20 ulubionych niedisneyowskich animacji cz. 4

Ostatnia porcja animacji, które pokazały się poza studiem Disneya.

16. "Księżniczka Łabędzi"

Oparta na balecie opowieść o dziewczynie, która pod wpływem zaklęcia zamienia się w dzień w łabędzia. To oddziela ją od ukochanego mężczyzny. Odetta nie chce jednak zostać żoną czarnoksiężnika i pozbyć się klątwy.
Zabawna i wzruszająca opowieść, w której nie brakuje przerażających momentów.

17. "Asterix i Kleopatra"
Źródło
Asterix wyrusza do Egiptu, gdzie ma pomóc pewnemu architektowi. Jest on zobowiązany do wybudowania pałacu w zaledwie 3 miesiące. Bez pomocy czarów się nie obejdzie...
Jak zawsze mamy intrygi, magiczne moce, przesympatycznego psiaka i przyjaciół, którzy nigdy się nie znudzą!

18. "Pingwiny z Madagaskaru"
Źródło
Po sukcesie "Madagaskaru" raz serialu o nich, pingwiny dostały własny film. Pokazują w nim to, co potrafią robić najlepiej - wyruszają na akcję, która ma uratować innych przedstawicieli ich gatunku. Muszą zmierzyć się nie tylko ze złem, ale też inną grupą, która też chce uratować pingwiny.

19. "Jak ukraść Księżyc"
Źródło
Czy geniusz zła może się zmienić? Jasne. Wystarczy kilka prostych ruchów, w tym słodkie podopieczne, które rozpuszczają lód z każdego serca.
W tym filmie znowu mamy do czynienia z uroczymi postaciami drugoplanowymi. Minionki, które garną się do złego, są przygłupie, zwariowane, nieprzewidywalne i naprawdę cudowne! Nie mogę doczekać się filmu z nimi w roli głównej.

20. "Pan Peabody i Sherman"
Źródło
Pies i chłopiec to typowe połączenie w filmach animowanych i tych dla dzieci. Nie w tym przypadku! Pies jest ojcem dla chłopca. Jest też naukowcem. Razem przemierzają różne epoki, wykonują różne zadania i nawiązują zerwaną więź. Słodkie, ale też pouczające.

Ulubione okładki

Jestem wzrokowcem. Często wybieram książki po okładce. Myślę, że nie tylko ja. Nawet najnudniejsza historia, gdy jest ładnie oprawiona, może trafić do mojej biblioteki w ciemno.
Dziś kilka okładek, które szczególnie uwielbiam.
"Panowie Salem" są moim zdaniem genialnym przykładem okładki dopasowanej do treści. Tak samo "Demonolog". Obie zapowiadają, że w środku znajdziemy coś niepokojącego, strasznego. I to prawda. Obie są pięknie zrobione. W pierwszym przypadku mamy jeszcze cudowny font, który dominuje nad obrazkiem.
Jeśli chodzi o "Niebezpieczne kobiety", to pisałam już o okładce przy okazji recenzji. Jest to trochę mylny, ale jakże piękny, przykład, że okładka może zachęcić do zakupu i... zmylić. Na obrazku widzimy kobietę na tronie, która przypomina Daenerys lub Cersei. Z okładki krzyczy też nazwisko Martina. Łącząc obie te rzeczy, możemy myśleć, że jest to pozycja z jakimiś tekstami, które uzupełniają sagę Pieśń lodu i ognia. Nic bardziej mylnego!
"Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera", które nawiązują do fragmentu "Stworzenie Adama" to kapitalna okładka. Prosta, bez udziwnień, z pomysłem. Przyciąga wzrok i pasuje do grafik wewnętrz.
"Dying light" to kolejny przykłada nawiązania do treści. W tym przypadku mamy do czynienia z zombie i są one także na okładce. Książka nawiązuje też do gry o tym samym tytule.
"Endgame" bije inne książki na głowę głównie kolorem. Złoto przyciąga, nie mówcie, że nie!
Okładki Bukowego Lasu są naprawdę śliczne. Każda powieść Greena otrzymuje tego typu rysunki, których magiczna, nieco baśniowa, wersja powala pastelowymi kolorami. Te dwie lubię szczególnie.
I na dokładkę "Ślady" Wiśniewskiego. Uwielbiam ten kadr - kobieta, które twarzy nie widać. Powieści historyczne są w tym naprawdę dobrze wyszkolone, prawda? Tego typu okładki zawsze sprawiają, że zatrzymuję się przed półką.

