Strażniczka feniksa, S.A. MacLean

Autor: S.A. MacLean
Tytuł: Strażniczka feniksa
Wydawnictwo: StoryLighy
Liczba stron: 480

Aila od zawsze marzyła o pracy ze zwierzętami, ale nie takimi, które można spotkać w zwykłym zoo. Kiedy dostaje szansę opiekowania się feniksami w niezwykłym rezerwacie zamieszkałym przez magiczne stworzenia, wydaje się, że spełniło się jej największe marzenie. Szybko okazuje się jednak, że życie strażniczki to nie tylko codzienne obowiązki, lecz także odpowiedzialność za los rzadkich gatunków i konieczność stawienia czoła wydarzeniom, których nikt się nie spodziewał.

Strażniczka feniksa autorstwa S.A. MacLean to powieść fantasy, która wyraźnie wyróżnia się na tle wielu współczesnych historii tego gatunku. Zamiast wielkich bitew, politycznych intryg czy wybrańców mających ocalić świat dostajemy opowieść osadzoną w miejscu przypominającym zoo dla magicznych stworzeń. To właśnie ten pomysł sprawia, że książka od pierwszych stron budzi ciekawość i zachęca do poznawania stworzonego przez autorkę świata.

Największą siłą powieści są bohaterowie. Aila nie jest nieomylną postacią, która z łatwością pokonuje wszystkie przeszkody. Wręcz przeciwnie – często wątpi w siebie, zmaga się z lękami i dopiero uczy się odnajdywać w nowej rzeczywistości. Dzięki temu jej sukcesy wydają się zasłużone, a porażki autentyczne. Trzeba jednak powiedzieć głośno, że czasem mnie irytowała. Była zapatrzona w siebie i nie pomagała przyjaciołom, skupiona na własnym zadaniu. Nie widziała, że inni też mają problemy czy potrzeby. Równie interesująco wypadają postacie drugoplanowe, które mają własne historie, motywacje i wpływają na rozwój wydarzeń. Trudno też nie wspomnieć o samych magicznych stworzeniach – nie są jedynie elementem dekoracyjnym, ale pełnoprawnymi uczestnikami tej opowieści.

Choć świat przedstawiony wypełniają feniksy, gryfy czy inne niezwykłe istoty, w centrum historii znajdują się bardzo uniwersalne tematy. Autorka opowiada o spełnianiu marzeń i zderzeniu wyobrażeń z rzeczywistością, o odpowiedzialności, odwadze i stopniowym budowaniu wiary we własne możliwości. Sporo miejsca poświęca również relacji człowieka z naturą i pokazuje, że troska o innych – niezależnie od tego, czy są ludźmi, czy magicznymi stworzeniami – wymaga cierpliwości, empatii i zaangażowania.

S.A. MacLean prowadzi historię spokojnym rytmem, charakterystycznym dla cozy fantasy. Nie spieszy się z akcją, pozwalając czytelnikowi dobrze poznać bohaterów i funkcjonowanie niezwykłego zoo. Opisy są sugestywne, ale nie przytłaczają, a magia została wpleciona w codzienność w bardzo naturalny sposób. Dzięki temu świat wydaje się wiarygodny i łatwo uwierzyć, że mógłby istnieć gdzieś obok naszego.

Najwięcej przyjemności daje właśnie atmosfera tej powieści. To książka, do której wchodzi się powoli i z której nie chce się wychodzić. Jeśli ktoś oczekuje nieustannej akcji i spektakularnych zwrotów fabularnych, może poczuć lekki niedosyt, bo autorka zdecydowanie bardziej stawia na budowanie świata i rozwój bohaterów. Dla miłośników spokojniejszych historii będzie to jednak ogromny atut. Nie jest jednak tak, że otrzymujemy jedynie codzienność - nudną i przewidywalną. Są też momenty napędzające akcję, a wszystko zostało bardzo przemyślanie wyważone.

To jedna z tych powieści, które zostają w pamięci przede wszystkim dzięki swojemu klimatowi. Miłośnicy cozy fantasy, magicznych stworzeń i historii opartych na relacjach między bohaterami z pewnością odnajdą się w niej znakomicie, a świat stworzony przez autorkę może okazać się miejscem, do którego będzie się chciało wracać.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa StoryLight.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj znać, co sądzisz o wpisie!