyłącznie na pojedynczych, prostych konstrukcjach, ale musi śledzić rozmowy bohaterów i wydarzenia rozwijające się na kolejnych stronach. Duże litery nadal ułatwiają lekturę, a umieszczone w ramkach wyrazy pozwalają dodatkowo ćwiczyć sylabizowanie. Dzięki temu książka może służyć zarówno do samodzielnej lektury, jak i do wspólnego czytania z rodzicem.

Bardzo dobrze wypadają również ilustracje Riiny i Samiego Kaarli. Są kolorowe, dynamiczne i pełne charakterystycznego dla Muminków uroku. Szczególnie ciekawie prezentuje się sama przemiana doliny – tropikalne rośliny, kwiaty i egzotyczne zwierzęta sprawiają, że ilustratorzy mieli tutaj sporo miejsca na pokazanie bardziej niezwykłej strony tego świata. Obrazki nie są jedynie ozdobą, ale pomagają młodemu czytelnikowi odnaleźć się w historii i podpowiadają, co dzieje się w tekście.

Podoba mi się też, że nawet przy książce nastawionej na naukę czytania zachowano humor i charakterystyczną atmosferę Muminków. Mała Mi sama w sobie jest gwarancją, że spokojna sytuacja długo spokojną nie pozostanie, a jej obecność sprawia, że historia nie staje się zbyt przewidywalna. To ważne szczególnie dla dzieci, które dopiero nabierają pewności w samodzielnym czytaniu – ciekawa fabuła daje im powód, żeby czytać dalej.

Muminki. Psoty Małej Mi to udane połączenie znanych i lubianych bohaterów z kolejnym etapem nauki czytania. Jest więcej tekstu, dłuższe zdania i więcej dialogów, ale nadal pozostaje on na tyle przystępny, żeby dziecko mogło samodzielnie poradzić sobie z lekturą. Dodatkowe ćwiczenia sylabizowania, kolorowe ilustracje, a na końcu naklejki i dyplom sprawiają, że nauka może być jednocześnie przyjemną przygodą.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Czarownica Zora. Skała Czarownicy, Judith Peignen

Autor: Judith Peignen 
Tytuł: Sisters. Ja pierwsza!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 56

Zora zbliża się do jednego z najważniejszych momentów w swojej magicznej edukacji. Wkrótce ma przystąpić do testu Skały, który pozwoli jej przejść na wyższy poziom, dlatego dziewczyna powinna skupić się na przygotowaniach. Łatwiej jednak powiedzieć, niż zrobić, szczególnie gdy dzień wcześniej w jej szkole odbywa się wielki bal kostiumowy, na którym pojawia się również jej ulubiony kolega. Jakby tego było mało, Zora przypomina sobie zasadę obowiązującą w świecie czarownic – nie wolno zakochać się w kimś, kto nie jest czarodziejem.

Czarownica Zora. Skała Czarownicy. Tom 5 autorstwa Judith Peignen, z ilustracjami Ariane Delrieu, to kolejna część przygodowej serii fantasy o młodej czarownicy mieszkającej z babcią w Paryżu. Tym razem magia i szkolne obowiązki spotykają się z czymś znacznie bardziej przyziemnym – pierwszymi uczuciami i całym zamieszaniem, które potrafią ze sobą przynieść. Dzięki temu historia zachowuje przygodowy charakter, ale jednocześnie pozwala Zorze zrobić kolejny krok w dorastaniu.

Zora jest bohaterką pełną energii i ciekawości świata, ale daleko jej do ideału. Podejmuje decyzje pod wpływem emocji, czasem działa impulsywnie i nie zawsze potrafi przewidzieć konsekwencje swoich wyborów. W tym tomie szczególnie mocno widać jej rozterki związane z uczuciami. Z jednej strony czeka ją ważny magiczny sprawdzian, z drugiej trudno skupić się na nauce, kiedy w głowie pojawia się ktoś, kto zdecydowanie nie powinien aż tak zajmować jej myśli.

Pierwsze zauroczenie staje się jednym z najważniejszych tematów tego tomu, ale nie jest potraktowane jako jedyny element historii. Obok niego pojawiają się kwestie dorastania, podejmowania własnych decyzji i mierzenia się z zasadami narzuconymi przez społeczność. Zora zaczyna odkrywać, że nie wszystkie reguły są łatwe do zaakceptowania, szczególnie kiedy stoją w sprzeczności z tym, co sama czuje. To sprawia, że pod magiczną przygodą kryje się całkiem uniwersalna opowieść o szukaniu własnej drogi.