A wy macie swoje ulubione okładki? Zwracacie na nie uwagę?

20 ulubionych niedisneyowskich animacji cz. 3

Kolejna porcja animacji, które nie wyszły ze studia Disneya, a naprawdę świetnie się je ogląda!

11. "Jak wytresować smoka"
Źródło
Wikingowie nienawidzą smoków. Nie wiedzą jednak o nich wszystkiego, żyją ze stereotypowymi opiniami na ich temat. Czkawka, który w ogóle nie przypomina wikinga, nie chce zabijać smoków. Z jednym nawet się zaprzyjaźnia. Tylko jak na tę rewolucję zareaguje jego ojciec?
Dobra, przyznaję, że film znowu ukradła postać drugoplanowa. Szczerbatek jest cudowny. Smok, który zachowuje się trochę jako kot. Naprawdę kradnie sceny Czkawce i serca widzów!

12. "Krudowie"
Źródło
Prehistoryczna rodzinka. Głowa rodziny, która boi się wszystkiego, szalona babcia, zbuntowana nastolatka i dzikie niemowlę. Gdy na ich drodze staje postępowy młodzieniec, wszystko wywraca się do góry nogami.
Kilka fajnych rzeczy można tu znaleźć. Przede wszystkim fakt, że nie tylko dzisiejsze nastolatki mają swoje zdanie. No i piękne krajobrazy. I przygody. I wizja twardzieli, którzy też się czegoś boją...

13. "Gnomeo i Julia"
Źródło
Klasyczna miłosna historia pokazana w innym świetle. Dwa skłócone ze sobą rody krasnali ogrodowych i para młodych figurek, które się w sobie zakochują. Szekspir też się tu pojawia!
Śmieszne są niektóre postacie jak szalona żaba przyjaciółka Julii. Musicie zobaczyć stroje tych krasnali.
Pokazane - dosłownie i w przenośni - jak bardzo krucha jest miłość.

14. "Calineczka"
Dziewczynka, która jest tak maleńka, że śpi w łupince od orzecha. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia w nieznajomym i zrobi wszystko, by z nim być. On zresztą także pała do niej uczuciem. Tych dwoje spotka wiele przygód na drodze do szczęścia.
Choć sama Calineczka bardzo mnie denerwowała, bajka była super. Opowieść, którą stworzył Andersen, jest ładnie zaprezentowana, a masa postaci nie pozwala się nudzić. Oczywiście piękna pani Ropucha, która chce wydać Calineczkę za jednego ze swoich synów, podbiła moje serce piosenką.

15. "12 prac Asterixa"
Źródło
Gal Asterix to jedna z tych postaci, których nie da się nie lubić. Inteligentny, sprytny, odważny i nonszalancki, zabawny i sympatyczny. Mężczyzna-ideał!
Ten film jest jednym z lepszych z serii. Pokazuje kilkanaście zadań, które muszą wykonać Asterix i Obelix. Mamy więc ciągle zmieniające się scenerie, nowe przygody. Zaglądamy też na Olimp i do Rzymu. Mimo że bajka ma naprawdę sporo lat (jest z 1976), nadal bawi.

Zapowiedź: "Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina" Jacek Wróbel

http://geniuscreations.pl/ksiazki/cuda-i-dziwy-mistrza-haxerlina-jacek-wrobel/
W wozie Mistrza Haxerlina można znaleźć najbardziej kurioz… wszechstronne artefakty, takie jak stos rogów ostatniego jednorożca, oryginalne kopie mieczy z najgłębszych czeluści piekieł czy bezdenne dzbany na wino. Godziwe zarabianie na życie sprzedawaniem tych dziwów wiąże się jednak z niebezpieczeństwami czyhającymi na dzielnego przedsiębiorcę: demonami, bandytami, krwiożerczymi kapitalistami, seksaferami, reklamacjami i dawnymi kolegami ze studiów.
Czy Mistrz Haxerlin poradzi sobie ze wszystkimi kłodami rzucanymi mu pod nogi przez los? Czy, o zgrozo, odkryje w sobie altruistę? Kto wie, jakie niespodzianki przyniesie życie właściciela obwoźnego magicznego kramiku…

