Podsumowanie września

Postanowiłam, że i ja dodam coś od siebie.
W tym miesiącu dodałam tylko 7 notek, z czego recenzji było 5. Przeczytałam w sumie 8 książek, ale nie wszystkie zostały zrecenzowane.
Zorganizowałam również konkurs, którego dotyczyły te dwie notki.
Udało mi się wysłuchać jednego audiobooka, nawiązać pierwszą współpracę z wydawnictwem Studio Astropsychologii a także zmienić wygląd bloga.
Wydaje mi się, że na pierwsze podsumowanie wystarczy.











Plany na październik:
  • studia
  • studia
  • nauka
  • czytanie mądrych książek
  • wysłuchanie kolejnego audiobooka
  • przeczytanie czegoś po angielsku
Tyle. Mam nadzieję, że u Was będzie to bardzo owocny miesiąc. I ładnej jesieni :)


"Świadomy sen" - Karol Cetlin



Autor: Karol Leopold Cetlin
Liczba stron: 165

Karol Leopold Cetlin to autor zafascynowany parapsychologią. Sam siebie nazywa badaczem i nauczycielem. Oba te tytuły są słuszne. A jeśli ktoś ma wątpliwości, powinien sięgnąć po jego książkę „Świadomy sen, czyli jakpodświadomość kształtuje Twoje życie”.

Wydana w 2012 roku książka należy do szeroko pojętej kategorii poradników. Jest to przewodnik po krainie snów. Autor uczy nas, jak sprawić by mieć takie sny, jakie chcemy. Wszystko wytłumaczone jest od podstaw. Dla autora jasne jest, że przeciętny czytelnik jest laikiem w tej dziedzinie, więc stara się on opisać wszystko jak najprościej. Nie zapomina przy tym o różnorodności – każdy wybierze dla siebie odpowiednią metodę na wywołanie świadomego snu. Oprócz czerpania przyjemności z tego zajęcia autor stawia też przed nami ciekawą propozycję: by za pomocą snu walczyć ze swoimi lękami, fobiami a nawet uczyć się. Nocne wizje to nie tylko relaks, ale też pożytek i do tego Cetlin próbuje nas nakłonić – by nie próżnować!

Książka podzielona jest na sześć części. Trzy z nich to kroki w tytułowym świadomym śnieniu. Czwarta część zawiera bonusy (w tym zniżkę dla chętnych na kurs u samego autora!). Mamy również „Początek”, gdzie wyjaśnione jest o czym książka będzie. A na końcu notka o autorze.

Przewodnik napisany jest prostym językiem. Cetlin opiera się na własnych przykładach i przywołuje sytuacje ze swojego życia, by lepiej pokazać o co mu chodzi. Wiele razy natchnąć się można na ramki, które zawierają cenne rady, ostrzeżenia lub klucze do metod. To przydatna wiedza w pigułce. Litery wydają się być dość duże, co ułatwia czytanie. Poza tym należy wspomnieć o pięknej oprawie graficznej: każdy rozdział zaczyna cytat napisany ozdobną czcionką, a każdy dział rozdziela czysta kartka. Poza tym mamy do czynienia ze zdobieniami przy pierwszych literach rozdziału, a paginacja otoczona jest pięknym znaczkiem. Nad tekstem widać ozdobny balkon, który na jednej stronie ma tytuł książki, a na drugiej działu. Przydatne i ładnie udekorowane.

Jedną rzeczą, która zwróciła moją uwagę to fakt, że przy tytułach nie ma ani kursywy ani cudzysłowu. Jest to błąd, który opuściła redakcja. Poza tym nie widziałam większych błędów. Niemal wzorowa interpunkcja, co w obecnych czasach jest już prawie zapomniane.

