Ze stron wyrwane cz. 9



Czytałam gdzieś, kiedyś, że płaczu nie da się wyjaśnić naukowo. Łzy mają jedynie nawilżać oczy. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby gruczoły łzowe nadmiernie produkowały łzy pod wpływem emocji.
Moim zdaniem płaczemy po to, aby uwolnić naszą zwierzęcą część, nie tracąc człowieczeństwa. Bo wewnątrz mnie siedzi warcząca i rycząca bestia, która wyrywa się na wolność, do miłości, i przede wszystkim, do życia. Chociaż bardzo się staram, nie potrafię jej zabić.
Zbuntowana, V. Roth, Amber.
Prawda, jak dzikie zwierzę, jest zbyt silna, by pozostać w zamknięciu.
Ibidem.

Ale pamiętaj, że czasem ludzie, których nękasz, stają się silniejsi, niżbyś chciała.
Ibidem.

Okrucieństwo nie czyni z kogoś człowieka nieuczciwego, podobnie jak odwaga nie czyni z kogoś człowieka dobrego.
Ibidem.

Serce to bardzo silny mięsień, pod względem długowieczności najsilniejszy w całym ciele.
Ibidem.

Każde z nas toczy wewnętrzną wojnę. Czasem to ona utrzymuje nas przy życiu. A czasem to ona nam zagraża.
Ibidem.

Najlepszymi przywódcami są ci, których nie interesuje rządzenie. Takim osobom często najbardziej zależy na tym, aby robić to, co słuszne, a nie to, co popularne.
Samodzielne studia, J. Charbonneau, Ya!

Usunięcie przyczyny jest lepsze niż cierpienie z powodu szkód, jakie mogłaby później wywołać.
Ibidem.

Każdy ma to, na czym mu najmniej zależy, a los daje jednemu to, czego drugi pragnie najgoręcej
Trzech panów w łódce nie licząc psa, J.K. Jerome, Vesper.

Noc niesie ukojenie i dodaje nam sił. W obliczu jej ogromu nasze codzienne zmartwienia pierzchają jakby zawstydzone swą małością.
Ibidem.

Przez całe życie ciężko jesteśmy doświadczani. Boć człowiek rodzi się po to, aby mieć zmartwienia.
Ibidem.

"The 100" – recenzja serialu




Ziemska apokalipsa zmusiła ludzi do przeprowadzki w kosmos. Trzecie pokolenie uciekinierów chce powrócić na planetę. Najpierw jednak muszą sprawdzić, czy zamieszkanie na niej jest możliwe.
Prawie sto lat temu nuklearna wojna zniszczyła Ziemię. Ocalali mieszkają na stacji kosmicznej Arka, gdzie panują rygorystyczne zasady. Za ich złamanie zostaje się skazanym – niepełnoletni trafiają do więzienia, dorośli zostają usunięci ze stacji. Arka ma jednak ograniczone możliwości – populacja się rozrosła, zaczyna brakować tlenu. Jedyną nadzieją jest powrót na Ziemię. By sprawdzić, czy jest tam bezpiecznie, mieszkańcy Arki wysyłają na skażoną planetę setkę młodocianych kryminalistów. Niepełnoletni zostają wyposażeni w bransolety monitorujące ich stan zdrowia – w ten sposób ludność na Arce będzie mogła ocenić, czy bezpiecznie jest wrócić na Ziemię. Setka musi dotrzeć do schronu wybudowanego przed katastrofą. Tylko tak mogą przeżyć. Jednak nie jest łatwo dojść do porozumienia, gdy grupa składa się ze zbuntowanych, często niebezpiecznych nastolatków. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że nie są sami na Ziemi. Czy rodowici mieszkańcy są przyjaźnie nastawieni? Czy zmutowane zwierzęta i natura, która przeżyła skażenie, okażą się kolejnym niebezpieczeństwem? Czy można ufać „swoim”?