Życie wędrownego maga i alchemika powinno być usłane różami. Zazwyczaj tak bywa. Haxerlin właściciel wędrownego kramu „Cuda i Dziwy” ma podwójnego pecha. Nie jest ani prawdziwym magiem ani prawdziwym alchemikiem. Dlatego oprócz wciskania ludziom kitu musi sobie dorabiać. Na przykład przemytem. Niestety życie wędrownego oszusta i kombinatora pełne jest trudów i niebezpieczeństw. W dodatku orżnięci klienci potrafią całe lata chować urazę…Andrzej Pilipiuk, jeden z najpoczytniejszych polskich pisarzy fantastycznych, „ojciec” Jakuba Wędrowycza!

 Zobacz: Klik!

Książka do kupienia od 30 czerwca!

"Na srebrnym globie" Jerzy Żuławski



Autor: Jerzy Żuławski
Tytuł: Na srebrny globie
Pełny tytuł: Na srebrnym globie. Rękopis z księżyca
Wydawnictwo: Wolne Lektury
Liczba stron: 141

Jerzy Żuławski to polski filozof, pisarz i dramaturg. Jest jednym z prekursorów polskiej literatury fantastycznonaukowej. Jego cykl Trylogia księżycowa wydawany był w latach 1903-1911. Pierwszym tomem serii jest Na srebrnym globie z 1903 roku.

Jan Korecki jest jednym z uczestników wyprawy na Księżyc. Celem jest odkrycie, czy na niezbadanej, niewidocznej stronie globu można żyć. Po miesiącach przygotowań badacze w końcu wyruszają w podróż. Po wylądowaniu na Księżycu okazuje się, że nie wszystkim się udało. Na miejscu umiera jeden z członków załogi. Pozostali są poobijani, ranni i wystraszeni. Nie czekając na rozwój wypadków, wyruszają w drogę. Niestety, wylądowali daleko od docelowego punktu, więc czeka ich wyprawa. Po drodze czekają na nich trudności – nieprzyjazna kraina okaże się trudna do zdobycia. W końcu jednak uda im się dotrzeć do upragnionego miejsca, w którym da się żyć. Jest woda, tlen, roślinność i zwierzęta. Okupiona stratami w ludziach wyprawa jest dopiero początkiem przygody. Teraz czas osiedlić się w tym miejscu i żyć, założyć nową cywilizację... A to jest jeszcze trudniejsze niż przeprawa.

Powieść napisana jest w formie dziennika, który prowadzi Jan. Jest szczerym narratorem, który nie boi się swoich myśli. Tęskni za Ziemią, jest sentymentalny i często filozofuje. Jest też wycofany – usuwa się w cień, by dać szansę dwójce pozostałych towarzyszy na założenie ludzkiego rodu na Księżycu.

Jan to człowiek odważny. Popełnia błędy jak każdy, umie jednak się do nich przyznać. Jest bardzo prawdziwym bohaterem – dopiero po czasie dochodzi do wniosków, że mógł postąpić inaczej. Dzięki temu nie jest kryształowym bohaterem, jest po prostu realistyczny.

Powieść z nurtu fantastyki naukowej zaskakuje opracowaniem w najdrobniejszych szczegółach. Nie brakuje genetyki, głównie w postaci nowych pokoleń księżycowych ludzi. Jest też sprawa religijności i moralności. Są problemy z techniką. Wszystko, co może dotyczyć powstawania nowego rodu. 

Najbardziej zaskakujące są jednak kwestie związane z moralnością. Pokazują, że to w człowieku, nie w cywilizacji, utkwione jest zło. Ciekawe jest też to, że człowiek, niezależnie czy z Ziemi, czy z Księżyca, potrzebuje nad sobą patrona. Dlatego księżycowy lud uznał w Janie swojego Boga. 

Świetnie pokazana jest też psychika głównego bohatera. Samotny nawet wśród swoich, odosobniony, wycofany, stęskniony, ale zawsze odpowiedzialny i obowiązkowy – to cały Jan. Pokazuje on to przez swoje myśli, ale też przez czyny. 

