Ze stron wyrwane cz. 10



Nie wiedziałaś? Na tym właśnie polega sekret. Gdy człowiek akceptuje samego siebie i zadaje się tylko z najlepszymi z możliwych osób, śmierć wcale nie jest straszna.
Powiedz wilkom, że jestem w domu, C.R. Brunt, Ya!


Ci, którzy chcą władzy i ją osiągają, żyją w ciągłym strachu, że ją stracą.
Niezgodna, V. Roth, Amber.


Wiem, dlaczego ojciec mówił, że Nieustraszeni to banda wariatów. Nie mógł, nie potrafił zrozumieć tego rodzaju koleżeństwa, które powstaje tylko wtedy, gdy ludzie razem ryzykują życie.
Ibidem.


Czasem ból służy większemu dobru.
Ibidem.


To jest śmierć - przejście od „jest” do „był”.
Ibidem.


Matka powiedziała mi kiedyś, że samotnie nie da się przetrwać - a gdyby nawet jakoś się udało, to nikt nie chce takiego życia.
Ibidem.
 

I choć nikt mnie tego nie uczył, wiem, że na tym polega miłość. Jeśli jest prawdziwa, sprawia, że człowiek staje się kimś więcej, niż był, kimś więcej, niż wierzył, że może być.
Wierna, V. Roth, Amber. 

Zło jest w każdym, a miłość polega na tym, by dostrzec to samo zło w sobie, bo tylko wtedy można wybaczyć drugiemu człowiekowi.
Ibidem.


Duma zamyka ludziom oczy na prawdę o nich samych.
Ibidem.


Należę do ludzi, których kocham, a oni należą do mnie - oni, miłość i lojalność, jakie im daję, tworzą moją tożsamość bardziej niż potrafiło jakiekolwiek słowo, czy grupa.
Ibidem.


Stworzymy dom gdzieś w sobie i będziemy go wszędzie ze sobą nosić.
Ibidem.

 

Powtórka z Disneya – "Vincent"



Vincent jest siedmioletnim chłopcem. Jego marzeniem jest bycie Vincentem Pricem – znanym aktorem, który zasłynął z filmów grozy. Chłopiec wyobraża sobie, że ulubioną ciotkę zatapia w wosku, a swojego psa zmienia w zombie. Jego ulubioną lekturą są utwory Edgara Allana Poe. Vincent czuje, że jest więźniem w domu, otaczają go demony. Nie zgadza się z nim jego matka, która upomina go, że jest tylko siedmiolatkiem, który powinien wyjść na dwór i pobawić się z kolegami. Chłopiec jest jednak głuchy na jej słowa. 

Animacja z 1982 roku to jedno z pierwszych dzieł Tima Burtona. Ten niespełna sześciominutowy film wykonano w technice poklatkowej – każda scena składa się ze zdjęć, które potem łączy się i przesuwa, tworząc film. 

Już w tym filmiku widać styl reżysera. Patyczkowate postacie z dość wydłużonymi twarzami i wielkimi oczami. Nawiązania do okropności, które są tu dość delikatnie przedstawione, a które rozwijają się m.in. w Misteczku Halloween. Jednak i tu znajdziemy kilka smaczków – Vincent  uważa, że pogrzebał swoją żonę żywcem. Chłopiec wyobraża sobie także, że topi ciotkę w wosku i przeprowadza operację na psie. 

Oprócz Vincenta i portretu jego żony, postacie nie pokazane są z twarzy. Scenografia jest dość uboga – ściany są puste, a rekwizytów jest mało. Nie przeszkadza to jednak, wręcz przeciwnie – pozwala się skupić na tekście. Postacie nie otrzymują własnych głosów. Wszystko czyta narrator, którym jest... Vincent Price. Jego głos jest przyjemny, pasuje do opowieści, tworząc jej sielski klimat, który kontrastuje z historią na ekranie. Tekst jest rymowany i bardzo fajnie brzmi, choć mówi o dość przerażających rzeczach. Gra słów jest zabawna i wpada w ucho. Na dodatek nie brakuje w nim nawiązań do twórczości Poego. 
 
Vincent to dziwna bajka. Chyba nawet ciężko nazwać go bajką. To po prostu film krótkometrażowy. Opowiada o chłopcu, który zatraca się w swoich marzeniach i nie dopuszcza do siebie rzeczywistości. Wszystko mu się miesza. Absurdalne marzenia siedmiolatka sprawiają, że śni on na jawie i żyje we własnym świecie. Film pokazuje również, że w każdym człowieku może kryć się mroczna strona, nieważne ile ma się lat.

Vincent jest dość nietypowym filmem wytwórni Disneya. Mroczny, czarno-biały, groteskowy i momentami przerażający. Postacie są w stylu Burtona. Cały film bardziej przypomina jego późniejszą twórczość niż wszystkie inne filmy Disneya. 

Ten film można polecić fanom Burtona. To produkcja, która pokazuje w skrócie całą twórczość tego reżysera. Warto znaleźć sześć minut i zobaczyć, jak zaczynał Burton. Dla ułatwienia podrzucam wam link: klik.