Świat postapokalipsy to jeden z modniejszych ostatnio tematów. Szczególnie upodobała go sobie literatura młodzieżowa. Nie dziwi zatem, że na podstawie jednej z tego typu książek powstał serial. The 100 oparty jest na niedawno wydanej w Polsce powieści Kass Morgan Misja 100

Akcja serialu przez pierwszy sezon rozgrywa się w dwóch miejscach – na Ziemi, gdzie przebywają młodociani kryminaliści, i w kosmosie, gdzie pozostają ocaleni z katastrofy mieszkańcy Arki. Obie grupy mają przed sobą trudne zadania, obie muszą przetrwać, nauczyć się sobie ufać i współpracować. Z czasem sytuacja się zmienia i wszyscy trafiają do domu, a tu czeka na nich wiele niebezpieczeństw.

Reżyser Jason Rothenberg od pierwszego odcinka nie pozwala się nam znudzić. Pokazuje, że nic nie jest stałe, a sytuacja może zmienić się w sekundę. Zwroty akcji i odkrywanie Ziemi jest tłem dla zmian charakteru bohaterów. Widz obserwuje zmagania fizyczne i psychiczne postaci i jest świadkiem ich przemiany. Na pierwszy plan wysuwają się Clarke (Eliza Taylor) i Bellamy (Bob Morley), a wśród dorosłych Kanclerz Jaha (Isaiah Washington) czy radny Kane (Henry Ian Cusick). 

Najciekawszą parą serialową są dla mnie Clarke i Finn, między którymi iskrzy od pierwszych chwil. Nie można się jednak do niczego przyzwyczajać, bo relacje między postaciami zmieniają się co chwilę. Wrogowie stają się przyjaciółmi, a przyjaciele wrogami. Nieśmiałe i spokojne postacie nagle zmieniają się w agresywnych wojowników, a silni psychicznie i fizycznie rozklejają się z byle powodu. 

Źródło
The 100 zdobyło wielu fanów na całym świecie. Serial jest ciekawy, choć raczej dla młodszej publiczności. Typowe problemy nastolatków (pierwsze miłości, zerwania, zdradzone przyjaźnie) zostały wymieszane z walką o przetrwanie i sporami o władzę. O wiele lepiej wypada część związana z Arką, choć powielono tam ziemski schemat w dorosłym wydaniu. Gdy wszyscy ocaleni wracają na Ziemię, dorośli przejmują dowodzenie, choć dopiero poznają nowe warunki, w jakich przyszło im żyć. Niemal całkowicie zapominają o tym, że to nastolatki spędziły tu ostatnie kilkanaście dni i nauczyły się walczyć z nowymi zagrożeniami.

Jeśli czytaliście książkę będziecie rozczarowani. Od pierwszego odcinka czekałam na pojawienie się niektórych postaci, które nie znalazły się jednak w scenariuszu. Wiele scen zostało zmienionych, bohaterowie zostali dodani lub usunięci, choć powieść sugerowała inaczej. To, do czego na końcu powieści doszli kryminaliści, pojawiło się już w pierwszym odcinku. Serial poczyna sobie dość swobodnie z pierwowzorem literackim. Nie jest jednak najgorszy – ciekawe postacie, interesująca fabuła, akcja, napięcie i trudne decyzje sprawiają, że całość ma sens i jest spójna. 

Trzeci sezon ma się pojawić jesienią, więc macie czas na nadrobienie zaległości. Oglądajcie, jeśli lubicie świat po apokalipsie, młodych wojowników, piękne dziewczyny i robienie bomb z niczego.

"Akupunktura" prof. T. Badarchin, lek. med. K. Galsan



Tytuł: Akupunktura
Wydawnictwo: Vital
Liczba stron: 184

http://talizman.pl/zdrowie/10138-akupunktura-praktyczny-przewodnik-po-chiskiej-sztuce-medycznej-9788364278310.html


Tsolmonpurev Badarchin już na studiach zainteresował się akupunkturą. Od 1991 roku pracuje i mieszka w Warszawie. Ma na swoim koncie kilka książek. Khandaa Galsan jest lekarką, zna akupunkturę, której uczyła się u Badarchina. Pomogła profesorowi przy książce – przetłumaczyła ją i zredagowała. Ich wspólną publikacją jest książka Akupunktura, którą wydało wydawnictwo Vital w 2014 roku.

