5 gadżetów książkoholika


W nocy wyłączyli mi prąd. Pięć minut wcześniej zaczęłam zbierać się do czytania, a tu nagle brak światła. Po kilku chwilach przypomniałam sobie, że mam przecież lampkę do czytania. Nawet trzy. I zaczęłam się zastanawiać, jakie jeszcze gadżety książkoholika posiadam i które z nich lubię najbardziej. Oto moje zestawienie.


Lampki do czytania
Uratowała mi wczoraj życie, więc muszę ją wymienić. Wcześniej nie bardzo się nimi przejmowałam, ale gdy zabrakło światła, okazało się, że są niesamowicie przydatne. Moje mają klipsy, które wsuwa się między kartki lub mocuje na okładce. Światło nie jest ostre, nie ma go też za wiele, ale wystarczy, by oświetlić strony. Przydaje się też przy czytniku, ponieważ mój nie ma podświetlenia.

Czytnik
Kiedyś nie byłam przekonana do czynnika, jednak uratował mnie w kilku przypadkach. Po pierwsze doskonale sprawdza się na wakacjach. Nie zabieram już ze sobą tony książek, wystarczy jeden cieniutki czytnik. Po drugie nie meczę się przy noszeniu. Po trzecie uwielbiam czytać na nim grube książki.

Zakładki
Dla mnie obowiązkowa, choć wiem, że są i tacy, którzy nie używają zakładek. Uwielbiam różne kształty, kolory, wzory. To ozdoba książki i ułatwienie. Jestem też zakładkowym zbieraczem. Mam ich tak dużo, że czasem myślę, że jest ich w moim domu więcej niż książek!


Kubek
Chociaż najwięcej kubków mam takich, które związane są z serialami, to ostatnio udało mi się nabyć taki, który idealnie nadaje się dla książkoholika. Jest ogromny, w sam raz na dużą porcję herbaty bądź kawy, a do tego z książkowym motywem. Super, prawda?

Exlibris
Marzyłam o własnym znaku, którym mogłabym stemplować książki. Gdy tylko go otrzymałam, pieczątkowałam wszystko bez opamiętania. Teraz trochę mi przeszło, ale nadal uwielbiam ten symbol i gdy tylko mam chwilę, odbijam go na swoich książkach.

Sherlock Holmes. Odcienie czerni, Adam Chyliński, Bartosz Szpak


https://audioteka.com/pl/audiobook/sherlock-holmes---odcienie-czerni
Autor: Adam Chyliński, Bartosz Szpak
Wydawnictwo: Audioteka
Czas trwania: 6 godzin 19 minut

Wielka Brytania ponosi ogromną klęskę w wojnie w Afganistanie. Żywi wracają jedynie dwaj mężczyźni, w tym Watson. Kilka lat później Sherlock Holmes próbuje rozwiązać zagadkę tego niepowodzenia, jednak ubiega go Irene Adler, która ośmiesza detektywa i sprawia, że trafia on do więzienia. Sherlock ucieka z niego i znika. Pięć lat po tym wydarzeniu do Watsona dociera list, w którym ktoś sugeruje, że ma informacje na temat klęski w Afganistanie, które rzucą nowe światło na tę sprawę. Mężczyzna postanawia sprawdzić, czy te rewelacje w ogóle istnieją.

Sherlock Holmes – Odcienie czerni Adama Chylińskiego i Bartosza Szpaka to opowieść osadzona w Londynie na początku XXI wieku. Miasto nie jest już takie samo – zabudowano je wzwyż, co miało dać bogaczom dostęp do świeżego powietrza. Ciężka, dusząca atmosfera towarzyszy jednak nawet górnym partiom miasta.

Sherlock Holmes – Odcienie czerni to słuchowisko, które zachwyca wykonaniem. Zacznijmy od tego, że w role bohaterów wcielają się prawdziwe gwiazdy – Robert Więckiewicz jako Holmes, Jacek Braciak jako Watson, Andrzej Mastalerz w roli Lestrade’a, Mariusz Bonaszewski jako premier Bellinger, a do tego Paulina Holtz w roli Mary Watson. To nie wszystko! W nagraniu uczestniczyli też znani lektorzy: jako narrator Miłogost Reczek, a w rolach drugoplanowych m.in. Maciej Kowalski, Krzysztof Plewako-Szczerbiński, Roch Siemianowski, Tomasz Sobczak czy Andrzej Hausner. Oprócz świetnych głosów jest też świetna realizacja. Nie brakuje dźwięków w tle – kroków, szelestów, szmerów, które sprawiają, że podczas słuchania można całkowicie zatracić się w nagraniu, niemal stopić z opowieścią. I jako wisienka na torcie – muzyka. Bardzo klimatyczna, pasująca do opowieści i do powieści o Holmesie.