"Raport o gender w Polsce" Agnieszka Niewińska



Wydawnictwo: Fronda
Liczba stron: 365

http://www.wydawnictwofronda.pl/raport-o-gender-w-polsce

Agnieszka Niewińska jest reporterką. Ma na swoim koncie książkę Raport o gender w Polsce. W 2014 roku wydała ją Fronda.

O gender było głośno w mediach przez dłuższy czas. Temat ten nie schodził z ust dziennikarzy, polityków, nauczycieli. Zwolennicy przekonywali, że polega on jedynie na równości między płciami. Jest to nauka, która wywodzi się ze studiów nad kobiecością i męskością. Niektóre polskie uczelnie mają w swoich programach zajęcia z tego zakresu. Są to głównie specjalizacje na studiach magisterskich lub zajęcia na studiach podyplomowych. Gender studies zajmują się tożsamością płciową i obalaniem stereotypów dotyczących kobiet i mężczyzn. Kierunek ten znany jest nie od dziś. W Polsce dopiero zaczyna się nad nim pracować, ale i na świecie nie jest on jeszcze mocno rozwinięty. Dopiero powstają publikacje na jego temat. Temat będzie ciągnięty, gdyż zahacza o równość płci, dobre traktowanie kobiet, często łączy się go z feminizmem i niesłusznie skraca się go tylko do zmian płci i homoseksualizmu.

Książka została przygotowana na podstawie  materiałów zbieranych przez pół roku przez autorkę. Są tu publikacje, fragmenty wywiadów i spotkań, w których uczestniczyła. Pozycja ta zawiera dość szeroki przekrój przez różne tematy związane z gender. Jest prawo, literatura, język, edukacja… każdy znajdzie tu coś, co może go zainteresować.

Trzeba przyznać, że autorka stara się nie oceniać niczego. Podaje suche informacje, dociera do szczegółów. Jak głosi okładka – jest to raport. Z formy i sposobu napisania książki można wywnioskować, że jest to prawda.

Ważne są nie tylko informacje zawarte w treści. Książka zaskakuje przygotowaniem merytorycznym. Jest słownik pojęć, spis dyrektyw równościowych Unii Europejskiej czy dane o instytucjach promujących gender. Pojawia się też spis ważnych, zdaniem autorki, osób związanych z gender. Autorka wymienia również uczelnie, które prowadzą zajęcia z gender studies. 

Książka jest niewielka, ma dużą czcionkę i sporo przypisów. Ma dostarczać informacji. Każdy powinien sam wyciągnąć wnioski na temat gender. Autorka wskazuje na to, czym zajmuje się ta nauka. Dzięki temu możemy zobaczyć, że nie wszyscy rozumieją, czym jest gender i bardzo go upraszczają.

Ogólnie książka jest niezła. Temat co prawda trochę przycichł ostatnio, ale podejrzewam, że nie na długo. Nie podobało mi się niekiedy, że wyraz „gender” był odmieniany. Wyglądał nieco dziwnie. Podejrzewam, że są to poprawne formy, ale nigdy ich nie widziałam w tej odmianie w druku.

Muszę przyznać, że jestem też zawiedziona tym, że autorka nie wymieniła mojej Alma Mater, która na studiach, uwaga, licencjackich prowadzi semestr zajęć z gender studies. Skupiła się na uczelniach, które oferują zajęcia z gender jako specjalizację, studia magisterskie lub podyplomowe. U mnie wyboru nie było – specjalizacja, którą skończyłam, miała ćwiczenia z gender studies i uważam, że były to najciekawsze zajęcia przez trzy lata.

Wyjątkowo nie będę polecać książki. Uważam, że sięgną po nią osoby ciekawe świata, otwarte i szukające informacji na temat gender. Będą to raczej osoby wykształcone. Zresztą, skoro temat trochę przycichł, podejrzewam, że mało kto zwróci uwagę na tę pozycję. Jej forma (raport) jest dość sucha, co może niektórych zniechęcić. Jednak już po kilku dialogach, gdy sięgniecie po tę pozycję, rozumiecie, że to nie jest tylko sztywna relacja, ale często zaskakująca lektura, która zwraca uwagę na rzeczy niemal oczywiste, o których raczej się nie myśli.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Fronda:
http://www.wydawnictwofronda.pl/

"Tropicielka cieni" M.G. Gardiner



Tytuł oryginalny: The Shadow Tracer
Wydawnictwo: Imprint
Liczba stron: 438

http://www.dwpwn.pl/produkty/907/Tropicielka-cieniM.G. Gardiner to autorka powieści sensacyjnych. Ma na swoim koncie także kilka thrillerów. Imprint wydał w 2014 roku jedną z jej powieści pt. Tropicielka cieni.

