Świątecznie

Witajcie!
Na wstępie chciałabym Wam złożyć życzenia świąteczne. Wiem, że jeszcze trochę czasu do Świąt zostało, ale w ferworze przygotowań może nie być czasu ani na ich pisanie, ani na ich czytanie.
Zatem ciepłych, spokojnych, pełnych uśmiechu Świąt, wspaniałych prezentów pod choinkę, a także wielu chwil spędzonych z ciekawymi lekturami.


Przy okazji pragnę przypomnieć o akcji portalu Sztukater. Ma ona na celu zbiórkę darów kulturalnych. Dla nas to drobny gest, a dla wielu osób może okazać się czymś wyjątkowym. Ja już wzięłam udział, teraz kolej na Was!
TU znajdziecie szczegóły. Pisałam o tym też na blogu.
Sztukater zaczyna też inną akcję. Polega ona na pomocy osobom samotnym. W świąteczne dni będzie można porozmawiać z kimś ze Stowarzyszenia, by poczuć się lepiej.
Niestety, to nie wystarczy. My sami musimy stać się wrażliwsi, zwróćmy uwagę na osoby samotne i smutne. Takie okazje jak Święta najczęściej wzbudzają w nich myśli samobójcze, depresyjne i destrukcyjne. Niewiele trzeba, by to zmienić. Wystarczy prosty, ludzki gest jak rozmowa.
Oto LINK z informacjami na ten temat. Zachęcam.

"Wołanie kukułki" - Robert Galbraith


Tytuł oryginalny: The Cuckoo’s Calling
Wydawnictwo: Dolnośląskie/Grupa Wydawnicza Publicat
Liczba stron: 451

http://publicat.pl/dolnoslaskie/oferta/kryminaly/wolanie-kukulki-br_65,2410,6722.html
 Robert Galbraith to pseudonim J.K. Rowling. Tym nazwiskiem opatrzyła ona swoją książkę „Wołanie kukułki”. Pozycja ukazała się w 2013 roku dzięki wydawnictwu Dolnośląskiemu, które należy do Grupy Wydawniczej Publicat.

Cormoran Strike jest detektywem, który nie ma spraw. W końcu jednak pojawia się w jego biurze klient – nie mógł wybrać sobie gorszego dnia niż ten. Właśnie zostawił narzeczoną, nie ma sekretarki, a na dodatek dostaje pogróżki i ponaglenia związane z pożyczką. Mimo wszystko Strike przyjmuje zlecenie, które dotyczy samobójstwa modelki Luli Landry. Piękna kobieta zmarła po wypadnięciu z balkonu. Jej brat jest przekonany, że nie było to samobójstwo, lecz ktoś jej w tym pomógł. Strike zaczyna przesłuchiwać świadków, dociera do policyjnej kartoteki i łączy poszlaki. Zatrudnia też nową sekretarkę, ale tylko na tydzień. Nie może pozwolić sobie na nieprzemyślane wydatki. Dziewczyna jest jednak bardzo zaangażowana w sprawę, wyszukuje informacje związane z potencjalnym morderstwem i świetnie podszywa się pod osoby, które zleca jej szef. Strike polubił Robin, mimo że wie, że nie może jej zatrzymać. Umawiają się jednak na dalszą pracę, co uszczęśliwia dziewczynę i wkurza jej narzeczonego. Robin pomaga Cormoranowi w prowadzeniu śledztwa. Głównie jednak to Strike działa – jest samowystarczalny, potrafi do wszystkiego i wszystkich dotrzeć i jest piekielnie spostrzegawczy. Czasem dzieli się z Robin swoimi spostrzeżeniami, jednak wiele zachowuje dla siebie. W końcu jest pewny, że śmierć modelki to nie był przypadek lecz zaplanowane z zimną krwią morderstwo. Kto za nim stoi?

J.K. Rowling stworzyła kryminał, którego głównym bohaterem jest weteran wojenny z jedną nogą i krzywą przeszłością. Jego matka zmarła w dziwnych okolicznościach, a jego ojcem jest gwiazda rocka, która nie utrzymuje z nim kontaktów. Strike jest przez to nieco zgorzkniały, a wiele osób myśli, że praca detektywa ma mu zrekompensować dziwną śmierć matki. Czasem jednak miałam wrażenie, że Cormoran nie radzi sobie z własnym życiem – upija się, śpi w pracy, bierze prysznic w przypadkowych miejscach. Dzięki temu jest jednak bardzo autentyczny, choć nieco zdegenerowany.

