"Co inni myślą o tobie" Thorsten Havener

Autor: Thorsten Havener
Tytuł oryginalny: Ohne worte
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 300

http://talizman.pl/psychologia-osobowosci/166276-co-inni-mysla-o-tobie-bez-slow-bez-klamstw-9788373777507.html?search_query=co+inni+mysla&results=46

Nasze ciało potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów. Mimika, gesty, poza zdradzają nasze myśli i intencje. To dzięki temu potrafimy odkryć, co czuje druga osoba. Nie dziwi więc, że coraz częściej o mowie ciała mówi się na kursach i szkoleniach, że popularne stają się poradniki na ten temat. Chcemy wiedzieć, co oznacza gładzenie się po włosach i co sądzi o nas osoba, która unosi brwi na każde nasze słowo. Dzięki temu lepiej odczytamy jej postawę i złapiemy ją na kłamstwie.

Co inni myślą o tobie Thorstena Havenera to poradnik dotyczący mowy ciała. Autor zdradza nam tajemnice i reguły mimiki i gestów. Na wstępie opowiada o swoich doświadczeniach, życiu i nauce tego wszystkiego, co chce nam przekazać. Podaje zresztą dużo przykładów z życia, z obserwacji i doświadczeń. To wzbogaca lekturę i sprawia, że lepiej rozumiemy jej przekaz.

W książce znajdziemy rozdziały na temat ubioru, randkowania, zdjęcia na Facebooku czy życia zawodowego. Przekrój jest szeroki i pozwala na dopasowanie odpowiedniego rozdziału do naszych potrzeb. Tekst napisany jest lekkim językiem, czasem naprawdę zabawnym. Bardzo przyjemnie się to czyta. Autor ma dystans do siebie i do tematu, który porusza, podchodzi do niego z luzem, ale nie lekceważy go. Zwraca się do czytelnika bezpośrednio, jakby udzielał mu rad. To skrócenie dystansu odebrałam bardzo pozytywnie, bo poczułam, że książka adresowana jest do mnie.
W książce znajdziemy też zdjęcia, które mają zilustrować przykłady podawane przez autora. To świetne wzbogacenie lektury. Fotografie są doskonałej jakości, bez zbędnych szczegółów. Są naprawdę ładne. Co ciekawe, występuje na nich sam autor książki, za co należy mu się szacunek.

Sama treść jest naprawdę ciekawa i dobrze przedstawiona. Czyta się to doskonale, z lekkością, ale też z zainteresowaniem. Można nauczyć się wielu nowych, przydatnych rzeczy. Warto też zajrzeć do suplementu, który daje nam dodatkowe, skrótowe informacje na temat mowy ciała. Temat poradnika jest świetny, nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać o mowie ciała. Wykonaniu również nie mogę niczego zarzucić.

Jeśli szukacie poradnika, który pomoże wam w relacjach z ludźmi, możecie śmiało sięgnąć po Co inni myślą o tobie. Dzięki niemu łatwiej rozszyfrujecie osobę, z którą rozmawiacie, poczujecie się pewniej na randce czy w pracy. Poza tym to lekka i przyjemna lektura, która może was zainteresować, a wiedza zdobyta dzięki niej przyda się w codziennych sytuacjach.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii:

"Królowa Tearlingu" Erika Johansen

Autor: Erika Johansen
Tytuł: Królowa Tearlingu
Tytuł oryginalny: The Queen of the Tearling
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 488

Kelsea żyła do tej pory w ukryciu, z dala od dworu, chociaż od dziecka wiedziała, że jest księżniczką, następczynią tronu. Gdy jej matka umiera, Kelsea czeka na eskortę, która przewiezie ją do zamku, gdzie zasiądzie na tronie. Po drodze dziewczyna dowiaduje się szczegółów o swojej nowej roli, matce i rodzinie, ale też zaczyna rozumieć, że na jej życie czyha wiele niebezpieczeństw. Szkarłatna Królowa, władczyni sąsiedniego kraju, chce zabić dziewczynę, ale nie tylko ona chce głowy Kelsea. Dziewczyna musi zdecydować, komu ufać, jak rządzić, co sądzić o swojej matce i jej panowaniu, a przede wszystkim jak poradzić sobie ze dotychczasowymi zaniedbaniami. 

