"Wszechświat kontra Alex Woods" Gavin Extence



Tytuł oryginalny: The Universe Versus Alex Woods
Liczba stron: 422

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2663/Wszechswiat-kontra-Alex-Woods---Gavin-Extence

Gavin Extence urodził się w 1982 roku. Jest autorem książki „Wszechświat kontra Alex Woods”, którą w 2014 roku wydało Wydawnictwo Literackie.

Alex jest niezwykłym chłopakiem. Został uderzony przez meteoryt i przeżył, mimo że sufit w jego domu wskazywał na coś zupełnie innego. Chłopak zapadł na dwa tygodnie w śpiączkę. Gdy się obudził miał dziurę we wspomnieniach i całkiem świeżą dziurę w głowie – bliznę po zderzeniu z kamieniem. Życie Alexa zmienia się – wszyscy znają jego nazwisko, dziennikarze chcą z nim przeprowadzić wywiad. Matka chłopaka jest jednak niewzruszona, odrzuca ich prośby i starania. Niestety to nie koniec problemów. Alex dostaje ataku padaczki. Okazuje się, że ataki są tak częste i silne, że musi na jakiś czas zrezygnować ze szkoły. Rodzina przeprowadza się, a Alex spędza czas głównie w swoim pokoju, pochłaniając książki. Nie są to zwykłe lektury – wiele z nich to naukowe opracowania dotyczące mózgu, kosmosu i tego, z czym chłopak miał do czynienia w ostatnim czasie. Dopiero po roku wraca do normalnej szkoły, w której nie ma lekko – dręczą go koledzy, którzy uważają go za dziwaka. Gdy Alex ucieka przed nimi trafia na podwórko pana Petersona. Ponieważ jego prześladowcy wyrządzają szkody w posesji starszego mężczyzny, a Alex jest jedynym złapanym na tym terenie, chłopak musi ponieść karę za nie swoje czyny. Ma przychodzić do pana Petersona i pomagać mu w pewnych czynnościach. Staruszek nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, tak samo Alex. Jednak po pewnym czasie zaczyna się między nimi rodzić przyjaźń. Łączą ich książki, dzieli bardzo wiele. Nie przeszkadza im to jednak spędzać razem czas i uczyć się od siebie różnych rzeczy.

Narracja pierwszoosobowa pozwala poznać myśli i uczucia Alexa, choć opowiada on wszystko z perspektywy czasu, co widać w jego opisach. Nie jest to opowieść snuta „tu i teraz” – narrator zdążył nabrać do wszystkiego dystansu, co pokazuje niekiedy ironicznym, niekiedy zabawnym tonem swoich wypowiedzi. Bardzo dobrze poprowadzona narracja sprawia, że czytelnik czuje się, jakby rozmawiał z Alexem, bo zwraca się on często do nas bezpośrednio, zdaje sobie sprawę z naszej obecności.

Język jest bardzo interesujący – pełno w nim wtrętów naukowych, ale nie przeszkadzają one w odbiorze ani go nie utrudniają. Czyta się dobrze, wszystko jest zrozumiałe. 


Główny wątek to przyjaźń Alexa i pana Petersona. Łącząca ich relacja nie opiera się na typowym podziale dorosły-dziecko. Są oni równoprawnymi przyjaciółmi, którzy dzielą się ze sobą refleksjami na temat literatury, moralności, filozofii, życia. Poruszają wiele tematów, które często nie są wygodne, i są dla siebie wsparciem. To naprawdę budujące, gdy czyta się o tym, jak się traktują, wspierają, ale też kłócą.

Jedną z najważniejszych rzeczy, którą wyniosłam z lektury jest szacunek dla zdania i woli drugiej osoby nawet wtedy, gdy się z nią nie zgadzamy. To książka pełna humoru, ale też dość trudna i skłaniająca do myślenia. Pokazuje dorastającego chłopca, który musi zmierzyć się z wieloma problemami, stawić czoła wyzwaniom i podjąć szereg trudnych decyzji. Alex pokazuje, że dojrzałość to nie wiek, a stan umysłu.

To naprawdę dobra książka. Nie wierzyłam, gdy wszyscy mi o tym mówili. Musiałam przekonać się sama i... nie zawiodłam się. Czyta się szybko, jest napisana w fenomenalny sposób, porusza ważne tematy, ale nie ociera się o patos. Jest uniwersalna, rzeczywista i bardzo wymowna. Wątki poboczne – choroby, relacji rodzinnych, rówieśniczych – doskonale uzupełniają powieść.

Polecam tym, którzy szukają ciekawej lektury, która skłania do myślenia, ale pozwala również świetnie się przy niej bawić. Czasem smutna, czasem zabawna, doskonale wyważona. Jeśli tak wygląda debiut pisarski pana Gavina to nie mogę doczekać się kolejnych książek jego autorstwa!


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego:


Nagroda dla Jana Polkowskiego!






Z radością informujemy, że laureatem pierwszej edycji Nagrody Identitas został Jan Polkowski, autor ŚLADÓW KRWI próbę stworzenia wielkiej panoramy skomplikowanych polskich losów, pytanie o nasze splątane korzenie, a przy tym pokaz maestrii w operowaniu językiem polskim.

Przewodniczący Jury Nagrody części literackiej – Paweł Lisicki tak uzasadnił ten wybór:

,,Kapituła nagrody Identitas zdecydowała się nagrodzić książkę "Ślady krwi" Jana Polkowskiego. To dzieło wybitne, w oryginalny i głęboki zarazem sposób pokazujące losy całego pokolenia Polaków. Jednocześnie jest to piękna przypowieść o poszukiwaniu tożsamości przez jednego człowieka, głównego bohatera książki, który pragnąc odnaleźć siebie i zrozumieć kim jest musi zmierzyć się z przeszłością swoją, swojej rodziny, swego narodu.
Książkę Polkowskiego wyróżnia też niezwykły język, czysty, nasycony metaforami, mocny, prawdziwie poetycki. To proza najwyższych lotów.