Robin to także ciekawa bohaterka. Jako sekretarka powinna odbierać telefony, wysyłać maile i sprawdzać pocztę. Jednak pracuje trochę nielegalnie, bo po tygodniu zostaje na dłużej, mimo że Tymczasowe Rozwiązania dobijają się do Strike w sprawie pracownicy. No i Robin marzy o pracy detektywa. Dlatego fascynuje ją sprawa, którą prowadzi jej szef. Na dodatek wypełnia swoje obowiązki niesamowicie sumiennie, a czasem zbyt dokładnie – np. gdy musi pozbierać upitego Strike’a do kupy i przekazać mu wiadomość o nowym związku jego byłej narzeczonej.

A tak blogerka cieszy się z książki,
którą dostała przedpremierowo
Inne postacie są niesamowicie wyraziste. Różne pozycje społeczne, zawody, wykształcenie… wiele osób pochodzi ze świata sław i celebrytów. Mimo tego są oni zróżnicowani – modelki, projektanci, reżyserzy… a przy tym odmienne orientacje seksualne, zboczenia, narkotyki, alkoholizm i uzależnienie od seksu. Cóż, mieszanka wybuchowa?

Najbardziej zaskakujący jest język. Każda postać dostała swój styl mówienia, czasem podsycony przekleństwami, czasem pełen błędów. Coś wspaniałego! Niewielu autorów myśli o tym, by postacie z wyższych i niższych warstw mówiły różnie – tu mamy przekrój przez każdy z możliwych sposobów wypowiadania się.

Jednak nie mogłam przejść do porządku dziennego nad dwoma rzeczami. Dokładnie nad pisownią. Internet pisany był małą literą i chociaż nie jest to już błędem, nie mogłam patrzeć na to słowo. No i pendrajw. Spolszczony. Wyglądał dziwnie w tekście, choć pojawił się tylko kilka razy.

Minusy? Są. A właściwie jest. Akcja wydawała mi się nieco zbyt wolna. Na koniec książki uznałam to jednak za mało ważne, bo dowody i rozmowy zrekompensowały to odczucie. Jednak książka ma ponad 400 stron, czasem męczyłam się, gdy ją czytałam.

Poza tym to dobra lektura. Autorka pokazała, że umie napisać coś innego niż powieść dla dzieci. Jest tu dużo rzeczy dla dorosłych – alkohol, narkotyki, seks, morderstwo… przede wszystkim jest jednak przekrój charakterów, które nie są określone jednoznacznie jako złe lub dobre. Dopiero po pewnym czasie okazuje się kto jest czarnym charakterem, a kogo czytelnik musi w myślach przeprosić za oskarżenia.

Komu polecam? Oczywiście miłośnikom Rowling. Sprawdźcie dlaczego chciała ukryć się pod pseudonimem. Poza tym na pewno spodoba się fanom kryminałów, którzy szukają czegoś innego niż zbrodnia w domku na wsi. Tu mamy świat celebrytów, szych i bogaczy – coś niebywałego i niewyobrażalnego dla większości z nas.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Grupy Wydawniczej Publicat:

"Wilcza księżniczka" - Cathryn Constable



Tytuł oryginalny: Wolf Princess
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 270

http://www.bukowylas.pl/ksiazki/wilcza-ksi%C4%99%C5%BCniczkaCathryn Constable pracowała jako dziennikarka dla znanych magazynów. Na rynku powieściowym zadebiutowała książką dla młodzieży pt. „Wilcza księżniczka”. W Polsce pozycja ta wyszła w 2013 roku dzięki wydawnictwu Bukowy Las.

Sophie jest uczennicą szkoły z internatem dla panien. Nie czuje się tu jednak dobrze. Większość jej koleżanek pochodzi z bogatych rodzin, jednak Sophie jest biedną sierotą. Jej opiekunka wysyła ją do szkoły, bo nie chce się nią zajmować. Dziewczyna marzy o wycieczce do Rosji, chce zobaczyć śnieg. Wie, że to niemożliwe. Jednak gdy do szkoły przybywa bogata Rosjanka okazuje się, że zażyczyła ona sobie, by Sophie wyruszyła z nią do Azji. Dziewczyna ma przekonać bogatych Rosjan do  przysyłania swoich dzieci do szkoły. W Rosji Sophie widzi śnieg pierwszy raz w życiu. Wcześniej tylko o nim śniła. Potem jednak sprawy zaczynają się komplikować – zamiast nauki i spotkań kulturalnych, Sophie wraz z przyjaciółkami trafia do zaniedbanego zamku, gdzie księżniczka Anna Wołkońska przyjmuje je ze wszystkimi honorami. Coś jednak jest nie tak – księżniczka okazuje się biedna, a jej obsesją stają się zaginione brylanty. Dziewczyny są jej potrzebne do ich odnalezienia.

