Ze stron wyrwane, cz. 26



Chciałem żyć w pokoju. Ale moi wrogowie rozpętali wojnę.
Red Rising: Złota krew, P. Brown, Drageus.


Nie wychowałem się w pałacach. Nie jeździłem konno po łąkach i nie jadłem wymyślnych dań. Zostałem wykuty w trzewiach tego okrutnego świata. Zahartowany nienawiścią. Wzmocniony miłością.
Ibidem.


Im większe skupisko ludności, tym łatwiej pozbyć się człowieczeństwa.
Ibidem.


Wiosną można łatwiej stracić przyjaciela niż w jakiejkolwiek innej porze roku, jeśli się jest zbyt ciekawym.
Tajemniczy ogród, F.H. Burnett, Znak Emotikon.


Zauważono ostatnio, że myśl - po prostu myśl - może być silna jak prąd elektryczny, dobroczynna jak promienie słoneczne lub zabójcza jest trucizna. Dopuszczenie do siebie myśli smutnych lub złych jest tym samym, co zakażenie organizmu, na przykład zarazkiem szkarlatyny. Skoro więc dopuści się do osiedlenia takiej myśli na stałe, może to mieć zgubny wpływ na całe życia.
Ibidem.


Znać ciebie i nie kochać, kochać cię, a nie kochać wiecznie - oto dwie rzeczy równie niemożliwe.
Niebezpieczne związki, P.Ch. de Laclos.


Miłość to uczucie niezależne od nas, od którego roztropność może uchronić, ale którego nie zdołałaby zwalczyć; skoro raz się urodzi, umiera jedynie naturalną śmiercią albo też zdławiona zupełnym brakiem nadziei.
Ibidem.


Niech się podda, ale niech walczy; niech nie mając dość siły, aby zwyciężyć, ma jej na tyle, aby się opierać; niech karmi się do syta poczuciem własnej słabości i niech nie będzie zmuszona sama uznać swą porażkę.
Ibidem.


Tak, piękna przyjaciółko, najprzebieglejszy mężczyzna nie dorówna w fałszu najszczerszej kobiecie.
Ibidem.


Co robi z człowieka próżność! Mędrzec ma słuszność, kiedy mówi, że to prawdziwy wróg szczęścia.
Ibidem.


"Powrót do tajemniczego ogrodu" Holly Webb



Autor: Holly Webb
Tytuł oryginalny: Return to the Secret Garden
Wydawnictwo: Znak emotikon
Liczba stron: 210

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,7408,Powrot-do-tajemniczego-ogroduLondyn, rok 1939. U progu wojny miasto zostaje ewakuowane. Dzieci z sierocińca mają się udać do posiadłości w Yorkshire, do fundatorów ich domu w mieście. Tam będą bezpieczne. Wśród wychowanków sierocińca jest Emmie Rose. Dziewczynka musiała zostawić w Londynie kotkę, która kręciła się niedaleko sierocińca, a z którą Emmie dzieliła się jedzeniem. Emmie tęskni za kotem, jednak codzienne obowiązki – głównie szkoła – skutecznie odciągają ją od myślenia o smutkach. Na dodatek dziewczynka odkrywa dziennik Mary Lennox, która mieszkała w posiadłości kilkanaście lat temu. Emmie nie może się powstrzymać i czyta jej zapiski. Z nich dowiaduje się o tajemniczym, zamkniętym ogrodzie i o przygodach, które przeżyła Mary w dzieciństwie. Emmie postanawia odnaleźć ogród i sprawdzić, czy nadal jest zamknięty...

Powrót do tajemniczego ogrodu autorstwa Holly Webb to kontynuacja historii napisanej przez Frances Hodgson Burnett. Akcja ponownie rozgrywa się w domu w Yorkshire, a bohaterką znowu jest ciekawska dziewczynka.

Obie historie dzieli kilkanaście lat. Mary dorosła, jej przyjaciele również. Teraz dom gości nowe dzieci, kolejne pokolenie, a paniczem nie jest już Colin, lecz Jack. Nie zmieniło się jednak to, że pan domu jest nieobecny, posiadłość ma swoje tajemnice, a dzieci znów muszą zajmować się same sobą.