Wizualnie książka zachwyca. Treściowo jest, moim zdaniem, interesująca. Jeśli kogoś ciekawi tematyka parapsychologii i ezoteryki, na pewno powinien sięgnąć po tę pozycję. Autor zna się na rzeczy, co za wszelką cenę chce nam przekazać. Jest zafascynowany tą dziedziną, a fascynacja ta bije z każdej stronicy jego poradnika. Poza tym ma się wrażenie, że zna nas od zawsze. Czytając książkę, wydawało mi się, że czytam list – mamy tu do czynienia z formą grzecznościową zaimków, bezpośrednimi zwrotami i pewną dozą intymności w relacji czytelnik-autor (opowiada on np. o tym co trzeba robić by śnić o seksie, a nawet podaje swoje przykłady ze snów co najciekawiej w nich wypada zrobić). Jednym słowem autor zadbał o niepowtarzalną atmosferę swojego dzieła.

Przyjemnie spędziłam czas ze „Świadomym snem”. Książka jest ciekawa, prosto napisana, a temat jest interesujący. Mnogość przykładów sprawia, że czytelnik ma lepszy obraz tego, o czym opowiada mu autor. To zdecydowanie najmocniejszy plus tej książki.

Komu mogłabym ją polecić? Na pewno tym, którzy chcą sprawić by ich sny przynosiły im przyjemność. Dzięki tej książce, będzie można je kontrolować. Należy jednak pamiętać, że sama lektura to nie wszystko, ważne są także ćwiczenia i pozytywne nastawienie, na co uwagę zwraca sam autor. Jeśli jednak ktoś ma motywację i chęci, na pewno po przyjemnej lekturze powinien wypróbować zdobytą wiedzę na własnej skórze.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii :

"Śmierć na Nilu" - Agatha Christie



Autor: Agatha Christie
Tytuł: Śmierć na Nilu
Tytuł oryginalny: Death on the Nile
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: „Z jamnikiem”
Liczba stron: 301

Agatha Christie to najbardziej znana autorka kryminałów w historii. Sięgnęłam po kolejną powieść jej autorstwa i kolejny raz się nie zawiodłam.

„Śmierć na Nilu” to opowieść o kolejnej sprawie Herkulesa Poirot. Wybrał się on na urlop do Egiptu, gdzie jednak nie dane mu będzie odpocząć. Wraz z nim podróżują najróżniejsi ludzie: bogata i piękna Linnet wraz z mężem, jej była przyjaciółka, bogata amerykanka, francuska pokojówka, sławna pisarka powieści erotycznych i starsza kobieta z kochającym ją bez granic synem. Oprócz nich mamy wiele innych postaci, które w jakiś sposób są zamieszane w morderstwo, które zostaje dokonane na luksusowym statku pasażerskim. Podejrzenia padają na każdą z osób. Poirot wspomagany jest w śledztwie przez swojego przyjaciela, inspektora Race’a.

Napisana w 1937 roku powieść rozpoczyna się nietypowo. Poznajemy najpierw wszystkie niemal postacie przed podróżą do Afryki. Dopiero gdy akcja przenosi się na Czarny Ląd, czytelnik dowiaduje się, że to Herkules Poirot będzie głównym bohaterem.

Mężczyzna jest jak zwykle niesamowity. Podsłuchuje, dedukuje, łączy fakty i rozwiązuje sprawę. Jak zwykle w książkach Christie mamy do czynienia z różnorodnością postaci, psychologicznym wachlarzem pełnym przeróżnych cech. Tym jednak razem Christie dała duże ułatwienie swoim czytelnikom i łatwo było się domyślić, kto dokonał morderstwa, a nawet trzech. Nie mniej ślady prowadzą do innych postaci, jak to bywa u Agathy.

Powieść należy do gatunku starych kryminałów. Dlaczego „starych”? Ponieważ nie ma w niej krwawych opisów, brutalnych przestępstw i seksu. Bardzo dobrze napisana powieść detektywistyczna, która posiada jednak sporo błędów redakcyjnych. Jak w większości książek Christie dialogi często pojawiają się w środku opisów. W trakcie wymiany zdań bardzo trudno odróżnić, kto je wypowiada. Poza tym pojawiają się liczne błędy interpunkcyjne (najczęstszy to brak przecinków). Poza tym sama autorka popełniła błąd, nazywając przypadkiem jedno z bohaterów Tom zamiast Tim. Na szczęście była to jednorazowa pomyłka.