Ilustracje Ariane Delrieu świetnie pasują do baśniowego charakteru serii. Magiczny świat jest kolorowy i pełen szczegółów, a Paryż otrzymuje dzięki nim nieco bardziej niezwykłe oblicze. Dużo dzieje się również na twarzach bohaterów – zdziwienie, ekscytacja, zakłopotanie czy niepewność są bardzo czytelne, co dobrze współgra z historią opartą w dużej mierze na emocjach. Sceny związane z magią pozwalają ilustratorce bardziej poszaleć z kolorami i efektami, dzięki czemu komiks ogląda się z dużą przyjemnością. W ogóle uważam, że pod względem wizualnym jest to jeden z ciekawszych i ładniejszych komiksów wydawanych obecnie.

Największą zaletą tego tomu jest połączenie typowej fantastycznej przygody z problemami, które są bardzo bliskie młodym czytelnikom. Zora nie musi tym razem mierzyć się wyłącznie z magicznym zagrożeniem – równie trudne okazują się własne emocje i zasady, których niekoniecznie chce przestrzegać. Momentami fabuła może wydawać się dość przewidywalna, ale przy tego typu historii ważniejsze od zaskoczenia jest obserwowanie, jak bohaterka radzi sobie z kolejnymi doświadczeniami.

Skała Czarownicy będzie dobrym wyborem dla czytelników, którzy lubią młodzieżowe fantasy, magię, szkolne przygody i historie o pierwszych uczuciach. To przede wszystkim kolejny etap historii Zory, dlatego najlepiej sięgnąć po wcześniejsze tomy – jej relacje, świat i magiczne zasady rozwijają się bowiem z części na część. 

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.


Siostry Niezapominajki. Strażnik Lasu, Giovanni Di Gregorio


Autor: Giovanni Di Gregorio 
Tytuł: Siostry Niezapominajki. Strażnik Lasu

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 72

Trzy siostry wyjeżdżają z mamą na weekend do niewielkiej miejscowości położonej w samym środku puszczy. Zamiast zapowiadanej nudy szybko trafiają na tajemnice, które uruchamiają ich wyobraźnię i sprawiają, że Klub Trzech Sióstr znów rusza do działania. Wkrótce okazuje się, że otaczający je las skrywa znacznie więcej sekretów, niż mogły przypuszczać. Najmłodsza Lucilla zaczyna wierzyć, że w puszczy naprawdę mieszka potężny strażnik i postanawia poprosić go o pomoc.

Siostry Niezapominajki. Strażnik lasu. Tom 8 autorstwa Giovanniego Di Gregorio, z ilustracjami Alessandro Barbucciego, to kolejna część serii łączącej rodzinną opowieść z przygodą, tajemnicą i odrobiną magii. Tym razem trzy siostry trafiają w zupełnie nowe miejsce, a zwykły rodzinny wyjazd szybko zamienia się w wyprawę pełną zagadek. To komiks, który potrafi być jednocześnie lekki, zabawny i wzruszający.

Relacja między siostrami pozostaje najważniejszym elementem całej historii. Każda z nich ma inny charakter i inaczej reaguje na pojawiające się wydarzenia, ale właśnie te różnice sprawiają, że razem tworzą naprawdę ciekawy zespół. Lucilla, jako najmłodsza, jest najbardziej otwarta na niezwykłe wyjaśnienia i zdecydowanie najmocniej wierzy w istnienie tajemniczego strażnika lasu. Starsze siostry podchodzą do jej pomysłów z większym dystansem, ale ostatecznie wszystkie angażują się w kolejne wydarzenia.

Tym razem szczególnie mocno wybrzmiewa temat wyobraźni i dziecięcej wiary w rzeczy, których dorośli nie zawsze potrafią dostrzec. Historia pozostawia miejsce na pytanie, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna coś naprawdę niezwykłego. Jednocześnie nie brakuje tutaj opowieści o siostrzanej więzi, wzajemnym wsparciu i potrzebie przynależności. Tajemnica lasu jest więc czymś więcej niż tylko zagadką do rozwiązania – staje się pretekstem do pokazania emocji i relacji między bohaterkami.

