Mania Skłodowska, Jakub Skworz


Autor: Jakub Skworz
Tytuł: Mania Skłodowska
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Liczba stron: 200

Ola nie może jechać z rodzicami i bratem do Paryża. Babcia postanawia nieco jej zrekompensować ten nieudany czas i zabiera ją we własną podróż… do świata Marii Skłodowskiej. A dokładniej do jej dzieciństwa, a potem do kolejnych etapów jej życia. Czy Ola będzie się dobrze bawić, obserwując życie Mani, i czy coś wyniesie z tej podróży?

Mania Skłodowska Jakuba Skworza to książka dla dzieci, w której przedstawia się życie Marii Skłodowskiej-Curie. Nie jest to jednak typowa biografia, raczej połączenie biografii z powieścią przygodową. Główną bohaterką jest jednak nie znana chemiczka i noblistka, lecz Ola – dziewczynka, która spędza czas u dziadków.

Mania Skłodowska to książka, z której można poznać lepiej życie znanej chemiczki. Dowiadujemy się, jaka była w dzieciństwie, jak zarabiała na studia, jak poznała swojego męża i czy jej mama była dla niej czuła. To ciekawe poznać tak ważną personę od zupełnie innej strony. Dzięki temu dzieci mogą zobaczyć, że nawet bardzo znani i cenieni ludzie byli po prostu zwyczajnymi osobami, które miały jakieś problemy i słabości. To świetny pomysł na stworzenie właśnie takiej fabuły.

Ciekawe jest też zderzenie świata Marii i Oli. Ola nie wszystko potrafi zrozumieć, czasem jej babcia tłumaczy jej pewne kwestie. Dzięki temu przemycane są informacje o czasach, w jakich żyła Mania. Nie jest to jednak robione sztampowo, autor miał pomysł na ten motyw i po prostu umieszczał bohaterów w takich momentach, które potem krótko objaśniał pewnymi wydarzeniami – jak wątek z nauczaniem dziewcząt robótek ręcznych, gdy pojawiła się nagła kontrola.

Styl książki jest dostosowany do czytelnika – młodego, chłonącego wiedzę. Nie ma skomplikowanych słów i zawiłych zdań, czyta się to dobrze i płynnie. Nie czuć też banalności i naiwności, które mogły cechować powieści tego typu – autor nie traktuje swoich czytelników z góry, opowieść jest bardzo płynna i wciągająca.

Ogromnym plusem jest fakt, że nie jest to typowa biografia. Tak naprawdę główną bohaterką jest Ola, która z pewnością jest niemal rówieśnicą czytelników tej książki. Wątek z „wchodzeniem” do lektury jest bardzo pomysłowy i super objaśnia poznawanie życia sławnych osób w czasach ich życia. Dzięki pewnym wydarzeniom pozycja zyskuje wręcz przygodowy charakter, co sprawia, że czyta się ją z ogromnym zaciekawieniem.

Mania Skłodowska to wciągająca książka, która spodoba się młodszym czytelnikom. Treść uzupełniają piękne ilustracje, które jednak są tylko dodatkiem, nie głównym punktem tej pozycji. Książka doskonała na prezent, do wspólnego czytania lub samodzielnej lektury, bardzo ciekawa i godna polecenia.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-KA:


 oraz Autora.

5 dowodów na to, że książka to zły pomysł na prezent



Na pewno z okazji mikołajek i nadchodzących świąt wiele osób wymarzyło sobie książkę jako prezent idealny. Przekonam was, że to jeden z najgorszych prezentów.

Przeczytałeś już?
Gdy dostaniesz książkę, obdarowujący może zamęczać cię pytaniami na temat tego, czy już przeczytałeś tę pozycję. Głupio jest ciągle mówić „nie”, a wiadomo, że czasem trzeba odłożyć taką książkę na potem, bo przecież jest wiele innych lektur, które domagają się uwagi.

Kolejne tomy
Wyobraź sobie, że przeczytałeś książkę i wiesz, że ta historia jeszcze się nie skończyła. Jesteś zmuszony dokupić kolejne tomy. Jak jest ich dwa, nie ma problemu. A co w przypadku, gdy jest ich 7 albo 15?

Zły tom
Koszmarem może okazać się otrzymanie książki, która nie jest pierwszą częścią cyklu. Jak zacząć lekturę od środka?

Nie moja bajka
Najgorsza rzecz z możliwych – dostać coś, co w ogóle nie jest w naszym typie. Skarpetki, sweter czy nawet sukienkę można jeszcze raz założyć, by zrobić przyjemność tej drugiej osobie. Ale po co męczyć się z lekturą czegoś, co nam nie leży?

Encyklopedia to też książka
W dzisiejszych czasach mało kto korzysta z encyklopedii czy słownika w wersji papierowej. A to przecież też książki. Co w przypadku gdy je otrzymamy? No cóż, ja bym się ucieszyła, ale jestem w mniejszości pewnie. W każdym razie – wymagają miejsca, przestrzeni, uzbierania całego wydania… koszmar!

Listopad w filmach




Bohemian Rhapsody
Genialny film biograficzny. Świetna obsada, pięknie pokazane sceny muzyczne, koncerty. Sama historia też porywająca. Kawał dobrego kina, które spodoba się takim laikom jak ja, bo fani narzekają. Mimo wszystko trzeba przyznać, że Malek w roli wokalisty Queen dał radę. Nie można od niego oderwać wzroku.


Dziewczyna w sieci pająka
Film akcji, w którym wielką rolę odgrywa współczesna technologia. Podobało mi się to, że bohaterka tak doskonale radziła sobie ze wszystkim – i z hakowaniem, i z biciem innych. Wątek rodzinny mnie nie zaskoczył, właściwie tego się spodziewałam. Oglądało się dobrze. Niezłe kino sensacyjne.


Dziadek do orzechów
Piękna muzyka i kostiumy – i chyba tyle mogę powiedzieć. Historia sama w sobie mnie nie zaskoczyła, wiedziałam, że nastąpi jakiś zwrot akcji, który odwróci całą opowieść. Mimo wszystko to Disney, a Disneya kocham i na pewno jeszcze kiedyś zerknę na ten film, by móc go dokładnie przeanalizować.


Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda
Wydaje mi się, że coś nie zagrało w tym filmie. Był za długi i czasem brakowało mi rozwiązania pewnych kwestii, które się pojawiały na ekranie. Plusem jest młodu Dumbledore i pokazanie Hogwartu. Świetnie, że pojawił się wątek uczuciowy dotyczący Newta, ale zabrakło mi trochę jego rozwinięcia. Ogólnie – klimat jest, ale brakuje kropki nad „i”.