Trudno opisać tę książkę. Jest w niej tyle rzeczy, a opowiedzieć o wszystkim to trudna sztuka. Powieść to coś na kształt pamiętnika współczesnego Robinsona Crusoe. Naukowe podejście do pokazania powstania nowego ludu, metafizyczne wątki, problemy międzyludzkie – to wszystko opisano w sposób zachwycający, językiem barwnym i bogatym, a na dodatek ciekawie i z pomysłem. Uważam, że książka jest naprawdę świetna i warta polecenia. Zaskakuje, choć nie ma w niej jakichś wyjątkowych zwrotów akcji, sensacji i tego typu rzeczy. Mimo wszystko jest znakomita i pozostaje na długo w pamięci.

20 ulubionych niedisneyowskich bajek cz. 2

W części pierwszej zaprezentowałam Wam kilka animacji, które uwielbiam, a które nie są wyprodukowane przez studio Disneya. Dziś czas na kolejną piątkę z tego zestawienia.

6. "Shrek"
Źródło
Tak naprawdę zielony ogr przypadł mi do gustu tylko w pierwszej części. Kolejne widziałam, ale byłam nimi mniej zachwycona.
Przygody, w których antybohater staje się nagle kimś na kształt herosa, są naprawdę przemyślane. Nie brakuje bekania, bąków i innych obrzydliwości, ale widocznie to właśnie cieszy widzów w dzisiejszych czasach. Jest też masa postaci bajkowych - ciastek, wilk, trzy świnki - i księżniczka zamknięta w wieży. Trochę jak misz-masz innych bajek, ale w zupełnie innej konwencji.

7. "Madagaskar"
Źródło
Zwierzęta w zoo nie czują się najlepiej. Marzy im się wolność. I planują zrealizować swoje marzenia. No dobra, tylko Marty chce je zrealizować, a reszta jest zmuszona ruszyć za nim.
Opowieść o przyjaźni i akceptowaniu siebie. Film kradnie król Julian i lemury. Mało za to widać pingwiny, które potem dostają przecież swój własny serial i film.
Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało... Dla mnie to MAŁO!

8. "Kung Fu Panda"
Źródło
Kolejny film o realizacji marzeń. Panda chce zostać mistrzem Kung Fu jak jego idole. Gdy to się wreszcie staje możliwe, okazuje się, że nie jest to łatwy zawód. Fajnie się ogląda, ponieważ widoki są piękna a niezdarny Po słodki.

9. "Anastazja"
Źródło
Gdy dowiedziałam się, że nie jest to bajka Disneya, byłam mocno zdziwiona. Dopiero potem zauważyłam, że faktycznie jest inaczej zrobiona i trochę mroczniejsza niż inne.
To kolejny przykład na wykorzystanie w bajce znanej historii. Mamy tu sławny ród Romanowów, ostatnią ocalałą. Nikt jednak nie wie, że sierotka, która przypadkiem trafia w ręce kogoś na kształt łowców głów, jest prawdziwą królewną. Piękne stroje, cudowna piosenka, którą nuci się długo po obejrzeniu. No i odrobina czarnej magii.

10. "Megamocny"
Źródło
To dopiero bajka! Antybohater zakochuje się w dziewczynie i musi kłamać na swój temat. Perypetie niebieskoskórego Megamocnego są naprawdę zabawne. W końcu dochodzi w nim do jakiejś zmiany charakteru, choć nie jest to wcale łatwe...


Znacie którąś z tych bajek?

Ulubione zakładki

Dziś prezentuję Wam kilka zakładek, które uwielbiam. Ponieważ moja kolekcja jest naprawdę duża, nie mogę wstawić tu wszystkich, choć bardzo bym chciała!

Sowy są świetne. Uwielbiam, jak wystają z książki.
Mam całkiem pokaźną kolekcję zakładek od Made by Pytka. Są dość grube, trwałe i kolorowe. No i nikt nie ma takich, jak ja!
Jakiś czas temu stworzyłam zakładki z nazwą mojego bloga. Kilka już się zniszczyło - to wina kiepskiego papieru - ale te jeszcze się trzymają.
Taki misz-masz trafił do mnie przypadkowo. Aniołka kupiłam u kolegi, który był konsultantem Oriflame. Tę w róże kupiłam na jarmarku w moim mieście. Dwie pozostałe to zakup z Facebooka.
Zbiorek, który tu widzicie, gromadziłam jakiś czas. Pierwszą (gdyby ktoś nie wiedział to jest Czarodziejka z Księżyca) kupiłam na ostatnich Targach Książki w Warszawie. Trzy kolejne to zakładki z portalu NaKanapie.pl. Ostatnie kupiłam w Matrasie.