Poza wątkiem ogrodu i przygód z nim związanych, jest też kilka kwestii, które zwracają uwagę podczas lektury. Po pierwsze sytuacja w Anglii. Mamy wojnę, dlatego też nie dziwi, że ludzie muszą walczyć, uciekać z miast i rezygnować z niektórych dotychczasowych wygód. Pokazano tu jednak nie walkę, lecz sytuację kobiet i dzieci pozostawionych w domach, czekających na ukochanych synów, ojców i braci. Mimo że nie czuć grozy związanej z wojną, jest trochę niepokoju przebijającego się przez każde działanie bohaterów.

Po drugie bohaterowie z przeszłości, którzy wracają w teraźniejszości. Czytelnik podejrzewa, że właśnie tak może być, ale nie ma stu procent pewności, nim nie skończy czytać. To miłe, że autorka nawiązała tak bezpośrednio do wydarzeń z powieści Burnett.

I na koniec – ponownie wątek natury, która daje szansę na wiele przygód, przyjaźni i zapewnia wiele emocji. Autorka pokazała, że tak jak w pierwszej części przyroda uleczyła Colina, tak tu może to samo uczynić z sercami bohaterów.

Trochę byłam rozczarowana faktem, że ogród nie jest już tajemniczy. Widziałam filmową opowieść o powrocie do tajemniczego ogrodu i bardzo mi się podobała przez to, że schematy były identyczne co w oryginale. Tym razem jednak powieść została odarta z tego klimatu tajemniczości, skupiono się na zupełnie innych rzeczach, uwypuklając kwestie społeczne i historyczne. Mimo wszystko stylistyka jest podobna do pierwowzoru, co dodaje książce pewnego uroku.

Powrót do tajemniczego ogrodu to ciekawa książka, którą czyta się błyskawicznie. Czytelnik chce poznać losy Emmie, ale też Mary, Dicka i Colina. W książce nie brakuje emocji. To przyjemna kontynuacja, chociaż pierwsza część ma swoją niepowtarzalną atmosferę, a którą nie do końca czuć w Powrocie...

Jeśli czytaliście Tajemniczy ogród, Powrót... także wam się spodoba. Warto zobaczyć, co stało się z bohaterami klasycznej powieści i sprawdzić, jak współczesna autorka poradziła sobie z kontynuacją historii, którą kochają miliony. 

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Emotikon:

www.znak.com.pl

"Tajemniczy ogród" Frances Hodgson Burnett



Tytuł oryginalny: The Secret Garden
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Liczba stron: 350

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,7405,Tajemniczy-ogrodMary Lenox to dziesięcioletnia dziewczynka, która wraz z rodzicami mieszka w Indiach. Matka i ojciec nie poświęcają jej dużo czasu, dlatego dziecko jest ciągle pod opieką służby. Mary jest skwaszona, rozkapryszona, traktuje ludzi z wyższością. Gdy jej rodzice giną, dziewczynka trafia do wuja w Anglii. Wszystko tu jest dla niej nowe – ludzie nie są tak służalczy jak w Indiach, Mary nie może nimi dyrygować według własnej woli, nikt też się nią nie przejmuje. Dziewczynka zaczyna wychodzić na dwór, bawić się i poznawać ludzi. Powoli otwiera się na nowe życie i zmienia swoje nastawienie. Jednak dom jest bardzo tajemniczy, ludzie mają wiele sekretów. Jednym z nich jest zamknięty na głucho ogród, który od dziesięciu lat nie gościł w swoich progach człowieka. Drugim sekretem są nocne jęki, które słyszy Mary. Czy dziewczynka zacznie szukać odpowiedzi na pytania, które zrodziły się w jej głowie przez tajemnice domostwa?

Tajemniczy ogród Frances Hodgson Burnett to powieść dobrze znana na całym świecie. Doczekała się kilku ekranizacji, a wersja papierowa jest ciągle wznawiana.