Scenariusz bardzo sprawnie łączy codzienność z przygodą. Początkowo mamy zwykły rodzinny wyjazd, lecz z każdą kolejną stroną pojawiają się nowe tropy i pytania. Tajemnica dobrze napędza fabułę, a kolejne wydarzenia pozwalają stopniowo odkrywać sekrety lasu. Historia nie jest przesadnie skomplikowana, dzięki czemu młodsi czytelnicy bez problemu mogą podążać za bohaterkami, ale jednocześnie pozostawia wystarczająco dużo miejsca na własne domysły.

Ilustracje Alessandro Barbucciego są jednym z najmocniejszych punktów komiksu. Jego kreska jest niezwykle charakterystyczna, pełna szczegółów i świetnie pasuje zarówno do scen rodzinnych, jak i bardziej fantastycznych fragmentów. Las został przedstawiony jako miejsce pełne życia – momentami przyjazne i spokojne, a chwilę później tajemnicze i lekko niepokojące. Mimika sióstr pozwala bardzo dobrze odczytać ich emocje, a dynamiczne kadry sprawiają, że historia nabiera odpowiedniego tempa.

Klimat komiksu to mieszanka rodzinnych, ciepłych, choć momentami skomplikowanych relacji z tajemnicą i nutką grozy, która podsyca atmosferę. Podobały mi się też kolory, które podkreślały sceny i ich emocje.

Siostry Niezapominajki. Strażnik lasu. Tom 8 to propozycja dla młodych czytelników, którzy lubią historie o rodzeństwie, przygodach i tajemnicach, w których rzeczywistość może mieszać się z magią. Najlepiej sprawdzi się u osób znających wcześniejsze tomy, bo właśnie rozwijająca się relacja trzech sióstr jest jednym z powodów, dla których warto śledzić ich kolejne przygody.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.


Sisters. Ja pierwsza!, Christophe Cazenove


Autor: Christophe Cazenove
Tytuł: Sisters. Ja pierwsza!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Wendy zaczyna coraz częściej zastanawiać się, czy Maks naprawdę ją kocha i czy jej własne uczucia są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Na szczęście może liczyć na Marine, która – choć sama ma zupełnie inne problemy – potrafi ją pocieszyć i wesprzeć. Przez chwilę siostry potrafią być dla siebie naprawdę miłe, ale ich zgoda nie trwa długo. W końcu jak zwykle dochodzi do kolejnego domowego zamieszania, w którym nie zabraknie kłótni, wzajemnych złośliwości i powodów do śmiechu.

Sisters. Ja pierwsza! Tom 20 autorstwa Christophe'a Cazenove'a i Williama Maury'ego to kolejna odsłona humorystycznej serii o dwóch siostrach, które potrafią doprowadzić się nawzajem do szału, ale kiedy trzeba, również stanąć po swojej stronie. Ten tom skupia się między innymi na pierwszych miłosnych rozterkach Wendy, jednak nie oznacza to, że Marine zamierza pozwolić starszej siostrze spokojnie przeżywać swoje problemy.

Wendy i Marine są od siebie bardzo różne, a właśnie te różnice od początku napędzają większość zabawnych sytuacji. Wendy jest nastolatką, która coraz poważniej zaczyna myśleć o uczuciach i relacji z Maksem, podczas gdy Marine pozostaje młodszą siostrą, dla której świat wygląda zupełnie inaczej. Mimo ciągłych sprzeczek dziewczyny potrafią się jednak wzajemnie wesprzeć. I chyba właśnie ta mieszanka miłości, irytacji, zazdrości i siostrzanej solidarności sprawia, że ich relacja wypada tak wiarygodnie.

Tematyka tomu naturalnie kręci się wokół dorastania, pierwszych zauroczeń, niepewności i potrzeby bycia akceptowanym. Wendy zaczyna zadawać sobie pytania, które dla nastolatki mogą być naprawdę ważne, a Marine również przeżywa własne małe dramaty. Autorzy nie próbują jednak robić z tego poważnej opowieści o dojrzewaniu – wszystko zostaje podane z dużą dawką humoru. Emocje są prawdziwe, ale reakcje bohaterek często prowadzą do kompletnie absurdalnych sytuacji.

