Ulubieni lektorzy



Gdy zaczynałam swoją przygodę z audiobookami, uważałam, że nieważne, kto czyta, byle czytał. Bardzo się jednak pomyliłam. Okazuje się bowiem, że, przynajmniej dla mnie, ważne jest to, kto interpretuje tekst. Lektor może zepsuć powieść (mam takich na swojej czarnej liście) lub sprawić, że nie będę mogła przestać jej słuchać. Częstym błędem osób, które chcą słuchać audiobooków, jest to, że wybierają pozycję, którą chcą poznać, a nie sprawdzają przedtem, czy odpowiada im osoba czytająca. Dlatego dziś przedstawiam moją subiektywną listę lektorów, których słucham z ogromną przyjemnością i zawsze ich polecam.


Jacek Rozenek
Przyznam, że pierwszy raz słuchałam Rozenka w słuchowisku Żywe trupy, gdzie grał jedną z głównych postaci, czyli Ricka. Na długo zapamiętałam ten głos i przy kolejnym audiobooku nie mogłam się przestawić, ciągle słyszałam właśnie tę postać. Gdy zaczęłam słuchać więcej nagrań, które czytał aktor, przyzwyczaiłam się do niego. Nie wyobrażam sobie lepszego lektora do powieści Dana Browna. Jacek Rozenek świetnie interpretuje tekst, stara się nadać postaciom własne barwy głosu, dlatego słuchanie go nigdy nie jest nudne. Poza powieściami Browna ma na swoim koncie też książki Cobena, Grzędowicza, Mroza, Ćwieka czy Lema.


Tomasz Sobczak
To lektor z dużym doświadczeniem. Inaczej niż Rozenek nie zmienia barwy głosu podczas dialogów, by pomóc słuchaczowi w odróżnieniu postaci. Akcentuje jednak wypowiedzi i narrację, dzięki czemu wiemy, że rozmowa dobiegła końca. Jego interpretacje tekstów odpowiadają mi głównie dlatego, że lektor stara się podkreślać emocje bohaterów – czasem mówi z lekkością, innym razem z rozbawieniem czy zdenerwowaniem. Tomasz Sobczak czyta m.in. serię Zwiadowcy. Wśród książek, których jest lektorem, znajdziemy też pozycje Sandersona, Małego księcia, powieści Piekary czy Wrońskiego. Nagrał też serię Krucze pierścienie Siri Pettersen.


Andrzej Hausner
Jego interpretacje zazwyczaj charakteryzują dobrze oddane dialogi. Bawi się tekstem, świetnie oddając emocje bohaterów i dopasowując ich wypowiedzi do sytuacji, w jakiej się znaleźli. Ma przyjemny, dźwięczny głos, który porywa od pierwszej sekundy. To kolejny lektor z dużym dorobkiem, do tego bardzo różnorodnym treściowo. Co ciekawe – jest jednym z lektorów Masy o pieniądzach polskiej mafii razem ze wspomnianym przeze mnie wyżej Tomaszem Sobczakiem i Januszem Zadurą, do którego jeszcze wrócę. Andrzej Hausner jest lektorem m.in. serii Spirit Animals, książek Ćwieka, Komudy i Kossakowskiej. Jego interpretacja tekstu Dziewczyny z Summit Lake sprawiła, że nie mogłam przestać słuchać.


Janusz Zadura
Lektor naprawdę doskonale interpretuje teksty. Nie tylko nadaje charakterystyczne barwy głosów bohaterom dialogów, lecz także dba o to, by narracja była barwnie odczytana. Nie ma jednak w jego czytaniu przesady. Janusz Zadura czyta zarówno bajki dla dzieci, jak i... czasopisma. Jest lektorem klasyków literatury jak Opowieść wigilijna, Kama Sutra, Księga dżungli czy opowieści Arthura Conan Doyle’a. Z nowszych rzeczy – czyta m.in. Szóstkę wron i Królestwo kanciarzy oraz serię Baśniobór.


Jerzy Zelnik
Aktor, którego głos jest dość znany. Dba o to, by bohaterowie mieli własne style mówienia. Interpretuje tekst tak, by jak najlepiej oddać emocje postaci. Także narracje są przez niego tak czytane, że klimat tekstu jest dostosowany do wydarzeń właśnie się rozgrywających. Lektor świetnie sprawdził się w serii książek Opowieści z Narnii, które czyta wraz z Agnieszką Greinert.


Krzysztof Banaszyk
Jego głos sprawia, że się rozpływam. W barwie przypomina nieco Jacka Rozenka. Lubię jego interpretacje tekstów, mimo że nie stara się o to, by bohaterowie otrzymali osobne style mówienia. Potrafi jednak oddać tekst z lekkością, nie banalizując go przy tym. Czyta m.in. książki Marcina Ciszewskiego czy George’a R.R. Martina.

Krzysztof Gosztyła
Chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych lektorów książek. Niski głos, bardzo dźwięczny i niezapomniany. O renomie pana Gosztyły świadczą chociażby książki, które czyta – seria Millennium, cykl Metro 2033, książki Sparksa, Mroza, Nesbo, Kinga – można by wymieniać bez końca, a każda kolejna to coraz większy hit czytelniczy.

 Polecam zaglądać na stronę Audioteki, gdzie znajdziecie wiele ciekawych audiobooków.

7 komentarzy:

  1. Również zwracam w audiobookach, kto czyta. Jeżeli "głos" jest źle dobrany do opowieści. To słuchanie takich audiobook, to katorga i najczęściej szybciej je wyłączany niż włączamy...
    Może troszeczkę odwrócę kota ogonem i powiem. Ja tam wolne tradycyjne czytanie książki, w tedy mogę zapomnieć o całym świecie i skupić się na sobie i swojej wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może wstyd się przyznać, ale w swoim życiu wysłuchałam trzy audiobooki - nie potrafię skupić się na nich zbyt mocno, bo zaraz zaczynam rozmyślać i moje myśli biegną gdzieś daleko... Jednak dobry lektor to podstawa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio weszłam na jakąś "księgarnie" z audiobookami i potwierdzam - głos robi wiele. Przesłuchałam parę i od razu kilka książek odrzuciłam przez głos. Niemniej, na razie nie planuje czytać audiobooków, rozpraszam się zbyt łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słucham bardzo dużo audiobooków, ale moje upodobania są zupełnie inne. :) Numerem 1 na czarnej liście jest Gosztyła! Nic mnie bardziej nie wkurza niż te jego modulacje cicho-głośno, westchnienia, powolne tempo. Nie znoszę go tak bardzo, że jeszcze nigdy nie wysłuchałam w całości żadnego czytanego przez niego audiobooka. Lubię, gdy lektor jest jak najbardziej neutralny, czyta, zamiast właśnie interpretować, czyta szybko, zamiast robić niepotrzebne pauzy. Maniera zmieniania głosów podczas wypowiedzi różnych postaci skreśla dla mnie lektora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie słuchałam audiobooków i chyba nie podejdę do tej formy. Wolę sama czytać, zdecydowanie :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!