Powtórka z Disneya – "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara"



Henry Turner chce zdjąć klątwę z ojca, który został kapitanem Latającego Holendra i nie może opuszczać statku. Znajduje sposób – musi dotrzeć do trójzębu Posejdona. Tylko on może sprawić, że klątwy będą zdjęte, kto go posiądzie, będzie panować na morzach i oceanach. By dotrzeć do trójzębu, musi znaleźć Jacka Sparrowa – jego kompas może wskazać odpowiednią drogę. Niestety, Jacka od dawna nikt nie widział. A szuka go nie tylko Henry – także kolejny wróg sławnego kapitana przypomina o swoim istnieniu.

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara to piąta część serii Disneya z kapitanem Jackiem Sparrowem w roli głównej. Film swoją premię w Polsce miał 26 maja 2017 roku. Akcja nieco wybiega do przodu w stosunku do poprzednich części, gdyż jednym z głównych bohaterów w tym obrazie jest nastoletni syn Willa i Elisabeth. 

Zemsta Salazara skupia się na poszukiwaniu trójzębu, który może pomóc nie tylko zdjąć klątwę z Willa, lecz także da władzę jego posiadaczowi. Dzięki niemu Salazar chce zniszczyć Jacka. Nim jednak bohaterowie odszukają artefakt, będą musieli przeżyć wiele przygód, nieporozumień, pościgów i bitew.

Film naszpikowany jest tematami, które stara się podjąć. Poza wątkiem poszukiwania trójzębu mamy też relacje rodzinne – Carina, która przypadkiem trafia do załogi, chce znaleźć artefakt, bo to jedyne, co łączy ją z ojcem. Porzucił ją jako dziecko, ale zostawił zamiłowanie do astronomii i legendy o trójzębie. Wydawałoby się, że również Henry jest związany z tym wątkiem, jednak tak naprawdę tylko na początku wspomina się, dlaczego wyrusza on na poszukiwania, potem film nie bardzo wraca do tego tematu. Innym wątkiem jest... zestarzenie się Jacka. Sławny pirat jest teraz pijakiem bez statku i załogi, bez tej brawury i zadziorności co dawniej. W pierwszych minutach filmu tylko drażni widza, potem jakby usuwa się w cień. 
 
foto Disney Enterprises, Inc.; źródło
Mocnym punktem filmu jest natomiast humor. Tego nigdy nie brakowało w tej serii. Już pierwsza scena z Jackiem w roli głównej powoduje, że nie można się nie uśmiechnąć, choć owszem, efekt psuje nieco zataczający się od alkoholu pirat. Tak samo działają na widza wymiany zdań załogi i Cariny. Nie można narzekać również na muzykę, kostiumy i scenografię. Sceny kręcone na morzu – łącznie z nieco śmiesznie wyglądającymi rekinami – są najciekawsze w tym filmie. Doskonale wypada animacja ruchu Salazara – naprawdę doskonale się na to patrzy.
 
foto Disney Enterprises, Inc.; źródło
Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara to także doskonała obsada. Nie mogło w niej zabraknąć Johnny’ego Deppa w roli Jacka. Tytułowego Salazara gra Javier Bardem. Główne role otrzymali też Brenton Thwaites (Henry) i Kaya Scodelario (Carina). Pojawiają się także postacie z pierwszych filmów – Orlando Bloom jako Will Turner, Kevin McNally w roli Gibbsa, Geoffrey Rush jako Barbossa, a nawet Keira Knightley jako Elizabeth – niestety wywołująca salwy śmiechu. Na ekranie mignie nam także Paul McCartney w roli wujka Jacka. 
 
foto Disney Enterprises, Inc.; źródło
Muszę przyznać, że piąta część Piratów była według mnie dość średnia. Owszem, nie brakowało akcji, scenariusz był dobry, a jednak pojawiło się tu kilka rzeczy, które mnie rozczarowały. Po pierwsze sama postać Jacka, który stał się zapijaczonym człowiekiem, który nie ma w życiu już niczego, na czym by mu zależało. Po drugie ckliwe wątki rodzinne, które mnie bardziej żenowały, niż łapały za serce. Dodatkowo pojawia się tu kilka scen, które spokojnie można by wyrzucić i film na niczym by nie stracił – m.in. wątki z wiedźmą i ślub.

Jeśli jesteście fanami serii, na pewno pójdziecie do kina lub wypożyczycie DVD. Możecie się nawet nieźle bawić podczas oglądania. To nie jest zły film, jednak daleko mu do tego klimatu, który miała pierwsza część.

5 komentarzy:

  1. Niestety oglądałam tylko pierwszą część.😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie do kolejnych części nie sięgnie... Pierwsza była fajna, a potem coraz bardziej mnie to nudziło: działo tylko dopóki wyłączyłam mózg :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie Piraci z Karaibów skończyli się na trzeciej części. Co prawda oglądałam kolejną, jednak to już nie było to. Niby świetna obsada, ale to już nie ten klimat...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że to nie nowy początek dla tej serii :) Oryginalną trylogię bardzo lubiłam, ale jak napisałaś - jako fan obejrzę z całą pewnością :)
    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
  5. Będąc dzieckiem lubiłam tą serie filmów, jednak z perspektywy czasu wiele mnie w niej zaczeło drażnić. M.in. Johnny Deep, którego kiedyś bardzo szanowałam dzisiaj kompletnie mnie do siebie nie przekonuje. Tak więc - nie obejrzę najnowszej części.

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!