Książka przeznaczona jest dla młodzieży. Główna bohaterka jest nastolatką, ma marzenia i wierne przyjaciółki. Potrafi podejść do swojej sytuacji z dystansem – nie przeszkadza jej fakt, że ma dziurawe swetry, a jej opiekunka nie chce się nią zajmować. Jej rodzice nie żyją – Sophie pamięta ojca, ma jego zdjęcie, często o nim śni. 

Jej przyjaciółki to kompletne przeciwieństwa. Jedna jest bogatą ślicznotką, która stroi się w najlepsze ubrania. Druga jest superinteligentna, nie przejmuje się swoim wyglądem. Sophie nie ma ani genialnej inteligencji, ani niesamowitej urody.

Akcja jest wartka i zaskakująca, ale dostosowana do młodych czytelników. Czasem jedynie gubiłam się w zawiłej sytuacji i nie wiedziałam, komu wierzyć. Niektóre rzeczy były też słabo wyjaśnione, mimo wszystko książka była spójna.

Wielkim plusem jest fakt, że nie wszystkie rzeczy od początku do końca skazane są na powodzenie. Czasem zastanawiałam się, jak dziewczyny poradzą sobie w sytuacjach, w których się znalazły. Zaskakujące jest też zakończenie, w którym dzieje się tyle, że aż trudno we wszystko uwierzyć.

Ciekawe jest też wplecenie historii rosyjskiego rodu arystokratycznego, który ma fascynujące dzieje.

Sam fakt przeniesienia dziewczyn z Anglii do odległej i zupełnie innej Rosji wydaje mi się genialnym pomysłem. Przy okazji nadaje powieści klimatu. No i co trzeba podkreślić – zróżnicowano tu wypowiedzi Angielek i Rosjan. Ci drudzy nie wypowiadają się poprawnie i płynnie, co jest ogromnym zaskoczeniem w tej pozycji, które trzeba rozliczyć na plus. Pojawiały się też rosyjskie zwroty, które opatrzono przypisami wyjaśniającymi ich znaczenie.

Trzeba przyznać, że książka jest wciągająca. Połknęłam ją w ciągu jednej nocy. Nie jest zbyt długa, ma wiele wątków, które się przenikają i mają ze sobą wiele wspólnego. Poza tym Sophie jest sympatyczną bohaterką.

Komu polecam? Na pewno młodzieży, która szuka czegoś do poczytania. To książka typowo dziewczęca, ale przygodowa, bez miłości. Sprytnie wpleciona historia nadaje powieści nieco tajemniczości, a fakt występowania w niej księżniczki jest fascynujący. To dobra pozycja, spodoba się tym, którzy mają ochotę miło spędzić czas w towarzystwie rówieśniczek z lektury.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bukowy Las:

"Przywróceni" - Jason Mott



Autor: Jason Mott
Tytuł: Przywróceni
Tytuł oryginalny: The Returned
Wydawnictwo: Mira/Harlequin
Liczba stron: 396

http://harlequin.pl/ksiazki/przywroceni

Jason Mott napisał książkę „Przywróceni”. Zebrała ona wiele dobrych recenzji. W Polsce pojawiła się w 2013 roku dzięki wydawnictwu Mira/Harlequin.