Królowa Tearlingu Eriki Johansen to pierwszy tom serii o tym samym tytule. Książka opowiada losy Kelsea, głównej bohaterki, ale akcja nie skupia się wyłącznie na niej. Czasem przenosimy się do innych miejsc, by zobaczyć, co robią postacie, które potem mogą mieć wpływ na życie dziewczyny.

Kelsea to dziewiętnastoletnia dziewczyna, która od dziecka była przygotowywana do roli władczyni. Jest mądra, ale ma niewielkie pojęcie o rządzeniu, nie zna też wszystkich szczegółów swojego królestwa. Jest uparta i odważna, ma pomysł na to, jakim władcą chce być. To ciekawa postać, która od pierwszych chwil intryguje czytelnika.

Głównym wątkiem jest władza i wszystkie jej odcienie. Młoda dziewczyna zasiada na tronie i musi sobie poradzić z zaniedbaniami, złymi doradcami, skrytobójcami i niesprawiedliwością, którą zastaje. Nie brakuje spiskowców, którzy chcieliby, by zginęła. Wielu nie podoba się to, jakie pomysły na rządzenie ma nastolatka. Na dodatek jej pierwsze rozporządzenia mogą sprawić, że kruchy sojusz z silnym państwem sąsiedzkim może zostać zerwany. Jak sobie poradzi Kelsea z wrogami z i spoza Tearlingu?


Uzupełnieniem powyższego wątki jest nutka fantastyki, którą otrzymujemy, ale też tematy poboczne jak kondycja państwa i społeczeństwa, problemy osobiste bohaterów, walka ze stereotypami. Do tego cała sieć spisków, ciągle zwroty akcji i niespodziewane wydarzenia. Dobrym posunięciem było stopniowe odkrywanie przed czytelnikami kolejnych wiadomości o stworzonym przez autorkę świecie. Nie jest jednak tak, że dostajemy je w małych dawkach przez całą książkę – na początku wprowadza się nas w tę rzeczywistość, ale w umiejętny sposób, nie przeładowując danych szczegółami. Potem uzupełnia się naszą wiedze o detale, co sprawia, że nasze wyobrażenie tego świata się poszerza.

Przy Królowej Tearlingu nie można się nudzić. To dobra powieść o władzy, magii, trudnych wyborach i szukaniu własnej drogi. Główna bohaterka została wykreowana na silną, młodą kobietę, a jej historia jest ciekawa i wciągająca. Nie dziwię się, że ta seria ma aż tylu fanów. Jeśli szukacie książki z ciekawą fabułą, intrygującą bohaterką i pomysłem, który nie powiela schematów, zachęcam do sięgnięcia po Królową Tearlingu. Na pewno nie znudzicie się tą lekturą.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Galeria Książki:

"Wiedźma z lustra" Maggie Stiefvater


Tytuł oryginalny: Blue Lily, Lily Blue
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 416

http://sklep.gwfoksal.pl/wiedzma-z-lustra.html

Blue Sargent próbuje odnaleźć matkę, która zniknęła jakiś czas temu. Prawdopodobnie jej odejście związane jest z zadaniem, w które zaangażowała się nastolatka – szukaniem śpiącego walijskiego króla, Glendowera, którego poszukuje też Gansey, jej kolega. Okazuje się, że poza legendarnym władcą są jeszcze dwie istoty, które śpią na linii mocy i jednej z nich nie można obudzić. Czy przyjaciele odnajdą odpowiedniego śpiącego? Czy Maura będzie obok niego? I czy klątwa Blue w końcu się spełni?