Więcej informacji o książce:



Zakładki

Prawie każdy, kto czyta książki, stosuje zakładki. Niekiedy są to bilety autobusowe, paragony... Ważne, by działało.
Jestem wielbicielką zakładek. Mam ich setki, używam na zmianę. Chciałabym pokazać Wam część moich zbiorów.

 Uwielbiam ręcznie robione zakładki. Niewiele ich sama tworzę, często za to dostaję je od znajomych.
 Często kupuję zakładki w księgarniach lub u osób, które je tworzą.


 Świecące w ciemności zakładki:
 Mam też niewielki zbiorek zakładek od portalu nakanapie.pl. Uwielbiam je!
Świetne zakładki stworzyła również strona w.bibliotece.pl. Na pewno poznajecie sówki :)
 
 I na pewno warte pokazania są zakładki, które znalazłam w różnych książkach lub zdobyłam na targach.

Na koniec folklor:

A Wy macie zakładki, używacie?

"Podziemne miasto" Przemek Corso



Autor: Przemek Corso
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 362

http://zaczytani.pl/ksiazka/podziemne_miasto,druk

Przemek Corso debiutował w 2012 roku. Jest felietonistą, konferansjerem i autorem bajek dla dzieci. W 2014 roku Novae Res wydało jego książkę „Podziemne miasto”.

Robert Karcza jest bezrobotnym archeologiem. Wrócił do Polski i nie ma grosza przy duszy. Jego siostra postanawia mu pomóc – załatwia mu pracę w szkole. Robert ma uczyć dzieci historii. Gimnazjaliści są ciekawi nowego nauczyciela, ale nie są mu zbyt przychylni. Dziwi ich fakt, że archeolog osiada w Legnicy. Robert wie jednak, że chwilowo to jedyne zajęcie, którym może się zająć. Poznaje ludzi i historię miasta. Zadziwia go fakt, że tak wiele rzeczy dzieje się w tym z pozoru nudnym mieście. Wraz z młodziutką dziewczyną odwiedza ruiny mleczarni, a nowi znajomi opowiadają mu o tunelach, które podobno rozciągają się pod całą miejscowością. Dla Roberta to niesamowita wiadomość. Informacja ta zainteresowała go, postanowił sprawdzić, czy jest to w ogóle możliwe, by do tej pory nikt nie znalazł tuneli.  Mieszka w Legnicy dopiero kilka dni, a już poznał nie tylko tajemnice miasta, ale też ciekawych i dziwnych ludzi... Powoli dokonuje odkryć, które zaskakują nie tylko jego, ale też nowych znajomych.

Narracja trzecioosobowa śledzi głównie Roberta, choć mamy fragmenty, w których widzimy zachowanie Zuzy, młodej dziewczyny, która jest nieco szalona, albo innych bohaterów. Dzięki temu dowiadujemy się o wszystkim, co dzieje się wokół Roberta. To dobry zabieg, który pojawia się dopiero po połowie książki, ale rozjaśnia wiele sytuacji. 

Narrator pozwala sobie nie tylko na opisywanie wszystkiego z pozycji obserwatora. Czasem dodaje jakiś komentarz, choć może nie zawsze robi to świadomie. Jednak nazwanie kogoś panem Jakimśtam sugeruje, że nie jest to wszechwiedzący narrator, a mówienie o tym, co czują inni, nie tylko Robert, daje do zrozumienia, że jest on jednak wszechwidzący.

Bohaterów nie jest dużo, są oni za to bardzo różni. Autor przedstawia nie tylko dorosłych, ale też dzieci i młodzież. Każdy wnosi coś do powieści. Niektóre postacie są przedstawione tak, jak widzi ich główny bohater – czytelnik może wyczuć jego niechęć lub sympatię. Inne są całkowicie neutralne i sami możemy wyrobić sobie zdanie na ich temat.

Bardzo podobały mi się tytuły rozdziałów, które trochę nie pasowały mi do tej książki. Jednak były naprawdę zabawne i miały identyczny schemat – „Rozdział X, który/w którym...”. W kilku słowach tytuł informował o tym, co będzie się znajdowało na kolejnych kartkach. Pomysł świetny.

Można powiedzieć, że jest to mieszanka kryminału, sensacji i książki przygodowej. Znajdziemy w niej zalążki miłości, niespodziewane zwroty akcji, ciekawą tajemnicę... Robert zaczyna nowe życie w nowym miejscu, ale czytelnik stopniowo odkrywa jego przeszłość i związane z nią problemy. Wątki historyczne są świetnie zaprezentowane, nie przytłaczają czytelnika. Główny bohater jest interesujący, chociaż w pewnym momencie może zacząć drażnić, bo wydaje się, że ma wszystko. Autor jednak nie pozwala zbyt długo pozostać nam pod tym wrażeniem, chociaż czasem zbyt wiele się Robertowi udawało.

Ogólnie książka bardzo mi się podobała. Napisana była z pomysłem, główny bohater był interesujący, a historia wciągała. Liczę na to, że zapowiadany przez autora ciąg dalszy nastąpi szybko.

Polecam osobom, które szukają interesującej książki z historią w tle. To pozycja, która wciągnie was, ale nie na długo – czyta się bardzo szybko, nie pozwala się oderwać. 


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res:
www.novaeres.pl