Sisters. Ja pierwsza!, Christophe Cazenove


Autor: Christophe Cazenove
Tytuł: Sisters. Ja pierwsza!

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 48

Wendy zaczyna coraz częściej zastanawiać się, czy Maks naprawdę ją kocha i czy jej własne uczucia są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Na szczęście może liczyć na Marine, która – choć sama ma zupełnie inne problemy – potrafi ją pocieszyć i wesprzeć. Przez chwilę siostry potrafią być dla siebie naprawdę miłe, ale ich zgoda nie trwa długo. W końcu jak zwykle dochodzi do kolejnego domowego zamieszania, w którym nie zabraknie kłótni, wzajemnych złośliwości i powodów do śmiechu.

Sisters. Ja pierwsza! Tom 20 autorstwa Christophe'a Cazenove'a i Williama Maury'ego to kolejna odsłona humorystycznej serii o dwóch siostrach, które potrafią doprowadzić się nawzajem do szału, ale kiedy trzeba, również stanąć po swojej stronie. Ten tom skupia się między innymi na pierwszych miłosnych rozterkach Wendy, jednak nie oznacza to, że Marine zamierza pozwolić starszej siostrze spokojnie przeżywać swoje problemy.

Wendy i Marine są od siebie bardzo różne, a właśnie te różnice od początku napędzają większość zabawnych sytuacji. Wendy jest nastolatką, która coraz poważniej zaczyna myśleć o uczuciach i relacji z Maksem, podczas gdy Marine pozostaje młodszą siostrą, dla której świat wygląda zupełnie inaczej. Mimo ciągłych sprzeczek dziewczyny potrafią się jednak wzajemnie wesprzeć. I chyba właśnie ta mieszanka miłości, irytacji, zazdrości i siostrzanej solidarności sprawia, że ich relacja wypada tak wiarygodnie.

Tematyka tomu naturalnie kręci się wokół dorastania, pierwszych zauroczeń, niepewności i potrzeby bycia akceptowanym. Wendy zaczyna zadawać sobie pytania, które dla nastolatki mogą być naprawdę ważne, a Marine również przeżywa własne małe dramaty. Autorzy nie próbują jednak robić z tego poważnej opowieści o dojrzewaniu – wszystko zostaje podane z dużą dawką humoru. Emocje są prawdziwe, ale reakcje bohaterek często prowadzą do kompletnie absurdalnych sytuacji.

Podobnie jak w poprzednich częściach, nie mamy tutaj jednej rozbudowanej historii prowadzonej od początku do końca. Album składa się z krótkich epizodów pokazujących różne sytuacje z życia sióstr. Poszczególne scenki można czytać niezależnie, a ich kolejność nie tworzy jednej chronologicznej fabuły. Dzięki temu komiks świetnie sprawdza się jako szybka, niezobowiązująca lektura – można przeczytać kilka stron i odłożyć go bez poczucia, że zgubiliśmy główny wątek.

Rysunki Williama Maury'ego idealnie współgrają z takim sposobem prowadzenia historii. Są dynamiczne, kolorowe i bardzo ekspresyjne. Mimika Wendy i Marine często sama w sobie jest źródłem humoru – wystarczy spojrzenie, mina albo odpowiednio pokazana reakcja, żeby żart zadziałał jeszcze mocniej. Kadry są przejrzyste, a sceny domowych awantur mają odpowiednią dynamikę. Ilustracje dobrze pokazują również różnice między siostrami, dzięki czemu ich charaktery są widoczne nie tylko w dialogach.

Największą zaletą Sisters pozostaje umiejętność przedstawiania zwyczajnych rodzinnych sytuacji w taki sposób, żeby nawet dobrze znane problemy stały się zabawne. Nie każdy gag będzie równie udany, a część żartów opiera się na podobnym schemacie, ale przy takiej formule trudno tego całkowicie uniknąć. Ważne, że między kolejnymi kłótniami wciąż widać prawdziwą więź Wendy i Marine – mogą się ze sobą kłócić niemal o wszystko, ale kiedy jedna naprawdę potrzebuje drugiej, potrafią odłożyć swoje animozje na bok.

To lekki i zabawny komiks dla młodszych czytelników, szczególnie tych, którzy lubią historie o rodzeństwie, szkolnym życiu, przyjaźni i pierwszych zauroczeniach. Fani wcześniejszych tomów z pewnością wiedzą już, czego się spodziewać – kolejnej porcji siostrzanego chaosu, który tym razem wzbogacono o trochę więcej nastoletnich rozterek.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj znać, co sądzisz o wpisie!