Podobnie jak w poprzednich częściach, nie mamy tutaj jednej rozbudowanej historii prowadzonej od początku do końca. Album składa się z krótkich epizodów pokazujących różne sytuacje z życia sióstr. Poszczególne scenki można czytać niezależnie, a ich kolejność nie tworzy jednej chronologicznej fabuły. Dzięki temu komiks świetnie sprawdza się jako szybka, niezobowiązująca lektura – można przeczytać kilka stron i odłożyć go bez poczucia, że zgubiliśmy główny wątek.

Rysunki Williama Maury'ego idealnie współgrają z takim sposobem prowadzenia historii. Są dynamiczne, kolorowe i bardzo ekspresyjne. Mimika Wendy i Marine często sama w sobie jest źródłem humoru – wystarczy spojrzenie, mina albo odpowiednio pokazana reakcja, żeby żart zadziałał jeszcze mocniej. Kadry są przejrzyste, a sceny domowych awantur mają odpowiednią dynamikę. Ilustracje dobrze pokazują również różnice między siostrami, dzięki czemu ich charaktery są widoczne nie tylko w dialogach.

Największą zaletą Sisters pozostaje umiejętność przedstawiania zwyczajnych rodzinnych sytuacji w taki sposób, żeby nawet dobrze znane problemy stały się zabawne. Nie każdy gag będzie równie udany, a część żartów opiera się na podobnym schemacie, ale przy takiej formule trudno tego całkowicie uniknąć. Ważne, że między kolejnymi kłótniami wciąż widać prawdziwą więź Wendy i Marine – mogą się ze sobą kłócić niemal o wszystko, ale kiedy jedna naprawdę potrzebuje drugiej, potrafią odłożyć swoje animozje na bok.

To lekki i zabawny komiks dla młodszych czytelników, szczególnie tych, którzy lubią historie o rodzeństwie, szkolnym życiu, przyjaźni i pierwszych zauroczeniach. Fani wcześniejszych tomów z pewnością wiedzą już, czego się spodziewać – kolejnej porcji siostrzanego chaosu, który tym razem wzbogacono o trochę więcej nastoletnich rozterek.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Dzikie łapy. Sekrety Miasta, Victor Nordahl

 

Autor: Victor Nordahl
Tytuł: Dzikie łapy. Sekrety miasta

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 160

Lukas wreszcie opuszcza fermę, na której był przetrzymywany, i razem z dzikim lisem Trymem rusza śladem swojej mamy. Poszukiwania prowadzą ich w stronę miasta, miejsca zupełnie innego od znanego im lasu. Ich wyprawa okazuje się nie tylko poszukiwaniem mamy, ale również próbą odnalezienia własnego miejsca w świecie.

Dzikie łapy. Sekrety miasta. Tom 3 to kolejna część przygodowego komiksu, w którym losy zwierzęcych bohaterów łączą się z tematami wolności, rodziny i poszukiwania własnych korzeni. Tym razem historia wychodzi poza dobrze znane bohaterom tereny i otwiera przed nimi zupełnie nową przestrzeń. Miasto jest dla nich czymś obcym i nieprzewidywalnym, dlatego sama zmiana otoczenia staje się ważnym elementem przygody.

Lukas bardzo wyraźnie dojrzewa wraz z kolejnymi wydarzeniami. Nie jest już tym samym przestraszonym lisem, którego poznaliśmy wcześniej – potrafi podejmować samodzielne decyzje i działać mimo strachu. Towarzyszący mu Trym również nie pozostaje wyłącznie kompanem podróży. Między lisami rozwija się więź, a wspólne doświadczenia sprawiają, że zaczynają coraz lepiej rozumieć siebie nawzajem. Ich relacja jest jednym z najciekawszych elementów całego tomu.

Poszukiwanie mamy staje się okazją do poruszenia kilku ważnych tematów. Lukas chce poznać swoją przeszłość i zrozumieć, dlaczego jego życie potoczyło się właśnie w taki sposób. W tle pojawia się również pytanie o znaczenie domu – czy jest nim miejsce, w którym się urodziliśmy, czy może ludzie i zwierzęta, przy których czujemy się bezpiecznie. Ważna pozostaje także wolność i możliwość decydowania o własnym losie.

Historia została poprowadzona w taki sposób, że przygoda przeplata się ze spokojniejszymi momentami, w których bohaterowie mają czas na rozmowę i obserwowanie otaczającego ich świata. Nie brakuje napięcia, tajemnic i sytuacji, w których trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej, ale autor nie próbuje na siłę przyspieszać fabuły. Dzięki temu emocjonalne fragmenty mają odpowiednio dużo miejsca.

Ogromną rolę odgrywają tutaj ilustracje. Zwierzęcy bohaterowie są bardzo ekspresyjni, a ich ruchy, spojrzenia i mimika pozwalają łatwo odczytać emocje nawet wtedy, gdy nie pada ani jedno słowo. Leśne sceny mają spokojniejszy, naturalny charakter, natomiast miasto zostało przedstawione jako miejsce głośne, pełne ludzi i zupełnie obce bohaterom. Zmiana otoczenia jest więc widoczna również w rysunkach. Kadry dobrze prowadzą akcję, a dynamiczne sceny nabierają dzięki nim odpowiedniego tempa. Podoba mi się także, że dialogi prowadzone przez ludzi są dla zwierząt niezrozumiałe i zapisano je specjalnie bazgrołami, które nie mają żadnego sensu podczas lektury. Poznajemy bowiem perspektywę lisów i to je rozumiemy.

Największą siłą Sekretów miasta jest połączenie przygodowej historii z emocjami. To nie jest wyłącznie opowieść o wyprawie w poszukiwaniu zaginionej mamy. Lukas i Trym po drodze zmieniają się, uczą zaufania i zaczynają lepiej rozumieć własną przeszłość. Niektóre wydarzenia można przewidzieć, ale nie odbiera to przyjemności z lektury, ponieważ najważniejsze pozostają relacje między bohaterami i atmosfera całej podróży.

To komiks przede wszystkim dla młodszych czytelników, którzy lubią historie o zwierzętach, przygodach i odkrywaniu tajemnic. W tym przypadku zdecydowanie warto znać wcześniejsze tomy, ponieważ losy Lukasa i Tryma tworzą ciągłą opowieść, a ich relacja rozwija się z części na część.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Looshkin. Psoty, śmieszki, heheszki!, Jamie Smart


 Autor: Jamie Smart
Tytuł: Looshkin. Psoty, śmieszki, heheszki!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 208

Profesor Sigmund de Lulu postanawia zbadać niezwykłego niebieskiego kota, którego zachowanie zdecydowanie odbiega od tego, czego można oczekiwać po zwyczajnym zwierzaku. Looshkin szybko udowadnia, że jest przypadkiem absolutnie wyjątkowym – ma niespożytą energię, szalone pomysły i wyobraźnię, która nie zna żadnych granic. Zamiast spokojnie poddać się obserwacji, wciąga profesora i wszystkich wokół w kolejne absurdalne sytuacje.

Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki. Tom 2 autorstwa Jamiego Smarta to komiks, w którym logika schodzi na dalszy plan, a jej miejsce zajmują absurd, chaos i bardzo specyficzne poczucie humoru. To kolejny tom serii, w której zwyczajne sytuacje błyskawicznie zamieniają się w kompletnie nieprzewidywalne przygody. 

Looshkin zdecydowanie nie jest kotem, którego można łatwo okiełznać. Niebieski bohater jest impulsywny, pomysłowy i właściwie każdą sytuację potrafi doprowadzić do kompletnego zamieszania. Towarzyszące mu postacie świetnie uzupełniają jego charakter, szczególnie profesor de Lulu, który próbuje podejść do Looshkina w sposób naukowy i racjonalny. Problem w tym, że w świecie tego kota rozsądek bardzo szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Trudno doszukiwać się tutaj jednego wielkiego przesłania i właściwie nie ma takiej potrzeby. Looshkin ma przede wszystkim bawić. Humor opiera się na absurdalnych sytuacjach, zaskakujących pomysłach i świadomym przekraczaniu granic logiki. Kot potrafi w jednej chwili znaleźć się w zupełnie nieprawdopodobnej sytuacji, a chwilę później zrobić coś jeszcze bardziej niedorzecznego. Dzięki temu czytelnik nigdy nie wie, czego spodziewać się na kolejnej stronie.

Komiks jest zbudowany z krótkich scen i gagów, które bardzo szybko prowadzą do puenty. Tempo pozostaje szybkie, a dialogi są krótkie i dobrze dopasowane do charakteru bohaterów. Jamie Smart nie próbuje wszystkiego szczegółowo tłumaczyć – pozwala, żeby humor wynikał z sytuacji i reakcji postaci. Dzięki temu album czyta się błyskawicznie, choć zdecydowanie warto zatrzymać się przy ilustracjach, bo sporo żartów ukryto właśnie w nich.