Moim zdaniem książka dobra. Jestem fanką twórczości Christie, więc przeczytałam powieść z zapartym tchem. Bardzo ciekawa sprawa, rozwiązanie jak zwykle inne niż wszyscy się spodziewali (chociaż tym razem się domyśliłam).

Komu mogę ją polecić? Tym, którzy lubią pomyśleć. Zagadka morderstw jest tu doskonale opisana, a tropy prowadzą cały czas do kogoś innego. Poza tym każdy kto nigdy nie czytał kryminałów, swoją przygodę z tym gatunkiem powinien zacząć z jakąś książką Christie.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


"Hobbit" - J. R. R. Tolkien



Autor: J.R.R. Tolkien
Tytuł: Hobbit
Pełen tytuł: Hobbit, czyli tam i z powrotem 
Tytuł oryginalny: The Hobbit or There and Back Again
Ilustracje: Alan Lee
Wydawnictwo: Amber 
Liczba stron: 352

John Ronald Reuel (albo jak ktoś woli J.R.R.) Tolkien to postać niezwykła. Już samo nazwisko jest znane każdemu, a co dopiero jego dzieła. Jeśli nawet ktoś nie czytał, to na pewno oglądał „Władcę pierścieni”.  Urodzony w końcu XIX wieku stał się prekursorem współczesnej fantastyki.

   Miałam okazję sięgnąć po jedną z jego książek. „Hobbit” (pełny tytuł: „Hobbit, czyli tam i z powrotem”) to opowieść wydana pierwszy raz w roku 1937. Opowiada ona o przygodzie, jaką przeżył Bilbo Baggins, tytułowy hobbit.

   Bilbo prowadzi spokojne życie w swojej norce na Pagórku. Pewnego dnia spotyka go Gandalf, który ma chęć zrobić mu psikusa. Następnego dnia odwiedza go wraz z trzynastoma krasnoludami i namawia do wyprawy po złoto ukryte w Samotnej Górze. Początkowo hobbit jest przerażony – jego nacja nie ma w zwyczaju podróżować. Jednak pod wpływem impulsu udaje się w raz z nimi, po drodze spotykając mnóstwo nowych istot i przeżywając wiele dziwnych historii.

   Najważniejsze dla czytelnika, takiego jak ja, czyli laika, jest to jak w posiadanie Bilba trafia pierścień. Błyskotka ta to magiczny pierścień, który przypadkiem znajduje hobbit w czasie jednej z przygód. Potem wiele razy ratuje mu on życie. Zresztą nie tylko jemu.

   Główne wątki powieści to zdecydowanie motyw podróży. Trwa ona przez niemal wszystkie stronice. Przy tej okazji pojawiają się również przygody, które są kolejnym wątkiem książki. Oprócz tego ważna jest także przemiana wewnętrzna Bilba, która dokonuje się powoli, dlatego jest tak dokładnie opisana. Dodatkowo wyróżniłabym też motyw fantastyczny – nie brak go ani przez chwilę – pojawiają się bowiem krasnoludy, elfy, czarodzieje, olbrzymy, trolle, a nawet smok.

   Książka zdecydowanie jest idealnym przykładem powieści fantastycznej. Jest napisana prostym, przyjemnym językiem. Jedyne co może sprawiać trudności to nazwy własne a także wielość imion krasnoludów, które ciągle przewijają się przez karty powieści.