Główną bohaterką książki jest Mary Lenox – mała dziewczynka, którą dorośli traktowali jak piąte koło u wozu. Nie można się zatem dziwić, że rosnąc, nabrała okropnych cech. Była opryskliwa, marudna, uparta i nieczuła. Nie umiała zrobić nic samej – nie ubierała się nigdy bez pomocy służby. Dopiero gdy została sierotą, zorientowała się, że doskwiera jej samotność – nie przez brak rodziców, lecz przez brak kogokolwiek, kto by się mógł do niej odezwać. 

Wątków w powieści jest kilka. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście kwestia tytułowego tajemniczego ogrodu. Historia z nim związana, emocje, które przynosi nawet po latach i jego izolacja przyciągają Mary. Im bardziej służba stara się wybić jej z głowy ogród, tym bardziej dziewczynka chce odnaleźć do niego wejście. To nie jedyna tajemnica ukryta w posiadłości, drugą jest na pewno Colin, kuzyn Mary, którego od dziecka traktowano jako umierającego. 


Wśród wątków, które przyciągają uwagę, jest też zmiana zachowania dziewczynki. Powoli, stopniowo, staje się ona przyjemną osóbką, dzieckiem, które nigdy wcześniej nie miało dzieciństwa. Zmianie ulega też jej stosunek do ludzi – staje się życzliwsza, nie dzieli już swojego towarzystwa na lepszych i gorszych ze względu na pochodzenie. 

Bardzo dużo uwagi poświęcono naturze. To ona jest tu głównym bohaterem. Obserwujemy jej zmiany, patrzymy, jak radzi sobie z trudnościami, zachwycamy się jej wpływem na ludzi. Mary działa w ogrodzie instynktownie, pomaga roślinom rosnąć, odkrywa w sobie odpowiedzialność, ciekawość, czułość. Jest też przekonana, że ogród pomógłby Colinowi poczuć się lepiej. W końcu sama tego doświadczyła.

W książce jest jeszcze kilka kwestii, które mogą zaciekawić czytelnika – choroba Colina, jego relacje z ojcem, osoba Dicka, który jest niczym zaklinacz zwierząt, i różnice kulturowe między Anglią a Indiami. 

Opowieść jest wciągająca, napisana płynnie i pomysłowo. To klasyczna powieść dla dzieci i nie tylko. Urokliwa, piękna, pełna nadziei i przyjaźni. Polecam, jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z tą książką. Historia jest pewnie dobrze znana, ponieważ nieraz mogliśmy oglądać jej ekranizację. Mimo to warto sięgnąć po lekturę i przenieść się do tajemniczego ogrodu z Mary, Dickiem, Colinem i... rudzikiem.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Emotikon:
www.znak.com.pl


"Niebezpieczne związki" spektakl



Markiza de Merteuil chce zemścić się na byłym kochanku, który odrzucił jej wdzięki i zaręczył się z młodą i piękną Cecylię. Namawia swojego przyjaciela, wicehrabiego de Valmonta, by ten uwiódł dziewczynę, jednak mężczyzna uważa, że to zbyt łatwe zadanie jak na jego zdolności. Wicehrabia słynie w towarzystwie ze swej opinii kochanka i uwodziciela. Nie chce, by społeczność uznała go za nieudacznika, który może jedynie kraść cnoty młodym i chętnym dziewczętom. Dlatego zamierza uwieść bogobojną, cnotliwą i prawą panią de Tourvel, która słynie z pobożności i wierności mężowi. Markiza twierdzi, że nie jest możliwe, by nowa ofiara de Valmonta sprzeciwiła się swoim zasadom. Wicehrabia podejmuje wyzwanie, a przy okazji znajduje też powód, by zająć się sprawą Cecylii.

Niebezpieczne związki to spektakl na podstawie powieści o tym samym tytule autorstwa Pierre’a Choderlosa de Laclos. National Theatre Live zaprezentował nową inscenizację teatru Donmar Warehouse w ramach cyklu Sztuka brytyjska na wielkim ekranie. Przedstawienie wyemitowało Multikino.

