Co z panem nie tak, panie doktorze? – The good doctor


Dr Shaun Murphy dostaje się na staż do szpitala. Nie ma jednak łatwo – autyzm nie pozwala mu na funkcjonowanie w grupie, nie rozumie ironii, bierze wszystko dosłownie, trudno mu wytrzymać dotyk innych i ciągłe pytania. Inni lekarze traktują go z pobłażliwością, widząc w nim jedynie protegowanego szefa. Jednak Shaun ma ogromną wiedzę i nie boi się stawiać na swoim.

The good doctor to serial medyczny, który zadebiutowała na ekranach telewizorów w 2017 roku. Główną rolę zagrał w nim fantastyczny Freddie Highmore, którego nie poznałam na początku oglądania. Doskonale wczuwa się w postać, unika wzroku innych, świetnie gra osobę dotkniętą autyzmem, chociaż wiadomo, że nie ma jednej reguły czy schematu zachowania dla tego zaburzenia. Oprócz niego na ekranie zobaczymy Antonię Thomas, Nicholasa Gonzaleza, Chuku Modu, Hilla Harpera i Richarda Schiffa.

Serial można podzielić na dwa główne tematy. Pierwszy z oczywistych dotyczy medycyny. Zagadki medyczne są tu na porządku dziennym. Nie jest to jednak obraz podobny do Dr House’a. Owszem, zdarza się, że sprawy, które trafiają w ręce zespołu, w którym pracuje Shaun, są trudne i wymagają wytężonej pracy umysłowej, by się z nimi uporać, jednak nie to jest najważniejsze. Poza leczeniem chorych możemy też obserwować funkcjonowanie placówki medycznej, poznajemy lepiej lekarzy i dowiadujemy się o ich problemach i aspiracjach.

Drugim tematem jest autyzm. Shaun jest specyficzny i nie każdy może się z tym pogodzić. Traktuje się go jako kogoś gorszego, nie wierzy się w jego zdolności. Z czasem stereotypy zaczynają odchodzić w zapomnienie, jednak nadal nie wszyscy szanują Murphy’ego. Widz obserwuje nie tylko to, jak traktuje się głównego bohatera w pracy, lecz także jak radzi sobie on w domu, jak się zachowuje w stosunku do innych. Nie da się nie zauważyć, jak bardzo zmienia się Shaun na przestrzeni trwania serialu. 

Serial ma wiele mocnych stron. Jedną z nich jest na pewno scenariusz. Wyważono dwie ważne kwestie – życie prywatne bohaterów i medyczne zmagania z trudnymi przypadkami. Po drugie poruszono tu trudny motyw autyzmu i odmienności, co niesamowicie cieszy, bo oznacza to, że temat ten przestaje być tabu. Warto też zwrócić uwagę na genialną grę aktorską Freddie’ego Highmore’a. Wciela się w postać skomplikowaną, ale radzi sobie z tym genialnie. Oglądanie go jest dużą przyjemnością.

The good doctor to serial, który ogląda się doskonale. Odcinki są ciekawe, wciągające i świetnie nakręcone. Tematyka jest ważna i potrzebna, ale też trafia idealnie w czas. Teraz dużo mówi się o zaburzeniach psychicznych, schorzeniach, niepełnosprawności. Coraz więcej seriali, filmów i książek pokazuje osoby z pozoru „inne”. Świetnie, w ten sposób edukuje się społeczność, ale też odziera pewne rzeczy z tabu.

Muszę przyznać, że jestem zachwycona tym serialem. Dawno nie widziałam medycznego serialu, a ten na dodatek ma naprawdę ciekawego głównego bohatera, któremu widz kibicuje. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z The good doctor, szczerze polecam.

3 komentarze:

  1. ,,The good doctor'' oglądam niemal od początku i nadal pamiętam jak przez pierwsze cztery (a może nawet pięć) odcinków cały czas płakałam – te wszystkie retrospekcje z dzieciństwa Shauna, relacja z bratem, ale także z dr Glassmanem... Po prostu trudno nie uronić łzy. Teraz co prawda mam trochę zaległości związanych z tym serialem, aczkolwiek już widziałam promo do finału i widzę, że będzie się działo, więc muszę koniecznie nadrobić. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego serialu. Chyba będę nadrabiać zaległości

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że serialu nie oglądałam, już na plakacie od razu skojarzyłam twarz aktora - chociaż chwilę zajęło mi, zanim dopasowałam go do któregoś z filmów...;)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!