Wiedźma z lustra Maggie Stiefvater to trzeci tom cyklu Król kruków. Powieść kontynuuje wątki z poprzedniej części, choć nie podejmuje ich od razu po zakończeniu historii ze Złodziejów snów. Ponownie spotykamy bohaterów, których znamy z wcześniejszych powieści – Blue, Ganseya, Adama, Ronana i Noaha. Oprócz nich możemy lepiej poznać część kobiet z domu Blue oraz pana Szarego, który pojawił się w poprzedniej części. Autorka podjęła kilka pobocznych wątków zaczętych we wcześniejszych tomach – jak zniknięcie Neeve, sprawę rodzinną Adama, tajemnicze zdolności Ronana. Dostajemy też nowe postacie i nowe historie, które uzupełniają tę opowieść. Wśród nich warto wspomnieć o mężczyźnie, który był szefem pana Szarego, czy o nowym znajomym paczki przyjaciół, który twierdzi, że nad jego rodziną wisi klątwa.

Nadal jednak głównym tematem są poszukiwania Glendowera. Dzięki nim – i przez nie – bohaterowie odkrywają siebie na nowo. Każdy z nich zauważa zmianę w swoim zachowaniu, poznają się lepiej, mogą zobaczyć, do czego są zdolni. Adam i Ronan już pokazali, że posiadają pewne magiczne umiejętności. Czy Blue i Gansey też odnajdą w sobie coś niesamowitego?

Poza poszukiwaniami i magiczną otoczką sprawy walijskiego króla są też całkiem przyziemne rzeczy, które zaprezentowano w książce. Znajdziemy tu motyw przyjaźni, miłość, problemy rodzinne, chęć zemsty. Zobaczymy, że nieważne, jak długo kogoś znamy – nigdy nie będziemy w stanie poznać go w 100%. Będą kłótnie, trudne decyzje do podjęcia, wątpliwości i radość. A wszystko to wymieszane i doprawione potężną dawką magii.


Klimat powieści jest taki, jak w poprzednich częściach – odrobinę nierealny, baśniowy, momentami przyprawiający o ciarki na plecach. Świat magiczny dominuje w tej powieści i jest on bardzo przyjemnie wykreowany. Autorka postawiła na oryginalność, stworzyła własne tło wydarzeń, opierając się na legendach. Poza tym bohaterowie, których powołała do życia, są niebanalni. To indywidualiści, którzy przebywając razem, sprawiają, że czytelnik ma do czynienia z ciągiem dogryzek, irracjonalnych wypowiedzi i nieprzewidywalnych zdarzeń.

Czasem jednak męczyło mnie to, że nie do końca wiedziałam, co dzieje się między konkretnymi postaciami. Z jednej strony wszyscy się przyjaźnią, z drugiej bywają agresywni w stosunku do siebie, nieprzewidywalni. Wolałabym jasno określone sytuacje, chociażby ze strony narratora, który by mógł mnie zapewnić, że to, że właśnie się słownie obrażali, było tylko żartem albo tylko kłótnią. Bohaterowie w jednej sekundzie potrafią na siebie warczeć, by za chwilę ratować sobie nawzajem życie. Czasem się w tym gubiłam, bo ich przyjaźń wydawała się bardzo szorstka.

Ogólnie jednak muszę przyznać, że dobrze czytało się Wiedźmę z lustra. Naprawdę nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Polubiłam Blue i jej przyjaciół i chciałabym dowiedzieć się, jak ta historia potoczy się dalej.

Jeśli lubicie powieści młodzieżowe z wątkiem fantastycznym, na pewno powinniście sięgnąć po cykl Król kruków. Polecam wam też inne powieści Maggie Stiefvater, szczególnie Lament, w którym jestem od dawna zakochana.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Grupy Wydawniczej Foksal:

Powtórka z Disneya – "Aladyn i król złodziei"



Aladyn i Dżasmina przygotowują się do ślubu, jednak podczas ceremonii, przed wypowiedzeniem przysięgi, na pałac napada banda czterdziestu rozbójników, którzy okradają gości weselnych. Herszt bandy szuka konkretnej rzeczy – Wyroczni, która pomoże mu dotrzeć do skarbu. Aladynowi udaje się przeszkodzić złodziejowi, ale dowiaduje się, jaką moc ma Wyrocznia. Prosi ją o informacje na temat swojego ojca. Okazuje się, że mężczyzna żyje i przebywa w kryjówce czterdziestu rozbójników. Aladyn udaje się za złodziejami, by odnaleźć jedynego żyjącego członka swojej rodziny.

