"Seria Niefortunnych Zdarzeń. Gabinet Gadów" - Lemony Snicket



Autor: Lemony Snicket
Tytuł: Gabinet Gadów
Pełny tytuł: Seria Niefortunnych Zdarzeń. Gabinet Gadów
Tytuł oryginalny: The Reptile Room
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 208
 

Lemony Snicket to autor serii książek dla młodzieży pt. „Seria Niefortunnych Zdarzeń”. Drugą z trzynastu części jest „Gabinet Gadów”. Wszystkie książki wydało wydawnictwo Egmont. Pierwsza edycja miała miejsce w 2002 roku, obecnie wznowiono wydanie z nowymi okładkami.

Po przykrych doświadczeniach z hrabią Olafem, rodzeństwo Baudelaire trafia do nowego opiekuna. Montgomery Mongomery jest naukowcem, bada gady. Wujek planuje wycieczkę do Peru, ale czeka na nowego asystenta. Dzieci są u niego szczęśliwe – Kalus ma do dyspozycji cudowną bibliotekę, Słoneczko przyjaźni się z groźnymi wężami, a Wioletka wymyśla nowe urządzenia. Gdy w końcu pojawia się nowy asystent, Stefano, dzieci dostrzegają, że jest to hrabia Olaf. Wujek też zauważa, że coś jest nie tak, chociaż czuje, że asystent chce mu wykraść rzadki gatunek węża. W końcu wujek ginie, a Olaf, nadal podszywając się pod Stefana, chce zaopiekować się dziećmi, a tak naprawdę ich fortuną. Niestety, nie udaje mu się wcielić swojego planu w życie i ucieka. Sieroty muszą przygotować się na wycieczkę do nowego domu.

Druga część serii napawa optymizmem. Dzieci są w końcu szczęśliwe. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że Olaf dalej ich śledzi. Nadal pragnie ich fortuny i nie cofnie się przed niczym, by ją zdobyć.
 
Mimo że to powieść dla młodzieży jest tu dość drastycznie – mamy do czynienia ze śmiercią, a dokładnie z morderstwem. To tragiczne, dlatego tak niespodziewane w powieści dla młodszych czytelników.
Narrator jest jak zwykle dość ciekawy. Jest niefrasobliwy, opowiada o wszystkich okropieństwach i stara się nas ostrzec przed dalszym czytaniem. Zachowuje się on raczej jak opowiadacz bajek, a nie jak narrator powieści. 

Język jest dość dobry i dostosowany do czytelnika. Bardzo ciekawe jest to, że narrator stara się nam pokazać, co Słoneczko ma na myśli, gdy gaworzy.

Nowe okładki są ciekawe, odświeżają wygląd książek. Ja jestem posiadaczką starych okładek, które mają dla mnie niesamowity urok i nadają powieści klimat. Strony są wykonane z niesamowitego materiału, są nieco pożółkłe. Twarda okładka nadaje jej eleganckiego wyglądu.

Sama historia jest ciekawa i chyba jest moją ulubioną częścią. Gady są świetnym pomysłem jako tło, wujek jest sympatyczny, a dzieci są szczęśliwe. Aż serce pęka, gdy w końcu wszystko się sypie.

Komu polecam? Na pewno musicie przeczytać pierwszą część, by zrozumieć kim są sieroty Baudelaire. Gdy to już będzie za wami, sami zapragniecie sięgnąć po tę książkę. Wioletka, Klaus i Słoneczko to sympatyczne, choć nieco pechowe, dzieci, które na pewno polubicie. To raczej książka dla młodszych czytelników, ale i starsi coś w niej znajdą – oddanie, przywiązanie, rodzeństwo, które o siebie dba i niebezpieczeństwo, które ich ściga. Doba książka przygodowa, naprawdę.

7 komentarzy:

  1. Czy z losami wujcia Monty'ego w opisie to nie za duży spojler? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh te książki tak bardzo dobrze wspominam <3 przeczytałam wszystkie , a większość mam w swojej osobistej biblioteczce :) Mimo , że faktycznie wesołe nie są , pochłaniałam je jedna po drugiej w mgnieniu oka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tych książek i nie zamierzam, ale tytuł jest mi znany. Również moim zdaniem starsze okładki mają w sobie więcej uroku. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie za bardzo ciągnie mnie do tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tak samo jak Recenzje Kiti. Nie moja bajka po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością mogę sobie odpuścić

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!