W drzwiach mieszkania Harolda i Lucille Hargrave’ów staje przedstawiciel Biura do spraw Przywróconych z ich synem, Jacobem. Problem polega na tym, że chłopiec nie żyje od wielu lat. Teraz jednak stoi obok eleganckiego mężczyzny i cieszy się na widok oszołomionego ojca. Urzędnik wyjaśnia, że Przywróconych jest coraz więcej, a to co pokazuje się w telewizji trwa. Na świecie pojawiają się osoby, które od lat nie żyją i za wszelką cenę chcą wrócić do swoich rodzin. Nigdy nie wiadomo, gdzie taki Przywrócony się pojawi. Nie zawsze też jego powrót  jest powodem do radości. Nie wszyscy potrafią się przekonać do nowej sytuacji. Miejscowy pastor przekonuje, że jest to cud boży, w co uparcie wierzy Lucille, która stara się chronić swojego syna przed źle życzącymi mu ludźmi. Harold jest jednak sceptyczny – wie, że jego syn zmarł wiele lat temu, a ten, który wrócił, jest tylko zjawą. Mimo wszystko nie opuszcza go w najtrudniejszej chwili – gdy Biuro postanawia zgromadzić Przywróconych w jednym, zamkniętym i odizolowanym miejscu. Harold udaje się z Jacobem do szkoły, gdzie czasem odwiedza ich Lucille. Z czasem jednak zabrania się jej wizyt, a Przywróconych przybywa. Nie podoba się to niektórym mieszkańcom, co jawnie pokazują w protestach. Na świecie jest dokładnie tak samo. Jak skończy się ta fala powrotów? Czy dawni żywi wyprą prawdziwie żywych z globu?

Książka przedstawia historie kilku osób, ale skupia się głównie na małżeństwie Hargrave’ych i ich ośmioletnim synu. W tle opisane są inne przypadki Przywróconych – mniej lub bardziej szczęśliwe. Ważną rolę odgrywa w powieści również urzędnik Biura, Bellamy. Jego rola nie sprowadza się tylko do informowania rodzin o pojawieniu się na ziemi ich zmarłych bliskich. Zaprzyjaźnia się on z Haroldem, pomaga mu i powierza w opiekę innych Przywróconych.

Mocnymi postaciami książki są Harold i Lucille. Oboje zmieniają się na przestrzeni stron, co bardzo zaskakuje i daje do myślenia. Końcowe akapity powieści pokazują ich w zupełnie innym świetle, co zmienia zdanie czytelnika na ich temat.

Język jest prosty, zdania krótkie, a dialogi czasem tylko tajemnicze. Korekta spisała się dobrze, a na końcu powieści umieszczono rozdział od autora, który przybliża nam pomysł powstania książki.

Akcja toczy się w miarę szybko, chociaż dla mnie była nieco przewidywalna. Sam pomysł jest jednak innowacyjny, a bardzo dobrze wykreowany świat przedstawiony zachwyca. 

Trzeba przyznać, że książka daje do myślenia. Jej wielką zaletą jest to, że autor nie stara się stanąć po żadnej ze stron – ani za tymi, którzy cieszą się z powrotów rodziny, ani za tymi, którzy widzą w nich zagrożenie. Pokazuje obie strony, przedstawia ich racje, ujmując je w najprostszy ze sposobów jako przeciwieństwo zdań małżonków Hargrave. To dobry zabieg, mimo że po licznych przejściach nawet opinie Harolda i Lucille zmieniają się.

Trzeba też wspomnieć o okładce, która jest zachwycająca. Prosta, bez zbędnych szczegółów, lecz zapadająca w pamięć i pełna wyrazu. Niesamowicie pasuje do powieści.

Dla mnie książka okazała się smutna. Nie płakałam, ale dała mi do myślenia. Osobiście wiele bym dała za kilka chwil z Przywróconym, lecz z drugiej strony ciężko byłoby mi się z nim ponownie żegnać. Zaczęłam się zastanawiać nad moją postawą wobec takiej hipotetycznej sytuacji. Z tego powodu uznałam, że książka jest wybitna – zmusiła mnie do wyrobienia swojej własnej opinii i wzbudziła we mnie emocje, których się nie spodziewałam.

Komu polecam? Moim zdaniem jest to książka warta uwagi, szczególnie dla tych, którzy kogoś stracili. Daje nadzieję, bądź ją odbiera, ale też pokazuje istotę śmierci. Nie można żyć złudzeniami, przeszłością i wspomnieniami – to wszystko jest tu zawarte między wierszami. Autor porusza też inne tematy, w tym ludobójstwa, postawy wobec potencjalnego zagrożenia i zmian charakterów ludzi w nowych sytuacjach. To wszystko jest gdzieś pokazane na marginesie, z boku, ale wyraźnie to widać po skończeniu pozycji. Dlatego warto po nią sięgnąć.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira/Harlequin:


"Przykry początek" - Lemony Snicket



Autor: Lemony Snicket
Tytuł: Przykry początek
Seria: Seria Niefortunnych Zdarzeń
Tytuł oryginalny: The Bad Beginning
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 172
 

Lemony Snicket, a tak naprawdę Daniel Handler, pisze kryminały. Ma na swoim koncie również serię książek dla dzieci pt. „Seria Niefortunnych Zdarzeń”. Pierwszą częścią jest „Przykry początek”, która pierwszy raz została w Polsce wydana w 2002 roku.