Akupunktura to metoda lecznicza, która znana jest od tysięcy lat. Jej początku datuje się na rok 600-400 p.n.e. Akupunktura wywodzi się z medycyny wschodniej, ale obecnie znana jest na całym świecie. Z powodzeniem stosuje się ją obok konwencjonalnych metod. Podczas zabiegu nakłuwa się miejsca na ciele pacjenta. Nie są to przypadkowe punkty – jest ich 649 i są one przeznaczone do leczenia konkretnych schorzeń. Są one rozłożone wzdłuż meridianów, czyli kanałów energetycznych. 

W książce opisano teorię stosowania akupunktury. Podano podstawy filozoficzne, przedstawiono krótki rys historyczny tej metody. Autorzy pokazali meridiany i punkty. Krótkie, ale wyczerpujące opisy, sprawiają, że czytelnik od razu wie, o co chodzi. W III rozdziale pojawiły się przykłady zastosowania akupunktury. Leczy się nią przeróżne choroby, w tym ból, cukrzycę czy hemoroidy. Choroby zostały krótko opisane. Do każdej dodano punkty nakłucia. W tym rozdziale pojawiły się też doświadczenia z praktyki lekarskiej autorów. 

Książka to nie tylko teoria. Znajdziemy w niej także ćwiczenia. Autorzy zadbali też o rozdział dotyczący doświadczeń, eksperymentów i obserwacji. Nie jest to zatem sucha teoria, encyklopedia wiedzy na temat tej metody. W tej pozycji są też dowody i zalecenia praktyczne. 


Bardzo miłym dodatkiem w tej książce są rysunki, tabelki i wykresy. Pojawiają się nie tylko w treści, lecz też na końcu lektury. Schematy ułatwiają zrozumienie treści. Autorzy zadbali o to, by czytelnik nie czuł się zagubiony, wiedzieli, że książka może trafić do rąk amatorów i laików. Na końcu książki znajdziemy też wkładkę z punktami an twarzy. Kolorami zaznaczono, za co dany punkt odpowiada.

Przydatne mogą być też dwa ostatnie rozdziały w książce. Ciekawscy znajdą tu bibliografię z szeregiem dodatkowych pozycji, które warto poznać, pogłębiając temat akupunktury. Drugim rozdziałem są biogramy twórców książki. Zawierają najważniejsze informacje o autorach, nie są za długie. Dzięki nim możemy dowiedzieć się, że zainteresowanie akupunkturą od dawna było częścią życia autorów.

Książka jest wykonana bardzo ładnie. Każda strona ozdobiona jest estetycznym wzorkiem. Odpowiednie fragmenty zostały wyboldowane, czcionka jest dość duża, a tabele czytelne. 

Ogólnie książka jest dość przyjemna. Przybliża akupunkturę, jest dobrze wydana, napisana prostym językiem. Jak głosi okładka, jest to przewodnik i z tym trudno się nie zgodzić. Objętość jest odpowiednia. Po tę pozycję mogą sięgnąć amatorzy, którzy wcześniej tylko słyszeli o tej metodzie, a chcą ją poznać bliżej. Bardzo ważne jest jednak to, co napisano na stronie redakcyjnej książki – informacje zawarte w książce nie powinny zastępować porady lekarskiej. Także sami nie powinniśmy zabierać się za leczenie tą metodą.

Polecam osobom ciekawym nowych rzeczy. Akupunktura to nie wynalazek XXI wieku, ale nadal bywa uznawana za coś niestandardowego. Przeczytajcie i przekonajcie się, że nawet Światowa Organizacja Zdrowia uznaje tę metodę za pełnoprawny sposób leczenia. Akupunktura może być przydatna w wielu schorzeniach, z którymi borykamy się na co dzień. I o tym właśnie jest ta książka.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii: