"Szukając Alaski" John Green



Autor: John Green
Tytuł oryginalny: Looking for Alaska
Wydawnictwo: Bukwy Las
Liczba stron: 320

http://bookmaster.com.pl/ksiazka-szukajac,alaski-john,green-1172239.xhtml
John Green jest popularnym amerykańskim pisarzem. Tworzy powieści młodzieżowe. Debiutował książką Szukając Alaski, którą w Polsce wydał w 2013 roku Bukowy Las.

Miles Halter wybiera się do szkoły z internatem. W domu nie trzyma go prawie nic – nie ma przyjaciół, jego życie przepełnia nuda. Jedynym zajęciem, które go interesuje, jest czytanie biografii znanych osób. Zapamiętuje ich ostatnie słowa. Miles, idąc w ślady ojca, trafia do Culver Creek. Od razu zaprzyjaźnia się ze swoim współlokatorem. Pułkownik, bo taką ma ksywę, przedstawia mu Alaskę. Dziewczyna jest piękna i inteligentna. Miles zaczyna szaleć na jej punkcie, chociaż nie jest łatwo ją rozgryźć. Alaska jest impulsywna, a jej zmienne nastroje wprawiają go w zakłopotanie. Jednak fascynacja dziewczyną nie pozwala mu o niej zapomnieć. Alaska to dobra przyjaciółka, która zna się na poezji, czyta mnóstwo książek, potrafi załatwić alkohol i papierosy. I uwielbia wycinać kawały. Gdy w ramach „powitania” nowego ucznia Miles o mało co nie ginie, paczka przyjaciół postanawia się zemścić na bogatych dzieciakach z ich szkoły. Knują, planują i szukają okazji, by wziąć odwet na prześladowcach Milesa, a przy okazji filozofują, piją i świetnie się razem bawią.

Miles, zwany Kluchą, jest nie tylko głównym bohaterem powieści, lecz także jej narratorem. Opowiada wszystko ze swojej perspektywy, dlatego w narracji znajdziemy wiele jego myśli i emocji. Poznajemy go lepiej właśnie przez to, jak przekazuje nam tę historię. Dialogi schodzą na drugi plan, ponieważ Miles to inteligentny, wrażliwy młody chłopak, a jego spostrzeżenia czyta się naprawdę z przyjemnością.

Miles pokazuje, jak bardzo można się zmienić pod wpływem innych. Ze spokojnego i nieco nudnego chłopaka staje się zabawnym i lojalnym przyjacielem. Zaczyna palić, pije, ma też pierwszą dziewczynę. Ryzykuje wywaleniem ze szkoły i choć przejmuje się konsekwencjami, nie chce odstawać od grupy. Jest bardzo sympatycznym bohaterem, który nie potrafi ukryć swoich uczuć. Sam do końca ich nie rozumie i nie kryje się z tym, snując narrację.

Głównym wątkiem jest jednak przyjaźń. To ona sprawia, że chłopak się zmienia. Dla swoich towarzyszy gotowy jest zrobić naprawdę wiele. Pułkownik i Miles spędzają ze sobą długie godziny, co w efekcie pozwala im porozumiewać się niemal bez słów. Z Alaską jest nieco inaczej – przede wszystkim to zwariowana i niesamowicie seksowna dziewczyna, o czym chłopak nie może zapomnieć. Jest jeszcze Takumi, który przyjaźnił się z Pułkownikiem i Alaską nim pojawił się w szkole Miles. To chłopak, który potrafi zachować każdą tajemnicę. Przyjaźń jest dla tych postaci bardzo ważna. Są dla niej w stanie zrobić wszystko. Dlatego w razie problemów Miles może liczyć na swoich przyjaciół. Ta więź okaże się naprawdę silna.

Innym wątkiem jest miłość. Miles bez wątpienia zadurzył się w Alasce, chociaż sam nie chce się do tego przed sobą przyznać. Jego miłość jest jednak bardzo krucha. Nie jest w stanie rozszyfrować swojej przyjaciółki i choć wie, że ona ma chłopaka, nie jest w stanie myśleć o niej jako o zajętej kobiecie. Miłość jest pokazana na kilka sposobów. Poza uczuciem do kobiety, autor stara się przedstawić miłość do rodziców. Także między przyjaciółmi rodzi się uczucie, które można nazwać miłością. 


Warto też zwrócić uwagę na inne wątki. Green jak zwykle umieścił w swojej książce bohaterów, którzy są wyjątkowo wrażliwi. To nietypowe dzieciaki. W ich rozmowach znajdziemy głębokie przemyślenia. Jednak to Miles góruje nad resztą. Jego monologi wewnętrzne sprawiają, że czytelnik zaczyna się zastanawiać nad różnymi kwestiami, o których wcześniej nie myślał zbyt wiele – jak choćby o stracie bliskich, cierpieniu, tęsknocie czy pierwszej miłości. 