Rysunki są niezwykle ekspresyjne i pełne ruchu. Looshkin dzięki swojej mimice potrafi rozbawić samym spojrzeniem, a jego charakterystyczna sylwetka sprawia, że trudno pomylić go z jakimkolwiek innym bohaterem. Kadry są dynamiczne, często mocno wypełnione szczegółami, a kolejne elementy ilustracji potrafią tworzyć dodatkowe żarty. Kolorowa, charakterystyczna kreska idealnie pasuje do historii, w której właściwie wszystko może wydarzyć się za chwilę.

Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki. Tom 2 najlepiej sprawdzi się u dzieci, które lubią absurdalny humor, szalone pomysły i bohaterów wymykających się wszelkim zasadom. To lektura przede wszystkim dla dobrej zabawy – idealna wtedy, gdy zamiast poważnej historii mamy ochotę na trochę kontrolowanego chaosu i mnóstwo kocich psot.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Tablica

Tytuł: Tablica
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 142

Przed ślubem Fryzi i Radzia w domu rodziny Bluey panuje radosne zamieszanie. Wszystko zmienia się jednak, gdy przed domem pojawia się tablica „Na sprzedaż”. Tata dostał pracę w innym mieście, więc rodzina jest zmuszona do przeprowadzki, a dla Bluey oznacza to pożegnanie z domem, przyjaciółmi i wszystkim, co zna. Nie zamierza łatwo się z tym pogodzić i zrobi wszystko, żeby zatrzymać nadchodzącą zmianę.

Bluey. Tablica to książkowa adaptacja historii znanej z serialu animowanego, która tym razem sięga po znacznie bardziej emocjonalny temat. To opowieść o zmianach, lęku przed nieznanym i o tym, że nie wszystko, co początkowo wydaje się końcem czegoś dobrego, rzeczywiście nim jest.

Bluey bardzo mocno przeżywa perspektywę przeprowadzki. Jej reakcje są naturalne i łatwe do zrozumienia – nie chce opuszczać miejsca, które zna, swoich przyjaciół i codziennego świata, w którym czuje się bezpiecznie. Pozostali członkowie rodziny również mają swoje emocje związane z nadchodzącą zmianą, dzięki czemu historia nie sprowadza się wyłącznie do dziecięcego niezadowolenia. Każdy musi na swój sposób odnaleźć się w sytuacji, której nie da się po prostu odsunąć. Plusem jest pokazanie, jak odbiera tę sytuację Bingo - jak się okazuje, ona wcale nie jest szczęśliwa ze zmiany, mimo że zachowuje się inaczej.

Najważniejszym tematem książki jest lęk przed zmianą. Dzieci często chcą, żeby wszystko pozostało dokładnie takie, jakie jest, dlatego perspektywa przeprowadzki, zmiany szkoły czy rozstania z przyjaciółmi może wydawać się ogromnym problemem. Historia Bluey pokazuje, że strach przed nieznanym jest czymś zupełnie naturalnym, a jednocześnie przypomina, że nie zawsze potrafimy od razu przewidzieć, czy czekająca nas zmiana będzie dobra, czy zła. Czasami odpowiedź rzeczywiście przychodzi dopiero później.

Podoba mi się również to, że książka nie próbuje na siłę przekonywać Bluey, że powinna się cieszyć z przeprowadzki. Jej emocje zostają potraktowane poważnie, a rodzina jest obok niej, kiedy dziewczynka próbuje poradzić sobie z trudną sytuacją. Dzięki temu historia może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem o zmianach, rozstaniach i sytuacjach, na które nie zawsze mamy wpływ.

Tekst jest prosty i przystępny, dlatego książkę dobrze czyta się razem z młodszym dzieckiem. Fabuła została skondensowana do najważniejszych wydarzeń, ale zachowuje emocjonalny charakter opowieści. To nie jest wyłącznie lekka historyjka o Bluey – w tej książce jest zdecydowanie więcej miejsca na uczucia i rodzinne rozmowy niż na samą zabawę. Mam wrażenie, że nie jest też tak prosta i jednowątkowa jak inne pozycje z tej serii. Poza samą sytuacją z przeprowadzką, mamy też inne wydarzenia, w tym ucieczkę panny młodej i nieporozumienia z przyszłym mężem, którym stara się zaradzić mama Bluey.