   Jest też pewien minus. Początkowo nie mogłam oderwać oczu od pięknie napisanych zdań, potem jednak zauważyłam, że redakcja zaczęła sobie odpuszczać. Wypowiedzi jednej osoby często rozbite są na dwa myślniki, a przed „i” lub „oraz” pojawiają się dywizy, kompletnie niepotrzebnie. Rozbija to szyk zdania, sprawiając że czytelnik nie wie, o co chodzi. Poza tym pod koniec powieści widocznie zaniedbano znaki interpunkcyjne (brakuje kropek na końcu zdań, lub przecinki stoją w złych miejscach).

   Poza tym książkę czyta się szybko i przyjemnie. Nie ma tam dużo opisów, a te które się pojawiają są fantastycznie stworzone, pomagając wyobraźni pracować na pełnych obrotach. Dialogi są zazwyczaj krótkie. Czasem tylko, gdy występuje bardziej rozbudowana kwestia, rozdzielono ją na akapity, co mnie osobiście bardzo się nie podoba – nieuważny czytelnik mógłby odebrać opowieść snutą przez jednego bohatera jako wypowiedź i narrację.

   Nie należy też zapominać o pięknych ilustracjach Alana Lee. Są one przerywnikiem podczas opowieści, mają cudowne kolory, są klimatyczne a kartki są nienumerowane, przez co czytelnik nie gubi się. Okładka zachęca do sięgnięcia po książkę, właśnie dzięki temu zestawieniu: wspaniała ilustracja i znany autor.
Moim zdaniem powieść jest ciekawa. Spodziewałam się jednak czegoś innego. XXI wieczna fantastyka przyzwyczaiła mnie do tego, że w powieści leje się krew, występują młodzi i przystojni bohaterowie, a w tle zawsze wisi romans w trójkącie. Tu fabuła jest zupełnie inna, dlatego byłam zaskoczona tą odmiennością. Dodatkowo przyjemnie wyglądają mapy na początku i końcu książki.

   Najciekawszy moim zdaniem jest narrator – wydaje się jakby snuł on swoją opowieść w ciepły wieczór przy herbacie, a my byśmy go słuchali. Wrażenie to dodaje mu wiele uroku. Poza tym zwraca się on do nas jak do znajomych. Jest wszechwiedzący – nie tylko opisuje co dzieje się z Bilbem, ale też wie jak zachowują się w tym czasie inne, kluczowe dla powieści postacie w oddalonej od tytułowego bohatera części Śródziemia. To bardzo ułatwia nam zrozumienie wielu kwestii.

   Podobała mi się ta lektura. Połknęłam te 300 stron w mgnieniu oka. Był to bardzo przyjemnie spędzony czas.

   Komu mogłabym polecić książkę? Na pewno każdemu, kto lubi fantastykę. Tu odkryje początki tego gatunku. Nie ma co jednak spodziewać się fajerwerków. To przyjemna opowieść, napisana tak, że nie czyta się jej z wypiekami na twarzy (choć są bitwy, niebezpieczeństwa i ucieczki). Po „Hobbita” powinni sięgnąć też ci, którzy znają Tolkiena z filmowego „Władcy pierścieni”. Ja należałam do tej drugiej grupy i przyznaję, że nie zawiodłam się.

Wyniki konkursu.

Zgłosiło się zaledwie 10 osób, z czego 3 nie przeczytały regulaminu. Zadanie konkursowe polegało na podaniu nazwiska osoby, której charakterystyka pojawiła się w zakładce. Wszyscy wiedzieli, że chodzi o Herculesa Poirot, lecz zostaliście również poproszeni o nazwiska jeszcze dwóch bohaterów, których stworzyła Agatha Christie. To wam umknęło.
Zatem z siedmiu odpowiedzi rozlosowałam nagrodę i ostatecznie trafia ona do... Edith z bloga http://moje-czytanie.blogspot.com/
Serdecznie gratuluję!
Przy okazji dziękuję wszystkim za wspólną zabawę i już dziś zapraszam do kolejnej, która już niedługo pojawi się na moim blogu. Zaglądajcie, bierzcie udział i trzymajcie kciuki :)

"Wariat na pogorzelisku" - Paweł Sych



Paweł Sych pochodzi z Sosnowca. Jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Jako pisarz zadebiutował w 2012 roku, powieścią „Wariat na pogorzelisku”.