Sarah Keller zajmuje się tropieniem ludzi, którzy chcą się zapaść pod ziemię. Unikają wymiaru sprawiedliwości. Jest dobra w tym fachu, ma wiele pomysłów i bez trudu daje sobie radę z doręczaniem wezwań sądowych. Gdy jej pięcioletnia córka bierze udział w wypadku drogowym, Sarah rzuca wszystko i jedzie do szpitala. Zoe czuje się dobrze. Sarah oddycha z ulgą, jednak to dopiero początek problemów. Okazuje się, że Zoe ma wszczepiony mikroczip, który informuje lekarzy o tym, że Sarah nie jest jej biologiczną matką. Kobieta zdaje sobie sprawę, że musi uciekać. Udaje jej się wymknąć ze szpitala. Boi się jednak, że policja będzie ją śledzić. W mediach mówi się o tym, że Sarah jest porywaczką dzieci i morderczynią. Zoe to tak naprawdę córka jej siostry, która pięć lat temu zginęła w pożarze. Prawda jest jednak jeszcze dziwniejsza – Zoe jest wnuczką znanego przestępcy, głowy klanu Worthe, który chce za wszelką cenę odzyskać dziecko, które powinno być z jego rodziną. Sarah nie jest bezpieczna – śledzą ją nie tylko policja i FBI, ale też przestępcy. I każdy chce coś ugrać dla siebie na jej schwytaniu.

Narracja trzecioosobowa śledzi kilku bohaterów. Dzięki temu czytelnik wie, jak sprawa się rozwija i może zrekonstruować wydarzenia z różnych punktów widzenia. Mamy spojrzenie na zachowanie Sarah i jej córki, widzimy, co robią agenci FBI i gangsterzy.

Głównym tematem książki jest walka o bezpieczeństwo dziecka. Klan Worthe chce odzyskać dziewczynkę i połączyć rodzinę. Czują, że mają do niej prawo. To bezwzględni ludzie, fanatycy religijni. Uważają, że głowa rodziny doświadczyła boskiego błogosławieństwa i może im przewodzić. Jednostki buntownicze są usuwane, a dziewczynki swata się w wieku czternastu lat. Mężczyzna może mieć kilka żon. Znani są z produkcji narkotyków, mają na swoim koncie również zamach bombowy. Sarah nie może pozwolić, by Zoe trafiła w ich ręce.

Sarah to silna kobieta, bardzo odważna. Ma bystry umysł, jest przygotowana na niemal każdą ewentualność. Błyskawicznie podejmuje decyzje o ucieczce. Okazuje się, że planowała ją od kiedy Zoe do niej trafiła. Nie pozwoliła, by ktokolwiek trafił na ich ślad w prosty sposób. Jest też opiekuńcza i czuła dla dziewczynki. Szybko zjednuje sobie ludzi i wie, komu powinna zaufać. Bywa też przebiegła.

Sarah to główna bohaterka powieści. Gdzieś w tle są inne postacie, ale ich opisy są mniej dokładne, nawet jeśli narracja je śledzi. Dostajemy tylko zarys najważniejszych danych. To o Sarah wiemy najwięcej. Poznajemy jej przeszłość, ale tylko tę od momentu ważnego dla historii powieści. Kilka ciekawych opisów można również zaobserwować w przypadku jednej z kobiet z klanu Worthe. Ma to sens, gdy patrzy się na całą powieść, bo odgrywa ona w jej końcowym etapie ważną rolę.

Książka pełna jest zwrotów akcji. Nie brakuje bójek i pościgów. Sarah jest ciągle w ruchu. Nigdzie nie może zostać na dłużej. Jest świadoma, że łatwo ją wytropić. Dzięki jej wiedzy na temat sygnałów GPS czytelnik może zobaczyć, że nie jest trudno kogoś namierzyć. Autorka postarała się, byśmy o tym nie zapomnieli, ponieważ ciągle pokazuje na przykładzie Sarah, że każde połączenie telefoniczne to sygnał z informacją o tym, gdzie się znajdujemy.


Tropicielka cieni to dobra książka. Pełno w niej akcji, nie zatrzymujemy się ani na chwilę. Trochę niedorzeczny wydaje się wątek fanatyzmu religijnego klanu Worthe. Wygląda on momentami dziwacznie i ma się wrażenie, że pomysł na jego wykreowanie przyszedł autorce do głowy w ostatniej chwili. Całość jednak wypada nieźle, choć najciekawsze są wątki związane z Sarah i jej córką. Prawdę powiedziawszy, mnie najbardziej zaciekawił wątek z początku książki, gdy pokazana jest praca Sarah. Szkoda, że nie został on pociągnięty w jeszcze przynajmniej jednej scenie, bo wypadł naprawdę dobrze.

Książkę polecam tym, którzy lubią powieści akcji, sensację i ciągle zmieniającą się fabułę. Nie ma tu zastoju, wiele rzeczy zaskakuje czytelnika. Czasem jednak powieść wydaje się niedopracowana i naciągana, co może nie spodobać się wymagającym czytelnikom. Na pewno przypadnie do gustu tym, którzy szukają historii o ucieczce, poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, trudnych decyzjach i wyborach, które nigdy nie będą w stu procentach dobre.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Dom Wydawniczy PWN: