Mała ucieczka, Marzena Sowa


 Autor: Marzena Sowa
Tytuł: Mała ucieczka

Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 40

Mała pajęczyca nie potrafi tkać sieci tak jak inne pająki, dlatego jej mama postanawia oddać ją na nauki do budzącego grozę Skarabeusza. W jego domu poznaje innych nietypowych podopiecznych – między innymi sepleniącą muchę, wiecznie narzekającego trutnia oraz robaczka świętojańskiego, który świeci tylko połową ciała. Pewnej nocy cała grupa postanawia uciec i wyruszyć w poszukiwaniu piękniejszego świata. 

Mała ucieczka Marzeny Sowy, z ilustracjami Dorothée de Monfreid, to pełen humoru komiks dla młodszych czytelników, w którym pod postaciami owadów kryje się opowieść o byciu innym, poszukiwaniu swojego miejsca i akceptowaniu własnych niedoskonałości. Mamy tutaj grupę bohaterów, którzy z różnych powodów nie do końca pasują do oczekiwań innych. Każdy z nich ma jakiś problem, ale właśnie te różnice sprawiają, że tworzą całkiem zgrany zespół.

Bardzo podoba mi się pomysł na główną bohaterkę. Mała pajęczyca nie posiada umiejętności, którą w jej świecie powinna mieć każda szanująca się przedstawicielka swojego gatunku. Szybko okazuje się jednak, że nie jest jedyną osobą, która ma jakiś „brak”. Mucha, truteń czy robaczek świętojański również zmagają się ze swoimi ograniczeniami. Dzięki temu historia pokazuje, że nie trzeba być idealnym, żeby znaleźć przyjaciół i razem poradzić sobie z trudną sytuacją. Dodatkowo pajęczyca jest odważna i ciekawa świata, przewodzi swojej grupie i zabiera ich w lepsze miejsce.

Sama ucieczka nadaje opowieści sporo dynamiki. Bohaterowie nie chcą dłużej tkwić w miejscu, w którym czują się źle, dlatego decydują się ruszyć w nieznane. Ich podróż ma kilka niespodziewanych momentów, ale można w niej dostrzec również coś więcej – potrzebę wolności, samodzielnego decydowania o sobie i przekonanie, że czasami warto spróbować zmienić swoje życie, nawet jeśli początkowo wydaje się to niemożliwe.

Ilustracje Dorothée de Monfreid bardzo dobrze pasują do takiej historii. Są wyraziste, pełne ruchu i charakterystycznych postaci, a owady zostały przedstawione w sposób, który pozwala dzieciom spojrzeć na nie trochę inaczej. Każdy bohater ma własny wygląd i mimikę, dzięki czemu łatwo rozpoznać jego emocje. Komiksowy układ plansz dobrze prowadzi przez wydarzenia, a ilustracje często dopowiadają żarty i sytuacje, których nie trzeba już szczegółowo opisywać słowami.

Ważne jest też to, że jest to komiks stosunkowo krótki – ma 40 stron – więc nie przytłoczy młodego czytelnika ogromną ilością tekstu. Jednocześnie historia jest na tyle konkretna, że nie sprawia wrażenia urwanej czy zbyt prostej. Dużo dzieje się zarówno w dialogach, jak i na samych planszach, dlatego lektura jest szybka, ale niepozbawiona treści. Plusem jest też fakt, że treść wydrukowano większym fontem, co ułatwia czytanie.

Mała ucieczka dobrze sprawdzi się u dzieci, które lubią komiksy, zabawne zwierzęce postacie i historie o wyprawach w nieznane. Myślę też, że może być dobrym wyborem dla młodych czytelników, którzy sami czasem czują, że nie pasują do innych – bo mała pajęczyca i jej nietypowi przyjaciele pokazują, że właśnie z takich różnic może powstać naprawdę udana drużyna.

Komiks przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj znać, co sądzisz o wpisie!