Książka ta to kryminał wydany w lipcu 2012 roku, jako jedna z serii „Super kryminał”. Opowiada o śledztwie jakie na początku lektury dostaje komisarz Nowakowski. Niedaleko Krakowa, w małej mieścinie Januszowice, spłonął dom. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na miejscu okazuje się, że w pogorzelisku znajdują się ciała. Od tego momentu zaczynają się rutynowe policyjne czynności – przesłuchania, raporty i zbieranie dowodów. Kto miał motyw? Czy morderca nadal żyje?

Wiele różnych tropów sprawia, że czytelnik cały czas podejrzewa kogoś innego, ale tylko w początkowych rozdziałach książki. Potem wraz komisarzem Nowakowskim uczepiamy się jednego typu.

Wielkim plusem książki jest jej główny bohater. To typ samotnika. Nie szczędzi złośliwości zarówno podejrzanym jak i współpracownikom. Od początku swojej kariery rozwiązał dwadzieścia cztery kryminalne zagadki, które wszyscy pozostali odpuścili. Jest gwiazdą kryminalistyki, a swoją pracę traktuje bardzo poważnie. Jednak zbrodnia, którą ma obecnie przed sobą odciśnie na nim wielkie piętno… szczególnie jeśli chodzi o psychikę mężczyzny.

Książka składa się z pięciu części, które dzielą się na rozdziały. Mały minus: brakuje spisu treści. Napisana jest prostym językiem, tak że czyta się ją szybko. To czego doczepiłabym się najbardziej to fakt, że przy dialogach brakuje wyjaśnienia kto właśnie się wypowiada. Czytając z zapartym tchem często trzeba wracać do początku fragmentu by na spokojnie prześledzić kto w tej chwili mówi. Dodatkowo kompletnie nie poradziła sobie redakcja. Powieść w pierwszych rozdziałach jest doskonale zredagowana, jednak przy końcowej części widać, że ktoś sobie odpuścił. Dialogi pojawiają się w trakcie narracji, a raz pojawiła się wypowiedź tej samej osoby rozbita na dwa myślniki, co kompletnie nie pasowało do treści. Poza tym pojawiają się słowa, które nie pasują do sensu całego zdania, lub ich forma wydaje się być niepoprawna. No i cała masa znaków interpunkcyjnych, które albo stoją w złym miejscu, albo w ogóle ich nie ma.

Książkę czyta się szybko. W pewnym momencie nie mogłam się od niej oderwać. Akcja nie jest jednak wartka. Bardzo podoba mi się to, że powieść pokazuje pracę policji w jakimś stopniu. Ciekawe jest to, że przedstawione zostały polskie realia – to że policjant to zawód, nie powołanie, to że pracuje się osiem godzin, a pracy nikt nie zabiera do domu. Nikt poza Nowakowskim oczywiście.

Najbardziej zaskoczona byłam zakończeniem. Niestety negatywnie. Ostatnie rozdziały wydawały mi się zupełnie nie pasujące do reszty książki. Poza tym nadal nie bardzo wiem jak sprawa się skończyła.

Moim zdaniem jak na debiut literacki książka jest całkiem udana. Nie jest to jednak jakaś perełka, ale autor wydaje się być obiecujący. Chętnie sięgnę po nową pozycję, jeśli tylko zdecyduje się na napisanie czegoś.

Komu mogłabym polecić tę książkę? Każdemu kto lubi kryminalne zagadki, polskie realia i debiutujących autorów. Nie jest to jednak powieść porywająca, jednak ogrom opisanej zbrodni jest wstrząsający. Polecam wszystkim, którzy czytają kryminały. Na pewno powinni sięgnąć po tę pozycję.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości portalu :