Głównym tematem słuchowiska jest rozwiązanie sprawy sprzed lat, która mimo upływu czasu nadal budzi emocje wśród społeczeństwa. Nim jednak Watson trafi na właściwy ślad, stanie się wiele rzeczy, które z pozoru będą wydawały się nieistotne i poboczne dla głównego tematu. Nic jednak bardziej mylnego, a każda drobnostka może mieć znaczenie.

Historia ma sporo zwrotów akcji. Nie brakuje też typowego dla Holmesa zachowania – szorstkości, niezrozumiałych wywodów, skrytości, działania na własną rękę. To kwintesencja tej postaci, coś, co od razu skierowało moje myśli ku filmowi z Robertem Downey’em Jr. i Jude’em Law – ten sam klimat, naprawdę. Nie wiem, jak twórcom udało się osiągnąć taki efekt, ale lepiej być nie mogło – tak właśnie powinien wyglądać Holmes. Mroczny, brudny, ciemny Londyn, szorstkość obycia głównego bohatera, Watson, który nieco z pobłażaniem patrzy na niektóre zachowania przyjaciela, a do tego zagadka, która okaże się poważną sprawą.

Coś, na co jeszcze warto zwrócić uwagę, to tło akcji. Autorzy zbudowali swoją opowieść w nieco innych warunkach niż klasyczne. Londyn z ich historii przypomina nieco miasto, na myśl o którym aż ciśnie się na usta słowo „steampunk”. Bardzo dobrze to wypada.

Sherlock Holmes – Odcienie czerni jest słuchowiskiem wysokiej klasy. Doskonale zrealizowane, wciągające nagranie z interesującą historią. Słucha się doskonale, klimat jest rewelacyjny, wykonanie powala. Nie można się do niczego doczepić. Koniecznie posłuchajcie.


Audiobooka wysłuchałam dzięki uprzejmości Audioteka.pl:




Kwiecień w filmach


Avengers: wojna bez granic
Przyznam się, że nie oglądałam poprzednich filmów z uniwersum, widziałam tylko kilka z tych, które podobno należało obejrzeć, by zrozumieć wszystko, co tu się zadzieje. Niemniej bawiłam się dobrze. Była akcja, humor, świetne połączenie postaci z różnych filmów, a co najważniejsze – wszystko było dobrze wyjaśnione od początku do końca. Nie poczułam luk, które sprawiłyby, że nie wiedziałam, o co chodzi, kto jest kim i po co. Bardzo fajne widowisko.


Ciche miejsce
Absolutnie zachwycający, choć na pewno przewidywalny film o tym, jak walczyć w ciszy ze złem. Prześwietne kreacje aktorskie Johna Krasinskiego i Emily Blunt. Bardzo dobrze budowana atmosfera, ładne kadry, a do tego ciekawa historia. Wyszłam zachwycona i na pewno będę jeszcze nieraz wracać do tego filmu.


Tomb Raider
To, co należy powiedzieć o tym filmie, to na pewno jedno – to nie jest dobra, znana, stara Lara. Nie ma w niej nic z tej postaci, którą pamiętamy z filmów z Jolie. Owszem, bohaterka jest znacznie młodsza, ale to chyba największy minus produkcji. Jest naiwna, niedoświadczona, ma wiele wad, zero pazura. Ogląda się nieźle, ale zupełnie nie przypomina tego, co znamy z dawnych filmów.


Twarz
Doskonale pokazany obraz polskiej wsi. Prześmiewczo potraktowano mentalność ludzi, pokazano całe spektrum zachowań wobec człowieka, który przeżył tragedię, która zniszczyła mu życie. Doskonale nakręcony, choć zakończenie nie jest domknięte i to może przeszkadzać niektórym osobom.


Player One
Prawdziwa uczta dla geeków. Co prawda film i książka różnią się znacząco, a jednak przy obu da się dobrze bawić. Wizualnie film jest świetny, scenariusz wciągający i ciekawy, wiele w nim odniesień do popkultury, które naprawdę zachwycają.  


Prawda czy wyzwanie?
Miał być horror, wyszło… nic. Nudno, niestrasznie, a na dodatek zabrakło mi emocji u bohaterów. Ginie jeden z przyjaciół? Trudno, nie ma łez, paniki, stało się. Szkoda, bo pomysł jest ciekawy, ale już samo wykonanie nie bardzo.