A Wy macie swoje ulubione zakładki?


20 ulubionych niedisneyowskich animacji cz. 1

Nie od dziś wiadomo, że uwielbiam bajki. Na blogu jest nawet cykl "Powtórka z Disneya", który prezentuje filmy, które obejrzałam. Jednak bajki to nie tylko Disney. Jakie inne animacje lubię? Które są moimi ulubionymi? I przede wszystkim - które z nich nie należą do Disneya.

1. "Książę Egiptu"
Źródło
Opowieść biblijna przeniesiona na film rysunkowy? Czemu nie. Naprawdę ciekawa produkcja, której głównym bohaterem jest Mojżesz. Nie brakuje jednak wątków pozareligijnych - władzy, konfliktów rodzinnych, miłości... Wszystko zrealizowane tak, że można poczuć gorące piaski pustyni i gniew Faraona.
Najlepsza scena z filmu? Plagi egipskie oraz przejście przez Morze Czerwone. No dobra, hieroglify także są mega!

2. "Droga do El Dorado"
Źródło
Zaledwie dwa lata późniejsza niż "Książę Egiptu" animacja DreamWorks. Rysunkowo niesamowicie do niej zbliżona - te same sylwetki postaci, tak samo wykonane niektóre sceny - dynamicznie, bardzo efektownie. Główni bohaterowie docierają do złotego miasta i są uznani za bogów. Magia wpadek, kłamstw, złudzeń w końcu zaczyna opadać, a perypetie tych dwóch są naprawdę interesujące!

3. "Film o pszczołach"
Źródło
Lubicie filmy przyrodnicze? Ta bajka jest w jakiś sposób na nich wzorowana. Poznajemy Barry'ego, który po ukończeniu szkoły ma zostać pożyteczną dla ula pszczołą. Nie podoba mu się to, że nie może być tym, kim chce, a większość prac jest monotonna lub grozi uszkodzeniami ciała. Barry idzie pod prąd. Spotyka przemiłą kwiaciarkę (kobietę!) i zaprzyjaźnia się z nią. Barry chce, by coś się zmieniło - pszczoły powinny mieć miód tylko dla siebie, koniec z tyranią ludzi.
Czy może wyjść z tego coś dobrego? Na pewno masa śmiechu i absurdu, gdy zdajemy sobie sprawę, że Barry i jego przyjaciółka prawdopodobnie mogą być w sobie zakochani. Przysłuchujcie się dialogom, są fenomenalne!

4. "Klopsiki i inne zjawiska pogodowe"
Źródło
Flint od dziecka chciał być wynalazcą. Jednak jego dotychczasowe pomysły były klapą. Gdy w końcu udaje mu się wynaleźć maszynę, która zrzuca z nieba deszcz pożywienia, cały świat jest oczarowany. Flint zostaje gwiazdą miasteczka i zakochuje się w przyjezdnej dziennikarce. Czy to już happy end? Oczywiście, że nie. Niektóre potrawy zaczynają dosłownie przytłaczać mieszkańców. Warto zobaczyć, by przekonać się, jak pomysłowo można potraktować temat jedzenia i zabawy nim.

5. "Hotel Transylwania"
Źródło
Dracula samotnie wychowuje swoją jedyną córkę, Mavis. Gdy dziewczyna osiąga pełnoletność w zamku Draculi pojawiają się goście. Przypadkowo trafia do niego także wróg numer jeden wampira - człowiek. Dziewczyna jest nim oczarowana, chociaż nie wie, że to śmiertelnik.
Masa śmiechu głównie z dialogów. Wzruszeń też nie brakuje. Pojawiają się też piosenki, naprawdę fajnie zaśpiewane, szczególnie ta ostatnia. Warto obejrzeć, bo pod koniec roku pojawi się druga część!

"Biskup i Trzej Królowie" Andrew M. Greeley




Tytuł oryginalny: The Bishop and the Three Kings
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 384

http://www.wydawnictwo.pl/ksiazki-katolickie-biskup-i-trzej-krolowie-anderw-m-greeley

Andrew M. Greeley był księdzem, socjologiem i popularnym dziennikarzem. Jedną z jego ostatnich książek jest Biskup i Trzej Królowie, którą w Polsce wydał Promic w 2015 roku.

Blackie Ryan, biskup pomocniczy w Chicago, dostaje informację o zniknięciu relikwiarza Trzech Króli. Sprawa jest podejrzana – kto mógłby ukraść wielkie, ciężkie i dobrze strzeżone relikwie? Po co? Ponieważ ksiądz całkiem nieźle radzi sobie z zagadkami, rusza do Niemiec, gdzie miała miejsce zbrodnia. Zabiera ze sobą swojego siostrzeńca, Petera, który z chęcią mu towarzyszy. Poza zagadką kryminalną, mężczyzna ma też prywatną sprawę do załatwienia. W Niemczech mieszka była dziewczyna Petera, który nadal ją kocha. Cała rodzina uwielbia Cindesue, marzą, by para znowu była razem. Biskup ma zatem rozwiązać tajemnicę zniknięcia relikwiarza i doprowadzić do ślubu Petera i Cindesue.

W książce czeka na czytelnika trzech narratorów. Każdy rozpoczyna swoją opowieść w nowym rozdziale, który podpisany jest jego imieniem. Dzięki temu nie można się pomylić, kto właśnie mówi. Każda postać ma zresztą swój styl, który da się wyczuć po kilku stronach lektury.

Blackie jest nietypowym księdzem. Uwielbia dobrze zjeść i napić się dobrego alkoholu. Przymyka oko na zaloty swojego siostrzeńca, jest też detektywem-amatorem. Swoim zachowaniem i wyglądem może przypominać nieco Herkulesa Poirot, ale nic bardziej mylnego. Blackie jest zdecydowanie mniej zarozumiały i dumny. To sympatyczny człowiek, który prowadzić śledztwo w sposób dość szablonowy. Czytelnik nie dostaje od razu wszystkich odpowiedzi, dopiero na koniec powieści karty są odkrywane. Mimo że śledzimy księdza podczas różnych przesłuchań i akcji, nie wiemy zbyt wiele.

Śledztwo prowadzone jest dość leniwie. Wiele rozmów, mało akcji sprawia, że mamy do czynienia z klasyczną powieścią detektywistyczną. Nie brak oczywiście zaskakujących momentów, ale nie spodziewajmy się bijatyk, wybuchów i niespodzianek co dwie strony.

Drugim wątkiem jest związek Petera i Cindesue. Dziewczyna jest bardzo tajemnicza, mało mówi o sobie. Jest także ambitna i sprytna, pomaga w prowadzeniu śledztwa, choć sama też chce je rozwiązać. Jest miła, ale momentami zbyt wycofana. Nie do końca możemy ją rozgryźć – chce być z Peterem, czy nie chce? On bardzo tego chce. Już raz ją stracił, nie może dopuścić do tego ponownie. Czytelnik powoli poznaje sytuację tej dwójki, choć nigdy nie ma pewności, jak zakończy się ich relacja.


Wielkim plusem jest wprowadzenie do książki gwary góralskiej. Urozmaica ona treść i zatrzymuje czytelnika, który podejmuje grę z tekstem. Na pierwszy rzut oka litery nie pasują do siebie. Dopiero po pewnym czasie zaczynamy rozszyfrowywać, co znaczy dany tekst. Wszystkie zdania w góralszczyźnie są jednak wytłumaczone w przypisach. Można łatwo zweryfikować swoje podejrzenia.

Ogólnie uważam, że książka jest ciekawa. Muszę przyznać, że wątek romansowy zainteresował mnie najbardziej. Co ciekawe, poza zniknięciem relikwiarza, mamy też kilka innych kwestii, na które warto zwrócić uwagę. W tle tej historii przesuwają się motywy władzy, która może zaskoczyć czytelnika, gdy przypomni sobie, że cała sprawa rozgrywa się w kościele. Jest też wątek byłego wojskowego, który nie radzi sobie z wojenną traumą. Warto też zastanowić się, jak w książce traktowani są Trzej Królowie. Wszystko to łączy się w jedną spójną całość, którą czyta się szybko i z zainteresowaniem.

Polecam fanom kryminałów, którzy chcą zobaczyć, że nawet w kościele zdarzają się kradzieże. Nie oczekujcie jednak czegoś w stylu Aniołów i demonów Browna. To zupełnie inna książka – spokojniejsza, wolniejsza, ale wcale nie gorsza.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Promic:
wydawnictwo.pl

Baza recenzji Syndykatu ZwB