Ilustracje wykorzystują kadry zaczerpnięte bezpośrednio z animacji, dlatego fani serialu od razu poczują się w znajomym świecie. Kolorowe obrazki dobrze oddają emocje bohaterów, a kolejne sceny pomagają młodszym dzieciom śledzić wydarzenia. Szczególnie ważne są tutaj momenty pokazujące rodzinę Bluey, ponieważ to właśnie ich wzajemne wsparcie stanowi jeden z najcieplejszych elementów całej historii.

Największą zaletą Bluey. Tablica jest to, że pod pozornie prostą historią o przeprowadzce kryje się opowieść o emocjach, których dzieci nie zawsze potrafią nazwać. Nie wszystko zostaje rozwiązane w jednej chwili, a sama historia pozwala zaakceptować fakt, że czasem możemy jednocześnie czegoś bardzo nie chcieć i bać się tego, a później odkryć w zmianie coś dobrego. Jeśli ktoś szuka wyłącznie zabawnej przygody Bluey, może być zaskoczony bardziej wzruszającym charakterem tej historii.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.

 

Dinuś chce być duży

 
Tytuł: Dinuś chce być duży
Wydawnictwo: HarperKids
Liczba stron: 96

Dinuś bardzo chciałby być już duży. Marzy o tym, żeby być tak silny, szybki i mądry jak starsze dinozaury, dlatego szuka sposobu, który pozwoli mu szybko dorosnąć. Jego przyjaciele podpowiadają mu, że warto spróbować nowych, zdrowych produktów, a w całej przygodzie wspiera go ukochany dziadek Tadek. Dinuś przekonuje się, że to, co jemy, ma znaczenie, a poznawanie nowych smaków może być całkiem fajną przygodą.

Dinuś chce być duży to kolejna książeczka z serii Dinuś i ważne sprawy, skierowana do najmłodszych dzieci. Tym razem punktem wyjścia jest bardzo bliski maluchom temat jedzenia – zwłaszcza próbowania nowych produktów i budowania zdrowych nawyków. Historia nie zamienia się jednak w wykład o zdrowym odżywianiu, tylko wykorzystuje dziecięce marzenie Dinusia, by pokazać, że o swoje ciało możemy dbać poprzez codzienne wybory.

Sam Dinuś jest typowym małym odkrywcą – ciekawym świata, pełnym energii i przekonanym, że bycie dużym oznacza przede wszystkim bycie silnym i sprawnym. Jego przyjaciele pomagają mu spojrzeć na jedzenie z innej perspektywy, a dziadek Tadek wnosi do historii spokój i poczucie bezpieczeństwa. 

Wątek zdrowego jedzenia został przedstawiony bardzo łagodnie. Nie ma tutaj straszenia niezdrowymi produktami ani presji, że dziecko powinno natychmiast polubić wszystko, co znajduje się na talerzu. Znacznie ważniejsze jest samo próbowanie i ciekawość nowych smaków. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, dlaczego różnorodne jedzenie jest potrzebne organizmowi i dlaczego czasem warto dać szansę produktom, których wcześniej nie mieliśmy ochoty spróbować.

Książeczka jest krótka i ma bardzo prostą konstrukcję, ale została pomyślana tak, by dziecko mogło aktywnie uczestniczyć w lekturze. Pojawiają się otwierane okienka, elementy przestrzenne oraz efektowny finał w formie pop-upu. 

Kolorowe ilustracje są bardzo przyjazne. Dinozaury mają sympatyczny wygląd, a kolejne sceny są czytelne. Interaktywne elementy zostały wkomponowane w ilustracje w taki sposób, że samo oglądanie książki staje się częścią zabawy. 

Największą zaletą książki jest połączenie prostego przekazu z atrakcyjną formą. Temat zdrowego jedzenia zostaje oswojony bez moralizowania, a dziecko dostaje okazję do poznawania nowych smaków razem z bohaterem, z którym łatwo się utożsamić. 

To sympatyczna propozycja dla najmłodszych, szczególnie jeśli temat jedzenia i próbowania nowych produktów jest aktualny w domu. Dinuś nie poucza, tylko pokazuje, że zdrowe nawyki można poznawać z ciekawością i odrobiną zabawy – najlepiej oczywiście razem z bliskimi.

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperKids.  

 

Więcej informacji o książkach wydawnictwa znajdziecie tu.