Książka podzielona jest na dwie części – „przed” i „po”. Odcinają się one od siebie znacznie nastrojem narracji. Problematyczne może być dla czytających pomieszanie czasów. W jednym akapicie dostajemy czas teraźniejszy i przeszły. 

Ogólnie książka była dobra, ale przyznam, że spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Pierwsza część dłużyła mi się znacznie. Druga była lepsza, chociaż nie mogła już uratować mojej oceny. Czegoś mi w tej historii zabrakło. To poprawnie napisana opowieść z ciekawym bohaterem, do którego poczułam sympatię. Jednak po zachwytach innych sądzę, że to za mało, bym sama mogła napisać, że jest to książka wybitna.

Fani Greena na pewno znają tę pozycję. Wielu ją chwali i dobrze. Może po prostu jestem już za stara na tego typu lektury? To poprawna powieść młodzieżowa, która spodoba się osobom szukającym lektury o przyjaźni i nie tylko. Dostaniecie tu kilka mądrości na temat cierpienia, nadziei i śmierci – co jest chyba najmocniejszą stroną tej pozycji. Warto poznać i samemu wyrobić sobie opinię o tej książce.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Księgarni BookMaster:


18 komentarzy:

  1. Mnie się podobało, nie wiem nawet czy nie bardziej od GNW ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dlatego jestem zaskoczona, bo ciągle słyszę, że to najlepsza książka Greena!

      Usuń
  2. Jakoś nie jestem przekonana do tej jak i innych książek Greena. Czytałam "Gwiazd naszych wina" i była okej, nawet mi się podobała bardziej niz sądziłam. Inne jednak, mimo że chciałabym w przyszłości sobie porównać inne jego książki, teraz jakoś nie mam odwagi by to zrobić. Chyba boję się, że strace czas na coś, co mnie zniechęci. Ale wiadomo, póki nie spróbuję to nie dowiem się :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie trafiają do mnie takie książki. Wydaje mi się, że to takie zbiory frazesów, do których po prostu mnie nie ciągnie :/ A jeśli mnie nie ciągnie, to sobie odpuszczam, bo zmuszać się nie mam zamiaru, zwłaszcza w wakacje. No... chyba, że zupełnie przypadkiem wpadnie mi w ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie mogę zabrać się do czytania tej książki. Wiele razy zaczynałam, a lektura po kilkunastu kartkach lądowała na półce :P
    Może pierwsze zobaczę film, a dopiero później przekonam się do książki zobaczymy...
    Serdecznie pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film? Dopiero co skończyli nagrywać Papierowe miasta, nie wiem, czy są już plany Alaski!

      Usuń
  5. Kolejny raz spotykam się z Panem Zielonym, nie miałam okazji jeszcze przeczytać żadnej książki tego, autora, ale żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę jeszcze w liceum, jeśli początek mnie urzekł, to zakończenie nie bardzo do mnie trafiło, ogólnie pamiętam, że dziwnie mi się czytało tę powieść. Nie umiałam jej czytać... Męczyło mnie właśnie siadanie do tej lektury.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nabrałam ostatnio ochoty na przeczytanie właśnie "Szukając Alaski" ;) Fanką Greena nie jestem, ale po seansie Papierowych miast, jakoś tak mnie ciągnie do jego twórczości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam Ci, że po GNW zraziłam się do Greena. Teraz zamierzam sięgnąć po Papierowe Miasta, bo spodobała mi się ekranizacja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Greena i wciąż nie wiem, po jaką najpierw sięgnąć. Choć straszliwie ciągnie mnie do 19 razy Katherine to na około jest ich tyle i są na tak wychwalane, że po prostu nie wiem :) I myślę, nie będzie to Szukając Alaski, skoro tobie czegoś w niej brakuje. Na początek chciałabym przeczytać jego najlepszą książkę.

    http://suomianne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Często spotykam się z tym autorem w księgarniach, a także dużo o nim słyszę.
    Z ciekawości chyba przyjrzę mu się dokładniej. Zobaczymy, czy spełni moje oczekiwania!
    Pozdrawiam.
    ~ Muśnięcie Śmierci
    http://marzenieliterackie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam trzy książki Greena, ale mnie jakoś nie porwały, chociaż myślę, żeby dać jeszcze autorowi szansę. Może przeczytam ,,Szukając Alaski".

    OdpowiedzUsuń
  12. Szukając Alaski to już moja ostatnia pozycja do przeczytania, po Papierowych miastach niestety się rozczarowałam, więc trochę sobie jeszcze poleży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Papierowych miastach podobały mi się dialogi między bohaterami. Były świetnie skonstruowane. Ale poza tym było średnio.

      Usuń
  13. Ooo a ja właśnie chciałam przeczytać coś Greena i zastanawiałam się właśnie nad tą książką. Patrze a tu u cb recenzja =D Przypadek? Nie sądze hahahah

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie ta książka będzie początkiem przygody z Greenem - akurat mam ją na półce. Czeka sobie i czeka, a mnie coraz mniej ciągnie do autora...

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co sądzisz o wpisie!