Wioletka, Klaus i Słoneczko są sierotami. Ich rodzice zginęli w pożarze domu. Pan Poe oddaje ich pod opiekę krewnego – Hrabiego Olafa. Dzieci nie są u niego szczęśliwe. Olaf to bezduszny osobnik, który chce przejąć majątek rodzeństwa. Ponieważ nie dostaje pieniędzy po zaadoptowaniu dzieci, zmuszony jest wymyślić inny sposób. Póki tego nie zrobi wykorzystuje młodych krewnych na wszelkie możliwe sposoby – każe im sprzątać i gotować. Nawet Słoneczko, która jest maluchem niepotrafiącym chodzić, musi pracować dla hrabiego. Olaf w końcu wpada na genialny pomysł – musi zostać mężem Wioletki, wtedy dostanie majątek rodziny. Sprawa nie jest jednak prosta – jak poślubić dziewczynkę zaledwie kilkunastoletnią będąc na dodatek jej krewnym i jedynym prawnym opiekunem? Postanawia wystawić przedstawienie teatralne, podczas którego odbędzie się ślub. By wszystko było zgodne z prawem Olaf postarał się nawet o prawdziwą sędzinę, która ma przypieczętować małżeństwo. Hrabia wie jednak, że rodzeństwo tak łatwo się nie podda. Wymyśla więc chytry plan, porywa Słoneczko i pod przymusem każe Wioletce złożyć podpis na dokumencie potwierdzającym akt zawarcia małżeństwa. 

Narracja w tej powieści jest dość ciekawa. Jest to trzecioosobowy opis przygód rodzeństwa z wtrętami narratora. To dość nietypowe fragmenty, gdyż autor wypowiada się tak, jakby opisywał coś, co kiedyś widział, albo słyszał i rozmyśla nad procesem tworzenia.

Bohaterowie też są interesujący. Wioletka wpada na genialne pomysły, gdy zwiąże włosy wstążką. Klaus pochłania książki, a wiedza, którą z nich zyskuje, nie raz ratuje rodzeństwu życie. Słoneczko, mimo że jeszcze raczkuje, ma ostre jak brzytwa ząbki, które przegryzają wszystko. Przy okazji gaworzy, a narrator stara się odgadnąć, co właśnie dziewczynka powiedziała.

Olaf i jego trupa też są doskonale opisani. To drugi biegun charakterów, zupełnie inny niż ten, który reprezentują dzieci. Rodzeństwo jest dobre i lojalne wobec siebie, Olaf – żądny majątku i zdolny wykorzystać nawet tak niewinne istoty jak osierocone rodzeństwo, by go zdobyć. Chociaż Wioletka, Klaus i Słoneczko nie są wcale tak do końca niewinne… potrafią sobie poradzić w nawet najtrudniejszej sytuacji.

Akcja jest wartka. Zaczyna się w momencie, gdy dzieci dowiadują się o śmierci swoich rodziców. To początek ich nowego, całkiem innego życia. Potem jest tylko gorzej, mimo wszystko trzymają się razem. Spisek Olafa jest doskonale skonstruowany, a jego wątek pozostaje otwarty na kolejne części serii.

Język jest dostosowany do czytelnika. Nie zapominajmy, że jest to książka dla dzieci i szeroko pojętej młodzieży. Nie ma tu trudnych zwrotów, albo zbyt rozbudowanych zdań.

Moim zdaniem jest to bardzo dobra książka. Pamiętam ją z dzieciństwa. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam zarówno wtedy jak i teraz. Mimo że nieodmiennie smuci mnie los rodzeństwa, przyjemnie się czyta tę pozycję. A to dopiero początek.

Komu polecam? Tym, którzy szukają czegoś dla swoich pociech, wnuczków, siostrzeńców i siostrzenic. Książki wyszły właśnie w nowej szacie graficznej, jeszcze bardziej atrakcyjne i zachęcające do czytania. Czasem smutna, czasem wesoła, innym razem przerażająca – mieszanka wybuchowa w sam raz dla tych, którzy chcą poznać naprawdę niefortunną historię.