Aladyn i król złodziei z 1996 roku to trzecia animacja Disneya o przygodach młodego włóczęgi. Tym razem akcja skupia się na poznawaniu przeszłości Aladyna. Chłopak poznaje swojego ojca i chce odnowić z nim kontakt. Ma nadzieję, że wytłumaczy mu, dlaczego pozostawił  go, gdy był dzieckiem.

Kassim jest przywódcą bandy złodziei. Cieszy się szacunkiem rozbójników, ale nie wszystkich. Niektórzy podważają jego plany, mimo że są racjonalne i dobrze przemyślane. Grupa rabuje kosztowności, a potem kryje się w jaskini, w której trzymają łupy. Co ciekawe jaskinia otwiera się na hasło „sezamie, otwórz się”. Tu też znajduje się złoty statek, który został poddany działaniu Ręki Midasa – rzeczy, która zamienia wszystko w złoto i o której marzy Kassim.
Bajka skupia się na relacjach ojciec-syn. Dowiadujemy się, dlaczego Kassim opuścił rodzinę i jak z tym faktem, nawet po latach, czuje się Aladyn. Pokazano też, ile jest w stanie zrobić jeden dla drugiego. Poza tym ciekawym wątkiem jest życie rozbójników, chociaż nie za wiele się o nim dowiadujemy. Dobrze, że pokazano też związek Aladyna i Dżasminy. Kobieta jest w stanie poczekać ze ślubem, jeśli to ma dać szczęście jej ukochanemu. Potrafi mu też wybaczyć kłamstwo, bo wie, że chronił nim swojego ojca.

W bajce nie brakuje postaci, które znamy z poprzednich części. Jest sułtan i Dżin, a także małpa, dywan i Jago. Warto zwrócić uwagę szczególnie na Dżina. Sceny z nim są zaskakujące. Raz przybiera on postać pani Doubtfire, co jest o doskonałym nawiązaniem do aktora, który wcielił się w tę rolę i podkładał głos pod postać Dżina. Są też momenty, gdy Dżin wygląda jak inne postacie z bajek Disneya, w tym Królewna Śnieżka czy Pluto. Miło się to ogląda, a sam Dżin wspomina nawet w którymś momencie, że znowu pomylił bajki.

Jeśli chodzi o muzykę, to ponownie możemy wysłuchać kilku piosenek stworzonych specjalnie do filmu, które opowiadają o tym, co się dzieje na ekranie. Niestety podobnie jak w poprzednim filmie i tu nic nie zapadło mi w pamięć. Jest też motyw znany z poprzednich produkcji, trochę orientalna muzyka, która wpada w ucho i doskonale pasuje do tej bajki.

W polskim dubbingu usłyszymy Pawła Tucholskiego w roli Aladyna, Krzysztofa Kołbasiuka jako jego ojca, Olgę Bończyk jako Dżasminę i Krzysztofa Tyńca podkładającego głos pod Dżina. Jago mówi głosem Ryszarda Nawrockiego, a Wyrocznia – Joanny Wizmur.

Muszę przyznać, że film ten spodobał mi się z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że porusza temat relacji ojca i syna. Ten motyw nie jest zbyt częsty w bajkach Disneya (możemy go obserwować m.in. w Pinokiu czy Bambim 2, a co ważniejsze, są to samotni ojcowie). Po drugie dlatego, że postać Dżina tak często zmienia się w innych bajkowych bohaterów, co było dla mnie miłą niespodzianką.

Aladyn i król złodziei nie wciągnął mnie jednak na tyle, bym chciała zobaczyć tę bajkę jeszcze kilka razy. Miło, że poznałam tę historię i zakończyłam swoją przygodę z filmami o Aladynie. Niestety, po pierwszym filmie pozostałe wydają mi się wtórne i zbędne – nie mają już tego uroku i łobuzerii co poprzednie części. Mimo wszystko jest to ładna, klasyczna, rysowana bajka, którą dobrze znać. Polecam, jeśli jeszcze nie widzieliście.