Przenosimy się do XVIII wieku, na kilka lat przed rewolucją. Obyczaje w towarzystwie są dość swobodne, choć nie mówi się wprost o rozwiązłości seksualnej. Główni bohaterowie – markiza i wicehrabia – to byli kochankowie, którzy szanują się, ufają sobie i obdarzają przyjaźnią. Nie da się ukryć, że w jakiś sposób również się kochają. Mimo że mają innych partnerów, ciągle wracają do siebie i razem knują, wspominają i planują.
Opowieść krąży wokół szeroko rozumianej miłości i chęci zemsty. To dominujące uczucia w spektaklu. Widz może zobaczyć intrygi knute w imię tych dwóch rzeczy. Miłość – fizyczna i psychiczna – motywuje działania bohaterów, a zemsta pcha ich w coraz bardziej skomplikowane rewiry.

Poza tym spektakl obrazuje życie społeczne tamtych czasów, to, o czym nie przeczytamy w podręcznikach. Silnie zaznaczono pozycję kobiety w społeczeństwie. Kwestię tę podkreślają reżyserka – Josie Rourke – i pisarz Christopher Hampton. Także w treści sztuki mówi się o tym niemal dosłownie – monolog markizy de Merteuil pokazuje, że chciała ona zaznać rozkoszy, ale wiedziała, że to może ją zniszczyć, przynieść skandal, dlatego postanowiła, że będzie sprytniejsza od mężczyzn.
Spektakl poprzedzony jest krótkim filmem wprowadzającym w tematykę, opisującym dzieje książki i jej twórcy oraz najważniejsze motywy. Trwa kilka minut i jest dobrym wstępem do przedstawienia. W trakcie seansu jest przerwa, dlatego można się poczuć jak w prawdziwym teatrze.

Scena jest z trzech stron otoczona widownią, dlatego obserwujemy grę aktorską z różnych perspektyw. Na scenie niewiele jest mebli – na początku więcej, a im bliżej końca – mniej. Oświetlenie to głównie kryształowe żyrandole ze świecami, dlatego scena wygląda ciepło i przytulnie. Ciekawy motywem jest zmiana planu akcji – ponieważ nie można zmieniać tła co chwilę, aktorzy wymieniają się ze sobą między aktami w nietypowy sposób. Na scenie pojawiają się osoby grające służbę, zmieniają ustawienie rzeczy, zabierają dodatki, a aktorzy główni mieszają się, wychodzą na sekundę z roli, odchodzą, a nowi zaczynają grać. Wszystko to przy akompaniamencie muzyki i śpiewu niczym z opery.
W sztuce gra niewielu aktorów. Na pierwszy plan wysuwają się trzy postacie – Elaine Cassidy jako pani de Tourvel, Janet McTeer jako markiza de Merteuil i Dominic West w roli wicehrabiego de Valmonta. O ile pierwsza aktorka w ogóle mnie do siebie nie przekonała – głównie za sprawą ciągle załzawionych oczu – i o ile McTeer zagrała doskonale zimną i wyrachowaną markizę o posągowej urodzie, tak roli de Valmonta nigdy już nie skojarzę z innym aktorem. Dominic West w fenomenalny sposób wszedł w rolę hrabiego, wyglądał nieziemsko i oddawał wszystkie emocje bez przesady. To z nim można powiązać i humor, i wzruszenie wynikające z każdej sceny. 

W tle przewijają się jeszcze inne postacie. Wśród aktorów drugoplanowych znalazła się m.in. Una Stubbs. Uwagę widzów przyciąga też dwóch panów – Edward Holcroft w roli kawalera Danceny’ego i Theo Barklem-Biggs wcielający się w służącego wicehrabiego. Przekonująco wypadła też grająca Cecile Morfudd Clark.
Spektakl był doskonale przygotowany i świetnie zagrany. Realia XVIII wieku oddano z dużą pieczołowitością. Cieszę się, że opowieść nie została ponownie uwspółcześniona. Historia jest i tak na tyle uniwersalna, że jej przesłanie można odczytać i dziś, mimo tylu lat od jej debiutu. 

Jeśli nie czytaliście Niebezpiecznych związków, musicie to nadrobić. To świetna historia pełna miłości, zdrady, nienawiści, pasji, namiętności i intryg. Momentami śmieszna, czasem frywolna, z nutką grozy w tle. No i przede wszystkim – pokazująca, że ludzie kilka wieków temu niewiele się od nas różnili.